Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Z dużej chmury mały deszcz?

Spotkanie Donalda Trumpa i Xi Jinpinga zniknęło w cieniu amerykańskiego ataku na Syrię. W pierwszej chwili wydawało się, że jest to demonstracja siły nie tylko względem Rosji, ale także Chin.
Największe obawy budziła antychińska retoryka Trumpa, która była jego znakiem rozpoznawczym podczas kampanii wyborczej. Kandydat Republikanów zarzucał Chinom świadomą deprecjację juana, co jest znanym faktem, a także „gwałt na amerykańskiej gospodarce”. Ta ostatnia opinia nie jest już do końca uzasadniona. Jeszcze w trakcie kampanii przeciwnicy Trumpa, także z jego własnej partii, podnosili, że chiński eksport do USA spada. Z kolei według Bloomberga amerykańscy przedsiębiorcy najchętniej przenoszą produkcję nie do Azji, a sąsiedniego Meksyku. W ciągu pierwszych tygodni prezydentury Donald Trump zaostrzył retorykę w sprawie Morza Południowochińskiego, zasugerował możliwość odejścia od „polityki jednych Chin”, a w Waszyngtonie pojawiły się pogłoski o ewentualnej sprzedaży myśliwców F-35 Tajwanowi. Równie duże obawy budziła możliwość wywołania jakiegoś skandalu przez słynącego z niekonwencjonalnych i nie zawsze...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”, doktorant na wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Wiedeńskiego, publicysta, tłumacz, redaktor portalu Konflikty.pl. Związany z Instytutem Boyma, gdzie zajmuje się sprawami bezpieczeństwa, konfliktami oraz zbrojeniami.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz