Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

W przewidywalnej przyszłości nie ma alternatywy dla talibów

Talibowie mają obecnie szansę na ewolucję w kierunku liberalizacji. Pod tym względem w ich ruchu bardzo wiele się zmieniło od czasu pierwszych rządów

Jak ocenia pan, z perspektywy (dość krótkiego) czasu sytuację po opuszczeniu Afganistanu przez Amerykanów?

Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Afganistanu jest nie tylko znaczącym zwrotem w polityce amerykańskiej, ale także wydarzeniem rozpoczynającym zapewne zupełnie nowy etap w stosunkach międzynarodowych. Uważam, że był to racjonalny i przemyślany krok amerykański, niezależnie od tego, że administracja USA miała błędne oceny dotyczące zdolności operacyjnej talibów. No i jednocześnie organizatorzy wycofania zafundowali fatalną organizację ostatniego etapu ewakuacji. Należy tu wspomnieć również niedostateczną koordynację z sojusznikami. Dalsze trwanie USA w Afganistanie mogło zakończyć się jedynie większą katastrofą. Amerykanie zapowiedzieli analizę niepowodzenia misji afgańskiej i wyciągnięcie wniosków. To zapewne będzie bardzo ciekawy materiał i dla politologów, polityków, wojskowych i innych specjalistów zajmujących się problematyką międzynarodową.

Jakie będą pana zdaniem dalsze losy władzy talibów?

Talibowie w Afganistanie bardzo szybko wypełnili próżnię bezpieczeństwa, jaką stworzyli wycofujący się wraz z sojusznikami Amerykanie. Konsolidacja władzy talibów wymaga jednak pilnego podjęcia rozwiązywania ogromu problemów wewnętrznych i uzyskania wsparcia międzynarodowego. Przejęli oni kraj na krawędzi katastrofy gospodarczo-społecznej, który bez wsparcia zewnętrznego zostanie bardzo szybko zdestabilizowany w sferze gospodarczo-społecznej jak i politycznej. Z kolei brak stabilizacji i pomocy zagranicznej niewątpliwie przyczyni się do zarówno zwiększenia ruchów migracyjnych jak i zagrożeń terrorystycznych ze strony przede wszystkim odłamów Państwa Islamskiego i Al-Kaidy. Rozwój wydarzeń i ewolucja ruchu talibów są w dużym stopniu zależne od stanowisk głównych graczy zewnętrznych, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych i dalszych zachowań nowego rządu w Kabulu. Fakt, że zasadniczo wypełnia on porozumienia z Doha, oraz że ma miejsce kontynuacja rozmów z USA, prowadzą do wniosku, że dla języka dyplomacji nie ma obecnie alternatywy. Zmiana władzy w Kabulu rzutuje oczywiście na sytuację w całym regionie. O ile Stany Zjednoczone nie znajdą sposobu względnie szybkiego powrotu do Afganistanu, rolę głównego gracza w tym kraju przejmą Chiny, dla których jest on ważnym komponentem polityki wobec całego regionu, pozostającym w bezpośrednim związku z rywalizacją ze Stanami Zjednoczonymi.  Dla Rosji, która dobrze pamięta bolesne dla niej doświadczenia afgańskie i niemającej siły oddziaływania gospodarczego zmiana realiów w Kabulu stała się okazją do zwiększenia wpływu i zacieśnienia relacji bezpieczeństwa z państwami Azji Centralnej.

Pakistańczycy podnieśli na arenie międzynarodowej apel o nieopuszczanie Afganistanu, w kontekście rosnącego kryzysu humanitarnego. Jakie pomocowe instrumenty międzynarodowe mogą zostać zaangażowane wobec tej sytuacji? 

Takie apele jak pakistański płyną ze strony wielu państw, które są zaniepokojone nieuchronnym kryzysem humanitarnym w Afganistanie i jego konsekwencjami w szerszym wymiarze, w tym zagrożeniami terrorystycznymi i migracyjnymi. Z uwagi na przepuszczalność granic, uwarunkowania historyczne i własne problemy wewnętrzne kwestie te stanowią dla Pakistanu powód do szczególnej troski, podobnie zresztą jak dla Iranu. Na terytorium tych krajów przebywa kilka milionów afgańskich uchodźców. Jeśli chodzi o międzynarodowe instrumenty pomocy to w pierwszym rzędzie mowa tu o przywróceniu dotychczasowych kanałów pomocowych, które funkcjonowały zanim talibowie przejęli władzę w Kabulu. Afganistan i wcześniej był bowiem na międzynarodowym garnuszku. Uzależnienie od pomocy zewnętrznej dotyczyło i w dalszym ciągu dotyczy około połowy społeczeństwa. Druga sprawa to odblokowanie zagranicznych kont i środków Międzynarodowego Funduszu Walutowego i innych międzynarodowych instytucji finansowych. W sensie długofalowym natomiast Afganistan w moim przekonaniu powinien otrzymać międzynarodowy program wsparcia i inwestycji, który pomógłby odbudować i rozwinąć gospodarkę. A należy pamiętać, że kraj ten ma choćby największe na świecie nieeksploatowane zasoby cennych zasobów naturalnych. To jest rzeczywiście ogromne bogactwo, które może zostać wykorzystane, ale by tak się stało przede wszystkim muszą zostać spełnione podstawowe warunki bezpieczeństwa i stabilizacji.

Jaka może być rola Pakistanu w przywróceniu pokoju w Afganistanie? Są deklaracje nawiązania relacji z talibami, a minister spraw zagranicznych Qureshi promuje politycznie realistyczne podejście.

Pakistan to nie tylko szczególny sąsiad, ale kraj, który nieprzerwanie od 1994 roku, czyli od czasu powstania ugrupowania talibów zachował z nimi dobre relacje, odporne na koniunkturę, nawet, jeżeli w międzyczasie wielu przywódców ruchu będących dzisiaj u władzy całe lata musiało przeczekiwać w pakistańskich więzieniach. Obecnie relacje w naturalny sposób ulegają zmianie, podobnie jak znaczenie Islamabadu w sprawach bezpieczeństwa i stabilizacji. Jednocześnie występuje między nimi wiele problemów, choćby sprawa granicy nieuznawanej przez talibów. Dodatkowo dochodzi jeszcze działanie różnego rodzaju organizacji, w tym Tehrik-i-Taliban Pakistan, będące kością niezgody pomiędzy Kabulem i Islamabadem. Pakistan zdaje sobie sprawę z tego, że realizm głównych graczy międzynarodowych wobec Afganistanu oznacza jednocześnie mniej zagrożeń dla Pakistanu i więcej szans dla tego kraju również w kontekście gospodarczym. Poza tym stanowi umocnienie pakistańskiej pozycji wobec swego głównego adwersarza w regionie, czyli Indii. Pakistan dramatycznie wręcz potrzebuje stabilizacji i gospodarczego impulsu rozwojowego, gdyż stoi w obliczu bardzo wielu zagrożeń, w tym również realnej perspektywy katastrofy ekologicznej i cywilizacyjnej związanej z gwałtownym zmniejszaniem się zasobów wodnych tego kraju.

Jakie istnieją alternatywy dla talibów? Czy możliwe, że ich rząd zostanie zaakceptowany na aranie międzynarodowej?

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że zarówno dzisiaj jak i w przewidywalnej przyszłości dla talibów nie ma alternatywy. To jest część afgańskiej rzeczywistości i trudno przewidywać realną perspektywę zmiany tej sytuacji. Sądzę przy tym, że jeżeli ten ruch nie będzie postawiony pod ścianą kryzysu humanitarnego, co w tej chwili grozi, czy kryzysu rzutującego na bezpieczeństwo, prowadzącego do odnowienia wojny domowej, to będzie nadal zachowywał się racjonalnie, mając świadomość, że jakiekolwiek próby destabilizacji sąsiedztwa zwrócą się rykoszetem przeciwko Kabulowi. Oczywiście określenie „racjonalność” nie musi całkowicie pasować do zachodnich wyobrażeń o nim. Będzie natomiast wystarczające do akceptacji talibów jako strony dialogu, co zresztą wcześniej uznała Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych, orzekając, że talibowie nie są organizacją terrorystyczną i mają status strony każdego rozwiązania w Afganistanie. Co więcej, talibowie moim zdaniem stoją wobec szansy ewolucji w kierunku liberalizacji najbardziej kwestionowanych form fundamentalizmu oraz zaprzeczenia tezie, że fundamentalizm to synonim terroryzmu. Pod tym względem w ruchu talibów bardzo wiele się zmieniło od czasu ich pierwszych rządów, co oczywiście nie oznacza, że cała organizacja jest jednolita, że nie ma w niej dyskusji programowych, różnic i pewności, która z frakcji ostatecznie weźmie górę.

Amerykanie i Pakistańczycy spotkali się w Islamabadzie, aby porozmawiać o Afganistanie – co może wyniknąć z tej dyskusji?

Wszyscy gracze zainteresowani Afganistanem poszukują zabezpieczenia długofalowych interesów i jakiegoś modus operandi. Tych forów rozmów jest zdecydowanie więcej, podobnie jak działań podejmowanych przez różne strony. Trzeba tu również wspomnieć o ogromnej roli odgrywanej choćby przez dyplomację katarską. Reakcją na Afganistan jest również przyjęcie sąsiedniego Iranu do Szanghajskiej Organizacji Współpracy, do której zapewne w przyszłości aplikował będzie także Afganistan. Inną inicjatywą regionalną związaną z sytuacją w Afganistanie był niedawny szczyt bliskowschodni w Bagdadzie, który współorganizowała Francja. Został on wykorzystany również jako kolejny krok w kierunku normalizacji stosunków między Arabią Saudyjską i Iranem. Trzeba też odnotować, że w ostatnim okresie większą aktywność wobec regionu wykazuje Unia Europejska, która tradycyjnie dotychczas bardziej importowała z szerokiego Bliskiego Wschodu problemy, niż uczestniczyła w ich rozwiązywaniu. Jestem przekonany, że w wielu stolicach trwają pogłębione analizy zaistniałej sytuacji, mam nadzieję, że dotyczy to również Warszawy. Natomiast na pytanie, co może wyniknąć z tych dyskusji, pewnie w dalszym ciągu nie ma jasnej odpowiedzi. Niemniej należy sobie życzyć, aby wynikiem tych wszystkich kontaktów było zdjęcie z Afganistanu odium obcych interwencji i rozgrywek, odpowiedzialnych lub współodpowiedzialnych za dzisiejszy stan rzeczy, za miliony ofiar w tym kraju i miliony migrantów, z których również jakaś część dociera do Europy i do Polski. Być może ta odpowiedź nie brzmi najlepiej w ustach politologa, ale jest chyba najbardziej oczywistą cisnącą się na usta.

Co sądzi pan o sytuacji związanej z uchodźcami na granicy polsko-białoruskiej?

Według mojej oceny sprawy uchodźców, migrantów powinny być przede wszystkim przedmiotem wspólnej polityki całej Unii Europejskiej. Kryzys migracyjny 2015 roku i jego obecny odprysk na granicy polsko-białoruskiej to jedynie niewielki fragment zagrożeń, jakie czekają nas w przyszłości. W sąsiedztwie Europy generują je zarówno zmiany klimatyczne i środowiskowe, jak trwałe konsekwencje chaosu i destabilizacji, do których Zachód i poszczególne jego państwa niestety przyłożyły rękę. Najwyższy czas na zmianę tej polityki. Pamiętajmy, że jeszcze niedawno polscy żołnierze w Iraku i Afganistanie nie tylko walczyli, ale budowali przyjazny wizerunek naszego kraju wśród ludności cywilnej, w tym rozdając słodycze i zabawki dzieciom. Być może niekiedy tym samym ludziom, którzy są dziś wypychani w ramach odwetu przez białoruski reżim na polską granicę. W obecnej sytuacji mamy do czynienia z dwoma bardzo trudnymi problemami – z niedopuszczeniem do rozszczelnienia granic RP i UE oraz unikaniem humanitarnych dramatów, jakie w tej chwili, codziennie zdarzają się na białorusko-polskiej granicy. Do lepszego wykorzystania pozostają również narzędzia dyplomacji.

Jake wpływ na sytuację w regionie mogą wywierać Chiny i Rosja?

Chiny są gospodarczym mocarstwem globalnym i walczą o hegemonię w świecie z USA. Rosja pozostaje potęgą militarną, czułą na zagrożenia zewnętrzne, w tym ze strony radykalnego islamu, który walnie przyczynił się do destrukcji Związku Radzieckiego i nadal pozostaje narzędziem wykorzystywanym w stosunkach międzynarodowych. Oba państwa mają w rejonie Afganistanu, z którym łączy je sąsiedztwo, żywotne interesy i będą się starały je realizować. Nie należy jednak zapominać, że wciąż pierwszym mocarstwem globalnym są Stany Zjednoczone. Wyprowadzenie amerykańskich żołnierzy z Afganistanu nie jest równoznaczne z tym, że interesy Waszyngtonu w regionie przestały być dla Stanów Zjednoczonych istotne i że nie będą bronione. Mówiąc o pewnym koncercie mocarstw, występującym w regionie i oddziaływającym na sytuację w Afganistanie, trzeba oczywiście jeszcze wspomnieć Indie, które postrzegają zmianę, która zaszła w Kabulu jako wzmocnienie swojego pakistańskiego adwersarza.

Jak talibowie reagują na pandemię wirusa SARS-CoV-2? Podobno zmienili oni podejście do szczepionek, które wcześniej obkładali przecież fatwą?

Stosunek talibów do szczepionek przypomina podejście europejskich i polskich antyszczepionkowców. Jednocześnie wykazywali sporą elastyczność. Jeszcze w okresie walki o władzę w Kabulu niejednokrotnie na zdjęciach występowali w maseczkach, zachowywali dystans społeczny. Czyli nie zdawali się jedynie na Opatrzność. Poza tym, nigdy nie kwestionowali szczepień jako takich. W momencie, kiedy przejęli władze w Kabulu społeczeństwo afgańskie było zaszczepione poniżej 10% całości populacji. W tej chwili w Kabulu trudno znaleźć pewne informacje jak ta sytuacja rzeczywiście wygląda. Myślę jednak, że pośród rozlicznych zmartwień, jakie mają talibowie, kwestia tych szczepień jest tylko jedną z wielu.

politolog i dyplomata. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, Haskiej Akademii Prawa Międzynarodowego. Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Iraku, gdzie negocjował przejęcie przez Polskę reprezentacji interesów USA, oraz w Arabii Saudyjskiej, gdzie był pierwszym ambasadorem RP. Wcześniej pracownik placówek dyplomatycznych o profilu gospodarczym w Libii i Jordanii. B. dyrektor i dwukrotnie wicedyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Obecnie doradca dyplomatyczny Krajowej Izby Gospodarczej i członek Rady Ambasadorów Europejskiej Akademii Dyplomacji. Autor specjalistycznych publikacji i książki Arabia Incognita. Raport polskiego ambasadora. Komentator problematyki bliskowschodniej i trener biznesowy. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz odznaczeniami saudyjskimi i amerykańskimi
student Uniwersytetu Jagiellońskiego, zainteresowany literaturą, historią, polityką i filozofią, a także problematyką rosnącej roli Azji we współczesnym świecie. Zainteresowania naukowe skupia wokół indyjsko-chińskich sporów granicznych oraz problematyce cywilizacji Dalekiego Wschodu. Specjalista ds. merytoryki w Instytucie Polityk Publicznych, prowadzi kanały komunikacyjne EUROPE DIRECT Kraków. Członek zespołu Działu Azjatyckiego Nowej Konfederacji oraz Forum Młodych Dyplomatów. Prywatnie pasjonat snookera i muzyki klasycznej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz