Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Odwet obciachu, czyli nowa Europa Środkowa

Opiewane w setkach memów „Slavic life” kręci się wokół prostych radości życia rodzinnego z surową matką i siedzącym przed TV ojcem, spożywania dużych ilości smażonego mięsa podlanego samogonką, driftowania 14-letnią Corsą

Skarpety do sandałów, reklamówka w dłoni. Parówki podgrzewane w czajniku elektrycznym. Bebzon, czyli goły i spocony brzuch. Krawat do koszuli z krótkim rękawem. Łańcuch na szyi, alufelgi, rolex oblazły z pozłoty. Znacie to? Znamy, oczywiście: z pociągów podmiejskich, z wakacyjnych wypadów, z imienin i wesel, z warsztatów samochodowych i z kanciapy, w której urzędują remontujący dom robotnicy. Ale też – w znacznie większym natężeniu – z memów, kabaretów i „Kiepskich”. Te style zachowań dawno zaczęły żyć własnym życiem, jako straszaki lub słomiane manekiny do szycia w nie strzałami ironii.

Im kto czuł się mniej pewnie, z tym większym żarem drwił w kolejnych dekadach z mandolin, włosów układanych na pomadę, ortalionów, Wałęsy, klapek marki Kubota i „słoików”

To nic nowego. Dawno już opisano dialektyczne relacje wyśmiewanego i wyśmiewającego, prowincji i miasta. Od dwustu lat co najmniej brane są na widelec małe miasteczka, niemodne uczesania, suche zwischenrufy, przy czym z reguły im kto czuł się mniej pewnie, z tym większym żarem drwił w kolejnych dekadach z mandolin, włosów układanych na pomadę, ortalionów, Wałęsy, klapek marki Kubota i „słoików”. Bogate pokłady niechlujstwa, brakoróbstwa, bezzębności i bałaganu gwarantują perspektywę eksploatacji tych przywar przez wieki, a po wielkim skoku modernizacyjnym lat 90. raptownie przybyło staroświeckich przedmiotów i zachowań. Smakosze kontemplowali je, kartkując „Duchologię polską”, neolud wrzucał zdjęcia meblościanek na walla i jednoczył się w wyzwalającym neorechocie.Wyśmiewani z reguły nie kontratakowali, albo nie rozumiejąc, że się z nich żartuje, albo uznając, że bezpieczniej jest nie rozumieć i zadowalając się kultywowaniem uświęconego stylu życia u siebie, w gminie, gdzie co prawda dociera już wi-fi, ale moda – znacznie wolniej, więc po dawnemu kuzynka pójdzie do ślubu w sukni typu beza, zaś teść (a właściwie TEŚCIU) zawisać będzie nad stołem w geście dolewania, jakby malował go Chagall. Tak działo się przez dekady, aż nastąpił zwrot nieoczekiwany niczym manewr Litwinów pod Grunwaldem, niczym szarża zdesperowanej myszy na kota.

Źródło: https://www.facebook.com/LivingSlavic

 

Przedmiotem lekko szyderczego samozadowolenia może być właściwie wszystko, co przez dekady i lata było symbolem obciachu. Zimny łokieć w uchylonym oknie Astry, grzebyk w tylnej kieszeni spodni, szeroki, złotozęby uśmiech. Nieludzkie spiętrzenie błotników, siatki, cebrzyków, profili do k-gipsu i innej galanterii metalowej na wiejskim podwórzu, blok mieszkalny do połowy tylko ogacony styropianem. Oraz, oczywiście, skarpety z sandałami, bebzon i wytarty rolex.

Gdzie można znaleźć podobne zdjęcia i memy? Ba, spytajcie, gdzie nie można ich znaleźć: podobne portale zakładają Białystok i Bretania, Brazzaville i Briańsk, jakby naprawdę wszystkie peryferie świata jednoczyły się w odruchu oburzenia i buntu wobec przemądrzałych wielkomiejskich elit. Dla mnie jednak zdrojem, od którego nigdy nie odchodzę spragniony, jest Facebookowa stronka „Scenic depictions of Slavic life”.

Sumienny badacz wyróżniłby wśród tysięcy publikowanych tam zdjęć kilkadziesiąt motywów i kilkanaście narracji, co nie dziwi, zważywszy, że to medium społecznościowe: wszyscy wrzucają zdjęcia, admin selekcjonuje. Widać więc, że wśród członków-korespondentów strony są epicy wychwalający rodzimy przemysł gorzelniczy i piewcy sałatki jarzynowej z majonezem, entuzjastki szczęśliwego dzieciństwa w blokowiskach i fani dziewcząt w białych kozakach. Stałym i uwielbianym motywem jest babcia-karmicielka („babushka”) okrywająca wszystkie przedmioty w domu szydełkowymi serwetami, erupcję entuzjazmu budzi każde nawiązanie do praktycznego obyczaju wykorzystywania plastikowych pudełek po lodach na zamrożone zapasy, a blaszanych pudełek po ciasteczkach maślanych – do chowania igły z nitką. Opiewane w setkach memów „Slavic life” kręci się wokół prostych radości życia rodzinnego z surową matką i siedzącym przed TV ojcem, spożywania dużych ilości smażonego mięsa podlanego samogonką, driftowania 14-letnią Corsą. Tyle że ten żywot człowieka poczciwego wychwalany jest przy pomocy memetycznej klasyki (od nosacza sundajskiego po „Drake – Hotline bling” czy „Distracted boyfriend”) i nieskończenie odległy od prostoduszności patriotycznego posła Janusza Kowalskiego: właściwie to nie tyle pochwała, co tworzenie pewnego uniwersum znaków, które tworzą: połatana na odwal się kleksami asfaltu szosa, przypinane żabkami firanki i półka spiżarni wypełniona słoikami kiszonek („zdjęcie, którego zapach możesz poczuć” – zachwala podpis).

Trzeba sięgnąć po Dariusza Karłowicza, uparcie piszącego o dążeniu elit europejskich do osłabienia różnych „silnych tożsamości”. A skoro tak – lud podejmuje ich obronę, bodaj bezradnie i na oślep

Dlaczego to uniwersum ważne jest dla ponad pół miliona osób? Péter Nagy, Лазар Јаковљевић, Coriolan Atanasiu, Paula Kuzmickaite i Erika Šehić (wybrałem na chybił trafił pięć nazwisk z pięciuset, które polubiły wrzucony przed kwadransem mem) mogą oczywiście czuć się zagrożeni rozpadem dawnego, znajomego im świata. Tyle że, chociaż oczywiście nie są to dane reprezentatywne, wyrywkowe przeklikanie stu profili wskazuje, że w większości mamy do czynienia z ludźmi w przedziale 20-30 lat, którzy nie mają podstaw, by żywić nostalgię za komuną (zdechła przed ich urodzeniem) ani lęk przed nowoczesnością (świadczy o tym zresztą i samo medium, czyli memy). Myślę, że trzeba jednak sięgnąć po Dariusza Karłowicza, uparcie piszącego o dążeniu elit europejskich do osłabienia różnych „silnych tożsamości”. A skoro tak – lud podejmuje ich obronę, bodaj bezradnie i na oślep.

Źródło: https://www.facebook.com/LivingSlavic

W fenomenie popularności „Slavic life” godne odnotowania jest jednak również coś innego: wspólny mianownik, pod jakim drwi się z pastelowej utopii, malowanej w biuletynach reklamowych sieciówek z kosmetykami. Nie, kontrują Péter, Lazar i Ivanka: w naszym świecie nadal je się kotlety (a nie tylko sałatki warzywne), ojciec miewa dwudniowy zarost, a hydraulik sztukuje za krótką rurkę tym, co ma pod ręką.

Co to za świat, kanciasty i konkretny, w którym rozpoznać można smutek peryferii, blizny po transformacji, koleiny po komunie, tradycyjne struktury rodzinne, szarpaninę lower middle class i prekariuszy, radości młodych rodziców – ot, życie? Jedna z narracji facebookowego „Slavic life” (ta skupiona na przygodach dresiarzy z logo Adidasa) jest rzeczywiście silnie rosyjskocentryczna. Ale zarówno baczniejsze przyjrzenie się obrazkom, jak przeklikiwanie profili ujawnia, że pępek tego świata jest gdzie indziej. Dobrudża, Maramures, kieleckie; Warszawa i Hałyczyna, serbsko-bośniacka Lika i południowe Morawy, Kowno i Kijów. Członkowie-korespondenci „Slavic life” to po prostu środkowoeuropejczycy, którzy o Kunderze czy Kosztolányim słyszeli w najlepszym razie szykując się do matury, ale są do bólu stąd, z Intermarium, którego granice wyznacza upodobanie do gołąbków/sarmy, drwina z urzędników w dwurzędówkach, w którym pierwsza wyuczona po niemiecku fraza (nie wiadomo już, z filmów czy ze wspomnień babci) brzmi zwykle „Hände hoch!”, a wesele kuzynki nadal trwa trzy dni.

Nasze kochane rednecki. Sporo musi o nich i o sobie wiedzieć Słowianin honoris causa Filip Tiberiu Alexandru z miasta Pantelimon, założyciel strony „Scenic depictions of Slavic life”, który po tygodniu kołatania i 14 wysłanych doń mailach pozwolił mi na skopiowanie („only with quoting the source and sending us the articles, that we will also publish”) tych kilku ilustrujących tekst memów.

Źródło: https://www.facebook.com/LivingSlavic

Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Lubi sielanki.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Odwet obciachu, czyli nowa Europa Środkowa”

  1. Marcin pisze:

    Co za bezkształtny artykuł, wychodzą kompleksy autora. Beka z prowincji w rozumieniu mentalnym, jest wszędzie na świecie. Po prostu weźmy się do roboty, aby szybciej się rozwijać i bogacić. Z biednych zawsze się będą śmiać.

  2. Jakub Misior pisze:

    Ciekawy artykuł, sam jako osoba ze wsi odczuwam potrzebę podkreślania swojej odrębności, choćby miała się ona opierać na starych dresach i kamizelce zakładanej do pracy na polu. Zbawienne byłoby, gdyby “Slavic life” stało się realną alternatywą, wobec dążącej do unifikacji kultury popularnej i kosmopolityzmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz