fbpx
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Wojna o półprzewodniki. Kolejna odsłona rywalizacji USA z Chinami

Kto wygra wojnę o półprzewodniki, będzie ustalał światowe reguły technologicznej gry. Wiedzą o tym i Stany Zjednoczone, i Chiny. Oba mocarstwa postawiły więc na bezprecedensową aktywność państwa w tej walce

Opłacalna produkcja półprzewodników to jeden z najbardziej złożonych procesów technologicznych. To branża, którą przedstawiano jako kluczowy pozytywny przykład i argument za sukcesem globalizacji – ogromna liczba wielonarodowych podmiotów rozsianych na kilku kontynentach współpracuje, by wytworzyć kościec XXI-wiecznej gospodarki, opartej na wiedzy i informacji. Na naszych oczach, ta „perła w koronie” globalizacji blednie, a niebawem pęknie – za sprawą narastającej wrogości pomiędzy USA i Chinami. Niedawne działania Waszyngtonu wskazują, że właśnie osiągnięto punkt kulminacyjny tej rywalizacji.

Stany wygrywają pierwszą bitwę

Ameryka, pomimo swoich poważnych wewnętrznych problemów, jest zdeterminowana, by bronić własnej globalnej pozycji. Wyeliminowanie Rosji z gry światowej udaje się przeprowadzić w optymalny dla Waszyngtonu sposób – nie własnymi rękoma. Osłabienie Pekinu najprawdopodobniej będzie przebiegać w odmienny sposób. Pierwszą linią frontu będzie rywalizacja technologiczna. Częściowo już zrealizowanym etapem była obrona zachodniej technosfery przed zakusami chińskiego technologicznego giganta, Huawei, w kontekście 5G. W dużej mierze Stanom Zjednoczonym udało się tego dokonać – i zachodni sojusznicy nie wdrażają już chińskich rozwiązań. Po restrykcjach, które administracja Donalda Trumpa w 2019 roku nałożyła na Huawei i powiązane z nim podmioty, pozycja firmy mocno podupadła. Ówczesne ograniczenia obejmowały m.in. konieczność uzyskiwania zgody na sprzedaż komponentów oraz zakaz sprzedaży nowoczesnych półprzewodników i udostępniania usług, w tym dostępu do Androida. Przyczyniło się to do spadku sprzedaży Huawei na rynkach zagranicznych aż o 81% w 2021 roku oraz do sprzedania powiązanej z Huawei marki Honor, by ratować ją przed zniknięciem z rynku. Obecnie nic nie wskazuje, by rywalizacja technologiczna osłabła, wręcz przeciwnie – ostatnie działania administracji Joe Bidena są wyraźnym sygnałem, że konflikt będzie wyłącznie eskalował.

Po restrykcjach, które administracja Donalda Trumpa w 2019 roku nałożyła na Huawei i powiązane z nim podmioty, pozycja firmy mocno podupadła

Stany Zjednoczone mają długą historię efektywnego ustanawiania embarg, w tym technologicznych, czego dobrym przykładem jest odcięcie bloku sowieckiego od nowoczesnej techniki w czasie zimnej wojny. Już jakiś czas temu USA swoją pełną uwagę skierowały na obszar Azji. To, co obserwujemy obecnie, to tylko konsekwentna kontynuacja działań oficjalnie ogłoszonych przez administrację Baracka Obamy w 2012 roku, który potwierdził, że dla przyszłości USA kluczową rolę odrywać będzie Azja. Z kolei następująca po niej administracja Donalda Trumpa zainicjowała działania mające na celu odseparowywanie amerykańskiej i chińskiej gospodarki. Obecnie Joe Biden kontynuuje ten kierunek, a wręcz nadaje mu dodatkową dynamikę. Szczególną rolę odgrywają działania związane z nowoczesnymi technologiami, w tym zwłaszcza z branżą półprzewodników.

Kluczowa rola półprzewodników

9 sierpnia br. Joe Biden uruchomił federalne fundusze w wysokości 280 miliardów dolarów na wsparcie branż związanych z nowoczesnymi technologiami (CHIPS and Science Act). Program ma być realizowany przez kolejne 10 lat i są w nim wydzielone środki (52 miliardy dolarów) na ulgi i dotacje dla firm produkujących półprzewodniki. Krytycy tych rozwiązań, w tym były szef TSMC, Morris Chang, podają w wątpliwość opłacalność jakichkolwiek inwestycji w odtworzenie pełnego łańcucha dostaw dla produkcji półprzewodników w USA. Wyzwaniami są koszty pracy oraz złożoność całego procesu. Otwarte pozostaje pytanie o rolę rentowności w amerykańskiej strategii odseparowywania własnej gospodarki od Chin. Wydaje się, że Waszyngton podjął już w tej kwestii jednoznaczną, decyzję stawiając na bezpieczeństwo procesów produkcyjnych.

Administracja Donalda Trumpa zainicjowała działania mające na celu odseparowywanie amerykańskiej i chińskiej gospodarki. Obecnie Joe Biden kontynuuje ten kierunek, a wręcz nadaje mu dodatkową dynamikę

21 października br. wszedł w życie najbardziej dotkliwy i dalekosiężny w skutkach pakiet regulacji uszczelniających amerykańską kontrolę nad transferem technologii do Państwa Środka. Ograniczeniami objęto bowiem już nie tylko technologie podwójnego zastosowania, ale również wprost sektor cywilny i jego pracowników. Celem sankcji stała się, ponownie, branża chińskich półprzewodników. Główny ciężar został położony na zakaz eksportu przez rodzime podmioty najnowocześniejszych półprzewodników. Najnowsze restrykcje obejmują również zakaz współpracy amerykańskich obywateli z chińskimi przedsiębiorstwami. Zakaz obejmuje aktualizowanie oprogramowania, a także sprzedaż zawierającego amerykańskie rozwiązania sprzętu do wytwarzania mikrochipów z tranzystorami o wielkości 16 nanometrów (nm) i mniejszej. Restrykcje dotyczą także pamięci DRAM (wykonanych w technologii 18 nm i nowszych), a także pamięci NAND (z co najmniej 128 warstwami).

Choć przyjęty wykaz sankcji zakłada wyjątki, to jednak podmioty z większościowym udziałem chińskiego kapitału mogą spodziewać się odrzucenia wniosku. Podania o wyjątkowe potraktowanie mogą składać natomiast inne podmioty. Moratorium udało się uzyskać m.in. TSMC i SK hynix, które otrzymały roczne licencje na prowadzenie działalności w Chinach. Celem amerykańskiej polityki jest możliwie silne uderzenie zwłaszcza w chiński sektor rozwoju sztucznej inteligencji, restrykcje wymierzone są bowiem we wszystkie ogniwa procesu projektowania, tworzenia i pozyskiwania komponentów wykorzystywanych właśnie do wspierania i implementacji procesów uczenia maszynowego.

Sama data uruchomienia tego mechanizmu mogła nie być przypadkowa, ponieważ pokrywała się z obradami XX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin (16-23 października br.). W tym czasie chińska elita polityczna mentalnie zajęta była sprawami wewnątrzkrajowymi. Sam przewodniczący Xi Jinping w swoim wystąpieniu otwierającym zjazd wprawdzie nie wspominał bezpośrednio o półprzewodnikach, jednak jego 46-krotne nawiązanie do znaczenia nowoczesnych technologii nie pozostawia złudzeń: bez rozwiązania problemu dostępu do komputerowych chipów aktualnie promowana przez KPCh „wizja wysokiej jakości rozwoju kraju” nie będzie możliwa do spełnienia.

Chiny wzmocnione czy osłabione?

Jak dotąd Pekin za pomocą różnego rodzaju subsydiów i ulg wsparł rodzime branże wysokich technologii ok. 100 mld dolarów. Zapewne teraz strumień dodatkowych środków popłynie jeszcze obficiej, nawet pomimo spektakularnych niepowodzeń, których emblematycznym przykładem jest niepowodzenie Tsinghua Unigroup w opracowaniu przełomowych półprzewodników. Pewne zapowiedzi pozytywnych dla Pekinu procesów jednak już widać, bowiem w połowie września br. wiodący chiński producent półprzewodników (Semiconductor Manufacturing International Company, SMIC) poinformował, że potrafi produkować chipy w technologii 14 nm. Choć do duży sukces, to jednak wciąż potwierdza, że Chiny pozostają w tyle o jedną lub nawet dwie generacje za wiodącymi producentami zza Cieśniny Tajwańskiej czy z Republiki Korei. SMIC ogłosił również, iż przyspieszeniu ulegną prace nad bardziej zaawansowanymi układami scalonymi (w technologii 7 i 5 nm) oraz że firma kontynuuje rozwój własnej technologii produkcji, która ma być tańszą alternatywą do rozwiązań wykorzystywanych przez tajwańskiego potentata na rynku półprzewodników (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company, TSMC).

Najnowsze restrykcje obejmują również zakaz współpracy amerykańskich obywateli z chińskimi przedsiębiorstwami

W doniesieniach medialnych znalazły się wzmianki na temat konsultacji USA z kluczowymi sojusznikami (Holandia, Tajwan, Japonia, Korea Południowa, Izrael i Wielka Brytania), jednak decyzja została ogłoszona jednostronnie przez Biały Dom, przez co w dalszej perspektywie otwarte pozostaje pytanie o szczelność systemu sankcyjnego i efektywność działań podejmowanych przez administrację Joe Bidena. Ponadto głosy przeciwników nakładania amerykańskich sankcji wskazują, że choć na krótką metę rozwój technologiczny Państwa Środka zostanie ograniczony, to jednak w dłuższej perspektywie sankcje nie spowodują cofnięcia chińskiej branży półprzewodników do „epoki kamienia łupanego”. Przeciwnie: doprowadzą do wzmocnienia chińskiego potencjału, wytworzenia rozwiązań rodzimych i w efekcie wyodrębnienia się osobnego równoległego ekosystemu technologicznego zarządzanego odmiennymi standardami technologicznymi. Ponadto firmy amerykańskie rezygnując z chińskiego rynku stracą znaczą część swoich zysków (szacuje się, że od 10% do 30% rocznie w zależności od branży), co bezpośrednio osłabi ich pozycję konkurencyjną, bowiem ograniczy ilość środków, które mogą one przeznaczać na badania i rozwój. Wskazuje się również, że dotacje przewidziane przez obecną amerykańską administrację nie pozwolą skompensować strat poniesionych w wyniku działania nowego pakietu sankcji, w związku z czym ostatecznie konieczne będą kolejne dotacje i zapomogi.

Program ma być realizowany przez kolejne 10 lat i są w nim wydzielone środki (52 miliardy dolarów) na ulgi i dotacje dla firm produkujących półprzewodniki

Jednocześnie chiński rynek wewnętrzny zaawansowanych technologii przechodzi obecnie głębokie zmiany. W ostatnim czasie Chiny przeprowadziły kampanię antytrustową, wprowadziły prawo o ochronie danych osobowych (ideą nawiązujące do europejskich rozwiązań), wyraźnie ograniczono możliwość wchodzenia chińskich przedsiębiorstw na zagraniczne giełdy, a także wprowadzono zasady, umożliwiające nabywanie „złotych akcji” przez Komunistyczną Partię Chin.

Pekin ma kilka możliwości odpowiedzi na amerykańskie działania. Wśród najdotkliwszych dla zachodnich przedsiębiorstw są celowe ograniczenia w dostawach minerałów i komponentów niezbędnych do produkcji nowoczesnych urządzeń oraz próby przekonania Arabii Saudyjskiej, by ta zaczęła rozliczać zakupy ropy w juanach.

Powolny koniec globalizacji, jaką znamy

Obserwujemy – po pierwsze – powolną agonię zglobalizowanej gospodarki, jaką do tej pory znaliśmy, w której wszystko było dostępne w relatywnie krótkim czasie. Po drugie, coraz wyraźniej widać, że świat podzieli się na „cyfrowe strefy wpływów” – obszary, na których funkcjonowanie technologii będzie regulowane odmiennymi, niekoniecznie kompatybilnymi standardami technologicznymi. Spoiwem tych obszarów będzie oczywiście bliskość ideowo-polityczna – już teraz widać ją w działaniach i decyzjach państw Zachodu oraz tych, które aktywnie lub pośrednio wspierają Rosję w jej inwazji na Ukrainę. Po trzecie, rośnie rola państwa w gospodarce, w tym zwłaszcza jego wpływu na funkcjonowanie przedsiębiorstw z branży nowoczesnych technologii – w Chinach nigdy nie była ona skrywana, a w USA staje się coraz ważniejszym elementem budowy potencjału technologicznego prywatnych firm.

Xi Jinping w swoim wystąpieniu otwierającym zjazd wprawdzie nie wspominał bezpośrednio o półprzewodnikach, jednak jego 46-krotne nawiązanie do znaczenia nowoczesnych technologii nie pozostawia złudzeń

Wspierając aktywnie Ukrainę w wojnie obronnej z Rosją, globalne mocarstwo, jakim są Stany Zjednoczone, nie traci z oczu największego geopolitycznego wyzwania – rosnącej pozycji Chin. Klarownie dano temu wyraz w opublikowanych niedawno dokumentach strategicznych (w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego oraz Narodowej Strategii Bezpieczeństwa), gdzie Chiny wskazano jako jedyne systemowe zagrożenia dla wspieranego przez USA ładu światowego. W tej rywalizacji technologia stanowić będzie główną płaszczyznę rywalizacji. Pojawia się jednak pytanie, jak długo konfrontacja na tym polu będzie satysfakcjonującym substytutem dla obu stron? Co jeśli za 3 do 5 lat efekty presji technologicznej nie będą zadowalające? Co do rynku półprzewodników, prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym – choć Ameryka na krótką metę odniesie sukces – Chiny, mając do dyspozycji ogromne zasoby finansowe oraz doświadczenie w subsydiowaniu rodzimych podmiotów za kilka lat będą w stanie zalać rynek mniej zaawansowanymi, ale dużo tańszymi rozwiązaniami, a w dalszej perspektywie – dorównać konkurencyjnym rozwiązaniom. Ostatecznie może dojść do sytuacji, w której obie strony uznają, że utrzymujący się impas jest niekorzystny i jedyną drogą do jego rozwiązania będzie konflikt zastępczy w innej części świata albo bezpośrednia konfrontacja na morzu np. o utrzymanie podmiotowości Tajwanu. Niestety w obecnej sytuacji takiego scenariusza nie można już zupełnie wykluczyć.

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, politolog i historyk myśli politycznej, adiunkt w Katedrze Bezpieczeństwa Narodowego UJ. W latach 2010–2017 prorektor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. J. Tischnera, w latach 2016–2020 senator UJ. Uczestnik licznych kursów z zakresu zarządzania i biznesu (m.in. w: Zeppelin Universität, Ivey Business School) i szkoleń poświęconych militarnym aspektom wykorzystania nowoczesnych technologii (m.in. prowadzonych przez Joint Special Operations University). Ekspert ds. bezpieczeństwa i edukacji Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz współpracownik Nowej Konfederacji. Zainteresowania badawcze: wymiary etyczny i społeczny wykorzystania najnowszych technologii, analiza polityczna oraz filozofia polityki. Autor monografii oraz kilkudziesięciu opracowań, artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu współczesnej politologii i stosunków międzynarodowych oraz dydaktyki akademickiej i polskiej myśli politycznej. Opublikował m.in. jako współautor (z Rafałem Matyją): Wybory 2014–2015 a przemiany elit politycznych Trzeciej Rzeczypospolitej (2017); e-książkę: Nowoczesna dydaktyka akademicka. Kto kogo uczy? http://dydaktyka-akademicka.pl/ (2014); Socjologię tłumu, psychologię narodów i historiozofię w myśli społeczno-politycznej Jana Karola Kochanowskiego (2011).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz