Kradzież zuchwała w majestacie prawa

Czy budżetowi jakiejkolwiek gminy należy się kilkusetprocentowa podwyżka? Takie bowiem zmiany opłat za użytkowanie wieczyste (od których zależy wysokość opłaty przekształceniowej) zafundowali w końcu roku swoim wyborcom radni wielu gmin

Przedświąteczny czas ożywiła niespodziewana (?) dyskusja nad wdrożeniem uchwalonej w lipcu 2018 roku, choć podpisanej przez Prezydenta RP dopiero w końcu grudnia, Ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. Rozwiązania tam przyjęte są ogólnie znane, dość przypomnieć, że dotychczasowi użytkownicy wieczyści w zamian za jednorazową lub podzieloną na 20 rocznych rat opłatę przekształceniową mogą stać się od 1 stycznia 2019 roku pełnymi właścicielami dzierżawionych przez nich działek budowlanych. Przy płatności jednorazowej przewiduje się możliwość stosowania bonifikaty – na gruntach Skarbu Państwa jest to 60% wartości opłaty.

Należy tu podkreślić, że wbrew powszechnej opinii użytkowanie wieczyste nieruchomości nie jest wynalazkiem PRL-u. Historia tej formy dysponowania własnością jest równie stara jak prawo rzymskie, choć naszym rodzimym wkładem jest rozpowszechnienie tego sposobu udostępniania (wtórnego) własności publicznej. W ten sposób władza zachowywała kontrolę nad „posiadaczami”, nie łamiąc fundamentów ideowych socjalizmu i czerpiąc przy tym stałe zyski. Natomiast dla większości użytkowników była to wówczas, bynajmniej nieznienawidzona, specyficzna forma zakupu „na raty”.

Sprawa wejścia w życie ustawy być może minęłaby bez większego echa, gdyby nie wyjątkowo bezczelna postawa radnych PO/Koalicji Obywatelskiej w Warszawie, próbujących wycofać się z przyznanych przed wyborami bonifikat, co szybko i sprawnie wykorzystały media. Reakcja samorządów (niezależnie od ich proweniencji politycznej) na przyjęte w ustawie rozwiązania była całkowicie przewidywalna, co zresztą nie wymagało szczególnej wiedzy czy dociekliwości. I większość komentatorów, łącznie z piszącym te słowa, wieszczyła opór w tych gminach, w których działki budowlane były najdroższe, albo tam, gdzie stosunkowo dużo nieruchomości znajdowało się w użytkowaniu wieczystym.

O ile ostatnie, powyborcze, drakońskie podwyżki opłat za wywóz śmieci w Łodzi czy innych miastach można od biedy próbować tłumaczyć wzrastającymi kosztami, to przedświąteczne „aktualizacje wysokości opłat za użytkowanie wieczyste” w Warszawie czy Krakowie noszą moim zdaniem znamiona, niedefiniowanej już niestety w Kodeksie karnym, kradzieży zuchwałej

Pozostaje kwestia sprawiedliwości, którą podnoszą przedstawiciele władz lokalnych. No cóż, jeśli sprawiedliwość to oddanie każdemu, co mu się słusznie należy, to ciśnie się na usta pytanie, czy budżetowi jakiejkolwiek gminy „należy się” kilkusetprocentowa podwyżka? I czy taka podwyżka „należy się” Bogu ducha winnym mieszkańcom? Takie bowiem zmiany opłat za użytkowanie wieczyste (od których zależy wysokość opłaty przekształceniowej) zafundowali w końcu roku swoim wyborcom radni wielu gmin.

Tak, to prawda, że w wielu przypadkach opłaty za użytkowanie wieczyste bywały śmiesznie niskie, podobnie zresztą jak podatki od nieruchomości. Jednak projekt ustawy pojawił się wiosną 2016 roku, każda gmina miała zatem co najmniej dwa lata na przeanalizowanie problemu pod kątem utraty wpływów budżetowych czy kosztów związanych z ewentualną bonifikatą przyznawaną przy jednorazowym wykupie prawa własności.

O ile ostatnie powyborcze, drakońskie podwyżki opłat za wywóz śmieci w Łodzi czy innych miastach można od biedy próbować tłumaczyć wzrastającymi kosztami, to przedświąteczne „aktualizacje wysokości opłat za użytkowanie wieczyste” w Warszawie czy Krakowie noszą moim zdaniem znamiona, niedefiniowanej już niestety w Kodeksie karnym, kradzieży zuchwałej. I nie jest to wcale działanie pro publico bono, jak pokrętnie tłumaczą niektórzy urzędnicy, ale raczej działanie „na wydrę”, co jest określeniem może nieestetycznym, lecz pasującym jak ulał do grudniowych uchwał podjętych np. w Zielonej Górze, gdzie radni – oczywiście w trosce o dobro publiczne – postanowili podnieść opłaty za użytkowanie wieczyste nawet o 2000%.

Podsumowując, można stwierdzić, że bardzo dobra (nie licząc sprawnie naprawionego błędu dotyczącego deweloperów) ustawa o użytkowaniu wieczystym, która powinna być efektywnie realizowana, niepotrzebnie przyciąga uwagę mediów i ekscytuje mieszkańców naszego kraju. Ten szum medialny ma jednak jedną, konkretną i to wręcz bezcenną korzyść. Otóż Polki i Polacy, a w szczególności mieszkańcy dużych miast, przekonali się, że szacunek, jakim obdarzany jest po dziś dzień Alexis de Toqueville za swoją przenikliwość i spostrzegawczość, jest w pełni zasłużony. Bo sprawdzili na własnej skórze, do jakże „bezprawnych i nieuczciwych praktyk może żądza pieniędzy skłonić nawet łagodne (samo)rządy, kiedy są pozbawione kontroli, a czas ostatecznie usankcjonuje ich władzę”.

Panom ministrom Kwiecińskiemu i Soboniowi można powiedzieć: dziękujemy, ale prosimy o więcej. O więcej ustaw porządkujących gospodarkę nieruchomościami, planowanie przestrzenne i budownictwo. Przepisy likwidujące użytkowanie wieczyste są krokiem w dobrą stronę, ale bez dalszych zmian np. w sposobie opodatkowania nieruchomości, żadne poważne reformy w tym zakresie udać się nie mogą.

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, ekspert ds. gospodarki przestrzennej. Doktor inżynier, architekt i historyk urbanistyki specjalizujący się w historii prawa budowlanego i przepisów urbanistycznych oraz rewitalizacji i konserwacji zabytków. Absolwent Wydziału Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Politechniki Łódzkiej (1997) oraz Podyplomowego Studium Konserwacji Zabytków Architektury Politechniki Warszawskiej (2000). Członek Izby Architektów RP, Izby Inżynierów Budownictwa RP, Polskiego Komitetu Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków ICOMOS UNESCO oraz Congress for the New Urbanism. W latach 2003–2005 Architekt Miasta Zgierza, w 2003 r. doprowadził do powstania pierwszego w Polsce parku kulturowego „Miasto Tkaczy”. W latach 2005–2007 Miejski Konserwator Zabytków w Łodzi. Od 1997 r. pracownik naukowy Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej, a od 2010 r. również wykładowca Kolegium Gospodarki Przestrzennej PŁ. Stypendysta Fundacji Fulbrighta w School of Architecture University of Miami (2013). Współpracuje z Centrum Analiz KJ. Autor wielu projektów konserwatorskich, architektonicznych i urbanistycznych. Żonaty, troje dzieci (córka i dwóch synów).

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Kradzież zuchwała w majestacie prawa”

  1. Obywatel pisze:

    A jak nazwać to ze się samorządom zabiera ich (wspólną warto dodać) własność z której czerpały dochody na szkoły czy drogi i oddaje za pół darmo szczęśliwcom którzy mieszkają tam gdzie mieszkają? Rozumiem idee żeby dać ludziom prawo wykupić ziemię ale nie rozumiem idei rabatu. Podwyżka jest prawdę powiedziawszy rozsądnym działaniem ratunkowym dochodów szerszej wspólnoty która za coś koszty szkół musi pokrywać. Alternatywą jest podwyżka podatków (ale takich którymi sensownie samorząd może zarządzać w Polsce właściwe nie ma)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz