Rzeź wołyńska może przestać dzielić

Aktualności,

Strategia unikania tematu zbrodni UPA wyczerpuje się. Albo Polska i Ukraina uznają bolesne fakty historyczne, albo temat będzie nadal wyciszany, czego skutkiem będzie wzrost wzajemnej niechęci.

Na początku czerwca ukraińskie elity, w tym dwóch byłych prezydentów tego państwa, hierarchowie Kościoła, parlamentarzyści, politycy, dziennikarze, naukowcy wystosowali list do Polaków w formule „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Kolejny. Kolejny po liście z 2003 r. „Niezagojona rana Wołynia”, czy po odezwie Synodu Ukraińskiej Cerkwii Greko-katolickiej z 2013 r. Kolejny, który świadczy o braku zrozumienia strony ukraińskiej dla oczekiwań Polaków i rosnącej roli tego tematu w Polsce, który dla niektórych środowisk stał się głównym pryzmatem postrzegania relacji polsko-ukraińskich. Autorzy listu nie zdecydowali się na jednoznaczne uznanie winy ukraińskich organizacji w rzezi polskiej ludności cywilnej, a jedynie relatywizują wydarzenia, wpisując je w szerszy kontekst historyczny.

Aby zrozumieć ukraińskie podejście do tej organizacji należy cofnąć się do Pomarańczowej Rewolucji. To wtedy zarysowuje się podział Ukrainy, nie tylko polityczny, ale przede wszystkim terytorialny i tożsamościowy, co przesądza o jego emocjonalności i bezpardonowości. Politycy ukraińscy nieodpowiedzialnie do walki politycznej wykorzystali problematykę historyczną, obdzierając ją z merytoryki. W ten sposób na Ukrainie zaczęła się ścierać tożsamość ukraińska (postrzegana jako proeuropejska) i tożsamość sowiecka (wprost prorosyjska). Jednym z bardziej emocjonalnych punktów spornych tego konfliktu stał się stosunek do UPA, przez jednych postrzeganej jako budulec tożsamości nowej, niekomunistycznej Ukrainy, dla drugich element wrogi – antykomunistyczny, lub wręcz faszystowski, przeciwieństwo sowieckiego kultu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W sporze zupełnie pominięto temat zbrodni dokonanych przez tę organizację na Polakach – 49% Ukraińców nawet nie wie o nich, a pozostali powiązują tę zbrodnię z sowiecką prowokacją, bądź umniejszają jej skalę. Odrębnym problemem jest to, że również 41% Polaków nie wie co się wydarzyło na Wołyniu.

Paradoksalnie, to właśnie wysokie poparcie jakim cieszy się Polska w ukraińskim społeczeństwie sprzyja polskim działaniom, które mogą umożliwić pojednanie społeczne oparte na prawdzie historycznej.

Apogeum powyższego podziału na Ukrainie przypadało na koniec rządów Wiktora Janukowycza i Euromajdan. Po zwycięstwie Euromajdanu i rosyjskiej agresji wyraźnie inicjatywę przejęła narracja proukraińska, czego silnym elementem stała się ewolucja regionalnego kultu UPA w oficjalny państwowy i zabarwienie nim dotychczas zarezerwowanej dla sowieckiej i prorosyjskiej narracji historycznej. 

W Polsce budzą to obawy, że tym samym na Ukrainie następuje odrodzenie antypolskiego resentymentu. Badania opinii publicznej wskazują na zupełnie odwrotny trend. Ukraińcy nieświadomi antypolskiej działalności UPA (często przez niewiedzę historyczną uznający ją za organizację współpracującą z AK)  postrzegają Polskę i Polaków najlepiej ze wszystkich państw i narodów – aż 58% ma pozytywny stosunek do Polski. Polska jest również liderem wśród najlepiej postrzeganych państw na zachodniej Ukrainie, gdzie kult UPA jest silny od lat. Popularność Polski od 2014 r. rośnie też na wschodzie, co ma bezpośredni związek z wypieraniem tożsamości sowieckiej, prorosyjskiej i zastępowanie jej ukraińską. 

Jest to dla Polski trend jednoznacznie korzystny i dotychczas był argumentem dla niezaostrzania polityki historycznej wobec Ukrainy. Jako zmianę tego podejścia należy odczytać list polskich parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości do Ukraińców, w którym wyraźnie oczekują przywrócenia proporcji i określenia prawdziwej skali zbrodni na Polakach oraz napiętnowania winnych. Ostatni gest polityków PiS wskazuje, że Polska zaczyna nowy etap relacji z Ukrainą i dokonuje hierarchizacji swoich celów. Według nowego podejścia budowanie sojuszu z Ukrainą wokół wspólnych interesów i zagrożeń, mające wymiar strategiczny, nie musi wykluczać rozwiązania problemów historycznych, które nierozwiązane już teraz stają się narzędziem dla wrogów polsko-ukraińskiego pojednania.

Jest to o tyle ważne, że dotychczasowa strategia unikania tematu Rzezi Wołyńskiej we wzajemnych relacjach wyczerpuje się i obydwa kraje stoją przed wyborem nowego modus operandi. Albo uznają bolesne fakty historyczne i dokonają pojednania, albo temat będzie nadal wyciszany, czego skutkiem będzie wzrost wzajemnych niechęci i napięć. Paradoksalnie, to właśnie wysokie poparcie jakim cieszy się Polska w ukraińskim społeczeństwie sprzyja polskim działaniom, które mogą umożliwić pojednanie społeczne oparte na prawdzie historycznej, niezależnie od wynikającego z bieżących, wewnętrznych uwarunkowań stanowiska ukraińskich elit politycznych.