Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Inny kapitalizm

Państwo w ujęciu Kurlantzicka wydaje się tworem bardzo dwuznacznym. Angażując je w gospodarkę, można zyskać wiele, ale i wiele stracić
Państwo w ujęciu Kurlantzicka wydaje się tworem bardzo dwuznacznym. Angażując je w gospodarkę, można zyskać wiele, ale i wiele stracić Kiedyś globalny podział na modele gospodarcze był oczywisty. Mieliśmy blok kapitalistyczny i socjalistyczny. Potem sprawa stała się jeszcze jaśniejsza, bo kapitalizm zwyciężył i historia podobno się skończyła. Oczywiście niektórzy malkontenci – jak choćby Peter A. Hall, David Soskice czy Gosta Esping-Andersen – przebąkiwali o tym, że tak zwany „kapitalizm” ma swoje bardzo rozmaite odmiany. Wciąż mówiło się też jeszcze o azjatyckich tygrysach i modelu państwa rozwojowego. Co do zasady byliśmy jednak niemal pewni, że wszystkie łodzie nie tylko podnosi ten sam wolnorynkowy przypływ, ale i że w skali globalnej te łodzie zmierzają w tym samym kierunku. W ostatniej dekadzie sprawy zaczęły...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Stały współpracownik Nowej Konfederacji, doktor nauk politycznych. Pracownik Uczelni Łazarskiego. Absolwent Louisiana State University, Ośrodka Studiów Amerykańskich UW oraz Instytutu Filologii Angielskiej UAM. Stypendysta Fundacji Fulbrighta, a także członek Philadelphia Society. Autor tekstów publicystycznych i naukowych z zakresu filozofii polityki oraz politologii porównawczej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz