Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Nazistowskie elity w RFN. Moralny skandal czy normalność?

Biografia Ludwiga Erharda pozostaje reprezentatywna dla funkcjonalnych elit dawnej Trzeciej Rzeszy w RFN i ich dalece bezproblemowego przejścia w nowy system polityczny. Tym bardziej, że nie emanuje z niej nic diaboliczno-patologicznego
Na niemieckim księgarskim rynku roi się ostatnio od pozycji przyglądających się powojennym początkom Republiki Federalnej Niemiec, między totalną kapitulacją a mającym miejsce ledwie kilka lat później „cudem gospodarczym” wczesnych lat 50. Zewnętrzny powód wysypu takich pozycji zdaje się oczywisty: 70-lecie istnienia RFN skłania do politycznych i socjalnych bilansów, stanowi też stosowny moment do refleksji nad kondycją państwa i społeczeństwa i drogami, jakie obydwa przebyły od 1945 roku. Ów wysyp ma wszelako pewną cechę charakterystyczną, której na próżno szukać w analogicznych okrągłorocznicowych publikacjach sprzed 10 czy 20 lat. Jest nią zdecydowany zanik radosnej perspektywy, objawiający się w posępności końcowych rachunków strat i zysków, deheroizacji głównych postaci tamtego okresu – i mieszanych uczuciach, jakie cisną się do głowy czytelnika na widok subtelnych...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się
stały współpracownik NK, germanista i historyk, studiował w Berlinie i we Wrocławiu. W przeszłości członek redakcji czasopism „CONstructiv” i „Junge Freiheit”. Specjalizuje się w historii Trzeciej Rzeszy i kulturze NRD. Miłośnik Bayernu Monachium, broni strzeleckiej i prozy Andrzeja Kuśniewicza.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Nazistowskie elity w RFN. Moralny skandal czy normalność?”

  1. Wintergreen pisze:

    W sumie to oburzenie jest trochę ahistoryczne. Pewnie na jego miejscu lepszy byłby gejowski aktywista o somalijskich korzeniach, ale może w 1945 roku nie było takiego pod ręką. Trzeba się pogodzić z tym, że pochodzi się z narodu, który gremialnie popierał ludobójczy reżim, i zastanowić się 10 razy, zanim się zacznie pouczać innych, jak być demokratą. Poza wszystkim autor wydaje się sądzić, że sowieckie zagrożenie to wymysł jakichś makkartystów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz