Francja i Afryka – nowy kolonializm

Francja to przykład współczesnego kolonizatora. Państwo, które – w myśl powiedzenia „mieć ciastko i zjeść ciastko” – rości sobie prawo do bycia „opiekunem” państw Afryki

Francja to modelowy przykład współczesnego kolonizatora. Państwo, które – w myśl powiedzenia „mieć ciastko i zjeść ciastko” – rości sobie prawo do bycia „opiekunem” państw Afryki, ale na swoich warunkach i bez ponoszenia długofalowych tego konsekwencji.

Afryka znajduje się w centrum zainteresowania europejskich potęg, zwłaszcza Francji, dla której od początku XIX w. stanowi ona zaplecze surowcowe i rynek zbytu. Gigantyczny kapitał ludzki, bogactwo surowców – w tym ropy, gazu i diamentów – to znane od dawna magnesy Czarnego Lądu. Jednak jego atrakcyjność ostatnio wzrasta. Na dziesięć najszybciej rozwijających się gospodarek świata aż pięć (Sierra Leone, Mozambik, Ghana, Angola i Etiopia) znajduje się w Afryce. W 2012 r., po raz pierwszy w historii tego kontynentu, inwestycje pochodzące z krajów rozwijających się przewyższyły te, których źródłem były gospodarki rozwinięte.

Wyjść, aby pozostać

Ojczyzna Moliera była drugim po Wielkiej Brytanii największym kolonizatorem Czarnego Lądu. Jeszcze po II wojnie światowej powierzchnia krajów podporządkowanych Paryżowi wynosiła ponad 10 mln km². Francuskie imperium kolonialne obejmowało m.in. państwa Maghrebu, Afryki Subsaharyjskiej oraz Bliskiego Wschodu.

„Choć kraje afrykańskie uzyskały niepodległość, Francja tak naprawdę nigdy nie opuściła swoich byłych posiadłości” – stwierdzają publicyści „The Economist”. Zarówno w czasach zimnej wojny, jak i po niej Francja pretendowała do miana opiekuna tego kontynentu. Świadczyły o tym m.in. jej obecność militarna, bardzo aktywne stanowisko wobec przeobrażeń poszczególnych państw afrykańskich oraz kontakty gospodarcze. Tylko w przeciągu dwóch lat, tj. 1999–2000, francuska pomoc dla państw Afryki wynosiła ponad 1 mld dol. Szczodrość Francji czyniła z niej na terytoriach na południe od Morza Śródziemnego pożądanego, a niekiedy nawet niezbędnego sojusznika.

Ale francuska hojność ma dwie twarze. Z jednej strony, jawi się jako świadoma pomoc rozwojowa skierowana do zacofanych krajów dawnego Trzeciego Świata, z drugiej zaś – jako skuteczny sposób na rozszerzenie strefy wpływów Paryża. Rości on sobie prawo do bycia kluczowym aktorem na scenie afrykańskiej. W myśl powiedzenia „wyjść, aby pozostać”, Francja z kolonizatora stała się neokolonizatorem.

Co to oznacza? Współczesną formę kolonializmu, polegającą na wyzysku gospodarczym i uzależnieniu politycznym będących jego przedmiotem krajów. A także politykę prowadzoną przez byłe metropolie, które starają się utrzymać decydującą pozycję w dawnych koloniach przez pozostawienie części własnej kadry urzędniczej, wojskowej, popieranie uległych polityków, a przede wszystkim przez podporządkowanie rozwoju lokalnej gospodarki swoim interesom.

Obrona pokoju czy interesów?

Zaangażowanie Paryża w wydarzenia arabskiej wiosny, czyli interwencja zbrojna w Mali, jest tego przykładem.

„Francja wraca do Mali, czyli neokolonializm 2.0”, „Mali – neokolonią Francji” „Francja – współczesny kolonizator państw afrykańskich” – to tylko niektóre tytuły z pierwszych stron europejskich dzienników oceniających zaangażowanie Paryża w arabską wiosnę. Od stycznia do marca 2013 r. wojska francuskie prowadziły interwencję zbrojną w Mali przeciwko islamistom. Jeszcze dziesięć lat temu lewica znad Sekwany i z reszty Europy byłaby taką interwencją oburzona. Tymczasem ostatniej kampanii patronował prezydent socjalista, nie napotykając oporu w swoim obozie politycznym.

„Francja nie broni niczyich interesów gospodarczych w Mali, Francja broni pokoju” – odpierał zarzuty prezydent François Hollande. Rzeczywiście, Mali jest dla Paryża mało interesujące pod względem gospodarczym. Według danych francuskiego MSZ kraj ten znajduje się dopiero na 87. pozycji, jeśli chodzi o francuski eksport (10 mln euro, będące 0.002 proc. całego importu) i zaledwie na 165., jeśli chodzi o import (280 mln i 0,065 proc. udziału).

Jednym z negatywnych skutków neokolonializmu będzie wzrost działalności islamskich fundamentalistów w Europie jako wyraz sprzeciwu wobec imperialnej zachłanności Zachodu

Jednak już kraje sąsiadujące z Mali mają znaczenie strategiczne. Mowa tu o bogatej w złoża ropy i gazu Algierii oraz o Nigrze, z jego zasobami uranu eksploatowanymi przez Grupę Areva, francuski koncern z branży energetyki jądrowej. Stabilizacja w Mali pozwoliłaby ograniczyć niepokoje w całym regionie. Poprzez interwencję militarną Hollande miał nadzieję na utrzymanie historycznej strefy wpływów i mocarstwowej pozycji Francji w Afryce, której zagrażają obecnie rosnące apetyty Chin i Stanów Zjednoczonych.

Zakłócenie porządku świata

Czarny Ląd to gra o wielką stawkę. Nieposkromiony apetyt na lepsze jutro rosnącej w siłę tamtejszej klasy średniej, bezdyskusyjny potencjał wzrostu gospodarczego i przede wszystkim rynki zbytu i surowce naturalne – określają znaczenie tej gry, w której Francja chce zgarnąć jak najwięcej.

Dawny kolonializm polegał przede wszystkim na opanowaniu przez imperialne mocarstwa krajów słabo rozwiniętych, którego efektem były uzależnienie i wyzysk (monokulturowa gospodarka, nędza i zacofanie ludności tubylczej, nienaturalne granice krajów dzielące grupy etniczne, wstrzymane procesy narodowe, państwowotwórcze i społeczne). Współczesny neokolonializm działa inaczej: metodą wielopłaszczyznowych zależności, zwaną też metodą penetracji gospodarczej, politycznej, ale także – społecznej i kulturowej.

Neokolonializm budzi wiele kontrowersji i wywołuje skrajne emocje. Jego obrońcy podnoszą, że jest on szansą na ucywilizowanie Afryki, lub utożsamiają go z pomocą rozwojową Zachodu dla Afryki. Nie może być jednak wątpliwości, że neokolonializm zakłóca porządek świata. Jest on antonimem postkolonializmu domagającego się, jak podkreśla prof. Robert J. C. Young, równości i dobrobytu dla wszystkich istot żyjących na ziemi.

Nie zważając na konsekwencje

Francja to modelowy przykład współczesnego kolonizatora. Państwo, które – w myśl powiedzenia „mieć ciastko i zjeść ciastko” – rości sobie prawo do bycia „opiekunem” państw Afryki, ale na swoich warunkach i bez ponoszenia długofalowych tego konsekwencji. Historia nie pozostawia jednak złudzeń: tak się nie da. Cena za epokę neokolonializmu będzie bardzo wysoka. O neokolonializmie mówi się dziś w zachodnich mediach rzadko, a jeśli już – to jedynie o pozytywnych jego skutkach. Tymczasem jednym z negatywnych będzie wzrost działalności islamskich fundamentalistów w Europie jako wyraz sprzeciwu wobec imperialnej zachłanności Zachodu.

Dlaczego tak sądzę? Już w grudniu 2012 r. Abdellah Chenikiti, lider malijskich terrorystów z krajów Maghrebu (AQIM) powiązanych z Al-Kaidą, groził, że w razie interwencji Francja będzie „kopać groby dla swoich obywateli i wysyłać swoje dzieci do piekła”. Groźby przerodziły się w czyny 10 marca 2012 r. Francuski zakładnik Philippe Verdon, porwany przez AQIM w listopadzie 2011 r. na północy Mali, został zabity.

Jednak świadomy niebezpieczeństwa Zachód brnie dalej, nie zważając na konsekwencje.

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY TYGODNIK IDEI, NR 1/2013, 10–16 PAŹDZIERNIKA 2013, CENA: 0 ZŁ
Doktor nauk politycznych, adiunkt w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Dydaktyk w Collegium Civitas(2010–2012), redaktor serii „Unia Europejska, Europa, świat”, stypendystka programów „Erasmus”, „Leonardo da Vinci” oraz Zakładu Europeistyki ISP PAN. Absolwentka stosunków międzynarodowych Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (2006). Kierownik grantu naukowego (2012–2013) „Współczesna polityka integracyjna Francji wobec państw regionu Morza Śródziemnego”. Prowadzi interdyscyplinarne badania naukowe poświęcone europejskim procesom integracyjnym ze szczególnym uwzględnieniem integracji kulturowej. Autorka licznych artykułów na temat obecności i integracji muzułmanów w państwach Europy Zachodniej, zwłaszcza we Francji , oraz migracji Polaków po akcesji Polski do UE. We współpracy z Instytutem Kościuszki w Krakowie opracowała raport „Aktywność i skuteczność polskich eurodeputowanych 2009”. Uczestniczka licznych międzynarodowych konferencji i kongresów politologii. Autorka monografii „Muzułmanie we współczesnej Francji. Aspekty polityczno-społeczne i kulturowe”, która ukaże się w 2014 r. Prywatnie miłośniczka psów rasy terier oraz twórczości Agnieszki Osieckiej.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Francja i Afryka – nowy kolonializm”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz