Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Radziejewski: zakup F-35 nie zwiększy naszej samodzielności strategicznej

– Jak rozumiem, decyzji w sprawie zakupu F-35 jeszcze nie ma, jest jej zapowiedź, więc sprawa nie jest jeszcze zamknięta. Natomiast nic na razie nie wskazuje na to, żeby to zwiększało naszą samodzielność strategiczną, technologiczną czy chociażby jeśli chodzi o budowę własnych możliwości produkcyjnych. To musi martwić, bo największym wyzwaniem dla Polski jest właśnie budowa samodzielnego potencjału – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Bartłomiej Radziejewski – Oczywiście stać nas na F-35, ale nieoczywisty jest bilans kosztów do efektów. To będą ogromne pieniądze i pytanie, czy nie lepiej byłoby je wydać po prostu na coś innego. Można by zastanowić się nad takimi opcjami, jak zakup szwedzkich myśliwców z większymi możliwościami współudziału w ich produkcji. One zapewne miałyby niższą wartość bojową, ale z drugiej strony – zapewniałyby nam dużo więcej w zakresie rozwijania własnego przemysłu...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup
Świat intelektualny – od uniwersytetów po media – nie nadąża dziś za gwałtownymi przemianami rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej, opisując je za pomocą kategorii z poprzednich epok. To zasadniczo obniża jakość rządzenia, które musi rozstrzygać dylematy przy użyciu wiedzy dostępnej w danej chwili. Deficyt tej ostatniej zwiększa ryzyko decyzji błędnych lub wręcz katastrofalnych, jak również – dominacji fałszywych ideologii. Polski dotyczy to w stopniu szczególnym, ze względu na trudne położenie geopolityczne i słabość intelektualną (uniwersytetów, mediów, think tanków).

Komentarze

7 odpowiedzi na “Radziejewski: zakup F-35 nie zwiększy naszej samodzielności strategicznej”

  1. JanOlgierd pisze:

    Zakup F-35 nie ma sensu politycznie – ponieważ da argument Kremlowi, jak to Polska zagraża Rosji – co może być np. oficjalnym powodem zajęcia Białorusi. Zresztą F-35A [bo taka wersję chcemy kupić] nie utrzyma się nawet 10 minut na Polskim Teatrze Wojny po przejściu Rosji do działań kinetycznych. Nasza obrona przeciwrakietowa dopiero się buduje, a i to [nawet po realizacji obu etapów Wisły plus Narwi] nie zapewni ani obrony Polsce, ani nawet nie stworzy warunków dla operacji naszych F-35A. Rosja w 2023 wprowadzi systemy S-500 Prometeusz, które z sieciocentryczną C4ISR zapewnią pełną świadomość sytuacyjną real-time i pełną kontrolę nieba całej Polski. Zanim nadejdzie “godzina W” – nasze F-35A zostaną wycofane do Ramstein, a bardziej prawdopodobne, że od razu do UK. Bo i Ramstein jest zbyt blisko projekcji siły w zasięgu nowych Iskanderów i Kalibrów i Cyrkonów. Czyli po to się wykosztujemy na F-35A, by [po wykonaniu “Pekin-BIS”] pożytek miał z nich [po ich przejęciu] albo Londyn, albo bardziej prawdopodobne – Waszyngton. Tak samo możemy zapomnieć o jakiejkolwiek pomocy zewnętrznej NATO czy konkretnie USA i ew. UK. Bąbel A2/AD z Kaliningradu – wzmocniony wkrótce [średniookresowo biorąc] A2/AD na Białorusi – w zarodku zlikwiduje takie plany. Dopóki sami nie stworzymy A2/AD Tarczy Polski – SILNIEJSZEJ od połączonego bastionu A2/AD Obwodu Kaliningradzkiego i Białorusi – dopóty wszelkie rozważania o operacyjności strategicznej WP po pierwszej godzinie wojny kinetycznej – tracą jakikolwiek sens. A po pierwszym dniu wojny – WP stanie się zdolne do operacji jedynie taktycznych w ograniczonym zakresie. Lotnictwo – “król wojny” od II w.św do wojen w Zatoce – zostało zdetronizowane przez strefy A2/AD. Przepis dla strategicznej obrony Polski to najpierw “dalsze oczy” rozpoznania, sieciocentryczny C4ISR obejmujący wszystkie domeny, spinający wszystkie sensory, efektory i nosiciele w nadrzędny system czasu rzeczywistego – potem oślepienie wrogich sensorów, potem spozycjonowanie celów, potem atak rakietowy PRECYZYJNY. A jednocześnie posiadanie ca 400 Krabów i Kryli [z przewaga tańszych znacznie bardziej mobilnych Kryli] które zmasowanym precyzyjnym ogniem dalekiego zasięgu zniszczą podstawę operacyjną lądowego ataku nieprzyjaciela. Czyli amunicja precyzyjna [od Vulcano-Dardo o zasięgu 80 km+, po amunicję strumieniowa Nammo 3 Mach, która w I generacji od 2021 osiągnie 130 km zasięgu, a II generacja po 2023 osiągnie 150 km zasięgu]. Czyli 40 pocisków amunicji precyzyjnej na 1 Kraba lub Kryla – 16 tys pocisków amunicji precyzyjnej – pozycjonowanej dronami. Proszę zapomnieć o bitwach pancernych, zagonach, wielkim manewrowaniu – to już nieaktualne. Jasne, że budowa A2/AD Tarczy Polski [ca 2 tys PAC-3MSE i ca 1 tys L-SAM – oraz “miecz”balistycznych HM-2C [zasięg 800 km] i uskrzydlonych HM-3C [zasięg 1500 km] plus sieć sensorów-rozpoznania- komunikacji-dowodzenia-transmisji itd w real time – to program, którego brak w PMT – a który powinien być programem PMT nr 1 – pochłaniającym od 2/3 do 3/4 budżetu całego PMT. A pod parasolem [szczelnym i saturacyjnym przeciw REALNEMU co do aktywów atakowi FR] – nasze F-16, na bogato wyposażone w środki precyzyjne dalekiego zasięgu – aż nadto wystarczą – będą po tysiąckroć bardziej przydatne, niż F-35A. No i nasze Kraby i Kryle, będa w stanie zlikwidowac cały Obwód Kaliningradzki i cała podstawę operacyjna ataku na Polskę na Białorusi – do 150 km w głąb. A powyżej 150 km – to już rzecz skalowalnych efektorów [oby nasza Pirania wreszcie powstała] HM-2C, HM-3C, JASSM-ER… natomiast nie wliczam przestarzałych rakiet ATACMS z 1989 – co najwyżej nadadzą się w drugim rzucie uderzenia rakietowego, po rozkawałkowaniu wrogiej C4ISR. Na razie PMT polega na rozmienianiu się na drobne, zamiast na koncentracji na strategicznej obronie przed REALNYM atakiem konwencjonalnym i jądrowym Rosji. Proszę pamiętać – aktywa strategiczne Rosji są już w 95% związane przez innych silnych graczy atomowych, a aktywa konwencjonalne – przynajmniej w 80%. A wyścig zbrojeń USA-Chiny tylko pogorszy owe “zablokowanie” aktywów strategicznych i taktycznych Rosji – w tym sensie czas pracuje dla Polski. Ale tylko pod warunkiem, że wyciągniemy wnioski z klęski 1939, gdy SYMETRYCZNIE [ale znacznie słabiej z powodu słabości ekonomicznej] budowaliśmy symetryczne względem nieprzyjaciela miniaturki-odpowiedniki jego sił zbrojnych. Najpierw trzeba się skoncentrować na strategicznej ASYMETRYCZNEJ obronie przez A2/AD Tarczę Poslki – a dopiero pod parasolem budować [też ASYMETRYCZNIE] siły odstraszania. My nie musimy robić ani zagonów pancernych, ani zdobywać terenu itd – nam dla zwycięstwa wystarczy pełna obrona Polski – nic więcej. Musimy z Polski zbudować lokalny orzech nie do zgryzienia. Proszę pamiętać – Rosja jest straszliwie rozciągnięta na olbrzymim terytorium i granicach, na wielu punkach i obszarach konfliktów i potencjalnych wojen, które blokują tam jej siły. Ważny jest timing – Rosjanie powyżej systemów S-500 i zmodernizowanych Iskanderów, Kalibrów i Cyrkonów – już nie dadzą rady stworzyć nowej generacji systemów bojowych “pierwszego garnituru projekcji siły”. Jeżeli zbudujemy A2/AD Tarczę Poslki – która sobie z nimi poradzi – to wygramy – bo się obronimy na poziomie strategicznym. Oczywiście – pomostowo konieczne NATO Nuclear Sharing – a docelowo własne, suwerennie dysponowane głowice kupione pod stołem [do operacji specjalnych na terenie wroga ASYMETRYCZNIE – dla wyrównania potencjału jądrowego np. Rosji]. To w SUMIE tak podniesie niekorzystnie poprzeczkę koszt-efekt dla Rosji [lub innego gracza], że zaniecha agresji na poziomie planowania – jako nieopłacalnej w kalkulacji koszt-efekt. Swoja drogą – za 1 F-35A z pełnym pakietem serwisu na min 10 lat, ze stokiem obsługowo-serwisowym i naprawczym, z infrastrukturą przystosowaną do F-35A, bazą szkoleniową, wyposażeniem, uzbrojeniem itd [a to są koszty WIĘKSZE od zakupu “gołych” samolotów] – to za 1 F-35A kupię 30 PAC-MSE z wyrzutniami. Notabene – dzięki seryjnej produkcji PAC-3MSE mocno staniały… Te 30 PAC-3MSE zestrzeli albo 15 rakiet agresora – albo 20-25 samolotów nieprzyjaciela. Zaś 1 F-35A – jeżeli jakimś cudem przetrwa uderzenia rakietowe [w powietrzu lub na ziemi] – to zestrzeli MOŻE 2-3 samoloty nieprzyjaciela, nim bohatersko skończy swój żywot [i pilota] w płomieniach, zaś F-35A rakiet w powietrzu żadnych nie zestrzeli. Zresztą F-35A nie zniszczy żadnych rakiet także na ziemi – bo do tego trzeba mieć rozpoznanie i pozycjonowanie – a zasięg odpalenia np. AARGM czy innych pocisków powietrze-ziemia – jest i tak krótszy, niż zasięg S-500 – prędzej przed odpaleniem rakiet sam F-35A zostanie zdjęty w powietrzu… W kalkulacji koszt efekt przewaga PAC-3MSE nad F-35A jest lepsza o rząd wielkości – a co do porównania zwalczania rakiet – jest to przewaga absolutna… Jeszcze jedna uwaga – na ostatnim salonie paryskim pokazywano tzw. Remote Carier 100/200 [MBDA] – bojowe drony odrzutowe odpalane z mobilnych wyrzutni – przeznaczone do operowania na saturacyjnym polu walki w warunkach silnego nasycenia środkami plot i przeciwrakietowymi. My nie potrzebujemy F-35A, ani nawet jego sensorów i efektorów – tylko sensorów i efektorów ZNACZNIE lepszych [których F-35A nie przeniesie przez limity masy lub gabarytowe lub stealth] na mobilnych rozproszonych masowych nośnikach – spiętych sieciocentrycznei przez C4ISR z nadrzędnej A2/AD Tarczy [i miecza] Polski. Znamienne, że sami Amerykanie zamawiają Super Hornety i Growlery na lotniskowce, a zmodernizowane F-15 dla obrony powietrznej USA. A co jeszcze bardziej znamienne – jedyny projekt lotniczy wyprzedzający harmonogram i uzyskujący coraz wyższy priorytet w USAF – to dron bojowy Valkyrie – też jak obszył na Polski Teatr Wojny – bo to dron stealth i odpalany z wyrzutni naziemnej. Podobny trend w Rosji – niedawno oblatali ciężki dron bojowy stealth S-70 Ochotnik… Po prostu F-35 [także w wersji B czyli VTOL- a raczej STOVL] jest już PRZESTARZAŁY na saturacyjny teatr wojny. Produkcja F-35 to bardziej sprawa prestiżu i uniku przed stanięciem w prawdzie [zwłaszcza przed podatnikami i decydentami] że “król JUŻ jest nagi” – a tyle pieniędzy i wysiłku włożono w ten projekt…zresztą żaden inny projekt nie wlókł się z takimi trudnościami i zwrotami…a dalej cierpi na szereg ZASADNICZYCH chorób wieku dziecięcego… Zresztą – czego można się spodziewać po konstrukcji, która w specyfikacji wymagań sięga lat 90-tych? F-35 [niezależnie od trapiących go chorób] zestarzał się, zanim na dobre wszedł masowo do linii. Owszem – będzie przydatny z lotniskowców albo w specyficznych “asymetrycznych technologicznie” wojnach Izraela – ale używany tylko i wyłącznie pod A2/AD antyrakietowego i przeciwlotniczego parasola rakiet grupy lotniskowcowej US Navy [o czym w MON i IU nikt się nie zająknie- że Polska żadną saturacyjną obroną przeciwrakietową i przeciwlotnicza nie dysponuje] – albo w przypadku Izraela – F-35 Adir też będzie operował pod osłoną antyrakietowej i przeciwlotniczej tarczy bąbla A2/AD pokrywającego terytorium CAŁEGO Izraela – co zdecydowano w Izraelu niedawno – a sam projekt budowy strefy A2/AD uznano w Izrealu za strategicznie NAJWAŻNIEJSZY [i najdroższy w historii] projekt IDF…mam przy tym bardzo ambiwalentne odczucia, że swymi publikacjami nt A2/AD Tarczy Polski i tłumaczeniem “co i jak” na d24 przyczyniłem się do budowy całokrajowej A2/AD Izraela… Co moim zdaniem DECYDUJĄCE dla rezygnacji z F-35A przez Polskę – w USAAF rodzi się system 6 generacji – ale nie myśliwiec. O ile jeszcze rok temu USAAF publikował różne grafiki załogowego myśliwca 6-tej generacji, o tyle w tym roku już się z tego wycofali. Jak to powiedział o programie NGAD [Next Generation Air Dominance] generał Krumm [naczelny dyrektor Air Force Global Power Programs]: – “To nie jest jakaś rzecz [ – nie jest to myśliwiec]. To nie jest platforma . – Przewaga powietrzna nowej generacji oznacza połączoną sieciowo rodzinę współpracujących systemów, które razem mają zapewnić skuteczną realizację zadań związanych z uzyskaniem przewagi powietrznej. To nie jest jedna rzecz, to wiele różnych elementów.” I dalej: “Program Next Generation Air Dominance ma zapewnić, że wszystkie systemy mogą się wymieniać danymi ze wszystkimi innymi systemami, ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych i we wszystkich obszarach działania – w powietrzu, na wodzie, na lądzie, w kosmosie i w cyberprzestrzeni – a wszystko to połączone razem, to jest właśnie to, czego chcemy – dodał generał Krumm.” Wypisz-wymaluj pełna zgodność z A2/AD Tarczą Polski, którą non-stop promuję wszelkimi kanałami i podaję MON i IU na tacy od kilku lat. …tylko czy ktokolwiek chce tego wysłuchać…i zrozumieć i PRZEJŚĆ DO KONSTRUKTYWNEGO DZIAŁANIA…na razie czuję się w smutnej roli proroka wołającego na puszczy…

  2. Przemyslaw_Szelag pisze:

    Komentarz lepszy niż wzmianka:) może Pan coś napisze do NK lub D24?

  3. JanOlgierd pisze:

    Piszę wiele na różnych portalach, także bezpośrednio do stosownych instytucji – co z tego…. – MON i IU i BBN są zabetonowane. Nie chcieć to gorzej, niż nie móc. Całkowicie wisimy [w 100% ufni jak dzieci] z bezpieczeństwem i strategią na USA – Warszawa en bloc wypiera w swej “strategii” to, co bodajże gen. Hodges powiedział wprost na Warsaw Security Forum 2018 późna jesienią , że USA wycofają się z Europy na Pacyfik w max 15 lat. Nikt, absolutnie nikt, nie zadaje pytania: “I CO WTEDY?” – ani kolejnego logicznego pytania: “JAK SIĘ DO TEGO MOMENTU PRZYGTOWAĆ?” – i to w trybie priorytetu nr 1. Na razie PMT nakazany nam przez hegemona w 2013, który Polski nie obroni, skonstruowany na rozbudowę symetryczną [więc rachityczną] WP jest kontynuowany [z nikłymi zmianami kosmetycznymi] – czyli trwa budowa niesuwerennej i niesamodzielnej marionetkowej armii, dobrej do wysłania do Bałtów lub na Ukrainę – ZAMIAST US Army i sił UK. Może być jeszcze gorzej – zamiast przygotować strategiczną obronę Polski [zwłaszcza po wyjściu USA z Europy na Pacyfik – obyśmy mieli te 14 lat do dyspozycji…1 rok już zmarnowano…] nasi decydenci – jeżeli tego się nie skontruje – radośnie wkręcą nas w…wojnę na Pacyfiku. Bo w Waszyngtonie już kombinują, jakby tu NATO użyć przeciw Pekinowi… przeciw Chinom. Trochę tak, jak za Napoleona walczyliśmy w Hiszpanii – a trzeba było być na miejscu i walczyć w Polsce – o Polskę. Albo nawet może być gorzej – coś a la jak nasi marynarze w konwojach arktycznych do Murmańska krew przelewali za sowieckiego okupanta…oby za X lat po wyjściu USA z Europy nie okazało się WTEDY “nagle” i “niespodziewanie”, że USA własnie nas przehandlowały Rosji za deal przeciw Chinom – lub za “życzliwą neutralność”… Albo wariant taki, że Waszyngton wykorzysta nasze uzależnienie od USA do końca mówiąc: “albo walczycie dla nas na Pacyfiku – albo oddajemy was Rosji”. Np. wprowadzono ostatnio program Drop – wymiany Herculesów [które służyły nam do misji ekspedycyjnych] na nowe samoloty. Po co? – skoro podobno skończyliśmy już za Komorowskiego z wojnami ekspedycyjnymi i mieliśmy skupić się na Polsce? Czy aby nie po to, by WP było transportowane [za nasze pieniądze] na Wschód – a dalej na Pacyfik np. przez Diego Garcia? Zamiast systematycznie budować naszą suwerenność REALNĄ – czyli Wosjko Polskie zdolne do samodzielnej obrony Polski [co jest MOŻLIWE – TAK – przy odpowiednim skoncentrowaniu środków na odpowiednich programach “tarczy” i “miecza”] – coraz bardziej uzależniamy się od USA – co jeszcze bardzie pogarsza naszą sytuację – a finał przy punkcie przełomowym wyjścia USA z Europy – może być tragiczny – “nagle” i “niespodziewanie” USA odetną wypracowane kupony naszego uzależnienia – i albo nas sprzedadzą Rosji – albo każą walczyć przeciw Chinom na Pacyfiku…za gangsterską ochronę. Oby nie wyszło, że i jedno i drugie… Najgorsze, że w Polsce brak ośrodka, który by analizował sytuację od strony czysto technicznej. Bo ogólnikowe przedstawienie sprawi zasad np. geopolityki jest łatwe – natomiast dużo trudniej dać “scałkowaną” wycenę aktywów militarnych – jak i dać wyważoną ocenę, jakie programy militarne są potrzebne, jak mają być zeskalowane, jak maja być złączone w synergiczną nadrzędna całość. U nas generałowie siedzą cicho, dbają o stołki i emerytury, patrzą na kolejne kadencyjne rządy…i nic ich więcej nie obchodzi, niż podtrzymywanie najmniejszym kosztem stanowisk i ew, prostej ścieżki awansu. Zresztą – nasi generałowie o RMA mają pojęcie co najwyżej “prywatnie”, służbowo nikt nie zaryzykuje “wyjśc przed szereg” – a większość ich wiedzy taktycznej i strategicznej dotyczy okresu zimnej wojny sprzed 30 lat – gdzie był inny sprzęt, inne spięcie i zorganizowanie i działanie wszystkiego. Nie chcą autonomizacji i dronizacji – bo to zabiera etaty i łamie prostą, dobrze znana ścieżkę kariery. No i trzeba się uczyć rzeczy nowych – a oni wola najmniejszym wysiłkiem odrywać kupony od swoich stopni… Przepraszam – na pewno krzywdzę niesprawiedliwym osądem jednostki – ale szczerze mówiąc najlepiej byłoby posłać praktycznie całą generalicję na przyśpieszoną emeryturę i awansować młodych, którzy chcą się uczyć i są otwarci na zmiany i wprowadzanei RMA. Proszę zrozumieć – TERAZ i przez najblizsze 10-20 lat wykuwa się NOWA sztuka wojenna. Stare wzorce nie tylko nie mają zastosowania – one stają się kula u nogi w pojmowaniu i rozwijaniu sztuki wojennej… zupełnie nowej w strukturze, organizacji, technice, systemach…A starzy generałowie…oni jedynie chcą wymiany starych czołgów na nowe, starych samolotów na nowe itd. – i używać ich po staremu… Jak mam wytłumaczyć staremu pancerniakowi, co to “żeby zjadł” pod pancerzem, nim go na wysokiego dowódcę awansowali, że 1 Krab z amunicją Vulcano-Dardo o zasięgu 80+ km [a wkrótce pojawi się amunicja strumieniowa Nammo o zasięgu najpierw 130 potem 150+ km], że ów 1 Krab [czy Kryl] mając rozpoznanie i pozycjonowanie aktywne z dronów [szerzej – będąc wpięty sieciocentrycznie w C4ISR] – wybije “do nogi” w kwadrans [i to niejako “mimochodem” – bez “spinania się” – mówiąc kolokwialnie] wraży batalion pancerny precyzyjnym ogniem pośrednim artylerii ciężkiej 155 mm – samemu będąc na dalszym zapleczu – całkowicie bezpieczny [zakładam przewagę naszego C4ISR A2/AD Tarczy Polski]? No jak tu rozmawiać z takim człowiekiem, jak jego “argumentacja” polega na wypieraniu rzeczywistości i mówieniu, że czołgi “muszą być” bo…”muszą być”…itd? To kwestia oporu lobby starej gwardii – dla nich tak wielkie zmiany to wysadzenie ich z wygodnego siodła… Albo jak rozmawiać z pewnym komandorem i wytłumaczyć mu, że zasięg nowych Cyrkonów i innych systemów rakietowych [i sieciocentrycznego rozpoznania pozahoryzontalnego real-time] pokryje Bałtyk i że dla okrętów nawodnych na Bałtyku miejsca nie ma po pierwszych 10 minutach wojny kinetycznej? Pewnie – JEŻELI zbudujemy A2/AD Tarczę Polski [i “miecz Polski”] – to powstanie szczelny parasol i obrona przed rakietami [i samolotami]. Ale to jest dylemat “albo rybki – albo akwarium” – bo budowa A2/AD Tarczy Polski – żeby była naprawdę skutecznym systemem całokrajowej obrony – musi pochłonąć 2/3 do 3/4 budżetu PMT. Kto niby? – lotnicy, pancerniacy, marynarze i inni włodarze starych sił zbrojnych, kto zgodzi się, żeby ich modernizację cząstkową [np. nowe okręty] poświęcono na rzecz budowy nadrzędnej A2/AD Tarczy Polski? A nasi politycy chcą mieć generalicję po swojej stronie – co wraz z wiernopoddańczym i naiwnym podejściem do USA – zamyka PRAWDZIWĄ modernizację WP i budowę systemu strategicznej obrony Polski na REALNY atak konwencjonalny i niekonwencjonalny. Nawet tak proste i oczywiste kroki, jak skoncentrowana presja Warszawy [i generalicji] na wejście Polski w NATO Nuclear Sharing…nawet na ten temat umiera w ciszy…jak makiem zasiał…nikt się nie wychyli…A co dopiero mówić o 447 i jednoczesnym pakcie Ribbentrop-Mołotow w nowym wydaniu [Netanjahu-Putin] 9 maja 2018? KTO niby zada kilka prostych pytań Trumpowi odnośnie Polski, Rosji i Izraela – i “kto jest kim” dla Waszyngtonu REALNIE…? Pan Duda na pytanie, dlaczego podczas ostatniej wizyty w Waszyngtonie nie zapytał Trumpa o 447, odpowiedział….że dlatego, że Trump go nie zapytał, a w agendzie 447 nie było. Czy to jest kpina? – czy Pan Duda po prostu szczerze mówi nam wprost, że jest jedynie marionetką w rękach Waszyngtonu? W sumie ów 9 maj 2018 to wypada tak, jakby np. w 1943 Churchill poleciał do Berlina, brał udział w obchodach NSDAP z okazji zdobycia władzy i ustanowienia III Rzeszy, zawarł z Hitlerem pakt przeciw Polsce, a Roosevelt, zamiast postawić Churchilla do pionu, chwali go i sam jednocześnie podpisuje akt wbicia noża w plecy Polakom – zaś do Polaków opowiada słodkie gadki “bronimy was” itd…. coś tu się chyba ZASADNICZO nie rymuje – i trzeba to asertywnie i do końca wyjaśnić…bo poklepywanie publiczne Dudy przez Trumpa po plecach w Warszawie 1-2 września 2019, lub jakieś rzucenie ochłapu “zniesienia wiz” – to nawet dla dzieci z gimnazjum “dużo za mało”…pewne sprawy muszą zostać jasno i do bólu wyjaśnione i ustalone – i za nimi powinno iść twarde procedowanie w twardych decyzjach i aktywach – i otwarcie wielkoskalowego wsparcia i przynajmniej technologicznej sakiewki Wuja Sama dla Polski – to jest absolutne minimum. Pomijam nawet fakt, że w debacie naszych decydentów kwestia wyceny Polski dla Waszyngtonu – [np. zapewniamy zakotwiczenie USA w UE po Brexicie] – i wiele innych naszych silnych kart – TAKIE podejście negocjacyjno-biznesowe jest uważane za “niehonorowe” i “nieprzyjazne” i “niewłaściwe” – jakby te kategorie cokolwiek znaczyły w REALNEJ polityce…

  4. JanOlgierd pisze:

    Errata: “żeby zjadł” tylko “zęby zjadł”. A co do PMT – skoro nasz cel strategiczny jest ASYMETRYCZNY – czyli koncentracja na obronie [w przeciwieństwie np do Rosji – tak bardzo rozwijającej ATAK] – to i całe uszykowanie Wojska Polskiego i cały PMT winny być skoncentrowane asymetrycznie i strategicznie na obronie. Tymczasem dokładnie jak w 1939 – dalej symetrycznie rozbudowujemy “po trochu” wszystkie rodzaje sił zbrojnych – co w sytuacji przewagi FR jest najlepszym przepisem na klęskę – czyli powtórką klęski 1939… Prosze mi pokazac chocjednego generała, który mówi o tej strukturalnej różnicy miedzy PMT realizowany, a tym, który by skupiał się RZECZYWIŚCIE na strategicznej obronie Polski. Temat nie istnieje – fałszywy dogmat jest taki: “Polska się sama nie obroni – nie ma tyle sił – tylko służebne i bezkrytyczne podejście do USA i do WSZYSTKICH jego życzeń zapewni nam obronę”…a to najprostsza droga do wykrwawienia, przehandlowania i likwidacji Polski…naszymi rękami… Proszę zrozumieć – USA jest gotowe podpalić i poświęcić nie to że Polskę [i Polaków], ale całą Wyspę Świata – byle tylko zachować swoją hegemonię globalną i złamać pretendentów…

  5. JanOlgierd pisze:

    Errata: nie “przedstawienie sprawi zasad np. geopolityki ” a “przedstawienie spraw i zasad np. geopolityki”.

  6. JanOlgierd pisze:

    Gdy piszę “Zakup F-35 nie ma sensu politycznie – ponieważ da argument Kremlowi, jak to Polska zagraża Rosji – co może być np. oficjalnym powodem zajęcia Białorusi.” – oczywiście upraszczam temat. Sam zakup F-35A nie spowoduje anschlussu Białorusi przez Kreml [rzecz jasna w ramach “jedynie słusznej bratniej pomocy”] – ale może być dopełniającym argumentem i pretekstem wraz z innymi, które Kreml tak pracowicie tworzy medialnie. Np. jak zatwierdzono Aegis Ashore – to Putin zaraz zaczął opowiadać, jak to antyrakiety po cichu wyposaży się w głowice jądrowe i że te SM-3 to nie do obrony albo ataku. Albo teraz po pierwszych lotach pocisków cruise z zasięgiem ponad limity INF [500 km] od razu Putin wieszczy, że na terenie Polski będą rozmieszczone te pociski. A my biernie nie reagujemy – a powinniśmy wytworzyć własną spójną PROAKTYWNĄ narrację. Np. że żądamy SYMETRII – czyli Polska nie przekroczy “umowy na gębę” że na Wschodniej Flance nie będzie powyżej dywizji US Army – ale tylko pod warunkiem pełnej suwerenności Białorusi. Nie wejdziemy w NATO Nuclear Sharing – ale to Rosja musi SYMETRYCZNIE wycofać wszelkie nosiciele atomowe z Iskanderami i Kalibrami na czele – przy międzynarodowej kontroli inspekcyjnej. Cały czas punktować do przodu Rosję i żądać symetryczności realnej – nie pozwalać na wyzyskanie militarnego lewara przez Rosję, budować trwała sferę buforową. AKTYWNIE – ot choćby z wielkim dzwonem ogłosić “budowanie strefy bezatomowej w Europie” na wzór planu Rapackiego – z udziałem sił ONZ – symetrycznie obejmującym Europę Centralną, a właściwie Wschodnią Flankę z Białorusią i Ukrainą. I mało tego – żądać twardo bezwarunkowego i 100% poparcia i Niemiec i Francji dla planu. Jak zrobił Yamamoto podczas Konferencji Waszyngtońskiej? – pokerowo z wielkim dzwonem zaproponował zakaz budowy lotniskowców i okrętów podwodnych. USA i UK się nie zgodziły – więc zyskał pole manewru i jeszcze pozytywny PR Japonii. Bo sama “wymiana” na zasadzie “uderzacie na Bałtów – to tracicie Obwód Kaliningradzki” – to jest zagrywka obliczona na ostateczność wojny kinetycznej – a trzeba ustawiać stolik gry i reguły gry i wygrywać dużo wcześniej i bez walki [jak to radził Sun Tzu] – już czasie pokoju.

  7. JanOlgierd pisze:

    Errata: nie “to Putin zaraz zaczął opowiadać, jak to antyrakiety po cichu wyposaży się w głowice jądrowe i że te SM-3 to nie do obrony albo ataku.” a winno być “to Putin zaraz zaczął opowiadać, jak to antyrakiety po cichu wyposaży się w głowice jądrowe i że te SM-3 [w Rędzikowie] to nie do obrony, a do ataku”. Kreml prowadzi histeryczno-propagandową politykę medialną na wielka skalę – a my tylko milczymy i nic nie robimy. A przecież w tej akurat rozgrywce Polska ma najlepszą pozycję do piętnowania Kremla – i to nie tylko na bazie polityki historycznej – jako potężnego narzędzia wpływu na poziomie międzynarodowy, W tym względzie instytucje państwa polskiego zwyczajnie są beznadziejne – marnują takie asy, jakie mamy w rękach… Co tylko skutkuje wzrastająca bezczelnością Kremla [ramię w ramie z Izraelem] -np. ostatnio wypieraniem rozpętania II wojny światowej przez hitlerowskie Niemcy i stalinowską Rosję – i jednocześnie obarczaniem…Polaków za wybuch II wojny światowej…a taka Polską Fundację Narodową obchodzą bardziej “pijarowe” rejsy jachtem dokoła świata, niż jakaś skuteczną polityką historyczna…znam tam ludzi…robią jedynie to, co im się palcem wskaże “co i jak”, a faktycznie oczekują, że wszystko za nich się zrobi w ramach “patriotycznego wolontariatu”, jak mi to tłumaczył pewien człowiek z PFNu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz