Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Schnepf: Zrujnowaliśmy relacje z UE i USA, a teraz nikt nie poprze nas w konflikcie z Ukrainą

W jakiej kondycji znajduje się polska dyplomacja? Czyj interes realizuje MSZ? W jaki sposób uzdrowić polską politykę zagraniczną? O tym w najnowszym odcinku "Pomówmy Realnie" z udziałem Ryszarda Schnepfa
W relacjach międzynarodowych istnieje prymat celów zasadniczych oraz metody rozwiązywania problemów, które nie doprowadzałyby do upadku relacji z najważniejszym, jeśli nie jedynym blokiem, który jest w obszarze naszych zainteresowań - Unią Europejską oraz Stanami Zjednoczonymi. To kuriozalne, bo USA są najpoważniejszym gwarantem bezpieczeństwa militarnego RP, a jednak relacje te są bardzo nadwątlone, powierzchowne, w zasadzie trochę klientelistyczne. Jesteśmy hojnym klientem, ale nie uzyskujemy za to pogłębionej współpracy z Waszyngtonem. Polska polityka zagraniczna musi być dostosowana do realnych warunków. Mamy tutaj dwie płaszczyzny: czystej polityki zagranicznej, która wymaga korekty, a także przywrócenie zasad funkcjonowania administracji państwowej, przede wszystkim norm etycznych, Nie mieliśmy nigdy wcześniej do czynienia z tak masowym zjawiskiem handlu wizami, które zagraża bezpieczeństwu Polaków, ale także naszych sojuszników w...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Świat intelektualny – od uniwersytetów po media – nie nadąża dziś za gwałtownymi przemianami rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej, opisując je za pomocą kategorii z poprzednich epok. To zasadniczo obniża jakość rządzenia, które musi rozstrzygać dylematy przy użyciu wiedzy dostępnej w danej chwili. Deficyt tej ostatniej zwiększa ryzyko decyzji błędnych lub wręcz katastrofalnych, jak również – dominacji fałszywych ideologii. Polski dotyczy to w stopniu szczególnym, ze względu na trudne położenie geopolityczne i słabość intelektualną (uniwersytetów, mediów, think tanków).

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
4 829 / 26 000 zł (cel miesięczny)

18.57 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

5 odpowiedzi na “Schnepf: Zrujnowaliśmy relacje z UE i USA, a teraz nikt nie poprze nas w konflikcie z Ukrainą”

  1. JanOlgierd pisze:

    Wolę odpowiedzieć Panu Schnepfowi jako anonim. Głowna teza – że zrujnowaliśmy sobie relacje z USA i UE jest całkowicie fałszywa. Po prostu dokonuje się normalne przeciąganie liny naszych interesów kontra interesy USA i UE. A dokładniej – nie z UE jako całością – a przeciw dominacji Niemiec. Zwyczajna real-politik oparta o własne interesy jako cel – i siłę jako podstawę relacji. Nie jesteśmy sami – WIĘKSZOŚĆ Europy ma dosyć Niemiec – począwszy od PIIGS po Skandynawię, a słabość militarna Niemiec i załamujący się model gospodarczy Niemiec sprawia, że coraz bardziej w relacjach liczy się UK – które nie chce dominacji Niemiec i zrobi wszystko, by USA nie namaściło Niemiec na lidera Europy. Generalnie naszym sprzymierzeńcem jest NORDEFCO z UK na północy – i na ten sojusz musimy postawić. Nie na USA – bo te wyjdą ASAP z Europy do Zatoki Perskiej ratować siłą petrodolara zagrożonego wyparciem przez petrojuan. I nie na Niemcy – bo te stają się “chorym człowiekiem” Europy – co wyjdzie jeszcze ostrzej po zwiększeniu się konfrontacji Chiny-UE. Tylko sojusz z państwami, które przysłowiowo “jada z nami na jednym wózku” w gardłowych sprawach bezpieczeństwa – jest dla nas sojuszem realnym. Oraz sojusz z Koreą Płd i Japonią – zwłaszcza technologiczny i ekonomiczny – ale także wymuszający wiązanie sił Rosji na Dalekim Wschodzie. I pragmatyczna współpraca z silną Turcją przeciw Rosji – wbrew dąsom Waszyngtonu czy Berlina. Zmiana bieguna siły jest nieuchronna – nawet Francja to widzi i łasi się do graczy na wschodzie Europy. Niemcy nie dadzą nam parasola atomowego – a tzw. europejska tarcza antyrakietowa jest GORSZA od naszej polskiej [Arrow 3 mają zastosowanie pozaatmosferyczne – a to by oznaczało ryzyko pełnoskalowej wojny nuklearnej dla Rosji] – ODWROTNIE to MY, mając sieciocentryczny system IBCS spinający cały system antyrakietowy, powinniśmy przyłączyć resztę aktywów przeciwrakietowych Europy pod nasze dowództwo. Generalnie powinniśmy inwestować “ile się da” w technologiczny skok B+R technologii high-tech, w Przemysł 4.0 w Internecie Rzeczy – by jak najszybciej odciąć powiązania od tonących Niemiec – i dokonać skoku rozwojowego w nowej fali rewolucji przemysłowe. Utrzymanie pozycji strukturalnie uzależnionego podwykonawcy niemieckiego przemysłu to docelowo samobójstwo na własne życzenie. No i parasol atomowy – Niemcy mają słabiutki ersatz NATO Nuclear Sharing – są karłem atomowym w porównaniu choćby do UK i Francji w Europie. Generalnie Berlin wije się jak piskorz względem Rosji i Chin, nie jest żadnym wiarygodnym sojusznikiem, a już traktowanie ich samozwańczych roszczeń co do przywództwa….żałosne. Moim zdaniem Berlin – w przeciwieństwie do Francji – robi drobne taktyczne ustępstwa pod PR – a strategicznie nadal chce budowy z Kremlem supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Dlatego tym bardziej – zwłaszcza PRZED wyjściem USA z Europy do Zatoki – Polska winna wejść z Bałtami do sojuszu z NORDEFCO – a przez to także do sojuszu z UK – bo NORDEFCO jest zdeterminowane z UK w konfrontacji o GIUK i Arktykę. Potem sojusz z Koreą Płd i Japonią – a potem z Turcją. A do takiego SILNEGO sojuszu dołączy Francja – i sporo innych graczy. To zmieni układ sił i reguły gry – USA będą MUSIAŁY uznać real i postawić na NASZ sojusz regionalny – a Niemcy pójdą w “odstawkę” – zwłaszcza wobec blamażu i groteski Zeitenwende.

  2. JanOlgierd pisze:

    USA muszą wyjść z Europy do Zatoki Perskiej – i chcą przerzucić cały ciężar na Europę. Dlatego zbliżenie Polski do NORDEFCO i UK i jednoczesne ochłodzenie z Ukrainą jest najlepszym wyjściem dla Polski, by zwiększyć swoją siłę i jednocześnie uzyskać pozycje negocjacyjną wobec USA i Niemiec. Alternatywą jest przyjęcie ciężarów utrzymania Ukrainy ZA NIC. Zaś REALISTYCZNA i NEGOCJACYJNA postawa Polski oparta o NASZ interes strategiczny – i wobec Ukrainy i wobec USA i wobec Niemiec – jest teraz pilną potrzebą strategiczną Polski. Oczywiście – przy zwiększeniu pozycji Polski w oparciu o sojusz z NORDEFCO i UK i Bałtami [i Koreą Płd i Japonią i Turcją] zmusi tych graczy, by płacili za polską pomoc i wspieranie Ukrainy. To zwykła polityka – i jakieś mówienie “zrujnowaniu relacji” – TAK – a to “zrujnowanie relacji” raczej odniósłbym właśnie do krótkowzrocznej i pysznej polityki Ukrainy, USA, Niemiec – to ci gracze będą musieli odbić się od swego życzeniowego myślenia o naiwnej Polsce i suto zapłacić Polsce za jej centralną i bezalternatywną pozycję geostrategiczną.

  3. JanOlgierd pisze:

    Generalnie jestem wejściem Polski do Europejskiej Tarczy Antyrakietowej – jednak dopiero po NEGOCJACJACH [a nie wiernopoddańczo] – gdzie Polska: 1) winna otrzymać przywództwo organizacyjne jako jedyny poza USA użytkownik systemu IBCS spinającego sieciocentrycznie obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą 2)przywództwo winno wynikać także z kluczowej pozycji geostrategicznej – jesteśmy pierwsi na osi ewentualnego ataku z Rosji czy z Królewca, a wysunięcie stanowisk i jak najkrótszy czas reakcji jest tu kluczowym i krytycznym elementem całego systemu 3) z tych samych względów większość stanowisk sensorów [w tym radarów pozahoryzontalnych – które niniejszym postuluję], retransmisji i wyrzutni winna być na terytorium Polski – a szerzej – Wschodniej Flanki NATO . 4) Udział Niemiec powinien się skupiać na zapewnieniu gros finasowania bez wtrącania się w rozmieszczenie systemu, a tym bardziej – w jego dowodzenie. Ostatni szantaż Berlina gróźb wycofania 2 baterii Patriot z Polski udowadnia bezdyskusyjnie, że Niemcy nie grają zespołowo w ramach dobra wspólnego Europy i wykorzystują instrumenty wojskowe dla swoich partykularnych celów, zwłaszcza dla osiągnięcia egoistycznej i suboptymalizującej wspólny interes Europy hegemonii Berlina. Niemcy nie są wiarygodnym sojusznikiem – zatem winny być poddane obostrzeniom w kwestiach decyzyjnych i jednocześnie zwiększonym obciążeniom na finasowanie wspólnej obrony – tym bardziej, że mają krew na rękach i swoją polityką współpracy z Rosją wbrew krytycznym interesom Europy Środkowej, a szerzej Wschodniej Flanki NATO – najbardziej przyczyniły się do poczucia bezkarności Kremla i jego agresji w 2014 i w 2022.

  4. JanOlgierd pisze:

    Ogólnie biorąc w tej nowej odsłonie kontynuacji zimnej wojny z Rosją – Polska winna bezdyskusyjnie zająć miejsce Niemiec jako filar obrony – a całość frontu NATO przesuwa się na Wschód – od GIUK, Arktyki, Skandynawów -przez Bałtów, Polskę [z Ukrainą] – po Morze Czarne. Dowodzenie i większość sił NATO winno stacjonować na Wschodniej Flance – zwłaszcza Polsce. NATO Nuclear Sharing winno być przeniesione z Niemiec do Polski i do innych krajów Flanki. Na Flance – tak jak podczas zimnej wojny – winny być rozmieszczone baterie rakiet z głowicami jądrowymi USA strategicznego odstraszania jądrowego – jak podczas zimnej wojny w RFN. To są absolutne podstawy – zwykłe logiczne konsekwencje przesunięcia NATO na Wschód. Jeżeli NATO pod wodzą USA tego nie zrobi i dalej postawi na Niemcy w zupełnie przestarzałej strukturze geostrategicznej – Wschodnia Flanka NATO z Ukrainą [i z UK – i w sojuszu z Koreą Płd i Japonią] będzie musiało zrobić to samo – całkowicie suwerennymi siłami. I to trzeba sygnalizować otwarcie w ramach sojuszu regionalnego – REALNEGO i WIARYGODNEGO – bo jadącego na jednym wózku w krytycznych sprawach bezpieczeństwa. Jak pisałem – pierwszy krok dla Polski – bez czekania na USA, Berlin, Ukrainę – to sojusz Polski z NORDEFCO wraz z Bałtami [i wynikowe przekształcenie basenu Bałtyku w obszar wewnętrzny tego NASZEGO sojuszu]. Działanie metodą faktów dokonanych – tworzenie realnego silnego balansu i alternatywy dla nacisków i interesów USA, Berlina, a ostatnio Ukrainy. Na końcu WYNEGOCJOWANIE – korzystne dla Polski – dołączenia do tego sojuszu regionalnego także Ukrainy – przyjmowanej z pozycji petenta. Zwłaszcza jak Ukraina zawiedzie się po kilku latach na Waszyngtonie i Berlinie.

  5. Kai-Zen pisze:

    Prócz emocjonalnie napompowanych szantaży emocjonalnych, brak oparcia “argumentacji” Pana Schnepfa o podstawy real-politik oparte o grę dla NASZEGO interesu i NASZEJ racji stanu. Interesy i twarde negocjacje oparte o pilnowanie swojego interesu to absolutna podstawówka prawdziwej polityki – a Pan Schnepf uprawia jedynie teatrzyk udawanej polityki sprzedawanej manipulowanym “szaraczkom”. Żałosne i skrajnie antypolskie. Amerykanie od paktu Chiny-Iran-Arabia Saudyjska-ZEA na początku roku, robia wszystko, by wygasić wojnę na Ukrainie i pokazowo zdeptać Iran i obrócić resztę z powrotem na USA i petrodolara. Nie dali Ukraińcom dostatecznych srocdków do sukcesu ofensywy – a teraz forsują nierealistyczne wyśrubowane żądania “demokratyzacji” i “ulepszenia” Ukrainy – państwa, które ledwie się trzyma. Wszystko po to, by mieć tani pretekst do wstrzymania pomocy wojskowej Ukrainie i przez to wymuszenia pokoju – z Krymem, Donbasem i południem w rękach Rosjan. I jeszcze USA chcą na Polskę zwalić ciężar utrzymania Ukrainy. Jasne, że Polska to może zrobić, ALE NIE ZA DARMO. W takim przypadku niech Amerykanie dadza nam Tomahawki [minimum 100] z głowicami jądrowymi SKUTECZNEGO ODSTRASZANIA JĄDROWEGO – pod naszym dowództwem. Oraz transfery technologii high-tech i licencje najnowszych zaawansowanych systemów prak/plot i C4ISTAR. Plus specjalne zasady preferencyjne dla eksportu Polski do USA. To tylko minimum. I łaski nie robią, należy się jak psu kość. Taka jest realna sytuacja i na miejscu rządu byłbym jeszcze bardziej chłodny i wobec Kijowa, Berlina [Brukseli} i Waszyngtonu. No ikwestia anulowania 4777 i publicznego przeproszenia Polski i pokazania Polski jako “nr 1” w koalicji antyhitlerowskiej, oraz kwestia zdecydowanego poparcia i egzekucji odszkodowań ponad 1 bln dolarów dla Polski od Niemiec [a w przyszłości i osobno dodatkowo od Rosji] za II w.św. To jest absolutne minimum, nie żadna fantastyka, tylko przypieranie słabnącego hegemona w potrzebie do muru wg jego własnych bezwzględnych zasad i kwestia naszej twardej pozycji negocjacyjnej Polski, a tu Pan Schnepf swoje żałosne szantaże emocjonalne dobre dla dyscyplinowania głupich i naiwnych wg “pedagogiki wstydu”. Cos się jednak zasadniczo zmieniło w dekadę, gdy Bartosiak wyjaśnił kilku milinom Polaków, że polityka to nie żadne tam przyjaźnie i emocje i cały ten teatrzyk PRowy opium dla mas , tylko chłodna i bezwzględna skalkulowana gra interesów toczona wszelką siłą i tylko siłą. Jak Pan Schnepf chce pomagać Ukrainie – to niech robi swoim kosztem – sprzeda dom i majątek i przeznaczy na pomoc Ukrainie. Albo na pomoc Berlinowi lub na pomoc Waszyngtonowi. Lecz niech robi to wyłącznie na swój koszt. Zaś po dokonanej donacji niech się zaciągnie ochotniczo na front na Ukrainie na pierwsza linię ataku. Wtedy uznam, że przynajmniej jest wiarygodny i robi to co mówi, ale na pewno naśladował nie będę, bo Pan Schnepf na razie “robi dobrze” wszystkim prócz Polski i Polaków – kosztem naszego interesu i naszej racji stanu. Jak ktoś chce być tak “szlachetny” i “bezinteresowny: proszę bardzo, ale niech robi to wyłącznie na swój koszt. Generalnie Morawiecki deklarując wstrzymanie pomocy wojskowej Ukrainie złamał kalkulacje i Waszyngtonu i Kijowa i Berlina, że “musimy” pomagać i że nie będą się w związku z tym musieli liczyc z Polską ani nie będą musieli nic dawać za to Polsce. A Polska kopnęła w ten ułożony ponad naszymi głowami stolik i teraz hegemon będzie musiał zapłacić słono za utrzymanie swojej pozycji w Europie, jak wyjdzie do Zatoki, bo po tym wyjściu z Europy tylko Polska, ale solidnie podparta przez USA, będzie mogła być orędownikiem interesów USA w UE, bo UK z UE wypadło. A USA nie zachce nas silnie podeprzeć, to możemy dołączyć do NORDEFCO, które właśnie się integruje i które przyjmie nas z otwartymi ramionami. Aż dziw, że tego NK nie widzi, czy raczej nie chce widzieć, choć sytuacja jest jasna jak na dłoni. Walczymy o przetrwanie w strefie zgniotu i musimy prowadzić twarda politykę, jak trzeba, to błyskawicznie żegnać stare sojusze i dołączać do nowych. Liczy się tylko nasze przetrwanie i gra o nową lepszą pozycję w nowym porządku świata po rozstrzygnięciu globalnym, pewnie za 2 dekady. A reszta to frazesy bez znaczenia. I wcale nie musimy wybierać między USA a Chinami, bo jako bufor uniemożliwiający powstanie trzeciego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku jesteśmy jednakowo potrzebni i USA i Chinom. I to bezalternatywnie. Możemy bez żenady brać wsparcie i od USA i od Chin i siedzieć do końca na płocie i spokojnie dołączyć do globalnego zwycięzcy. Dokładnie jak to robiły Chiny w 1940, które brały pomoc wojskową i od aliantów zachodnich i od bloku Sowiety-Niemcy, byle tylko utrzymały się, by Japonia nie stworzyła supermocarstwa azjatyckiego. I dokładnie trzeba to musi mówić Polska w cztery oczy i w Pekinie i w Waszyngtonie. Bez żenady i jako oczywista oczywistość i jako bilet do listy potrzeb Polski do bezdyskusyjnego priorytetowego zaspokojenia. Bo pilnujemy gardłowego interesu OBU supermocarstw i nic nie musimy – to oni muszą. Bezalternatywnie. Czyli jeżeli Waszyngton wybierze Niemcy jako swego “agenta” w Europie – to sojusz Polski z NORDEFCO – i zbliżenie w konkretach dla Polski do Chin. I na pewno NIGDY walka Polaków przeciw Chinom, w żadnej postaci. Ani jeden żołnierz, ani jeden samolot, czołg, okręt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo