Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Mimo wszystko… czyli o motywacjach wyborczych Polaków

Dlaczego wyborca Krzysztofa Bosaka w drugiej turze oddał głos na Rafała Trzaskowskiego? Co sprawiło, że wyborcy Szymona Hołowni zagłosowali w dogrywce na Andrzeja Dudę? Jakie były motywacje tych, którzy w drugiej turze nie zagłosowali lub oddali nieważne głosy? Oddajemy głos „nieszablonowym wyborcom”

Na początek oddajmy głos Szymonowi Hołowni, który odniósł się do zarzutów pod adresem swoim i swoich wyborców, jako współodpowiedzialnych za porażkę Rafała Trzaskowskiego i rzucił nieco światła na możliwe motywacje swoich wyborców: „Dzisiaj widzę histerię hunwejbinów Trzaskowskiego, że 240 tys. moich wyborców nie poszło. (…) Ich (działaczy Platformy Obywatelskiej – przyp. red.) pycha i ich buta nie ma granic. Później się dziwią, że ludzie nie chcą głosować na Platformę, albo że ludzie w Polsce głosują na Dudę, chociaż z tego powodu, że nie są w stanie wytrzymać tego, co proponują niektórzy wyznawcy Platformy”.

„To był bardzo trudny wybór”, „głosowałem, ale się nie cieszyłem”, „wybór mniejszego zła”, „w drugiej turze nie miałem kandydata”, „wybór zła mnie nie interesuje”, „w drugiej turze żaden z kandydatów nie był osobą, na którą normalnie bym zagłosowała…”, „obaj kandydaci reprezentują według mnie coś negatywnego” – od takich i podobnych słów zaczynała się większość wypowiedzi osób, które w drugiej turze głosowały inaczej niż można tego było oczekiwać. Jak uzasadniają swój wybór?

W pierwszej turze przemówiła do mnie łagodna wersja państwa realizującego chrześcijańskie wartości i odpowiedzialnego za budowanie wspólnoty politycznej o te wartości oparte. Jakkolwiek nie postrzegam PiS-u jako gwaranta tych wartości, to mimo wszystko jest mi do nich bliżej, niż do wizji laicyzacji w modelu zachodnioeuropejskim, którą reprezentował sobą prezydent Trzaskowski” (wyborca Szymona Hołowni, w II turze zagłosował na Andrzeja Dudę)

Wyborcy Hołowni za Dudą

33-letni prawnik z Warszawy, który w pierwszej turze oddał głos na Szymona Hołownię, na pytanie, dlaczego w drugiej turze wybrał urzędującego prezydenta, odpowiedział: „Mogę powiedzieć, że głosowałem na Andrzeja Dudę, ale się nie cieszyłem. Wybrałem trzy lata względnej stabilności politycznej w warunkach kryzysu gospodarczego. W ogóle szokowało mnie, że gospodarka jest ostatnim tematem, który by różnił obydwu kandydatów. W pierwszej turze przemówiła do mnie łagodna wersja państwa realizującego chrześcijańskie wartości i odpowiedzialnego za budowanie wspólnoty politycznej o te wartości opartej. Jakkolwiek nie postrzegam PiS-u jako gwaranta tych wartości, to mimo wszystko jest mi do nich bliżej, niż do wizji laicyzacji w modelu zachodnioeuropejskim, którą reprezentował sobą Prezydent Trzaskowski. Także mimo wszystko Duda, ale nie z punktu widzenia nacjonalistycznego, tylko chadeckiego”.

Wyjaśnienie innego wyborcy Szymona Hołowni, a później Andrzeja Dudy, 40-letniego pracownika branży doradczej z Warszawy brzmiało tak: „II tura była bardzo trudna ze względu na ogólną słabość i uwikłania kandydatów. Zgodnie ze swoim zwyczajem usiłowałem zagłosować bardziej za niż przeciw. Nie było to łatwe (…). Głosowanie na Rafała Trzaskowskiego byłoby tylko głosowaniem przeciw PiS i jednocześnie za agresywnym wariantem kohabitacji. Ostatecznie postawiłem na Andrzeja Dudę dość warunkowo, mając lichą nadzieję, że druga kadencja będzie w jego wykonaniu bardziej niezależna, dojrzała i mądra niż pierwsza, i mając na względzie: jednoznacznie patriotyczną postawę, słabość oferty Rafała Trzaskowskiego, postawę «hunwejbinów Trzaskowskiego», jak ich określił Szymon Hołownia, akceptowanie i popieranie nauczania Kościoła, przekonanie o tym, że Andrzej Duda utrzyma wielotorowy kurs w polityce zagranicznej oparty nie tylko na UE, ale też na współpracy z USA czy promowanie Międzymorza, współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej itp.”.

Wyborcy Bosaka za Trzaskowskim

27-letni przedsiębiorca z Warszawy, który wybrał najpierw Krzysztofa Bosaka, a później Rafała Trzaskowskiego, tłumaczył: „W pierwszej turze głosowałem na kandydata, który w mojej opinii miał najlepszy program. W drugiej – na tego, którego politykę uważałem za lepszą dla Polski. Najważniejszym kryterium jest dla mnie gospodarka. Politykę gospodarczą PiS-u oceniam zaś bardzo negatywnie, dlatego wolałem głosować na kandydata, który potencjalnie zamrozi PiS-owi możliwość przeprowadzania dalszych zmian”.

„Kandydat PO, podobnie jak sama partia, wydaje się czysto koniunkturalny i bezideowy, jednak dawałby szanse na blokowanie niszczenia państwa i gospodarki przez PiS” (wyborca Krzysztofa Bosaka, w II turze głosował na Rafała Trzaskowskiego)

Joanna Sawicka, 27-letnia pracowniczka medyczna z Białegostoku, która w pierwszej turze poparła Krzysztofa Bosaka, kierując się programem gospodarczym Konfederacji, tłumaczyła, że o głosie na Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze zadecydowała inna kwestia: „Na korzyść Rafała Trzaskowskiego przeważyło to, że prezydent jest osobą decyzyjną w kwestii dwóch członków KRRiT, a w ostatnim czasie jedną z największych moich bolączek jest to, co dzieje się w publicznych mediach. Uważam, że ludzie, głównie starsi, nie mają dostępu do rzetelnych informacji o sytuacji w państwie, a telewizja publiczna już od jakiegoś czasu jest po prostu tubą nadawczą obecnej władzy. Zmiana na stanowisku prezydenta dawałaby mi nadzieję na zmiany w zarządzie i nowy kierunek mediów publicznych”.

50-letni pracownik administracji z dużego miasta, który najpierw zagłosował na Krzysztofa Bosaka, tak uzasadniał głos na Rafała Trzaskowskiego: „Lepiej, aby dwa złe ugrupowania wzajemnie się równoważyły. Wybór Trzaskowskiego nie jest nawet wyborem mniejszego zła, jest wyborem wzmacniania słabszego zła, przeciw mocniejszemu. Jeżeli jest niedobrze, należy głosować za zmianą. Zmiana może przynieść poprawę”.

Krzysztofem Hubaczkiem, 42-letni doktorem filozofii ze Szczecina, kierowała przede wszystkim chęć powstrzymanie szkodliwej w jego ocenia polityki partii rządzącej polegającej na rozdawnictwie i ograniczaniu swobód obywatelskich: „Kandydat PO, podobnie jak sama partia, wydaje się czysto koniunkturalny i bezideowy, jednak dawałby szanse na blokowanie niszczenia państwa i gospodarki przez PiS”.

50-letnia pielęgniarka z dużego miasta, którą do poparcia Krzysztofa Bosaka przekonały przedstawione przez tego kandydata konkretne pomysły na rozwiązywanie polskich problemów, stwierdziła, że w drugiej turze o oddaniu głosu na Rafała Trzaskowskiego zadecydowała odraza dla nieznośnej propagandy telewizji publicznej i nieprzyzwoitego sposobu kupowania przez obóz PiS głosów.

Nieco odmienny od wszystkich poprzednich punkt widzenia przedstawił Jakub, wyborca Konfederacji, który przeanalizowawszy kryteria, jakimi kierował się dotychczas, dostrzegł brak mających realne znaczenie różnic pomiędzy dwoma kandydatami i zdecydował się na głos „taktyczny”: „Prezydent w Polsce właściwie niewiele może poza wetowaniem. Jeśli wygrałby Trzaskowski, to (…) PiS miałby trzy wyjścia: trwać i administrować, rozpisać nowe wybory lub pisać jakościowo dobre ustawy, które zachęcą PSL i Konfederację do odrzucenia ewentualnego weta prezydenta (Zjednoczona Prawica, PSL i Konfederacja mają razem dokładnie 3/5 posłów). Liczyłem na punkt trzeci, gdzie Trzaskowski miałby pełnić rolę bezpiecznika i tym samym zapewniać Konfederacji rolę języczka u wagi”.

„Głos na Andrzeja Dudę byłby udzieleniem bezwarunkowego poparcia jego przełożonemu, co nie wchodziło w grę, choćby w kontekście skali podporządkowania instytucji publicznych PiS-owi, w tym zwłaszcza radosnej twórczości TVP. Z drugiej strony obawiam się, że Rafał Trzaskowski przedkładałby przy sprawowaniu urzędu interes własnej partii nad interes państwa, w myśl zasady «im gorzej, tym lepiej»” (wyborca Szymona Hołowni, nie głosował w II turze)

Bez głosu w drugiej turze

Inną grupę stanowią wyborcy, którzy po pierwszej turze zdecydowali się nie wybierać nikogo w drugiej. Przyjrzyjmy się ich motywacjom.

Kamil Zatorski, 25-letni specjalista w branży IT, stwierdził: „Najistotniejsze dla mnie są kwestie ekonomiczne, a zarówno Andrzej Duda jak i Rafał Trzaskowski zapowiadali dalsze zwiększanie transferów socjalnych, któremu jestem przeciwny. Nie chcąc znów żałować wyboru «mniejszego zła», tak jak 5 lat temu, tym razem postanowiłem zostać w domu”.

20-letni Filip z Włocławka uznał, że nie jest w stanie dokonać wyboru: „Definiuję swoje poglądy jako konserwatywno-liberalne i popieram wolnościowe skrzydło partii Konfederacja. Nie oddałem głosu w drugiej turze, ponieważ trudno było mi ocenić, który kandydat będzie faktycznie mniejszym złem. Z jednej strony Andrzej Duda, czyli kontynuacja łamania konstytucji, zadłużania państwa i przekupywania obywateli ich własnymi pieniędzmi, a z drugiej strony Rafał Trzaskowski – eurokrata, lewicowy liberał, socjaldemokrata, wywodzący się z proniemieckiej partii, reprezentujący rewolucję kulturową, której skutki możemy obserwować w krajach zachodnich takich jak Francja czy Belgia”.

Kamil, 31-letni programista z Krakowa, po oddaniu głosu na Szymona Hołownię zdecydował, że w drugiej turze nie weźmie udziału. Jak to uzasadniał? „Głosowałem na Szymona ze względu na jego apolityczność, transparentność i potencjał na zmianę polityki w to, czym faktycznie powinna być – zajmowaniem się przyziemnymi problemami i próbą pogodzenia różnych racji, oraz odejściem od politycznego reality show. Prezydent nie powinien być związany z żadną partią, bo powinien być prezydentem wszystkich Polaków, a nie wrogiem 49% z nich. Druga tura to był już wybór mniejszego zła, a wybór zła mnie nie interesuje”.

Wyborca Szymona Hołowni, 33-letni pracownik branży finansowej z Warszawy, który w drugiej turze oddał głos nieważny, stwierdził: «Przegrałem» już w pierwszej turze. Nie wierzę w PiS (choć wyróżniłbym kilka ich decyzji «in plus», to jestem zdegustowany przede wszystkim bezczelnym obniżaniem kultury politycznej, uczynieniem z mediów publicznych tub propagandowych i swobodnym podejściem do kreowania prawa), ale tym bardziej nie wierzę w to, że zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego mogłoby spowodować coś więcej niż tymczasowe odbicie przyczółku. Przedłużyłoby to klincz, w którym tkwimy. Oba brandy są dla mnie zużyte i skompromitowane”.

Kolejny wyborca Szymona Hołowni z dużego miasta, który nie oddał głosu w drugiej turze podsumował: „Głos na Andrzeja Dudę byłby udzieleniem bezwarunkowego poparcia jego przełożonemu, co nie wchodziło w grę, choćby w kontekście skali podporządkowania instytucji publicznych PiS-owi, w tym zwłaszcza radosnej twórczości TVP. Z drugiej strony obawiam się, że Rafał Trzaskowski przedkładałby przy sprawowaniu urzędu interes własnej partii nad interes państwa, w myśl zasady «im gorzej, tym lepiej». Nie uważając żadnej z oferowanych postaci zła za wyraźnie mniejsze, skorzystałem z uprawnienia do odmowy poparcia którejkolwiek”.

„Obaj kandydaci z drugiej tury stosują mocno wykluczającą retorykę, tylko w stosunku do innych grup (LGBT lub niższy status społeczno-ekonomiczny). Ja chcę po prostu innej opozycji” – dodał do listy argumentów za nieoddaniem głosu w drugiej turze inny wyborca Szymona Hołowni.

34-letni członek Stowarzyszenia KoLiber, który w pierwszej turze oddał głos na Stanisława Żółtka, powiedział:Przymilanie się do wyborców wolnorynkowych i konserwatywnych w ostatnich dwóch tygodniach kampanii było dla mnie niewiarygodne, gdy wziąłem pod uwagę dotychczasową działalność polityczną obu kandydatów. Trzaskowski pewnie blokowałby część ustaw PiS, ale już w blokowanie socjalnego rozdawnictwa nie wierzę. Poza tym – nie wiadomo, kto będzie rządził po następnych wyborach parlamentarnych. Jeśli PiS przegra, to Duda może się okazać hamulcowym. Oddanie nieważnego głosu pokazuje, że jestem zainteresowany grą wyborczą, ale trzeba coś realnie zdziałać na rzecz moich poglądów, żeby zyskać mój głos, a nie tylko być mniejszym złem”.

Wycinek rzeczywistości

Zacytowane wypowiedzi stanowią obraz bardzo wycinkowy, na pewno niereprezentatywny dla całości, nazwijmy to, nieszablonych wyborców, bo brakuje wśród nich choćby mieszkańców małych miast i wsi, jednak dają do myślenia, wskazując na powtarzające się wątki. Motyw wybierania mniejszego czy większego zła, zamiast dobra, towarzyszy nam od dawna. Trwa, odkąd trwa duopol PO-PiS, w którym jak ostatnio stwierdził Piotr Trudnowski, parafrazując znane słowa Stefana Kisielewskiego o czymś innym na „d”, wielu z nas już zaczęło się urządzać.

Jednak wyborcy Konfederacji czy Szymona Hołowni, mimo wszystko, w duopolu zadomowieni nie są. Wśród osób, z którymi miałam okazję porozmawiać o ich głosowaniach, nikt nie był zadowolony z oddanego w drugiej turze głosu. Ci wyborcy domagają się kilku rzeczy, których nie da im ani PiS ani PO: zaprzestania zawłaszczania i niszczenia instytucji, wielowektorowej polityki zagranicznej, skończenia z nieznośną propagandą TVP, realizacji chrześcijańskich wartości w czymś więcej niż warstwie retorycznej, zaprzestania rozdawnictwa na masową skalę, skończenia z prowadzeniem polityki za pomocą nienawiści i wykluczających komunikatów.

Członek zespołu Nowej Konfederacji. Zawodowo zajmuje się public relations, public affairs, media relations, fundraisingiem i koordynacją projektów. Pracowała dla agencji PR, polityków, organizacji pozarządowych i szkół językowych. Ukończyła filologię polską i nauczanie języka angielskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Kilkukrotna medalistka Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz