Sto dziesięć procent normy

Aktualności,

Pod względem uzyskanych gwarancji od Donalda Trumpa nie mogliśmy liczyć na więcej, niż uzyskaliśmy. Jego wizyta to przede wszystkim sukces współczesnej polityki historycznej.

Media od dłuższego czasu podgrzewały atmosferę przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce. Stawiane oczekiwania urosły do niebotycznych rozmiarów, a eksperci prześcigali się w analizie nawet najmniejszych gestów prezydenta. Spekulacjom i domysłom nie było końca. Jednak gdy Air Force One z parą prezydencką na pokładzie opuścił płytę lotniska w Okęciu, wybrzmiały pierwsze komentarze. Zwolennicy rządu rozpływają się nad płomiennym przemówieniem prezydenta, a niechętni mu dziennikarze krytykują niemal każdy element tej wizyty. Jak więc należy interpretować wizytę Donalda Trumpa?

Realne korzyści jakie uzyskaliśmy to przede wszystkim potwierdzenie, że Ameryka Trumpa będzie respektować obowiązki wynikające z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego (mówiącego o obowiązku pomocy sojusznikowi w momencie agresji) oraz stanowcze potępienie działań Rosji na Ukrainie. Dodatkowo Trump stanowczo poparł projekt „Trójmorza” jako inicjatywy geopolitycznej, która w przyszłości ma być przeciwwagą dla Niemiec i Francji w ramach Unii Europejskiej. Wisienką na torcie było potwierdzenie chęci eksportu amerykańskiego gazu do Polski, który pozwoli na większe uniezależnienie się od rosyjskiego surowca.

Pod względem uzyskanych gwarancji nie mieliśmy co liczyć na coś więcej. Tylko naiwni mogli twierdzić, że Trump zagwarantuje nam stałą obecność wojsk amerykańskich lub też stanowczo wezwie Putina do zwrotu wraku Tupolewa. Potwierdzając zobowiązania wynikające z Artykułu 5. wypełnił nasze oczekiwania względem Ameryki, natomiast nazywając Polskę sercem Europy podkreślił, że jesteśmy jednym z najważniejszych sojuszników w tej części świata. Na nic więcej liczyć nie mogliśmy i nie powinniśmy, bo na tyle pozwalała dyplomatyczny charakter wizyta oraz klimat przed spotkaniem G20 w Hamburgu.

Nawet Donald Tusk na pytanie dziennikarza, co myśli o tej wizycie odpowiedział, że jest to niewątpliwie duży sukces nasze dyplomacji, z którego wszyscy powinni się cieszyć

Dlaczego więc tytuł komentarza brzmi „Sto dziesięć procent normy”? Przemówienie Donalda Trumpa było prawdopodobnie największym sukcesem współczesnej polityki historycznej. W śledzonej na całym świecie mowie Trump w pięknych słowach opowiedział o historii i poświęceniu Polski. Odciął Polaków od odpowiedzialności za Holocaust i wspominał o bohaterskim powstaniu warszawskim. Jeszcze żaden prezydent Ameryki nie wypowiadał się o naszej historii w tak ciepłych słowach. Dzięki Trumpowi miliony osób na całym świecie mogły dowiedzieć się, że istnieje taki kraj jak Polska oraz że kraj ten ma piękną i interesującą historię. Niewątpliwie pomoże to w pewnym odkłamaniu po jawiącego się często w mediach zachodnich stereotypu Polaka antysemity oraz wypromuje Polskę wśród Amerykanów, szczególnie tych konserwatywnych i bogobojnych.

Dlatego więc wizyta Donalda Trumpa to sto dziesięć procent normy. Naszej dyplomacji udało się potwierdzić gwarancje bezpieczeństwa – zarówno tego militarnego jak i energetycznego. Inicjatywie Trójmorza zapowiedziano poparcie zza Oceanu, a na dodatek udało się wypromować Polskę jako kraj będący od zawsze przedmurzem Okcydentu. Nawet Donald Tusk na pytanie dziennikarza, co myśli o tej wizycie odpowiedział, że jest to niewątpliwie duży sukces nasze dyplomacji, z którego wszyscy powinni się cieszyć. Tak więc puszczając mimo uszy komentarze malkontentów powinniśmy przyłączyć do słów Donalda Trumpa: „God bless you, God bless the Polish people, God bless our allies, and God bless the United States of America.”. Bo jakkolwiek oceniamy prezydenturę Donalda Trumpa czy rządy Prawa i Sprawiedliwości zgodzić się musimy, że dobre relację z Ameryką to obecnie podstawa naszego bezpieczeństwa.