Iran – to dopiero początek

Aktualności,

O genewskim pakcie między Iranem a mocarstwami grupy 5+1 można mówić jako o pierwszym kroku w dobrą stronę. Aczkolwiek uspokojenie sytuacji… wcale nie leży w wąsko pojętym interesie Polski.

Nie minął nawet tydzień zawartego w Genewie porozumienia między Iranem a mocarstwami grupy 5+1 (Chiny, Francja, Rosja, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania plus Niemcy), a już wielu komentatorów zdążyło je nazwać historycznym. Mówi się o obopólnym sukcesie i triumfie dyplomacji.

Jednak kompromis ten jest tylko początkiem długiej drogi do ewentualnego rozwiązania problemu irańskich ambicji nuklearnych. Mocarstwa chcą, żeby Teheran przestał wzbogacać uran, bo na dłuższą metę żadne z nich nie jest zainteresowane rozpaleniem nowego konfliktu na i tak niespokojnym Bliskim Wschodzie. O genewskim pakcie można więc mówić jako o pierwszym kroku w dobrą stronę. Aczkolwiek uspokojenie sytuacji… wcale nie leży w wąsko pojętym interesie Polski.

Wynik negocjacji wydaje się rozsądnym kompromisem z lekkim wskazaniem na korzyść reżimu ajatollahów. Teheran zaprzestanie wzbogacania uranu do poziomu pozwalającego na produkcję broni nuklearnej, pozbędzie się tego surowca powyżej dozwolonych 5 proc. wzbogacenia, zredukuje liczbę potrzebnych do wzbogacania wirówek, a także dopuści inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do wszystkich ośrodków, które miały cokolwiek wspólnego z programem atomowym. W zamian ONZ, Unia Europejska i Stany Zjednoczone zniosą część sankcji gospodarczych i odmrożą irańskie konta w zachodnich bankach.

Zmniejszenie sankcji jest dużym sukcesem Teheranu. Ponownie możliwy będzie eksport ropy na dużą skalę, na rynek będą mogły wrócić wielkie zagraniczne firmy (m.in. tacy giganci jak Siemens czy Huawei), zaś kurs riala już zaczął się poprawiać.

W ostatnich latach presja gospodarcza na Iran rosła w związku z coraz szybszymi postępami tego kraju w rozwoju programu nuklearnego. Spowodowała znaczące zubożenie przeciętnych mieszkańców państwa. Znalazło to swoje odbicie w narastających napięciach społecznych, których kulminacją było zdecydowane zwycięstwo Hassana Rowhaniego w tegorocznych wyborach prezydenckich.

Spośród kandydatów wskazanych przez reżim uchodził on za najbardziej „pragmatycznego”. Przyjęta przez niego i nowego szefa MSZ Mohammeda Dżawada Zarifa ugodowa retoryka zdała egzamin. Pomogła ona nieco przesłonić główną motywację Irańczyków, czyli chęć ulżenia trudom spowodowanym przez sankcje.

Ocieplenie relacji Waszyngtonu i Teheranu zmniejsza szanse na amerykańską tarczę w Polsce

Przedstawianie genewskiego porozumienia jako sukcesu najlepiej idzie dziś państwom niedemokratycznym. Ajatollahowie powody do radości mają oczywiste. Konsumujących czwartą część irańskiego eksportu ropy Chińczyków już okrzyknięto największymi gospodarczymi beneficjentami umowy z Teheranem. Z kolei Kreml po raz kolejny udowodnił, że nadal ma znaczną wagę polityczną na arenie międzynarodowej – to kolejny po porozumieniu ws. Syrii sukces dyplomatyczny rosyjskich negocjatorów.

Dla kontrastu Francuzi dość otwarcie wykazują niezadowolenie (i tak zdążyli opóźnić zakończenie negocjacji). Zaś Biały Dom musi się zmagać z ponadpartyjnym gniewem kongresmenów i uspokoić stosunki z tradycyjnymi sojusznikami na Bliskim Wschodzie.

Z punktu widzenia Polski porozumienie z Iranem mogłoby się wydawać nieszczególnie ważne. Zagrożenie potencjalnym atakiem ze strony tego kraju jest jednak głównym powodem budowy przez Stany Zjednoczone elementów tarczy antyrakietowej w naszym państwie. To kwestia parametrów technicznych amerykańskich rakiet: tych rozmieszczonych nad Wisłą nie będzie można użyć przeciwko pociskom wystrzelonym z terenu Rosji. Ocieplenie relacji Waszyngtonu i Teheranu zmniejsza więc szanse na amerykańską tarczę w Polsce.

Wracając natomiast do szerszej perspektywy. Skoro genewska umowa jest zaledwie pierwszym krokiem na drodze do ewentualnego powstrzymania irańskich zbrojeń nuklearnych, to co dalej? Po drodze może się jeszcze zdarzyć wiele rzeczy – np. Teheran po raz kolejny udowodni, że potrzebował tylko czasu na nabranie sił, i ponownie zacznie wzbogacać uran. Podobne historie się już zdarzały.

Ale rozejm może się też okazać długotrwały. Co wtedy? Oddajmy głos rosyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych Siergiejowi Ławrowowi: „Jeżeli umowa z Iranem wejdzie w życie, argument za budową europejskiej tarczy antyrakietowej nie będzie mieć dłużej zastosowania”.

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY TYGODNIK IDEI, NR 8/2013, 28 LISTOPADA–4 GRUDNIA, CENA: 0 ZŁ