Newsletter

Areszt za czerń, czyli o związkach mody z polityką

Mimo globalizmu i naszego wprzęgnięcia w światowy system gospodarczy, daje się dzisiaj zauważyć różnice w sposobie noszenia się w różnych krajach

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Mimo globalizmu i naszego wprzęgnięcia w światowy system gospodarczy, daje się dzisiaj zauważyć różnice w sposobie noszenia się w różnych krajach

Czy moda to nieważna błahostka? A może to dziedzina sztuki użytkowej, która – jak zwierciadło – odbija aktualny stan społeczeństwa, mówi coś o rzeczywistości albo bywa używana, by tę rzeczywistość kreować? Czy styl ubierania się może być narzędziem w rękach władzy? Czy ubrania mówią coś o Polakach, ich kondycji na wielu płaszczyznach życia, czy istnieje jakiś styl polski? Czy to w ogóle ważne, żeby istniał?

Wbrew pozorom istnieje silny związek między polityką a modą. Na przestrzeni dziejów moda była odbiciem wydarzeń politycznych i stanu mentalnego społeczeństwa. Czynników wpływających na zmiany w sposobach ubierania się zawsze było wiele.

Rewolucja, przemysł, emancypacja

Jeden z bardziej wyrazistych przykładów wpływu zmian dziejowych na modę to okres Rewolucji Francuskiej. Rokokowy świat arystokracji francuskiej, kreujący trendy w modzie Europy Zachodniej, przeżywał pod koniec XVIII wieku apogeum materialistycznej zwyczajowości. Ubiory były przesadzone, suknie kobiece osiągnęły niespotykane wcześniej rozmiary, ilość zdobień w postaci koronek, kokardek, biżuterii i drogich tkanin była powalająca, a wysokość peruk rosła do monstrualnych rozmiarów. W tych ostatnich montowano makiety wspaniałych żaglowców lub klatki z mechanicznymi ptaszkami. Ciało kobiet ściśnięte było sztywnym gorsetem, a sylwetka zniekształcona obszernym stelażem.

Z nadejściem idei rewolucyjnych zaczęło się to zmieniać. Powoli następował przesyt materialnym stylem życia, co stało się idealnym gruntem dla nowej ideologii, propagowanej m.in. przez Jana Jakuba Rousseau. Zaczęto nawoływać do zwrócenia się ku naturze i odrzucenia zdobyczy cywilizacji, którą uważano za kreatora wszelkiego zła. Modne stały się wypady na wieś i budowanie letnich domów. To zmusiło ludzi do przywdziania wygodniejszych strojów. Ubiory kobiet znacznie się uprościły, zdjęto sztywne i obszerne stelaże, zaczęto szyć suknie swobodnie opływające ciało, ukazujące jego naturalne kształty. Szyto je z lekkich materiałów, jak bawełna czy muślin. Uproszczeniu uległa również moda męska. Odrzucono koronkowe rękawy, żaboty i haftowane szustokory (rodzaj surduta) oraz peruki. Surdut (protoplasta dzisiejszej marynarki) uległ skróceniu, stał się wygodniejszy, w mniejszym stopniu krępował ruchy. Mężczyźni porzucili też pastelowe barwy (modny w rokoku błękit czy róż) na rzecz różnych odcieni brązu i beżu. Kobiece suknie natomiast zaczęły w swej prostocie przypominać starożytne tuniki. Fryzury upinano wzorem rzymianek (fascynacja antykiem na przełomie XVIII i XIX wieku w dużej mierze była wynikiem niedawnego odkrycia Pompei). Uproszczenie stroju stało się symbolem zbliżenia z ludem – idei związanej z hasłami równości i braterstwa.

Gdy Napoleon ogłosił cesarstwo, nakazał ludziom na powrót nosić jedwab, by ożywić rodzimy przemysł tkacki

Podobnie w kolejnych epokach daje się zauważyć wpływ rzeczywistości na modę. Podczas przemian społecznych i przemysłowych XIX w. strój kobiecy zaczął na powrót przyjmować bogate formy. Gdy Napoleon ogłosił cesarstwo, nakazał ludziom nosić jedwab, by ożywić rodzimy przemysł tkacki. Strojniejszy ubiór miał także manifestować siłę i bogactwo Francji. Kobiety połowy XIX w. nosiły spódnice o kształcie dzwonu, o obwodzie sięgającym czasem trzech metrów! Ich dostojne sylwetki utożsamiano z królewską godnością.

Wynalazek maszyny parowej przyspieszył rozwój przemysłu, a fabryki włókiennicze produkowały masową ilość tkanin i pasmanterii. Moda musiała dostosować się do tak nasyconego rynku. Emancypacja kobiet i coraz powszechniejsze podejmowanie przez nie pracy oraz popularyzacja podróży koleją zmusiły zaś do ponownego upraszczania stroju. Moda męska także ulegała redukcji, osiągnąwszy w końcu formę znaną dzisiaj, różniącą się na przestrzeni dekad jedynie detalami i proporcjami. Ciemne (czarne, brązowe lub granatowe) spodnie do kostek, koszula, kamizelka, marynarka i krawat lub wcześniej fular to zestaw, który uformował się w pierwszej połowie XIX wieku! Właśnie wtedy ukształtował się styl życia nowoczesnego mężczyzny, który pracuje w mieście, jeździ tramwajem i koleją, załatwia interesy.

Następnym, można by rzecz, przełomem totalnym była I wojna światowa, która zburzyła stary porządek. Zniknął cały znany wcześniej świat: tradycyjne wartości, mieszczański styl życia, obyczajowość. Zmiana stylu życia na bardziej nowoczesny drastycznie przyspieszyła. Odmieniło to także sytuację kobiet. W wielu krajach otrzymały one prawo wyborcze i inne prawa obywatelskie na równi z mężczyznami, a jeszcze podczas wojny powszechnie podejmowały pracę, gdy miliony mężczyzn poszło na front. Kobiecy ubiór uległ wtedy ogromnemu uproszczeniu. Po raz pierwszy w historii spódnica skróciła się do wysokości kolan, zrzucono gorset, ścięto włosy na krótko, a sylwetka zaczęła przypominać chłopięcą.

Polski styl?

Czy na tle tych przemian wyodrębnił się jakiś styl polski? Czy wydarzenia targające naszym krajem wpływały na sposób noszenia się i coś o nas mówiły?

Najwyraźniejszym okresem kształtowania się stylu polskiego był XVII w., kiedy królował żupan i kontusz. Ubiór ten to przetworzenie stroju tureckiego, który przybył do nas przez Węgry i w tym czasie uległ różnym przekształceniom, tworząc fason charakterystyczny tylko dla Rzeczypospolitej. W XVII w. stał się ubiorem szlachty, symbolizującym ideologię sarmatyzmu, stawiającą klasę uprzywilejowaną ponad innymi stanami w wierze, iż wywodzi się ona od starożytnego, odważnego i miłującego wolność ludu, przybyłego z ziem perskich. Strój ten stał się symbolem tradycji szlacheckich, patriotyzmu i waleczności.

W najostrzejszym zaborze rosyjskim, władze zaczęły walczyć z „modą na żałobę”, wymagając od kobiet w czerni poświadczenia o niedawnej śmierci bliskiej osoby

Kontusz to długa tunika, przykrywająca żupan o podobnym kroju. Miał, w charakterystyczny sposób, rozcięte rękawy, od pachy do łokcia, wywinięte i odrzucone do tyłu. Ubiór wiązało się szerokim pasem. Całości stroju dopełniała futrzana czapka, dekorowana broszą z kosztownym kamieniem i piórami bażanta oraz delia – rodzaj płaszcza podbitego futrem. No i oczywiście szabla. Strój wydawał się bardzo męski, w porównaniu z dziwaczną modą zachodnią tej epoki. Mężczyźni europejscy nosili wówczas bufiaste spodnie do kolan, obcisłe pończochy oraz dekorowane bujnymi koronkami wielkie kołnierze i kokardy u butów, a także rozłożyste kapelusze ze strusimi piórami. Ciekawe, że modny kształt zachodniej męskiej sylwetki podkreślał wtedy ramiona, łydki, a nawet genitalia, podczas gdy w polskiej sylwetce męskiej najważniejszy stał się brzuch! Na większości portretów epoki zauważyć można, że postawność sarmaty, jego męskość i siła wyraża się w obszernym brzuchu, który dodatkowo podkreślony jest tkanym wzorzyście pasem. Kto wie, czy właśnie przez to do dzisiaj brzuchatych mężczyzn w Polsce nie uważa się za symbol dobrobytu i władzy?

Kiedy w XVIII w. Rzeczypospolita chyliła się ku upadkowi, ścierały się dwa obozy ideowe: konserwatyści i liberałowie, którzy wyraźnie różnili się od siebie wyglądem. Ci drudzy hołdowali modzie zachodniej, a ich image, pełen koronek, haftów i pastelowych barw, wydawał się nieco zniewieściały, w porównaniu z obszernymi męskimi sylwetami konserwatystów, obleczonymi w żupany i kontusze.

Wraz z upadkiem Rzeczypospolitej skończył się okres polskiego ubioru narodowego. W XIX w. zakładano kontusz jedynie odświętnie, na ważne uroczystości lub pozując do fotografii, przypominając tym samym dawne czasy świetności, co kojarzy się już teraz po prostu z polskością.

Zwalczyć „modę” na żałobę

Momentem, w którym ubiór stał się znowu swego rodzaju manifestem był okres „żałoby narodowej” w czasie Powstania Styczniowego, gdy kobiety przywdziały czerń. Była to powszechna i cicha niezgoda na działania zaborców. Noszono wtedy symboliczną biżuterię (np. bransolety w kształcie kajdan), wykonaną z prostych materiałów, jak drewno czy metal. Ta drogocenna została oddana na poczet powstania. W najostrzejszym zaborze rosyjskim władze zaczęły z tą „modą” walczyć, wymagając od kobiet w czerni poświadczenia o niedawnej śmierci bliskiej osoby. Jeśli taka kobieta nie potrafiła udowodnić, że naprawdę jest w żałobie, mogła nawet zostać aresztowana.

Na początku XX w., w duchu przeczuwania upadku ciemiężących nas mocarstw, próbowano stworzyć styl polski od nowa. Projektowano kobiece płaszczyki, inspirowane kontuszem, czy nakrycia głowy w postaci czapki konfederatki. To samo działo się w architekturze. Stanisław Witkiewicz stworzył styl zakopiański, czerpiąc inspirację z rzemiosła ludowego Podhala. Uważał, że w nim zakonserwowały się dawne motywy, używane w Polsce w budownictwie oraz sztuce użytkowej, i dlatego można uznać styl zakopiański za polski styl narodowy. Jednak idea ta nie przeniknęła do świata mody. Być może dlatego, że był to okres, gdy mocno walczono o uproszczenie stroju i wprowadzenie przede wszystkim fasonów wygodnych.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, gdy starano się stworzyć narodowy styl w sztuce, propagowano także ubiory z motywami ludowymi. Miał to być element odbudowy ducha – dającego narodowi siłę, by swą wytężoną pracą budował kraj zniszczony po ponad wieku zaborów. Nowoczesny i modny na świecie w sztuce użytkowej styl art déco, zrywający z mieszczańskim przepychem, a używający prostych i skośnych linii, w wykonaniu polskich artystów pełny był inspiracji ludowych, a jednocześnie wizjonerski i zachwycający pod względem wykonania. Polski Pawilon przygotowany na Międzynarodową Wystawę Sztuk Dekoracyjnych i Przemysłu w Paryżu w 1925 r. zdobył nie tylko Grand Prix, ale także większość innych nagród. Co ciekawe, propagowano wtedy również postawę patriotyzmu gospodarczego, zachęcając do używania polskich tkanin, takich jak len, a jeśli jedwab, to koniecznie ten z Milanówka.

Ocena współczesnego stylu

Najtrudniej jest zawsze ocenić styl współczesny. Zawsze wydaje nam się, że nie ma w nim nic charakterystycznego, że jest miksem wszystkich wzorów. Jednak tak nie jest, a różnice zauważa się najwcześniej po około dziesięciu latach.

Mimo globalizmu i naszego wprzęgnięcia w światowy system gospodarczy, daje się zauważyć dzisiaj różnice w sposobie noszenia się w różnych krajach. Polskie kobiety są bardziej kobiece niż ich koleżanki z Zachodu i Północy, a rzadko bywają wyzywające i pełne kolorów, jak to bywa w przypadku ich koleżanek ze Wschodu. Są raczej skromne, ale też eleganckie.

Czuć wyraźnie chęć powrotu do lokalności, spowodowaną zapewne niepewnością i drżeniem współczesnego świata

Mężczyźni natomiast coraz powszechniej zaczynają zwracać uwagę na ubiór. Dowodem tego jest zmiana widoczna nie tylko na ulicy, ale również w księgarniach! Pozycje książkowe, dotyczące historii ubioru lub sposobu ubierania się, a także modowe blogi internetowe dziś coraz częściej pisane są przez mężczyzn i do nich kierowane.

Lokalizm w ubiorze

A czy dzisiaj potrzebujemy stylu polskiego, pokazania odrębności i swojskości, podkreślenia lokalności? Zapewne współczesna moda o polskim charakterze cieszyłaby się zainteresowaniem, tym bardziej w dobie patriotyzmu gospodarczego. Sentymenty działają, co widać po sukcesie łódzkiej firmy „Pan tu nie stał”, założonej przez trzydziestokilkulatków zafascynowanych wzornictwem PRL-u. Produkowane w Łodzi ubrania to przetworzenie modnych w PRL-u wzorów, z dodatkiem zabawnych powiedzeń i słów kojarzących się z epoką. Okazuje się, że dzisiaj ludzie są w stanie zapłacić więcej nie tylko za to, że dana rzecz ma dla nich dobre konotacje, ale też dlatego, że wyprodukowana została w Polsce. Świadczy to z jednej strony o wzroście zamożności społeczeństwa, a z drugiej o potrzebie zaznaczenia odrębności w zglobalizowanym świecie, a także o żywotności sentymentów.

Zapewne gdyby dziś ktoś wypuścił kolekcję ubrań inspirowanych polską sztuką ludową lub historią, zrobił to przy tym w wyważony, a zarazem atrakcyjny sposób, to można spodziewać się, że takie ubrania cieszyłyby się wielkim powodzeniem. Przykładem może być niewielka kolekcja piosenkarki Cleo, która wraz z raperem Donatanem nagrała kilka piosenek inspirowanych muzyką ludową, sławiących słowiańszczyznę (szczególnie słowiańskie kobiety). Spódniczki z góralskiej tkaniny i koszulki z tradycyjnym podhalańskim wzorem w kształcie serca rozchodziły się jak ciepłe bułeczki.

Podobnie jest z markami „Surge Polonia” i „Red is bad”, produkującymi koszulki i bluzy z ilustracjami nawiązującymi do świetności I Rzeczypospolitej lub bohaterów II wojny światowej. Jeszcze dziesięć lat temu mało kto założyłby taką bluzkę. Dziś spotykamy się z nimi bardzo często. Czuć w tym wyraźnie chęć powrotu do lokalności, spowodowaną zapewne niepewnością i drżeniem współczesnego świata. Jak widać, ubiory wciąż mówią o naszym stanie ducha, ale zarazem my możemy mówić poprzez ubiór. Wzornictwo, moda i architektura – to coś więcej niż zwykłe przedmioty – mogą być dziełami sztuki, ale nie tymi z muzeum, tylko otaczającymi nas na co dzień. Nie należy tych dzieł bagatelizować, gdyż mogą mieć naprawdę duży wpływ na społeczeństwo.