Kuź odpowiada Gabisiowi

Aktualności,

Redaktor Kuź doczekał się bardzo intensywnej krytyki swojego tekstu z sierpniowego numeru NK, “Grecja, czyli jak centrum pożera peryferie” (https://www.nowakonfederacja.pl/grecja-czyli-jak-centrum-po…/) napisanej przez Tomasza Gabisia na łamach Nowej Debaty. Nie mógł pozostawić tego ataku bez odpowiedzi:
 

Argument o spłacalności długów ze względu na siłę armii jest faktycznie z mojej strony niezręcznie wyrażony. Chodzi o to, że USA mają opinię kraju zbyt silnego, aby upaść. Temu państwu i jego walucie są, po prostu, niestraszne wojny, które często niszczą inne kraje i dlatego między innymi w czasach zawieruchy ucieka do niego kapitał, a ono może spokojnie wystawiać obligacje. A i bez zawieruchy zawsze dobrze jest trzymać pieniądze u najsilniejszego, tak na wszelki wypadek. W ostateczności oczywiście USA mogą też utopić dług w inflacji i nikt im za to nic nie zrobi. W tym konkretnym sensie Tomasz Gabiś ma więc rację pisząc, że „silna armia gwarantuje raczej długów niespłacalność” (swoją drogą nie byłbym już taki pewny, że konflikt zbrojny pomiędzy USA a ChRL jest niemożliwy). 

Tak czy owak, Grecja nie może swojego długu utopić w inflacji, bo jest w strefie euro i nie jest polityczno-ekonomicznym centrum. Centrum to zaś najsilniejszy gracz w danym systemie regionalnych zależności. Centrum, które się zadłuża i tylko od czasu do czasu wpada w inflacyjne kryzysy stymuluje peryferie. Centrum, które z peryferii bierze tylko surowce naturalne (lub np. korzysta z nich na wczasach, bo klimat to też surowiec) i zalewa je swoimi wysoko przetworzonymi produktami, niszczy ich realną gospodarkę, a przynajmniej nie pozwala się jej rozwinąć. Zaś odnośnie „renty imperialnej”, euro dla Niemiec jest przecież tym czym dolar dla USA, czyli narzędziem dominacji. Grecja nie może długu topić w inflacji; a tymczasem kapitał może łatwo uciec z peryferii do centrum. Niemiecki Instytut Badania Gospodarki (IWH) w Halle opublikował niedawno raport z którego wynika, że na panice spowodowanej greckim kryzysem najbardziej skorzystały właśnie Niemcy, i to do tego stopnia, że byłyby „na plusie” nawet gdyby Grecy nie spłacili ani grosza ze swoich długów. Tyle odnośnie punktów, w których czuję się zobowiązany do odpowiedzi. 

Pozostałe argumenty to zaś głównie wyliczenia tego jak nieładnych słów używam pisząc o Niemcach i jak swoim tekstem wywołuję u czytelników różne emocje (co przecież jest w internetowej publicystyce naturalne). W żadnym miejscu jednak Tomasz Gabiś nie pisze jakie w takim razie Niemcy są, skoro nie są wcale takie złe, i jak mamy szukać owej “trzeciej drogi”, skoro nie w opozycji do nich? W efekcie prawie cała polemika składa się z cytatów z mojego tekstu okraszonych krótkimi, kąśliwymi glossami z których prawie nic nie wynika. Smuci mnie to naturalnie, bo nie mogę w rezultacie zaoferować szanowanemu przeze mnie publicyście równie długiej i drobiazgowej odpowiedzi.