Rozważania nad redefinicją bigosu

„Chcesz białe pawie, dam ci białe pawie!”; chcesz tuńczyka i połeć boczku – wrzuć tuńczyka i połeć boczku. Rozbawieni inicjatywą czcigodnego Senatu, dworowaliśmy sobie w ubiegłym tygodniu ze znajomymi myśląc, jakie jeszcze jubileusze można by dorzucić, by wzmóc doniosłość Dni Wolności
Ze spostrzeżeniami dotyczącymi reklam kontekstowych należy szczególnie uważać, pamiętając o wpadce Tomasza Lisa („– Wpadce Tomasza Lisa? A której, której? – A wtedy, co to odkrył i ogłosił światu, że prawicowe pisma w wersji online bezwstydnie reklamują ukraińskie escort girls. – A, to…”), ale fakt: znajomi z różnych baniek, lat i sfer (socjalnych i wagowych) jednym głosem twierdzą, że Facebook uparcie poleca im w ostatnich tygodniach jakiś zamiennik żywności. Sprzedają go pono w małych, estetycznych buteleczkach, zrównoważono w nim elementy makro, mikro i midi, wystarczy wypić kubek zamiast obiadu, by poczuć sytość, no miód malina! Ja czuję się na podobne reklamy dość uodporniony, bo ilekroć je widzę, na wewnętrznym ekranie pamięci wyświetla się scena z niezapomnianej „Nagiej broni 2½”, gdzie...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zaloguj się Załóż konto
Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Do stycznia 2017 r. redaktor magazynu „Plus Minus”. Lubi sielanki.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Rozważania nad redefinicją bigosu”

  1. gość pisze:

    Tyle pisaniny i intelektualnej mastrubacji, żeby tylko splunąć na Donka? Żałośniście, młodszy politlejtnancie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz