Newsletter

Węgry vs Ukraina: czas paszportyzacji

Kijów stworzył sytuację, w której masowa „paszportyzacja” Zakarpacia była i jest możliwa. Obecny konflikt pokazuje, że państwo ukraińskie powinno w końcu jednoznacznie uregulować tę kwestię

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Od dwóch tygodni obserwujemy nową odsłonę ukraińsko-węgierskiego konfliktu na Zakarpaciu. Tym razem nie chodzi jednak o ukraińską ustawę oświatową, lecz o paszporty. 19 września do sieci trafiło nagranie, na którym widać procedurę otrzymywania przez obywateli Ukrainy węgierskiego obywatelstwa w konsulacie w Berehowie. Otrzymujący je przysięgają na wierność państwu węgierskiemu, a prowadząca uroczystość udziela instrukcji zgodnie z którymi nowi obywatele Węgier powinni ukrywać fakt otrzymania obywatelstwa przed strukturami państwowymi Ukrainy.

To ostatnie zalecenie jest dość logiczne, gdyż państwo ukraińskie sprzeciwia się „paszportyzacji” zakarpackich Węgrów. Należy jednak zaznaczyć, że chociaż formalnie zgodnie z ukraińską konstytucją w państwie obowiązuje „jedyne obywatelstwo”, to Ukraina w odróżnieniu od np. Słowacji nie wprowadziła żadnych realnych sankcji za przyjmowanie obywatelstwa innych krajów. Proces masowego wydawania przez Węgry osobom narodowości węgierskiej na Ukrainie (podobną politykę prowadzą Węgrzy w Rumunii i w Serbii) trwa od przyjęcia przez Budapeszt nowej ustawy zasadniczej w 2011 r. Trudno powiedzieć, ilu dokładnie zakarpackich Węgrów posiada podwójne obywatelstwo. Jedyne istniejące węgierskie dane z 2015 r. podają liczbę 94 tysięcy (czyli ok. 2/3 ogółu). Fakt „paszportyzacji” zakarpackich Węgrów był świetnie znany zarówno ukraińskim dziennikarzom, analitykom, władzom lokalnym i centralnym. Nigdy wcześniej nie został jednak zarejestrowany podobnie bezpośredni dowód odbywającego się procederu.

Tym razem sytuacja przerodziła się w lokalny skandal. Zaraz po upublicznieniu wideo szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin zapowiedział, że biorący w berehowskiej uroczystości „konsul zostanie pozbawiony akredytacji i opuści niebawem Ukrainę”. W odpowiedzi szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó ogłosił, że Węgry będą dalej spowalniać marsz Ukrainy do struktur europejskich (obecnie Budapeszt faktycznie blokuje posiedzenia Komisji NATO – Ukraina), a także zapowiedział, że ewentualną wysyłkę konsula z Berehowa Węgry ocenią jako „akt nieprzyjazny”. Obie strony nie zmieniły swojej pozycji w rezultacie spotkania szefów MSZ, do którego doszło 26 września podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Ostatecznie 4 października ukraińskie MSZ poinformowało ambasadora Ernő Keskeny’ego o uznaniu konsula uczestniczącego w uroczystościach za „persona non grata” (ukraińska „Europejska Prawda” ustaliła, że chodziło o György Vassa). Węgry na decyzję Ukrainy zareagowały wydalając pierwszego sekretarza ambasady Dmytra Kerczanyna. W międzyczasie obie strony (ze zdecydowanym wskazaniem na Budapeszt) nie szczędziły sobie mniej lub bardziej zauważalnych złośliwości. Jeszcze 22 września 2018 r. Szijjártó w wywiadzie dla „Russia Today” wypowiedział się przeciwko automatycznemu przedłużeniu europejskich sankcji przeciwko Rosji. Budapeszt wbrew osiągniętemu porozumieniu nie zmianił kontrowersyjnej nazwy powołanego w sierpniu urzędu – „ministra upoważnionego ds. Zakarpacia”. Wreszcie ministrowi obrony Ukrainy Stepanowi Połtorakowi odmówiono uczestnictwa w brukselskim spotkaniu ministrów państw NATO (3-4 października) z uwagi na sprzeciw Węgier. Po drugiej stronie – Péter Szijjártó trafił na listę „wrogów” Ukrainy publikowaną przez znany i kontrowersyjny portal „Myrotworec”.

Szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó ogłosił, że Węgry będą dalej spowalniać marsz Ukrainy do struktur europejskich (obecnie Budapeszt faktycznie blokuje posiedzenia Komisji NATO – Ukraina)

Obserwując na kolejną odsłonę ukraińsko-węgierskiego konfliktu można byłoby się oburzać na to, że Budapeszt fauluje. Ale to bezcelowe. Faktycznie, to Kijów stworzył sytuację, w której masowa „paszportyzacja” Zakarpacia była i jest możliwa. Obecny konflikt pokazuje, że państwo ukraińskie powinno w końcu jednoznacznie uregulować tę kwestię. W istniejącym stanie posiadanie przez obywatela Ukrainy innego obywatelstwa jest teoretycznie zakazane, faktycznie zaś tolerowane. Ukraińscy analitycy i publicyści wskazują, że Kijów może podążyć w tej sprawie jedną z dwóch ścieżek. Pierwszą z nich byłby pełen zakaz podwójnego obywatelstwa wraz realnymi konsekwencjami za jego złamanie (Słowacja w analogicznym przypadku pozbawia takie osoby własnego obywatelstwa), drugą jego legalizacja. Faktycznie, biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu ostatnich ośmiu lat węgierskie obywatelstwo na Zakarpaciu otrzymało w najskromniejszych szacunkach 2/3 tamtejszych Węgrów (a także nie jeden Ukrainiec) realne jest jedynie drugie rozwiązanie. Zresztą już 3 października w artykule dla „Europejskiej Prawdy” minister Klimkin zaproponował rozpoczęcie dyskusji o podwójnym obywatelstwie, zaznaczając przy tym, że wszelkie zmiany w tym zakresie nie mogą obejmować podwójnego obywatelstwa ukraińsko-rosyjskiego. Mniej optymistycznie wyglądają perspektywy rozwiązania całokształtu ukraińsko-węgierskiego sporu dotyczącego Zakarpacia (przede wszystkim chodzi o kwestie oświatowe). Tu jednak z bardziej ścisłymi prognozami należałoby poczekać przynajmniej do czasu ukształtowania się nowych ukraińskich władz po wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2019 r.