Wpisz kwotę, którą chesz przekazać na rzecz NK
Najpoważniejsze zagrożenie dla rozwoju Chin to demokracja i chrześcijaństwo. Już obecnie prawie 300 milionów Chińczyków to chrześcijanie. Komunistyczne władze nie tolerują ani demokracji ani chrześcijaństwa. Jeśli jednak nadejdzie kolejny wspólny dla naszej historii 4 czerwca to drogi rozwoju Polski i Chin ponownie się przetną, tym razem w przeciwnym kierunku. I będzie to czas dobry dla Polski, nie dla Chin. Do chińskiego ogrodu wpełznie wcześniej czy później jakiś wąż-Balcerowicz i zatruje gospodarkę wychładzającym jadem. Może nie ma w Chinach zbyt wielu żydów czy masonów, ale wystarczą chrześcijanie żeby zachwiać światem konfucjańskich wartości i rozpalić umysły wizją spisków i zdrad. A nie daj Boże jeszcze pojawią się jakieś „demokratyzacje”! Wystarczy popatrzeć, jak łatwo poradzili sobie Amerykanie z Europą. Wywołali kilka bliskowschodnich „wiosen ludów” a Europa poszła na dno. Stany nie obudziły się z ręką w chińskim nocniku dopiero dzisiaj. Mają plany i działają systematycznie od środka. „W Państwie Środka od środka”. To pewnie teraz motto CIA. A jakie wewnętrzne konflikty zaczną wkrótce rozsadzać Chiny dowiemy się niebawem. Ja obstawiam dwa tematy: demokratyzację i chrześcijaństwo. W końcu demokratyzacja i islam sprawdziły się w tej roli świetnie w ciągu ostatnich lat, prawda?
Panie Łukaszu nie 300 milionów ,a 33 miliony.Dane z 2010 roku mówią o 30 milionach protestantów i 3 milionach katolików.To 2,4% procent populacji.Inne dane z 2012 roku mówią o 2,2% populacji.Nie wiem kto Panu powiedział ,że chrześcijaństwo jest zagrożeniem dla Chin ,ale skłamał.Co do demokracji ,gdzie ją Pan ostatnio widział?.
Władze Chin mówią o 30 milionach, nieoficjalne statystyki o 130 a szacunki „kościoła podziemnego” o 300. Zależy, gdzie się ucho przyłoży. I komu dane potrzebne. Roczny przyrost liczby chrześcijan w Chinach wynosi 7%, tak więc niezależnie od liczby problem dla władz narasta.
Druga poruszona przez Pana kwestia: „demokracja”. Tu nie o to chodzi, żeby ją wprowadzać, tylko, żeby za pomocą samego hasła uzyskiwać swoje cele. Usuwanie bliskowschodnich dyktatorów to było „demokratyzowanie” przez CIA Egiptu, Libii, Syrii itd w sposób przećwiczony wcześniej w krajach Ameryki Łacińskiej. Nie chodzi o to, żeby wprowadzać gdzieś demokrację, raczej za pomocą chwytliwego hasła destabilizować sytuację w wybranym regionie. Kto jak kto ale Amerykanie, Rosjanie czy Chińczycy, są ostatnimi, którzy uwierzyliby w jakąś głupią demokrację. Do szerzenia destrukcyjnej propagandy natomiast nadaje się to hasło znakomicie.
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Artykuł z miesięcznika:
Świat z przerażeniem patrzy na strategiczną niekompetencję prezydenta Donalda Trumpa i rujnowanie przez niego pozycji Stanów Zjednoczonych
Gdyby publiczny system ochrony zdrowia był człowiekiem, leżałby nieprzytomny na intensywnej terapii w prywatnym szpitalu. Wieloletnie zaniedbania, brak reform czy choćby pomysłu na nie pogłębiają dziką komercjalizację i nierówności zdrowotne.
Znika niekwestionowany lider świata Zachodu budujący sieć wielostronnych sojuszy z ich perłą w koronie, czyli NATO. W to miejsce pojawia się w całej swojej krasie Imperium Amerykańskie…
Donald Trump zdecydowanie wygrał wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Zdominowana przez jego zwolenników Partia Republikańska prawdopodobnie przejmie władzę w obu izbach Kongresu. Co to oznacza dla nas w Polsce?
Stary Kontynent wypadł ze światowego centrum. Dziś elity polskie powinny rozważać, jak stać się nowym ośrodkiem siły w sytuacji ewentualnego rozkładu Europy
Powinniśmy oszacować próg, do którego jesteśmy w stanie zwiększać liczbę imigrantów, i pilnować jego nieprzekraczania. Należy też zacząć stawiać im wymagania, począwszy od deklaracji lojalności wobec Polski
Zapisz się na listę mailingową i wybierz, na jaki temat chcesz otrzymywać alerty:
Login lub e-mail
Hasło
Zapamiętaj mnie