Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Osiem lat później: demokracja nadal w odwrocie

Demokracja musi dowieść, że jest w stanie zapewnić dobra publiczne szerokim masom ludzi. W miejscach, gdzie mamy do czynienia z jej odwrotem, ludzie, którzy są za demokracją, muszą się zjednoczyć w jej obronie, a nie walczyć między sobą

Książkę „Demokracja w odwrocie” napisał pan pod koniec 2011 roku. Dostarcza ona historycznej wiedzy niezbędnej do zrozumienia zjawiska odwrotu od liberalnej demokracji w różnych częściach globu. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Gdzie jesteśmy teraz, jeśli chodzi o to zjawisko?

Według danych Freedom House regres demokratyczny trwa na całym świecie od 15 lat – nie tylko w Europie Wschodniej i Środkowej – ale także w Azji Południowo-Wschodniej, w Afryce i w wielu innych regionach świata. To negatywny trend. Istnieją pewne promyki nadziei, ale myślę, że ogólnie było to dość ponure piętnastolecie. A pandemia COVID-19 dodatkowo znacznie pogorszyła sytuację. Nie mówię tu o lockdownach i innych środkach, z których część da się obronić naukowo, ale o tym, że niektóre rządy wykorzystały te środki, by zyskać większą kontrolę nad społeczeństwem obywatelskim i opozycyjnymi politykami.

W swojej książce koncentruje się pan na stosunkowo młodych demokracjach: Malawi, Indonezji, krajach Bliskiego Wschodu itd. Winą za tendencje antydemokratyczne obarcza pan stosunkowo krótkie trwanie tego ustroju i jego niestabilność w tych państwach. Czy sądzi pan, że w dłuższym terminie zyskają one demokratyczną stabilizację?

Moja książka została opublikowana osiem lat temu. Od tego czasu trend odwrotu od demokracji bardzo się wzmocnił. Mamy dawno ustanowione demokracje, które odchodzą od tego ustroju, w tym Indie, Filipiny, do pewnego stopnia także Stany Zjednoczone. Polska prawdopodobnie nie mieści się na tej liście, ponieważ nie ma tak długich tradycji demokratycznych.

Siły nieliberalne umacniają się nawet we Włoszech (Matteo Salvini), Francji (Marine le Pen) i Niemczech (AfD). Czy jest prawdopodobne, że w przyszłości stare, europejskie demokracje również wycofają się z demokratycznej drogi?

Nie sądzę. Niemcy mają ustrój, który bardzo utrudniałby odwrót od demokracji. Mają wprawdzie jedną partię, która najprawdopodobniej jest wroga wobec demokracji, czyli AfD – ale nie zyskała ona w Niemczech aż tak dużej popularności. Nie spodziewam się, że będziemy świadkami znaczącego cofania się demokracji w Niemczech, w krajach nordyckich, w Holandii czy Kanadzie. Francja faktycznie ma pewne znaczące problemy wynikające między innymi z marginalizacji niektórych grup i z korupcji. Ale  nie każdy kraj na świecie przeżywa regres demokracji. I myślę, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby większość północnej i zachodniej Europy doświadczyła znaczącego regresu. Oczywiście doświadczyliśmy go w Stanach Zjednoczonych czy w Indiach, i jest kwestią otwartą, czy jest to proces długotrwały, i czy można go odwrócić, czy też nie. Ale z pewnością odróżniłbym kraje takie jak Wielka Brytania, Niemcy czy Holandia od takich państw jak Polska, Węgry czy nawet Stany Zjednoczone, w których w ciągu ostatnich kilku lat osłabiono wiele instytucji demokratycznych.

Administracja Trumpa podważyła pewne demokratyczne bezpieczniki

Czy Trump faktycznie dokonał znaczących antydemokratycznych zmian w Stanach Zjednoczonych?

Administracja Trumpa podważyła pewne demokratyczne bezpieczniki. Oczywiście nie sądzę, żeby Stany Zjednoczone były w takiej sytuacji jak Filipiny czy Indonezja. Zwłaszcza, że przeciwwagą dla tych zmian była solidna frekwencja w wyborach w 2020 roku i fakt, że wybory były wolne i uczciwe. Stany wciąż mają bardzo zróżnicowane i prężne społeczeństwo obywatelskie i media. A system sądowniczy nadal jest niezależny, co nie jest jednoznaczne w innych państwach odchodzących od demokracji – takich jak Polska, Węgry, Indie, Filipiny – w których został on opanowany przez partię rządzącą.

Czy za prezydentury Bidena Ameryka powróci do roli strażnika liberalnej demokracji na świecie?

Nie wiem, w jakim stopniu w ogóle da się to zrobić. Stany Zjednoczone cieszą się mniejszym zaufaniem na świecie niż wcześniej. Biden ma nadzieję, że uda mu się wrócić do tej roli, ale nie jestem pewien, jak bardzo jest prawdopodobne, że odniesie sukces.

Co stoi na przeszkodzie w realizacji tego zadania?

Jedną z przeszkód jest to, że demokracja znacząco się cofnęła w samych Stanach, a to utrudnia jej przywracanie innym autorytarnym potęgom, które stoją na drodze Ameryki – zwłaszcza Chinom. W ostatnich latach Stany Zjednoczone straciły sporo wiarygodności. A prezydent Biden skupia się dziś przede wszystkim na odbudowie w Stanach Zjednoczonych – nie tylko odbudowie demokracji, ale także gospodarki. Skupia się też na radzeniu sobie z pandemią.

W swojej książce cytuje pan Thomasa Friedmana, który stwierdził, że przewagą Chin jest „sprawne i szybkie podejmowanie decyzji przez chińskie przywództwo, które nie musiało zmagać się z takimi ‘przeszkodami’ jak władza ustawodawcza, sądownicza czy wolne media, które faktycznie mogłyby kwestionować lub blokować jego działania”, i że “jednopartyjna autokracja z pewnością ma swoje wady. Ale kiedy jest kierowana przez w miarę oświeconą grupę ludzi, tak jak w dzisiejszych Chinach, może mieć też wielkie zalety”.  Chiny były w stanie dokonać skoku rozwojowego, który nie miał precedensu w gospodarczej historii świata, czego miarą jest zniwelowanie ponad dziesięciokrotnej różnicy w globalnym udziale produkcji między tymi nimi a Stanami w ciągu zaledwie 34 lat. Czy już wyprzedzają USA?

Jeśli chodzi o PKB per capita, Chinom daleko jeszcze do poziomu PKB Stanów Zjednoczonych czy innych bogatych państw. Chiny to nadal państwo o dochodach niższych niż średnie. To kraj z ogromnym udziałem osób żyjących w skrajnym ubóstwie, zwłaszcza na terenach wiejskich. Nie udało im się również wykształcić odpowiednio znacznej liczby ludzi. Mają więc dużo osób, które mogą pracować w fabrykach, ale nie ma wystarczająco dużej liczby osób, które mogłyby zajmować wyższe stanowiska w innowacyjnej gospodarce. Jest bardzo interesujące nowe badanie, które jasno pokazuje, że Chiny będą miały problem z przejściem z poziomu kraju o dochodach niższych niż średni lub średnich do poziomu kraju o wysokich dochodach. Dlatego stwierdzenie, że Chiny dogoniły pod względem PKB czy statusu gospodarczego Stany Zjednoczone, nie jest trafne. Co więcej nie dogoniły także Japonii, Niemiec i innych wysoko rozwiniętych państw.

Czy liberalna demokracja zwycięży w konkurencji z nieliberalnym systemem chińskim, który – właśnie ze względu na swój nieliberalny charakter – bywa skuteczniejszy? Np. w radzeniu sobie z COVID-19?

Nie ma dowodów na to, że nieliberalne reżimy lepiej radzą sobie z COVID-19. Istnieją państwa autorytarne, które skutecznie radzą sobie z pandemią, przede wszystkim Chiny i Wietnam. Ale są też takie, które okazały się wyjątkowo nieskuteczne, jak Rosja, Iran i wiele innych. Z kolei wiele demokracji dobrze radzi sobie z pandemią – np. Australia, Nowa Zelandia, Tajwan, Korea Południowa, Japonia czy Tajlandia. Nie ma żadnej korelacji między stopniem liberalizmu a umiejętnością skutecznego radzenia sobie z COVID-em. Kraje, które odniosły sukces, łączy wysoki poziom szacunku dla wiedzy eksperckiej, dobre przygotowanie do walki z COVID-19 (ponieważ miały one do czynienia z innymi podobnymi wirusami na początku XXI wieku, np. z wirusem SARS), a także duże zaufanie społeczne do polityków. Ale nie ma żadnych dowodów na to, że reżimy autorytarne są lepsze w powstrzymywaniu pandemii.

Historycznie rzecz biorąc, pierwsze wybory po tych, w których do władzy dochodzi partia niechętna demokracji, są zazwyczaj najlepszą szansą na odsunięcie jej od władzy i przywrócenie systemu demokratycznego

Czy uważa pan, że w Polsce też mamy do czynienia z odwrotem od demokracji?

Zdecydowanie uważam, że polska demokracja słabnie w podobny sposób, jak w innych krajach, takich jak Węgry. Przywódcy, którzy doszli do władzy w uczciwych wyborach, wykorzystują tę władzę do podważenia innych bezpieczników liberalnej demokracji, w tym sądownictwa, mediów, społeczeństwa obywatelskiego. Następnie wprowadzają nowe zasady gry, by próbować utrwalić swoją władzę.

W Polsce czy na Węgrzech nie mamy jednak dyktatury.

Oczywiście nie mamy do czynienia z takimi autokratami jak Kim Dzong Un czy Xi Jinping, ale sam proces wykazuje wiele podobieństw do innych krajów, takich jak Filipiny. Podobne rzeczy w sposób bardziej ekstremalny dzieją się w Turcji i w Wenezueli.

A jakie są pana przewidywania dotyczące przyszłości liberalnej demokracji w Europie Wschodniej?

Historycznie rzecz biorąc, pierwsze wybory po tych, w których do władzy dochodzi partia niechętna demokracji, są zazwyczaj najlepszą szansą na odsunięcie jej od władzy i przywrócenie systemu demokratycznego. Tak stało się w 2020 roku w Stanach Zjednoczonych. Im więcej razy dana partia wygrywa wybory, tym trudniej jest ją odsunąć od władzy. Widzieliśmy to na Węgrzech. W pierwszych wyborach po przejęciu władzy przez Orbána była większa konkurencja, ale w miarę upływu czasu Orbán stawał się coraz potężniejszy, do tego stopnia, że Węgry dziś faktycznie są na granicy państwa autorytarnego.

Czy możliwy jest globalny powrót do liberalnej demokracji? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Demokracja musi dowieść, że jest w stanie zapewnić dobra publiczne szerokim masom ludzi. I myślę, że w miejscach, gdzie mamy do czynienia z jej odwrotem, ludzie, którzy są za demokracją, muszą się zjednoczyć w jej obronie, a nie walczyć między sobą, bez względu na to, czy są po prawej czy po lewej stronie sceny politycznej. Należy także obserwować najbardziej skrajnych autokratów, którzy zainteresowani podważaniem demokracji, głównie Chiny i Rosję, i zapewniać ochronę przed nimi. Nie sądzę jednak, by istniała jedna łatwa odpowiedź. W przeciwnym razie już byśmy ją znali.

główny ekspert do spraw społecznych Nowej Konfederacji, socjolog, publicysta (m.in. "Więź", "Rzeczpospolita"), współwłaściciel Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego, współpracownik Centrum Wyzwań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, Fundacji Pole Dialogu i Ośrodka Ewaluacji. Główne obszary jego zainteresowań to rozwój lokalny i regionalny, kultura, społeczeństwo obywatelskie i rynek pracy. Autor i współautor wielu publikacji, np. "Pomysłowość miejska. Studium trajektorii realizacji oddolnych inicjatyw mieszkańców Warszawy"(Fundacja Pole Dialogu 2017). Autor powieści biograficznej "G.K.Chesterton", eSPe 2013).
amerykański dziennikarz pochodzący z Baltimore w stanie Maryland w Stanach Zjednoczonych. Jest ekspertem ds. Azji Południowo-Wschodniej w nowojorskim think tanku Council on Foreign Relations. Opublikował m.in. książki „Democracy in Retreat” i „Charm Offensive: How China's Soft Power Is Transform the World” (nominowana do nagrody Arthur Ross Book Award w 2008 r.).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz