Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Sokała: Koalicje chętnych to ułuda bezpieczeństwa. Tylko USA mają środki, by dać Rosji po łapach

Trwający szczyt NATO w Wilnie - jakim rezultatem zakończy się dla Polski? Zagrożenia dla polskiego bezpieczeństwa wewnętrznego, "powrót onuc", ocena zakupów zbrojeniowych dla Wojska Polskiego oraz litewska strategia wobec Chin. O tym w najnowszym odcinku "Pomówmy Realnie" z udziałem dr. Witolda Sokały
Wesprzyj NK
Decyzje, które zapadną na szczycie NATO, nie rozgrywają się na spotkaniach Joe Bidena z przywódcami poszczególnych krajów, którzy usiądą i wymyślą coś przełomowego. To jest oficjałka, teatr, a realne procesy często toczą się obok, Najgłębszym tłem tego szczytu i ważnym jego elementem symbolicznym jest marsz NATO z pozycji sojuszu transatlantyckiego w kierunku stania się sojuszem globalnym. Symbolem numer jeden jest zaproszenie premiera Japonii i prezydenta Korei Południowej, Często zapominamy o Arktyce, sprowadzając rywalizację Amerykanów i Chińczyków do Tajwanu oraz kilku wysp na Pacyfiku, gdzie toczy się walka o to, kto położy światłowód. Tymczasem Chiny budują flotę pełnomorską oraz lodołamacze przed wyścigiem o bogactwa Arktyki, W negocjacjach z Paryżem, Amerykanie używają dość ważkiego argumentu. Mówią, że Francja może mieć swoje interesy...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Świat intelektualny – od uniwersytetów po media – nie nadąża dziś za gwałtownymi przemianami rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej, opisując je za pomocą kategorii z poprzednich epok. To zasadniczo obniża jakość rządzenia, które musi rozstrzygać dylematy przy użyciu wiedzy dostępnej w danej chwili. Deficyt tej ostatniej zwiększa ryzyko decyzji błędnych lub wręcz katastrofalnych, jak również – dominacji fałszywych ideologii. Polski dotyczy to w stopniu szczególnym, ze względu na trudne położenie geopolityczne i słabość intelektualną (uniwersytetów, mediów, think tanków).

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
4 829 / 26 000 zł (cel miesięczny)

18.57 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

5 odpowiedzi na “Sokała: Koalicje chętnych to ułuda bezpieczeństwa. Tylko USA mają środki, by dać Rosji po łapach”

  1. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy pisze:

    Od momentu, gdy Chiny zblatowały układ Iran-Saudowie, do którego już dołączyły ZEA, USA pali się grunt pod nogami. USA chcą ASAP “ułożyć” swoje sprawy w Europie i wyjść z Europy do Zatoki Perskiej – ratować petrodolara zagrożonego wyparciem przez petrojuan. Dlatego suflowane wieszanie się Polski [i innych zagrożonych graczy przez Rosję] na klamce USA w sprawach strategicznego bezpieczeństwa jest zwyczajnie BEZ SENSU – bo USA “wybędą” z Europy – nie tylko ratować petrodolara i swoje wpływy w Zatoce [zapewne siłą – pokazowym zniszczeniem Iranu] – ale generalnie ustawiać politykę wobec całego IndoPacyfiku – bo cały ten obszar jest PRIORYTETEM dla USA – a zaangażowanie w Europie nadal traktowane jako “zło konieczne” do minimalizacji zaangażowania. Dlatego – dla owej minimalizacji zaangażowania USA w Europie – USA już wybrały Niemcy na swego “agenta interesów” w Europie. W tym sensie niewiele możemy zrobić – jedynie pragmatycznie postawić na REALNĄ siłę – a tą jest właśnie koalicja chętnych – skrajnie zdeterminowanych gardłową kwestią bezpieczeństwa do jazdy na jednym wózku wspólnego sojuszu – i budowania strategicznej interoperacyjności. USA chcą zapewnić sobie strategiczną stabilizację Europy i minimalizację tutaj swego zaangażowania – ale kosztem bezpieczeństwa zagrożonych graczy od Arktyki po Morze Czarne [nawet Kaspijskie]. Ten “sojusz zagrożonych” jest realny – bo ma wspólny gardłowy interes i determinację graczy. Korea Płd i Japonia są tu także cennymi graczami dla “sojuszu zagrożonych”. Co więcej – konfrontacja o Arktykę będzie narastała – a to cementuje GIUK i sojusz UK z NORDEFCO. Dla Bałtów i Polski sojusz z NORDEFCO i z UK [graczem atomowym] to sojusz realny. Zwłaszcza, że po akcesji Finlandii do NATO i zakupie 64 F-35A przez Finlandię – dla Kremla stanowi to w jego optyce “nieakceptowalne zagrożenie” jego rdzenia siły – czyli bastionu Siewieromorska. Dlatego dla NORDEFCO sojusz z Polską i Ukrainą jest cenny – bo Polska i Ukraina mają silne armie lądowe. No i bez Polski [i Bałtów] nie ma domknięcia Bałtyku i wyrzucenia z niego Rosji. Co do Ukrainy – zamiast deklaratywnych snów o potędze, zamiast biadania nad traceniem “polskiego 5 minut” – trzeba działać konstruktywnie w biznesie i w przemyśle zbrojeniowym. Np. dokonując zakupu wszelkich technologii “high-tech” [rakietowych, lotniczych, silników turbinowych, technologii materiałowej] za ułamek ceny – szczególnie, że ani USA, ani Niemcy, Francja czy UK czy Włochy nie chcą nam sprzedawać “high-tech”. Bo technologia jest najważniejszym zasobem strategicznym decydującym o miejscu w “globalnym łańcuchu dziobania” – i na tym INWESTOWANIU w motor rozwoju podwójnego zastosowania – powinniśmy się skupić. A co do Ukrainy – pozyskać technologie, stworzyć oddolne kanały biznesowe dla naszych przedsiębiorców MŚP – a duże inwestycje oddać Niemcom i Zachodowi. Niech stabilizują, niech biorą na siebie ciężar. Mają potencjał kapitałowo-inwestycyjny – i bardzo dobrze – bo dzięki temu Ukraina nie stanie się Afganistanem, a Polska Pakistanem Europy. Jeżeli zbudujemy silną militarnie Polskę i silny sojusz “koalicji REALNEJ” zagrożonych państw na styku z Rosją – to w momencie ponownego przejścia Rosji za X lat do militarnego rozstrzygnięcia [a rzecz jest w mojej ocenie nie CZY? tylko KIEDY?] – WTEDY będziemy przygotowani – i dopiero WTEDY przyjdzie czas na zbieranie “politycznych żniw” i na “odkucie się” i zmianę układu sił i wpływów – zwłaszcza wobec Niemiec. Sumując: namaszczenie Niemiec przez USA na hegemona Europy nie wytrzyma rozjazdu polityki Niemiec z gardłowymi potrzebami zagrożonych państw. Niemcy nie mają siły do narzucenia swojej hegemonii w takich warunkach. Im bardziej Niemcy będą dążyli do “business as usual” i tanich surowców z Rosji – tym bardziej będzie krzepła współpraca zagrożonych przez Rosję graczy. Postawmy elektrownię jądrową z Koreą Płd, wyślijmy naszych speców na szkolenie, jak w miesiąc otrzymać swoje głowice, wspólnie z Ukrainą zbudujmy jakiś status prawny umownej “konfederacji” – po to by korzystając ze stanu prawnego Ukrainy[po złamaniu Traktatu Budapesztańskiego 1994] jako państwa atomowego z prawem do 1300 głowic – mieć “podkładkę” prawną pod nasze głowice. I chłodno manewrujmy animozjami Francja-Niemcy czy UK-UE [a zwłaszcza UK-Niemcy czy UK-Francja] dla lewarowania/osłabiania zapędów Niemiec czy Francji. Geopolityka UK jest tu dość jasna i “tradycyjna”, jak zwykle wspierają najsilniejszego gracza na kontynencie [czyli teraz NORDEFCO – i Polskę i Ukrainę], który może przeciwstawić się graczowi, który chce zdominować Europę [czyli teraz Niemcy]. Jeszcze tak dla jasności – samo NORDEFCO pod koniec dekady będzie miało przynajmniej 143 F-35A [czyli stealth – samoloty 5 generacji – 52 Norwegia, 64 Finlandia, 27 Dania] i ca 150 samolotów 4 generacji [szwedzkich Gripenów C/D i E, oraz Finlandia zostawi w “odwodzie” nieco Hornetów w linii]. UK będzie miało 140 zmodernizowanych Typhoonów i ca 60-80 F-35B czy nawet C. Przynajmniej 500 samolotów bojowych generacji 4 i 5 – znacznie lepszych od rosyjskich [bo stealth Su-57 ma mieć Rosja w ilości 77 sztuk – na razie produkują po kilka rocznie – a i to montaż docelowych silników i wyposażenia ma być po 2028 – co wygląda coraz mniej realnie]. Te 500 samolotów bojowych deklasujących rosyjskie – to będzie jedyna realna i zdeterminowana do działania siła – tutaj w Europie – nieporównana z siłą USA tutaj nawet teraz – a co dopiero po wyjściu USA z Europy do Zatoki i generalnie na IndoPacyfik. Oczywiście – jakieś wsparcie II Floty US Navy na GIUK i w Arktyce będzie – ale to nie Amerykanie będą dla Europy główną siłą.

  2. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy pisze:

    Dla jasności – Finlandia utrzyma w linii ca 2 eskadry Hornetów [powiedzmy 32 sztuki] – ale nie jako myśliwce wielozadaniowe [do tego będą F-35A] – ale jako nosiciele JASSM-ER o zasięgu 1000 km – które w komorach F-35A się nie mieszczą, a ich przenoszenie pod skrzydłami by rujnowało stealth F-35A. Zresztą – do tej pory brak potwierdzonych informacji o integracji JASSM-ER z F-35A. Czyli Hornety w roli “bombowców” – a raczej nosicieli uskrzydlonych pocisków manewrujących. F-35A zdolne do penetracji terytorium Rosji – i Hornety jako nosiciele pocisków manewrujących dalekiego zasięgu – to sprawy wyjątkowo niepokojące Kreml – w optyce Kremla “niedopuszczalne”. Można powiedzieć, że Finlandia zbytnio wyszła przed szereg – i teraz potrzebuje nie tylko wsparcia NIRDEFCO i UK – ale także silnej lądowej armii Ukrainy i Polski – które by związały wielką część sił lądowych Rosji. Bo Rosja na pewno będzie chciała [najpierw groźbami i sabotażami i wojna hybrydową] zneutralizować Finlandię – która z granicą 1340 km z Rosją jest najsłabszym elementem NORDEFCO i szerszego systemu konfrontacji z Rosja o Arktykę. Dlatego dla Skandynawów [NORDEFCO] sojusz z Polską jest korzystny – pozwala utrzymać Bałtów i uzyskać pełną kontrolę Bałtyku – a siły lądowe Polski i Ukrainy jako “power in being” wiążą siły lądowe Rosji. Dla nas – mających niedobory w nowoczesnym lotnictwie [zakup 48 FA-50 to ersatz, a 32 F-35A z obecnymi 48 F-16C to zdecydowanie za mało] – możność wsparcia przez NORDEFCO i UK przez 500 samolotów generacji 4 i 5 – jest realizacją strategicznej synergii “win-win” obu stron. Powstaje domknięty układ powietrzno-lądowy siły powstrzymującej Rosję. Co więcej – do takiego sojuszu REALNEJ SIŁY [także politycznej – zwłaszcza wobec zapędów hegemonii Berlina] – dość łatwo skaptować mniejszych graczy – np. Rumunię, Słowację, Czechy, być może Bułgarię. A wobec TAKIEGO sojuszu – także Turcja będzie spolegliwa do współpracy w wielu kwestiach [i to znacznie bardziej, niż w formacie NATO – wobec skonfliktowania Turcji z USA] – zwłaszcza dla powstrzymywania Rosji – bo to zwiększa wpływy Turcji w Azji Środkowej i w rejonie Kaukazu. No i PRAGMATYCZNY, oparty o interesy narodowe i rację stanu [z bezpieczeństwem na czele] sojusz REALNY z Koreą Płd i z Japonią [mimo animozji obu graczy do siebie]. Na UE i na NATO i na USA świat się nie kończy…pora wyjść z mentalnej klatki narzuconych samoograniczeń – nie jesteśmy w końcu wytresowanymi warunkowaniem psami Pawłowa…?

  3. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy pisze:

    Wnioski z reakcji i nacisków USA w trakcie buntu Prigożyna są jasne: USA bardziej się martwi ewentualnym chaosem w Rosji [pod kątem destabilizacji jądrowej i pod kątem “połknięcia” Rosji jako lennika przez Chiny] niż zwycięstwem Ukrainy. Wręcz zdusili ofensywę na 2 dni – bo w warunkach niepewności łatwo było o kaskadowy efekt załamania na froncie przez Rosję. USA nie chce dać Polsce NATO Nuclear Sharing – więc po wejściu sił jądrowych Rosji na Białoruś powstaje [wraz z siłami jądrowymi w Kaliningradzie] absolutnie nieakceptowalna dysproporcja strategiczna – której USA nie chcą zbalansować. A to jest krytycznie nieakceptowalne dla Polski. Dlatego MUSIMY budować sojusze niezależne od USA – tym bardziej, że hegemonia Niemiec w UE uzyskała “namaszczenie” Waszyngtonu – a to kolejna krytycznie nieakceptowalna dysproporcja dla polskiej suwerenności , racji stanu i interesu narodowego. Na szczęście NORDEFCO jest tworem, który powstał w grudniu 2009 po decyzji USA o “resecie” w 2009 i po ćwiczeniach atomowych [ataku na Warszawę] ZAPAD2009 – jako wyraz nieufności wobec USA, które wtedy jawnie zdradziły Polskę na rzecz paktu z Kremlem. Co więcej – dążenie USA do wycofania się z Europy od momentu zblatowania wiosna paktu Iran-Saudowie pod batutą Chin – natychmiast spowodowało reakcję NORDEFCO – w postaci integracji sił powietrznych NORDEFCO. To jest sojusz, który twardo ocenia realną politykę USA i realne zdolności USA na poziomie strategicznym – jako zupełnie nieobsługującą interesy i bezpieczeństwo państw zagrożonych przez Rosję. Dlatego warto dołączyć do NORDEFCO – jako podmiotu samosterownego i zdeterminowanego do konkretnych działań w sprawach bezpieczeństwa i interesu narodowego. Nie musze tez tłumaczyć, że wielkim rozczarowanym USA jest Ukraina. Szczyt w Wilnie niczego konkretnego “co-gdzie-kiedy-jak?” nie dał Ukrainie na poziomie strategicznym – poza taktycznymi prezentami na osłodę. Dla Polski też zero konkretów strategicznych. Najlepiej ujął to na twiterze Gutab100: “Szczyt NATO w Wilnie. Plus: największe zagrożenie=Rosja. Przeważają minusy: odmienne interesy USA, DE/FRA, Wsch Flanki, reszty. Brak konkretów dla UKR. Lanie wody, liczą się interesy silnych. Lekcja: liczyć tylko na siebie, budować siłę, lokalne sojusze, nie ufać, myśleć.” Także UK jest mocno niezadowolone [delikatnie mówiąc] z polityki USA, z braku poparcia kandydata UK na szefa NATO [na rzecz Ursuli von Leyden – czyli opcji niemieckiej]. Bałtowie nie dostali nic – prócz podtrzymywania obietnic i niejasnych planów. Wniosek: istnieją IDEALNE warunki dla zbudowania partnerskiego sojuszu NORDEFCO z Polską, Ukrainą, Bałtami – i z UK. A brak skutecznego strategicznego odstraszania jądrowego przez USA musi być zrównoważony przez wspólny [oczywiście poufny] program przygotowania produkcji głowic natychmiast po decyzji politycznej. Przykrywki są dwie – UK jako państw z atomem – oraz Ukraina, która po złamaniu Traktatu Budapesztańskiego 1994 staje się i de jure i de facto państwem atomowym z prawem do 1300 głowic plus strategicznych środków przenoszenia. Jeżeli nie zbuduje się sojuszu twardej realnej siły konwencjonalnej i jądrowej – niezależnej od USA – to po okresie intensywnej odbudowy sił zbrojnych Rosji za X lat – staniemy przed Rosją, która będzie miała w linii przynajmniej 10 tys czołgów [rocznie produkcja nowych to 300, a modernizacja ze składów natychmiastowego użycia to 1000 rocznie – w składach jest nadal 18 tys. czołgów – głównie rodzin T-72, T-64 i T-80 – bo T-62 są traktowane jako tymczasowa “zapchajdziura do poświęcenia” na froncie ukraińskim] – a prócz rozbudowanych konwencjonalnych sił lądowych, Rosja będzie miała skrajnie agresywną doktrynę i realną skrajną determinację do “odrobienia strat” szantażem atomowym. USA pokazały, że praktycznie kapitulują wobec rosyjskiego szantażu atomowego – za nic nie wymienią Helsinek na Waszyngton czy Nowy York – dlatego rekomendowany sojusz SUWERENNY musi mieć własny jądrowy strategiczny potencjał odstraszania – w dyspozycji członków sojuszu, by nie było rozdziału interesów w sojuszu.

  4. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy pisze:

    Patrząc i kalkulując chłodno na poziomie globalnym – Ameryka słabnie względem Chin – najbardziej w wyścigu technologicznym. Ban wobec Chin na najbardziej zaawansowane procesory i karty graficzne jest dowodem nie siły – a słabości USA i Europy – zresztą mocno irytując przy tym Koreę Płd., Tajwan i Japonię – które w tej działce czują się silne – a ban USA podcina im handel. Ban to narzędzie rozpaczliwe – i tylko na 2-3 lata przyhamuje Chiny, które bez osłonek wprowadzą skoncentrowane dotacje na B+R dla prześcignięcia USA i Europy, mając przy tym znacznie liczniejsze zaplecze “top men” STEM. Może gdyby USA zastosowały je powiedzmy w 2009….ale teraz jest to jedynie narzędzie chwilowo opóźniające rozwój technologiczny Chin – a faktycznie długofalowy silny impuls do zwiększenia wysiłków Pekinu w tym decydującym wyścigu. Oceniam, że szanse USA do Chin w wygraniu rywalizacji o hegemonię to 1:4….na korzyść Chin. Dlatego wykorzystywanie USA jako tymczasowego dawcy bezpieczeństwa strategicznego ma sens – ale tylko do czasu zbudowania własnego jądra suwerennej siły strategicznej. Zmiana stosunków proponowanego sojuszu względem USA z junior-partnera na równego gracza [ a faktycznie SILNIEJSZEGO gracza TUTAJ w Europie i na styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji] to podstawa osiągnięcia pola manewru docelowo całej Europy. Bo uwieszenie się na klamce USA, nie dość, że nie zabezpiecza gardłowego bezpieczeństwa graczy zagrożonych przez Rosję – to jeszcze grozi im docelowo wprzęgnięciem [via NATO] jako mięso armatnie w rydwan amerykańskiej wojny przeciw Chinom. Zachowajmy silną pozycję obserwując z pagórka walczące tygrysy w pacyficznej dolinie – i dołączmy na naszych warunkach [jako silny gracz] do zwycięzcy.

  5. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy pisze:

    Dlaczego szanse Chin względem USA osiągniecia hegemonii globalnej oceniam na 4:1? Polecam wnioski z raportu ASPI’s Critical Technology Tracker „The global race for future power” – zleconego zresztą przed Departament Stanu USA [dostęp: https://www.aspi.org.au/report/critical-technology-tracker%5D z marca br. Chiny prowadzą w wyścigu naukowo-technologicznym w 37 z 44 badanych kluczowych dziedzin. Stopa wzrostu certyfikowanych laboratoriów i ośrodków badawczych – najwyższa na świecie. W latach 2017-2022 ich liczba wzrosła z 220 do ponad 700. Plus realna kontrola rynku surowców strategicznych – dająca “bat” na USA i Zachód [obecny ban na gal i german to jedynie ostrzegawczy silny sygnał – możliwy ban na całość surowców strategicznych to załamanie Zachodu] – i strukturalną przewagę rozwoju Chin. W całości kapitalizm produkcyjny Chin jest zasilany modernizacją z B+R i ten model jest zwyczajnie sprawniejszy w realnym i szerokim postępie technologicznym, niż model Zachodu, zwłaszcza USA z jego wydrenowaną sferą produkcyjną na rzecz kapitalizmu finansowego. Chiny maja zastaw realny swojej waluty – ważniejszy od złota – w postaci potencjału ekonomicznego. USA i UE pozostaje “kreatywna” sfera finansowa – która po odcięciu od realnej produkcji Chin [szerzej Azji] musi nieuchronnie zwiędnąć. Na razie układ jest sprzęgnięty, dolar nadal się trzyma globalnie – ale gdy Chiny zrealizują lądowy korytarz dostaw ropy i gazu z Zatoki, obrócą petrodolar na petrojuan, a wtedy Azja i Afryka zacznie handlować w juanach – Zachód zostanie zastąpiony rynkiem zbytu Azji i Afryki – a bez produkcji Chin i bez wymienalności handlowej dolar i euro zyskają poziom śmieciowy…. Oczywiście – JEŻELI USA/Zachód dokona przyśpieszenia i skoku generacyjnego Rewolucji 4.0 – JEŻELI drastycznie zwiększy nakłady i “produktywność” B+R – itd JEŻELI – tyle, ze nic na to nie wskazuje w obrazie ogólnym trendów i sił strukturalnych – raczej realny postęp jest ZASTĘPOWANY wydumanym postępem wszelkiej maści absurdalnych rewolucji typu “cancel culture”, “wakeup” itd/itp – co mam raczej za objaw rozkładu sfrustrowanych społeczeństw wg modelu wielokrotnie powtarzanego eksperymentu Calhouna – niż za mobilizację a la “moment sputnika”…. Oczywiście – Chiny mają swoje poważne problemy wewnętrzne – ale USA [szerzej Zachód] ma większe [i na dodatek szeroko rozumiany Zachód jest faktycznie rozbity i podzielony w wewnętrznej rywalizacji niwecząc synergię] – a zasobów i motorów wzrostu mniej…jak to się poodwracało – teraz to Chiny przez swoich “head-hunterów” wysysają “top men” z Zachodu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo