Andrej i 8 krasnoludków

Aktualności,

Jeszcze na początku października Andrej Babiš został oskarżony przez czeską policję o oszustwa dotacyjne podczas budowy swojej siedziby, „Bocianiego Gniazda“. 12 października w Bratysławie sąd nie zamknął sporu o to, czy Babiš był współpracownikiem tajnych służb za czasów komunizmu (kilka teczek wskazuje na to, że był, jako TW Bureš). Główna narracja wyborów była jednoznaczna – Babiš (bądź ktoś z jego Akcji Niezadowolonych Obywateli) zostanie premierem, albo skończy w więzieniu.

Ostatnie wybory, najważniejsze od 1990 roku, były pod wieloma względami rekordowe. Z 31 partii, które próbowały dostać się do Izby Poselskiej, udało się to dziewięciu. Czesi nie zdali egzaminu ze stabilnej demokracji. Najwięcej zyskały partie i ruchy alternatywne. Zdecydowanym zwycięzcą został populistyczny ruch ANO Babiš z 29-procentowym poparciem (78 miejsc w Izbie Poselskiej). Na drugim miejscu, ale z ogromną stratą, wylądowała partia, która miała udział w budowaniu demokracji i kapitalizmu w Czechach – prawicowa i eurosceptyczna Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) (11 proc., 25 miejsc). Największym zaskoczeniem był sukces Piratów (10,8 proc., 22 mandatów) i antyimigracyjnej Wolności i Demokracji Bezpośredniej – SPD (10,6 proc., 22 mandatów).

Komuniści zdobyli nie tylko najgorszy wynik od czasu aksamitnej rewolucji, ale od powstania partii w 1921 roku (7,8 proc., 15 posłów). Ich negatywny elektorat wybrał tym razem ANO i SPD. Obecne wybory skończyły się tragedią dla zwycięzcy wyborów poprzednich, czyli socjaldemokratów z ČSSD (z 20 proc. do 7,2 proc., 15 mandatów). O niecały procent osłabła tradycyjna chadecja z KDU-ČSL (5,8 proc. i 10 mandatów). W parlamencie będzie jeszcze prounijna prawica TOP 09 (5,3 proc., 7 deputowanych) oraz Ruch Burmistrzów i Niepodległych (STAN), który przekroczył próg wyborczy (5,1 proc., 6 posłów).

Trudna stabilność

Poszukiwanie większości dla rządu nie będzie łatwe. Prezes ANO zapewnia, że jest proeuropejski i nie stanowi zagrożenia dla demokracji. Twierdzi, że najbliżej mu do ODS, Piratów i STAN-u. Jednak jedyna możliwa koalicja dwóch partii została odrzucona przez przewodniczącego ODS, Petra Fialę. Koalicję z ANO całkowicie wykluczają Piraci, TOP 09 i STAN. Ludowcy nie chcą Babiša jako premiera. Istniejąca koalicja ANO + ČSSD + KDU-ČSL może być kontynuowana, ale mniejsze partie będą uzależnione od Babiša i wystąpią w roli tła.

Rosyjski ideolog, Aleksander Dugin, zaproponował jeszcze w sobotę podczas wyborów wariant ANO + SPD + KSČM. To jednak nie podoba się Babišowi z powodu nieprzewidywalności prezesa SPD, Tomio Okamury. Babiš może również zdecydować się na rząd mniejszościowy, przy cichym poparciu niektórych z wyżej wymienionych partii lub indywidualnych posłów. Może ich wybierać z innych partii jak rodzynki z ciasta.

Babiš nie musi być premierem (wciąż jest oskarżony przez prokuraturę, a nowa Izba Reprezentantów znów zadecyduje o jego immunitecie), ale może wybrać kogoś z podwładnych, np. popularnego aktora i obecnego ministra obrony, Stropnickiego

Babiš nie musi być premierem (wciąż jest oskarżony przez prokuraturę, a nowa Izba Reprezentantów znów zadecyduje o jego immunitecie), ale może wybrać kogoś z podwładnych, np. popularnego aktora i obecnego ministra obrony Stropnickiego.

Problemem może być dla Babiša senat, gdzie ma tylko 7 mandatów (z 81), ČSSD – 25, KDU – 16, STAN wraz z TOP 09 – 11 mandatów, a ODS – 10. Czeski senat nie może całkowicie blokować Izby Poselskiej, ale może spowolnić proces legislacyjny. Nie bez znaczenia jest fakt, że Babiš chce go zlikwidować. Obecny skład tej izby jest dla niego argumentem na kontynuację istniejącej koalicji z socjaldemokracją i chadecją. Z drugiej strony zwycięzcę wyborów będzie nadal wspierał prorosyjski prezydent Miloš Zeman, który nie chce bronić swojego mandatu w styczniowych wyborach przeciw kandydatowi ANO.

Czechy w holdingu

Istnieje niebezpieczeństwo, że państwo nie będzie służyło obywatelom, tylko holdingowi Agrofert, należącemu do lidera ANO. Republikę Czeską czekają prawdopodobnie ciężkie czasy, które zależą od zdolności Andreja Babiša – nie tylko w zakresie zarządzania holdingem, ale także rządzenia państwem. Możemy doświadczyć znacznej niestabilności systemu (czeka nas głosowanie nad immunitetem Babiša i jego podwładnego Faltýnka), której wynikiem mogą być wcześniejsze wybory lub oligarchia typu ukraińskiego, słowackiego (podczas mafijnych rzadów Mečiara), lub – w lepszym wypadku – typu włoskiego (z czasów Berlusconiego).

Z drugiej strony, Babiš nie ma powodów ideologicznych do zniszczenia demokracji – jego styl rządzenia będzie podyktowany populistycznym oportunizmem i osobistymi interesami, a z powodu dotacji nie będzie w totalnym konflikcie z Unią Europejską.

W przeszłości Babiš nieraz traktował konflikty bardzo osobiście. Okaże się, czy będzie zdolny do działania dyplomatycznego lub konsensualnego jako naczelnik państwa

W Czechach może powtórzyć się teraz wiele zjawisk znanych z Polski: premier niebędący liderem swojego ugrupowania, łączenie państwa i partii, odpływ pieniędzy z państwa w prywatne ręce (wspomniany holding Agrofert), atak na media publiczne i na system wyborczy. Aktywne społeczeństwo obywatelskie może się kształcić w Polsce w organizowaniu demonstracji, a strategią pokonanych partii tradycyjnych może być “ulica i zagranica”. Natomiast przyszłość stosunków czesko-polskich na poziomie politycznym to niewiadoma. Nie są one idealne od dłuższego czasu: znaki zapytania wiszą nad projektem gazociągu Stork 2, Praga jest mało aktywna w popieraniu Polski w sprawie Nord Stream 2, Czechów nie obchodzi też koncepcja Międzymorza. Stosunki czesko-polskie również ochłodziło głosowanie 27:1.

Gdy władzę sprawować będzie Andrej Babiš, do czesko-polskich stosunków dojdzie element nieprzewidywalności, tym bardziej, że prezes był skonfliktowany z Polską: wcześniej bezskutecznie próbował pozyskać gigantyczny chemiczny Unipetrol (większościowe udziały należą do PKN Orlen). Jako minister finansów, nie otrzymał od Polski wsparcia w sprawie odwróconego VAT. W przeszłości Babiš potrafił traktować konflikty bardzo osobiście. Zobaczymy, czy będzie zdolny do działania dyplomatycznego lub konsensualnego jako naczelnik państwa. Sceptycyzm jest tu uzasadniony.