Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Scenariusza rozpadu Rosji nie powinno się ignorować

Jeżeli państwa posiadają dusze, to rosyjską duszę charakteryzuje przede wszystkim niezależność. Oznacza to także, że Rosja nie stanie po stronie Chin w walce z USA

W Polsce Rosja postrzegana jest jako agresywne państwo. Pan z kolei uważa, że „Rosja porusza się w kierunku samej siebie”. Co pan dokładnie miał na myśli?

Zacząłem używać tego sformułowania po wybuchu kryzysu na Ukrainie w 2014 r. Po rozpadzie Związku Sowieckiego, Federacja Rosyjska przyjęła kurs na integrację z Zachodem i sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Mówiono nawet o wstąpieniu Rosji do NATO. Ten kurs był realizowany wraz z upływem czasu z coraz mniejszą intensywnością, aż do początku drugiej dekady XXI w. Ukraiński kryzys oznaczał koniec tego projektu. Rosja znalazła się w stanie osamotnienia. Nie posiada już swojego historycznego imperium, które w czasach późnego ZSRR obejmowało Europę Wschodnią, a także szereg państw Ameryki Łacińskiej, Afryki i Bliskiego Wschodu. Sądzę, że Rosja wymyśla siebie na nowo w roli oddzielnego mocarstwa, niezwiązanego szczególnie bliskimi stosunkami z jakimkolwiek zewnętrznym centrum siły. Porusza się w kierunku samej siebie także w tym sensie, że jej rolą nie jest propagowanie jakiejś uniwersalnej ideologii, jak w czasach ZSRR, ani nawet zachowanie geopolitycznych pozycji w różnych częściach świata – ale skoncentrowanie się na zagadnieniach wewnętrznych.

Równocześnie w książce „Rosja w polityce globalnej” twierdzi Pan, że Rosja nie jest Wschodem, że Rosja jest Północą.

Dopóki najważniejszym regionem świata był Zachód obejmujący nie tylko Amerykę, ale również Europę, dopóty faktycznie można było na Rosję spoglądać jak na Wschód. Trwało to aż do upadku Związku Sowieckiego. Należy pamiętać, że ten Wschód zawierał nie tylko Rosję, lecz również te prowincje rosyjskiego imperium, które zostały po rozpadzie ZSRS niepodległymi państwami: Ukrainę, Białoruś, państwa nadbałtyckie i szereg innych, a także przez pewien czas państwa Europy Wschodniej. Był to znaczący polityczny konstrukt.

Bazowa kultura Rosji jest północna, co zbliża ją do innych północnych narodów – Finów czy Szwedów

Dziś z tego Wschodu pozostała jedynie Rosja, znajdująca się w dosyć bliskich stosunkach z Białorusią, oraz kilka rosyjskich protektoratów typu Południowej Osetii, Abchazji, republik Donbasu, Naddniestrze. Mówienie o Wschodzie nie ma też sensu, ponieważ ten przesunął się znacznie dalej w stronę Oceanu Spokojnego. Światowym Wschodem rzucającym wyzwanie światowemu Zachodowi są dziś Chiny. Rosja co najwyżej w przyszłości może stać się częścią tego Wschodu. Skoro mówimy o geopolityce: Rosja jest krajem mocno przesuniętym w kierunku bieguna północnego. Dwie trzecie terytorium kraju znajduje się w strefie wiecznej zmarzliny. W momencie, kiedy rozmawiamy, temperatura w Moskwie wynosi minus dwadzieścia pięć stopni.

Również bazowa kultura Rosji jest północna, co zbliża ją do innych północnych narodów – Finów czy Szwedów. Moja koncepcja Północy wyprowadza Rosję poza ramy konfliktu między Wschodem, a Zachodem. Z tym wiąże się moja rekomendacja dla Rosji: nie stawać się sojusznikiem Ameryki przeciw Chinom i na odwrót.

Jakie są obecnie są czynniki siły Rosji?

Wśród czynników siły wymienię zdolność do odradzania po całkowitym lub niemal zupełnym samounicestwieniu. Tylko w ciągu XX w. Rosja dwukrotnie znajdowała się nad przepaścią, a następnie odradzała się: pierwszy raz w 1917, następnie w 1991 r. Oczywistym czynnikiem siły jest samowystarczalność w kwestii podstawowych zasobów. Rosja zasadniczo może egzystować bez reszty świata, chociaż na niezbyt wysokim poziomie. W pierwszych dekadach swojej historii Związek Sowiecki kosztem ogromnych ofiar rozwijał się stosunkowo szybko dzięki zasobom wewnętrznym.

Rosja zasadniczo może egzystować bez reszty świata, chociaż na niezbyt wysokim poziomie

Czynnikiem siły jest też fakt, że rosyjska klasa polityczna naprawdę wierzy w to, że Rosja jest mocarstwem, które nikomu się nie podporządkowuje. Myślę, że to przekonanie w przeszłości pomagało Rosjanom zwyciężać w silniejszych przeciwników. Pokonano armie Napoleona i Hitlera, pod których sztandarami szła na wschód cała Europa. Wytrzymano nacisk Stanów Zjednoczonych w zimnej wojnie aż do momentu, kiedy proces wewnętrznych reform doprowadził do załamania ówczesnego ustroju. Niewątpliwym atutem jest zdolność Rosjan do wytrzymywania bardzo poważnych trudności, a jednocześnie umiejętność znajdowania asymetrycznych odpowiedzi na zewnętrzne wyzwania i zagrożenia. Ten spis można kontynuować aż do miejsca stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ i broni jądrowej.

A jak ocenić rosyjskie wojska konwencjonalne?

W porównaniu z pierwszymi latami po upadku ZSRR, armia rosyjska została zasadniczo odnowiona i zmodernizowana. W epoce jelcynowskiej Rosja posiadała zrujnowane siły zbrojne. Armia była bardzo słaba pod względem uzbrojenia, a zwłaszcza zaopatrzenia. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ledwie udało się zebrać 65 tysięcy żołnierzy do interwencji w Czeczeni do własnym terytorium. W 2008 r. w wojnie z Gruzją Rosja straciła pięć samolotów, w tym jeden bombowiec strategiczny, a jej dowódcy porozumiewali się ze sobą za pomocą telefonów komórkowych. Współczesna armia rosyjska została znacząco zmodernizowana, wyposażona w nowoczesne uzbrojenie, a tym samym – jak pokazało doświadczenie Syrii czy Krymu – stała się instrumentem skutecznie wykorzystywanym w rosyjskiej polityce zagranicznej. Należy wszakże podkreślić, że jej zasadnicze zadania odnoszą się do ograniczonych działań prowadzonych wzdłuż granic Federacji Rosyjskiej, co odróżnia ją zarówno od armii amerykańskiej, jak i od dawnej armii sowieckiej.

Przejdźmy do słabości Rosji.

Niewątpliwą słabością Rosji jest bardzo głęboki podział wewnętrzny, istniejący przynajmniej półtora wieku. Mowa o podziale na ludzi, którzy na pierwsze miejsce stawiają wolność osobistą oraz tych, dla których najważniejsze jest państwo i jego interesy. W rezultacie jedność narodu rosyjskiego jest dalece niepełna. Nie znam innego kraju, w którym część elit byłaby aż tak bardzo opozycyjnie nastawiona w stosunku do państwa, a zarazem nie dążyła do przejęcia władzy.

Niewątpliwą słabością Rosji jest bardzo głęboki podział wewnętrzny, istniejący przynajmniej półtora wieku – na ludzi, którzy na pierwsze miejsce stawiają wolność osobistą, oraz tych, dla których najważniejsze jest państwo i jego interesy

Inna słabość Rosji polega na tym, że jest to bardzo skomplikowane państwo, zawierające wiele etnosów i kultur, wobec których nie zawsze prowadzona jest sensowna polityka narodowa czy religijna. Wskazywałem wcześniej jako atut Rosji niepodporządkowywanie się zewnętrznym centrom siły. Ale ma to też odwrotną stronę medalu: Federacja Rosyjska nie ma poważnych sojuszników. Pozostaje samotna.  Rosja na na wielu kierunkach nie ma naturalnych granic, wskutek czego dążyła w przeszłości do zapewnienia sobie bezpieczeństwa poprzez podporządkowywanie sobie sąsiednich narodów. Dziś to dziedzictwo przeszłości komplikuje relacje z wieloma krajami Europy Wschodniej, zwłaszcza z Polską i z Ukrainą. Niewątpliwą słabością Rosji jest ujemna demografia. Do słabości należy zaliczyć też niezdolność do stworzenia po rozpadzie ZSRR efektywnego modelu ekonomicznego. W porównaniu do Związku Sowieckiego w swojej epoce, rozwój technologiczny Federacji Rosyjskiej jest opóźniony, co ma przełożenie na dalsze aspekty: medycynę, dobrobyt, zamożność społeczeństwa.

Puśćmy wodze fantazji. Wyobraźmy sobie, że Aleksiej Nawalny zastąpił Władimira Putina na Kremlu. Czy Rosja, pozostając imperium, miałaby szansę na przełamanie wewnętrznych słabości, stając się tym samym państwem bardziej skutecznym w międzynarodowej rozgrywce? Taką tezę sformułował polski publicysta Marcin Rey.

Prezydentura Nawalnego to scenariusz z dziedziny science-fiction. Niemniej każdy rosyjski przywódca, który obejmie władzę w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, będzie autokratą, wychodzącym z założenia prymatu rosyjskich interesów narodowych. Środowiska polityczne, kulturowe i społeczne, w których przyjdzie mu pełnić tę rolę, nie pozostawiają innej możliwości. Nie mogę sobie wyobrazić Rosji, w której istniałby jasny podział władzy – republika parlamentarna bądź prezydencka. Zagranicznej kultury politycznej praktycznie nigdzie nie udało się przeszczepić na cudzą glebę. Rosja może mieć swój model demokracji, który wszakże będzie różnił się od demokracji amerykańskiej czy westminsterskiej. Gdyby prezydentem został człowiek wywodzący się z liberalnej części społeczeństwa – co obecnie trudno sobie wyobrazić z uwagi na fakt, że nie posiada ona w Rosji istotnego politycznego wpływu – działałby za pomocą innych środków, ale cel pozostałby ten sam.

Nie znam innego kraju, w którym część elit byłaby aż tak bardzo opozycyjnie nastawiona w stosunku do państwa, a zarazem nie dążyła do przejęcia władzy

Proszę też pamiętać, że Putin w początkach swoich rządów dążył do sojuszu Rosji z Zachodem. W 2001 r. w Bundestagu w języku niemieckim deklarował europejski wybór Rosji. Był też jedynym rosyjskim prezydentem, który zadecydował o rozmieszczeniu bazy NATO na terytorium samej Rosji w Ulianowsku, co umożliwiło Amerykanom zaopatrywanie swoich wojsk w Afganistanie. Proszę zobaczyć, jak dalej rozwinęła się sytuacja.

Siłę współczesnej Rosji można pokazać przez pryzmat jej relacji z sąsiadami. Mówiąc to, myślę o miastach rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Władywostok i Chabarowsk liczą w przybliżeniu po 600 tysięcy mieszkańców. Chińskie metropolie Harbin i Changchun, znajdujące się po drugiej stronie granicy – po kilka milionów. Jak ocenić ogólny wymiar relacji Rosji i Chin?

Stosunki Rosji i Chin charakteryzuje olbrzymia dysproporcja w demografii. Trzy chińskie prowincje graniczące z Rosją mają podobną liczbę ludności co cała Federacja Rosyjska, a całe Chiny przewyższają Rosję dziesięciokrotnie. To samo widzimy w ekonomii. PKB chińskie jest 7-8 razy większe od rosyjskiego. Jak zauważają Chińczycy, PKB Rosji jest równe jego wartości w prowincji Guangdong. Spoglądając na te dysproporcje trudno zrozumieć, jak Chiny i Rosja mogą znajdować się w stanie dość trwałego balansu i równowagi. Mimo przewagi Chin w sferze ekonomii i demografii nie sądzę, aby w najbliższym czasie Rosja stała się wasalem bądź lennikiem Chin.

Relacje tych państw określiłbym jako Ententę. Nie łączy ich formalny sojusz wojskowy, ale bliska współpraca i podobne rozumienie świata. Wzrost nacisku ze strony USA zarówno na Moskwę i Pekin, który obserwujemy w ostatnich latach, sprzyja zbliżeniu obydwu państw. Zasada relacji rosyjsko-chińskich polega na tym, aby nigdy nie być przeciwko sobie, ale niekoniecznie podążać za sobą. Współpracy sprzyja też fakt, że kraje te są odwrócone do siebie plecami. Rosja ma interesy przede wszystkim na zachodzie, Chiny na wschodzie i południu. Miejsce ich hipotetycznego konfliktu obie strony traktują jak peryferię.

Możliwy jest wariant sojuszu USA – lub szerzej: światowego Zachodu – z Rosją przeciwko Chinom?

Chiny są potężnym sąsiadem Federacji Rosyjskiej, z którym posiada ona długą granicę. Czynienie sobie z takiego kraju wroga nie miałoby dla Rosji sensu. Nie mówiąc już o tym, że Rosjanie mają negatywne doświadczenie wrogich stosunków z Chinami z czasów komunistycznych. Nie ma niczego, co Zachód mógłby zaoferować Rosji, by ta stanęła po jego stronie.

Federacja Rosyjska nie ma poważnych sojuszników. Pozostaje samotna

Last but not least, o czym już wspominałem: przyłączenie się do Zachodu oznaczałoby dla Rosji zrzeczenie się strategicznej suwerenności. Jeżeli państwa posiadają dusze, to rosyjską duszę charakteryzuje przede wszystkim niezależność. Oznacza to także, że Rosja nie stanie po stronie Chin w walce z USA. Może to uczynić dopiero w ostateczności, kiedy będzie pozbawiona lepszych wariantów.

To oznacza, że stosunki między Rosją i Zachodem są skazane na konflikt?

Nie sądzę, aby były z góry skazane na taki scenariusz. Konflikt rozumiem jako sytuację, kiedy interesy różnych stron prowadzą do starcia, które można próbować regulować dyplomatycznie – ale może on też prowadzić do wojny. Rosja nie chce stać się częścią Zachodu, więc najbardziej prawdopodobny jest model konkurencji i rywalizacji, niepozbawiony elementów współpracy.

Żyjemy w czasie zmian klimatycznych. Co to oznacza dla Rosji?

Problemy zmian klimatycznych stają się coraz ważniejsze w ogólnoświatowej debacie. Należy wszakże podkreślić, że o ile w przeszłości globalne problemy najczęściej stymulowały współpracę, to zagadnienie zmian klimatycznych jawi się raczej jako dodatkowy czynnik rywalizacji, a nawet wrogości między Federacją Rosyjską, a Europą i Ameryką. Dzieje się tak, bowiem to zagadnienie to łączy się z ekonomią, polityką i geopolityką. Zachód dąży do przyjęcia przez innych graczy swojej agendy, Rosja przeciwstawia się temu dla zasady.

Zmniejszenie popytu na światowych rynkach na ropę i gaz w związku z rosnącą rolą odnawialnych źródeł energii może osłabiać Rosję. Zagrożeniem dla Rosji wydają się też migracje klimatyczne. Jednocześnie Federacja Rosyjska posiada olbrzymie zasoby wody, co jawi się jako atut.   

Niewątpliwie atutem Rosji są zasoby wody, ale także olbrzymie połacie lasów, absorbujących dwutlenek węgla. Jeżeli chodzi o migracje, to Rosja już zmaga się z tym problemem. Przed pandemią zajmowała ona drugie miejsce na świecie po USA pod względem liczby nielegalnych migrantów. Topnienie wiecznej zmarzliny może prowadzić do zniszczenia infrastruktury na olbrzymich terytoriach kraju. Ocieplenie klimatu nie musi skutkować wytworzeniem warunków dla rozwoju rolnictwa w północnej Rosji z uwagi na kiepską jakość tamtejszych gleb. Z kolei w obecnych regionach rolniczych prawdopodobna jest zwiększona częstotliwość susz lub – jak w Kraju Krasnodarskim czy Stawropolskim – powodzi. Według analiz opublikowanych przez amerykański wywiad, zmiany klimatyczne w najmniejszym stopniu dotkną Amerykę Północną i Europę. Scenariusz dla Rosji jest mniej optymistyczny.

Jak prawdopodobny jest scenariusz rozpadu Rosji?

Jest to zagrożenie, którego żaden rosyjski działacz państwowy ani żaden badacz stosunków politycznych nie powinien ignorować. Rosja, jak wspominałem na przestrzeni XX wieku, dwukrotnie upadała w następstwie wewnętrznych procesów. Ponadto, pod koniec lat dziewięćdziesiątych, w okresie drugiej kadencji Borysa Jelcyna znalazła się ona w opłakanym stanie, jaki określiłbym jako stan półrozpadu. Te fakty należy mieć na uwadze, aby przeciwdziałać wszelkimi środkami temu scenariuszowi. Władimir Putin, odpowiadając na słowa reżysera filmowego Aleksandra Sokurowa, powiedział niedawno, że wewnątrz Rosji jest około dwóch tysięcy terytorialnych konfliktów. Nie znajdują się one w centrum uwagi, ale mogą wybuchnąć, jeżeli nie zostaną wcześniej rozbrojone, co jawi się jako nieproste zadanie.

Zarazem należy pamiętać, że nawet w okresach upadku jądro rosyjskiego terytorium zachowywało swoją jedność. Jeżeli ktoś uważa, że granice Federacji Rosyjskiej są sztuczne, to zapraszam go do spojrzenia na mapę Rosji połowy XVII wieku. Nie ma tam jeszcze Petersburga czy Krymu, ale zasadniczo mamy o czynienia z konfiguracją terytorialną współczesnej Rosji. Na tym terytorium w okresie rewolucji i wojny domowej nie powstawały antyrosyjskie lub nierosyjskie rządy. Podobnie było na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Co więcej, 80% ludności państwa to etniczni Rosjanie. Ten procent może się w przyszłości zmniejszyć z uwagi na fakt wyższego przyrostu naturalnego u innych etnosów, ale punkt wyjściowy jest dla Rosji korzystny. Dlatego sądzę, że choć prawdopodobieństwo rozpadu Rosji jest bardzo niskie, to należy mieć świadomość tego zagrożenia. Rosja na przestrzeni stu lat z okładem rozpadała się dwukrotnie. I nie jest to przypadek.

Dmitrij Trienin jest rosyjskim politologiem i badaczem stosunków międzynarodowych. Pełni funkcje dyrektora Moskiewskiego Centrum Carnegie.
stały współpracownik „Nowej Konfederacji”, adiunkt w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Pisze głównie o pamięci, polityce historycznej i nacjonalizmach w Europie Wschodniej – na Ukrainie i nie tylko. Publikował również w "Nowej Europie Wschodniej", "New Eastern Europe" i na portalu Klubu Jagiellońskiego. W wolnym czasie wędruje z aparatem fotograficznym po górach, lasach i bezdrożach.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz