Kup prenumeratę i czytaj NK

Układ po czesku

Aktualności,

Wynik październikowych wyborów parlamentarnych w Czechach jest nie do przewidzenia. Faworytem jest Andrej Babiš, który chce zorganizować państwo na wzór korporacji

Słowak Andrej Babiš, którego partia ANO 2011 – czyli Akcja Niezadowolonych Obywateli – może wygrać tegoroczne wybory parlamentarne, w oczach wielu czeskich wyborców uosabia to, co polska prawica określa terminem „układ”. Od roku 1980 był on członkiem partii komunistycznej. Oskarżano go również o to, że był współpracownikiem tajnej policji, jednakże na początku tego roku sąd w Bratysławie oczyścił go z zarzutu współpracy. Po studiach w Szwajcarii oraz w Bratysławie rozpoczął pracę w przemyśle petrochemicznym i w handlu zagranicznym, a aksamitną rewolucję spędził w Maroku. Po zmianie reżimu, w niejasnych okolicznościach sprywatyzował firmę Petrimex, a następnie założył spółkę Agrofert. Na początku lat 90. zaczął budować swoje przemysłowe imperium w branży spożywczej, rolniczej oraz chemicznej, a dziś jest drugim najbogatszym człowiekiem w kraju. Wszystko to nie odbyło się bez powiązań ze światem polityki. Babiš pozostawał w bliskich kontaktach z lewicowym premierem Stanislavem Grossem, jak i z innymi członkami Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD). Jednocześnie bywał na przyjęciach urodzinowych Václava Klausa – długoletniego premiera i prezydenta z prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS). W 2012 roku założył swoją własną partię polityczną, uparcie twierdząc, iż – w przeciwieństwie do ugrupowań tradycyjnych – ANO 2011 to ruch społeczny. Rywale wysuwają oskarżenia, że ANO to zaledwie polityczna dywizja jego koncernu Agrofert. Dywizją medialną zaś są zakupione przez niego w 2012 roku dzienniki „Lidové Nowiny”, „Mladá Fronta Dnes” (czyli dwie z pięciu największych gazet w kraju) i Radio Impuls.

W przedterminowych wyborach w 2013 jego partia zdobyła 18,65%, zajmując tym samym drugie miejsce i stworzyła koalicję z socjalistami z ČSSD oraz chadekami z KDU-ČSL. Andrej Babiš został ministrem finansów i podręcznikowym przykładem konfliktu interesów. Na stanowisku ministra może bowiem kontrolować dotacje dla swoich firm.

Centrowy populizm i partie-spółki

W czeskiej polityce pojawił się już jeden projekt o charakterze biznesowym, czyli partia Věci Veřejné (Sprawy Publiczne). Na jej czele stał szef agencji ochrony Vít Bárta, który deklarował chęć wprowadzenia demokracji bezpośredniej i położenia kresu korupcji. Kampania wyborcza tego ugrupowania została skierowana przeciwko „dinozaurom politycznym”. W wyborach w 2010 roku Sprawy Publiczne zdobyły 10,88% głosów i weszły w skład centroprawicowego rządu. Wkrótce po skandalu na tle finansowo-korupcyjnym doszło do rozpadu tej partii, co też przyczyniło się do upadku rządu.

W owym czasie około 11% czeskich wyborców opowiadało się za umiarkowanymi partiami protestu (np. VV), a prawica – czyli głównie ODS i TOP 09 – była osłabiona wskutek licznych skandali. Na niezadowoleniu z sytuacji politycznej po aksamitnej rewolucji oraz wszechogarniającej korupcji skorzystał wchodząc do wielkiej polityki Andrej Babiš.

W odróżnieniu od wspomnianych Spraw Publicznych, które pierwotnie były lokalnym ruchem działającym w Pradze, stopniowo zdominowanym przez Víta Bártę i jego ludzi, ugrupowanie ANO było od początku zaprojektowane i stworzone przez Andreja Babiša. Partia ta składała się z różnorodnych osób: wysokich menedżerów jego spółek, byłych członków partii politycznych (głównie ČSSD i ODS, choć wielu członków mogło się pochwalić legitymacją partii komunistycznej sprzed 1989 roku), licznych wybitnych osobistości ze świata nauki i kultury oraz z działaczy antykorupcyjnych.

ANO było od początku zaprojektowane i stworzone przez Andreja Babiša

Do wyborów w 2013 roku ANO szło raczej z bardzo profesjonalnym marketingiem niż z tradycyjnym programem wyborczym. Chciało efektywnie kierować państwem („państwo jak spółka”) i ograniczyć wpływ tradycyjnych partii politycznych, w kontraście do których ruch ANO prezentował się jako czysty i nieskorumpowany. Populizm Babiša nie był i nie jest zarazem ani populizmem prawicowym (jak AfD, FN, FPÖ), ani lewicowym (SYRIZA i Podemos). Babiš nie stara się też zniszczyć Unii Europejskiej. Przeciwnie – Babiš Unii Europejskiej potrzebuje, ze względu na dotacje dla swojego agrarnego imperium. Proeuropejska frakcja – Sojusz Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE, do której należy 4 posłów z ANO) – będzie Babiša w Brukseli najprawdopodobniej bronić, jeśli będzie się on starał poszerzyć zakres swojej władzy w Czechach. Widać tu paralelę do Wiktora Orbána, którego osłania jego chadecka frakcja EPP, pomimo coraz bliższych relacji z Rosją. Dla Babiša Rosja nie jest podobno alternatywą dla UE.

Członkostwo w najbardziej liberalnej europejskiej frakcji kontrastuje z sytuacją wewnętrzną w ruchu ANO, czyli partii zbudowanej odgórnie, decyzją jedynego założyciela. Wewnętrzna demokracja tu nie działa, a ostatnie słowo należy zawsze do prezesa, który na lutowym zjeździe partii kazał zmienić statut, co sprawia, że ANO swoim działaniem silnie przypomina partię wodzowską. W ANO nie ma mowy o konkurentach na stanowisko prezesa ugrupowania. W wyborach prezesa w 2015 roku Babiš zdobył 100% głosów delegatów, a w tym roku „tylko” 95%. Babiš na czele ruchu przypomina orientalnego despotę, który pogrywa sobie ze swoimi poddanymi.

Pod koniec lutego ANO udzieliło wotum nieufności własnemu hejtmanowi (czeski odpowiednik marszałka województwa) i zastąpiło go bardziej lojalnym człowiekiem. W sprawach personalnych na poziomie Izby Poselskiej ANO jest bardziej stabilne niż Sprawy Publiczne. Po odejściu jednej posłanki, natychmiast zastąpił ją dotychczasowy poseł centroprawicowej partii Tradycja Odpowiedzialność Dobrobyt 09 (TOP 09). Niżej – czyli na poziomie regionalnym – prezes nie jest już zupełnie wszechwładny W kilku większych miastach doszło do rozłamów i utraty władzy. Kontrola setek przedstawicieli lokalnych i regionalnych władz jest już poza zasięgiem i zdolnościami jednego człowieka.

Oswojenie drapieżcy?

Rządzące obecnie partie, ČSSD i KDU-ČSL, weszły do koalicji z Babišem przypuszczając, że uda im się go oswoić lub że ograniczą jego apetyt na władzę. Być może liczono na to, że udział Babiša w rządzie go skompromituje, zmęczy czy zniechęci jego wyborców. Wnioski koalicyjnych polityków mogą okazać się zupełnie inne, albowiem w rzeczywistości te założenia są błędne.

Babišowi udało się w międzyczasie politykę jako sztukę możliwego oraz równoważenie wpływów za pomocą dających się przyjąć kompromisów, rozszerzyć własne imperium dzięki dotacjom i możliwościom wglądu w informacje na temat swojej konkurencji, które ma jako minister finansów. Może wywierać wpływ na państwo poprzez swoich ministrów (np. w ministerstwie sprawiedliwości). W innych obszarach swojej działalności rozszerza struktury, jak choćby w Agrofercie, gdzie zatrudnił byłych elitarnych policjantów. W realizacji jego planów znacznie pomaga mu posiadanie prasy.

Babišowi udało się w międzyczasie rozszerzyć własne imperium, dzięki dotacjom i możliwościom wglądu w informacje na temat swojej konkurencji, które ma jako minister finansów

Ogólnie rzecz biorąc, jego walka z tradycyjnymi politykami nie przypomina walki toczonej między wyrównanymi siłami. To raczej coś na kształt drażnienia tygrysa. Podczas gdy normalni politycy szanują zasadę pacta sunt servanda i postrzegają Babiš jest przedsiębiorcą, drapieżnikiem, który chce wszystkiego.

Demokracja parlamentarna mu przeszkadza, „checks and balances” uważa za uciążliwe, powolne, nieskuteczne. Parlament oznacza dla niego zbędne gadulstwo (ciekawe, czy jego medialni doradcy poznają „cytaty” z Piłsudskiego), liczbę posłów pragnie ograniczyć z 200 do 101, a Senat całkowicie znieść. Rządzenie państwem jak firmą to jego motto wyborcze, padające na podatny grunt, jego wyborcy nie martwią się bowiem o stan demokracji.

Do dziś przedsiębiorca Babiš przetrwał konflikty interesów oraz wszystkie kontrowersje, łącznie z aferą dotacyjną – po tym, jak celowo przepisał jedno z przedsiębiorstw na swoje dzieci, w celu uzyskania dotacji dla małych przedsiębiorstw. Ostatnio okazało się nawet, iż nie potrafił wyjaśnić, skąd wziął pieniądze na zakup akcji Agrofertu oraz czy te pieniądze są opodatkowane. Choć przy znacznie mniejszych problemach czescy politycy zostaliby uwięzieni lub utraciliby stanowisko (jak np. Stanislav Gross w 2005 roku funkcję premiera), Babiš jest wciąż bardziej popularny od premiera Sobotki.

Przyczyn jego niezniszczalności jest kilka. Posiada opiniotwórcze media, które przemilczają jego problemy, a na wysokie notowania może mieć wpływ jego kapitał. Nie można wykluczyć, że przed wejściem do polityki zgromadził kompromitujące materiały na niektórych czeskich polityków i teraz z nich korzysta.

Obawy i niepewny wynik

Według mojego osądu Andrej Babiš stanowi zagrożenie dla czeskiej demokracji. Wyobrażam sobie, że jego celem jest oligarchiczne wcielenie republiki, działającej na podobieństwo Agrofertu. Nie będzie tu miejsca dla klasy średniej. Faworyzowani będą wielcy przedsiębiorcy, z których największym będzie sam Babiš. Hybrydowy reżim Babiša formalnie utrzyma demokratyczne procedury, jak np. wybory i cechy państwa prawa, ale będzie się je obchodzić. Aby osłabić opozycję, zostaną wykorzystane środki nieformalne i ekonomiczne, nie tyle tajna policja, co urząd skarbowy.

Według mojego osądu, Andrej Babiš stanowi zagrożenie dla czeskiej demokracji. Wyobrażam sobie, że jego celem jest oligarchiczne wcielenie republiki, działającej na podobieństwo Agrofertu

Teraz nikt nie wątpi, że ruch ANO zwycięży w październikowych wyborach, a pozostałe partie niecierpliwie oczekują na ofertę koalicji. Stałą czeskiej polityki jest jednak pewna nieprzewidywalność i przypadkowość. Rząd Topolanka upadł w połowie czeskiego przewodnictwa UE, rządy Nečasa zakończyła afera, kiedy to jego kochanka wykorzystała tajne służby do monitorowania jego własnej żony. Obecnie również istnieje wiele niewiadomych. Ile formacji będzie w parlamencie? Tylko 4 czy aż 9? Nie będzie to pyrrusowe zwycięstwo dla ANO? Czy socjaliści odzyskają wyborców z ANO i zwabią elektorat komunistów? Czy komuniści będą nadal tracić poparcie? Powstanie koalicja chadeków i lokalnych stronnictw, która przekroczy 10-procentowy próg wyborczy, obowiązujący koalicję? Odbędzie się to kosztem TOP 09, która spadnie pod 5-procentowy próg dla partii? Czy dostanie się do parlamentu populista Okamura albo inne ksenofobiczne siły? Co z Piratami i Zielonymi? Czy pozostałe partie są w stanie zjednoczyć się przeciwko Babišowi po jego zwycięstwie? Czy Babiš stworzy antysystemową koalicję z komunistami i ekstremistami? Czy przekupni członkowie innych partii poprą mniejszościowy rząd premiera Andreja Babiša?

Dzisiejsza największa niewiadoma znajduje się na praskim zamku. Po upadku rządu prawicowego Petra Nečasa (ODS, TOP 09, VV) prezydent Miloš Zeman powołał w czerwcu 2013 roku rząd tymczasowy, złożony ze swoich kolegów. Rząd w sierpniu nie otrzymał zaufaniu parlamentu, lecz mimo to sprawował władzę do stycznia następnego roku. Stąd pytanie – czy Miloš Zeman ponownie złamie porządek konstytucyjny Republiki Czeskiej? Jedno jest pewne, październikowe wybory będą najważniejsze w postkomunistycznej historii Czech. Być może zdecydują o kierunku rozwoju kraju na wiele lat.