Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Reset między USA a Kubą?

Donald Trump często i chętnie powołuje się na łamanie praw człowieka przez Hawanę, ale jest on przede wszystkim przedsiębiorcą. Kuba to duży, nienasycony wciąż rynek dla amerykańskich towarów

Donald Trump często i chętnie powołuje się na łamanie praw człowieka przez Hawanę, ale jest on przede wszystkim przedsiębiorcą. Kuba to duży, nienasycony wciąż rynek dla amerykańskich towarów

Nigdy w historii żaden Kubańczyk nie przyciągał uwagi świata tak, jak Fidel Castro. Żaden chyba nie prowokował też tylu sprzecznych ocen swoich działań. Bez obiektywnej refleksji nad długimi rządami starszego z braci Castro, Kuby nie będzie stać na własną „grubą kreskę” i dopasowanie się do zmian, które zaszły w świecie.

Wybuchowa natura

Zwolennicy alternatywnych teorii historycznych mogliby powiedzieć, że Castro i Kuba po 1959 r. padli ofiarą Zimnej Wojny. Okresu, kiedy zwyczajnie nie było możliwe stanie „pośrodku”, bez opowiadania się po stronie któregoś z obozów. Przekonywali się o tym raz za razem przywódcy krajów z Ruchu Państw Niezaangażowanych, w którym kubański lider próbował grać pierwsze skrzypce i w którym musiał w końcu ustąpić pola premier Indii, Indirze Gandhi. Złudzenie pełnej neutralności utrzymywało się jeszcze długo. Castro w pierwszym okresie swojej rewolucji, czyli od 1953 r., kiedy dokonał nieudanego ataku na koszary Moncada, do 1959 r., gdy ostatecznie triumfował, nie był komunistą. Część biografów, na czele z Sergem Raffy’m, przekonuje, że już wówczas nawiązał ścisłą współpracę z kubańskimi komunistami, ale muszą oni uciekać się do sporej dawki beletrystyki, aby udowodnić tę tezę.

Znacjonalizowana gospodarka kubańska szybko zaczęła niedomagać, ale w pierwszych latach po rewolucji, dzięki wsparciu radzieckiemu, udało się zrealizować dwa ważne projekty

Nie da się rozstrzygnąć, w którym momencie Castro przeszedł do obozu komunistycznego, ale można wskazać czynniki, które na to wpłynęły. Po pierwsze, od najwcześniejszych dni swoich rządów był przekonany, że zbrojna odpowiedź USA jest tylko kwestią czasu. Zaplanował ją jako prezydent Dwight Eisenhower, jednak jego następca, John F. Kennedy, znalazł się w patowej sytuacji. Podczas kampanii wyborczej, walcząc przeciwko Richardowi Nixonowi, obiecywał rychłą inwazję na Kubę, jednak to, co przekonało do niego amerykańskich wyborców, mogło obniżyć i tak niskie notowania Stanów Zjednoczonych wśród rządów Ameryki Łacińskiej. Kennedy więc pozostawił wydarzenia swojemu biegowi. Kiedy oddział kubańskich emigrantów ruszył do Zatoki Świń, aby obalić Castro, Waszyngton wycofał wsparcie.

Po drugie, w odpowiedzi na nacjonalizację majątku amerykańskiego na Kubie, Stany zablokowały wymianę handlową z wyspą. A komuś trzeba było sprzedać kubański cukier. Po trzecie wreszcie, zadecydowała wybuchowa natura Fidela, który bardzo szybko poświęcił się eliminowaniu tych spośród towarzyszy broni, których uznał za nie dość lojalnych.

Jeden krok w przód, dwa w tył

Znacjonalizowana gospodarka kubańska szybko zaczęła niedomagać, ale w pierwszych latach po rewolucji, dzięki wsparciu radzieckiemu, udało się zrealizować dwa ważne projekty. W 1961 r. ukończono powszechną alfabetyzację wsi, zaś rok później rozpoczęto racjonowanie żywności. Z jednej strony z ulic zniknęły dzieci, buszujące w śmietnikach, z drugiej zaś rozbito wyspiarską klasę średnią. W takim stanie Kubańczycy przeszli przez szarą dla nich dekadę lat 70. i weszli w lata 80. Kuba zaczęła wtedy tracić dla Sowietów znaczenie jako „niezatapialny lotniskowiec”, wymierzony na wieki wieków w USA. Ponadto Fidel kontynuował eksportowanie rewolucji. Po wygaśnięciu ognisk walk w Ameryce Łacińskiej, zaangażował się w Angoli i Etiopii, wysyłając tam wojsko.

W tym czasie niewielką uwagę zwrócono na to, że niemal wszystkie gospodarki komunistyczne poza ZSRR, a zwłaszcza Chiny i Wietnam przestawiały się na typowo kapitalistyczne tory. Przykładowo w Chinach dekada lat 80. zaznaczyła się częściowym ustąpieniem państwa z gospodarki detalicznej, na rzecz drobnej przedsiębiorczości w miastach, i bardzo szeroką dekolektywizacją wsi, która była uparcie forsowana od 1949 r.

Embargo umocniło reżim

Państwo przejęło całkowicie inicjatywę po 1989 r., wtedy też zaczęto wykorzystywać w stosunkach gospodarczych z innymi krajami dwa czynniki, które z punktu widzenia gospodarki dawały Chinom wielką przewagę: bardzo tanią i karną siłę roboczą oraz brak ograniczeń dotyczących środowiska. Kuba, licząca 10–11 mln mieszkańców, nie posiadała takich atutów, a dodatkowo nie mogła liczyć na złagodzenie blokady amerykańskiej. Liczna społeczność kubańska na Florydzie skutecznie lobbowała przeciwko takim inicjatywom w Kongresie. Działała paradoksalnie na szkodę własnych rodaków na wyspie, nie mając świadomości, że rząd Castro wykorzystywał utrzymywaną blokadę dla stałej mobilizacji przed „jankeskim zagrożeniem”.

Teraz, gdy Kuba straciła sojusznika w postaci Wenezueli, pogrążonej w poważnym kryzysie gospodarczym, potrzebuje pilnie nowego

Reakcją na rozpad ZSRR było zresztą zaostrzenie blokady przez administrację George’a Busha. Odtąd Kubańczycy mogli przywozić z USA na Kubę bardzo niewielkie ilości rzeczy, a dodatkowo statki, które kontynuowały handel z wyspą, otrzymywały czasowy lub nawet stały zakaz zawijania do portów amerykańskich. Nałożył się na to także fakt powrotu do kraju tysięcy lekarzy i naukowców, którzy pracowali w innych krajach Ameryki Łacińskiej, oraz żołnierzy, którzy w latach 1990–1991 ostatecznie zakończyli operacje wojskowe w Afryce. Paradoksalnie rząd Angoli, któremu Castro pomógł przetrwać wojnę z partyzantką prozachodnią, zwrócił się ku Zachodowi, jeszcze zanim ostatni Kubańczycy opuścili kraj. Okres od połowy lat 90. to już czas otwarcia wyspy na turystykę, ale był (i jest) to środek o tyle połowiczny, że poprawił los tylko niewielkiej grupy mieszkańców, a dodatkowo zachęca pozostałych do prostytucji czy kradzieży w miejscach popularnych wśród turystów. Pośrednio umocnił też reżim, bo wiele „wykroczeń” przeciwko władzom może być ukaranych brakiem pozwolenia na pracę w branży turystycznej, która jako jedyna daje szansę zwielokrotnić oficjalną pensję i zdobyć realną walutę.

Co dalej z rewolucją?

Raul Castro, który od kilku lat sprawuje faktyczną władzę, silnie popierał rozwój turystyki na Kubie. Z drugiej strony, równie konsekwentnie tworzył różne zapory biurokratyczne, które sprawiają, że Kubańczycy muszą oddawać państwu wiele z zarobionych dolarów, czy to poprzez opłaty i podatki, czy przez zakupy w sklepach, sprzedających tylko za amerykańską walutę. Generalnie nikt nie ma wątpliwości co do tego, że chce otwierać swój kraj na inwestycje przy zachowaniu kluczowych gałęzi gospodarki w rękach rządu. Chodzi o oświatę, zdrowie, obronność. Teraz, gdy Kuba straciła sojusznika w postaci Wenezueli, pogrążonej w poważnym kryzysie gospodarczym, potrzebuje pilnie nowego. Prawda, że Caracas nie miał takich możliwości, jak Rosjanie, ale był w stanie po bardzo niskich kosztach zaopatrywać wyspę w ropę i produkty pochodne.

Teraz do listy problemów dochodzi jeszcze nieprzewidywalny Donald Trump, który niedługo po śmierci Fidela Castro opublikował na Twitterze kilka wojowniczych komentarzy. Trump zadeklarował, że jest gotów cofnąć proces ocieplenia z Kubą, prowadzony w ostatnich latach przez Baracka Obamę. Może to potwierdzać nominacja Mauricia Clevera-Caronego na szefa zespołu, który w Departamencie Skarbu decyduje o zakresie sankcji wobec Kuby. Clever-Carone to polityk i publicysta oraz wpływowa postać wśród opozycji kubańskiej na Florydzie i lobby anty-castrowskiego w Waszyngtonie. Konsekwentnie krytykował Obamę za jego „zbyt przyjazną” politykę wobec Kuby.

Siła lobbowania zwolenników otwarcia w Waszyngtonie musi przeważyć nad siłą lobbowania amerykańskich Kubańczyków

Nominacja Clevera-Caronego może być oczywiście rozumiana jako pojedyncza marchewka dla Kubańczyków z Florydy, z którymi Trump spotkał się podczas kampanii. W końcu tuż po wyborczym zwycięstwie przeformułował swoje najsłynniejsze pomysły z kampanii, łącznie z faktycznym wycofaniem się z planu budowy muru na granicy z Meksykiem. Tak samo może być z jego polityką wobec Kuby. Trump często i chętnie powołuje się na łamanie praw człowieka przez Hawanę, ale jest on przede wszystkim przedsiębiorcą. Kuba to duży, nienasycony wciąż rynek dla amerykańskich towarów. Zwłaszcza artykuły rolne, importowane na wyspę z Europy, są znacznie droższe od tych, które Kuba mogłaby importować z południowych stanów USA – i to ponad dwukrotnie. Ponieważ rząd w Hawanie wprowadził serię ustaw, zabezpieczających własność prywatną przed widmem nacjonalizacji, to w kolejce do inwestowania ustawiają się Chińczycy i pojedynczy inwestorzy z Europy. Im będzie ich więcej, tym bardziej Hawanę będzie stać na spokojne oczekiwanie na reakcję Waszyngtonu.

Osobną sprawą jest rozwój obrotu prywatnego wśród Kubańczyków. Od kilku lat mogą oni już legalnie posiadać i obracać telefonami, samochodami czy większością nieruchomości. Problemem pozostaje jednak niebotyczny koszt Internetu, który pochłania do 25 proc. średniej państwowej pensji. Kuba nadal musi łączyć się wąskopasmowym połączeniem z Meksykiem lub z rosyjskim satelitą. Kolejnym problemem jest bardzo mała dostępność kredytu dla przedsiębiorców, a także brak doświadczenia Kubańczyków w sprawach biznesu, przez co wiele firm bankrutuje w ciągu 1–2 lat. Tutaj również rozwiązaniem wydaje się być odwilż w stosunkach z USA, ale podobnie jak w kwestiach międzynarodowych: siła lobbowania zwolenników otwarcia w Waszyngtonie musi przeważyć nad siłą lobbowania amerykańskich Kubańczyków, a także obrońców praw człowieka, którym przez szereg lat reżim Castro dostarczał poważnych argumentów do działania.

Absolwent studiów licencjackich z historii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, student administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowania naukowe: historia opozycji w okresie PRL (praca licencjacka nt. Konfederacji Polski Niepodległej), a także historia Ameryki Łacińskiej w XX w.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Reset między USA a Kubą?”

  1. Julia pisze:

    Gratuluję autorowi i jestem dumna z jego pierwszego artykułu tutaj. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz