Kup prenumeratę i czytaj NK

Radziejewski w Polsat News 2: Katastrofa smoleńska wynikła z dramatycznie słabego państwa

Aktualności,

Redaktor naczelny Nowej Konfederacji Bartłomiej Radziejewski był gościem Witolda Jurasza w programie „Prawy do lewego. Lewy do prawego” w Polsat News 2, w którym rozmawiano o rocznicy katastrofy smoleńskiej.

– W katastrofie smoleńskiej obok bezmiaru tragedii tkwił ogromny potencjał wspólnototwórczy i państwotwórczy. Ten potencjał został obustronnie zmarnowany. Z jednej strony przez nieodpowiedzialność Platformy Obywatelskiej, która zamiatała tę tragedie, jak mogła, pod dywan, wyrzekając się jakiejkolwiek odpowiedzialności, która w pewnej części na niej spoczywa. A z drugiej strony także Prawo i Sprawiedliwość, które zrobiło wszystko, aby sprowadzić tę tragedię do artefaktu z repertuaru marketingu politycznego do walenia po głowach przeciwników i żeby w ogóle nie wydobyć tego potencjału, który wiąże się z tym, że ta katastrofa wynikła z dramatycznie słabego państwa, niezależnie od jej przyczyny. Do tej pory nie znamy jasnej, pewnej przyczyny, choćby ze względu na to, że nie mieliśmy nigdy możliwości swobodnego zbadania materiału dowodowego. Katastrofalny stan państwa był ewidentny i w tym sensie Smoleńsk wciąż trwa po siedmiu latach – stwierdził red. Radziejewski.

Jego zdaniem prawda o katastrofie nie jest ustalona. – Materiał dowodowy trafił w ręce Rosjan, miejsce katastrofy Rosjanie kontrolowali zanim przybyły tam kompetentne osoby z Polski. To, że śledztwa z prawdziwego zdarzenia nie było, jest chyba rzeczą dość oczywistą. Komisja Laska też była swego rodzaju parodią sensownego działania instytucjonalnego, bo to była komisja, której szef bez owijania w bawełnę mówił, że jego cele są propagandowe, tzn. celem jest informowanie opinii publicznej o tym, że to był wypadek. A skąd my wiemy, że to był wypadek? Niezależnie od przyczyny nie mieliśmy prawdziwego śledztwa, nie mieliśmy prawdziwej komisji, nie mieliśmy prawdziwego raportu. To jest coś, co się w poważnych krajach nie zdarza. Tego typu katastrofy zdarzały się w takich krajach jak Bośnia, Rwanda, a więc krajach zwykle zaliczanych do trzeciego świata. O przebiegu katastrofy wiemy stosunkowo mało, on jest dość tajemniczy. To, co się działo później – funkcjonariusze BOR, którzy otwarcie przyznawali, że nie wiedzieli, jak się zachować, więc zdawali się na bardziej doświadczonych Rosjan, premier Tusk, który otwarcie przyznał, wybrał konwencję chicagowską jako podstawę procedowania po tragedii, dlatego że Rosjanie tak zasugerowali – to pokazuje nieprawdopodobną bezradność, indolencję i niekompetencję polskich polityków – powiedział Bartłomiej Radziejewski.