Kawałek historii Azji

Paweł Behrendt opisuje słabo dotychczas zbadaną część historii Niemiec i Dalekiego Wschodu. Ta interesująca pozycja o ważnym fragmencie dziejów powszechnych ukazuje się pod nieoczywistym tytułem

Do publikacji wydanych przez związane z Centrum Studiów Polska-Azja wydawnictwo Asian Century dołącza pozycja poświęcona niemieckiej obecności politycznej na Dalekim Wschodzie przed I wojną światową. „Korzenie niemieckich sukcesów w Azji. Daleki Wschód w polityce kolonialnej Niemiec do roku 1914” – bo taki tytuł nosi książka Pawła Behrendta – jest historią opisaną klasycznie (tj. chronologicznie) i, w miarę zbliżania się do końca, coraz bardziej szczegółowo.

Czytelnik najpierw zapoznaje się z najwcześniejszą, sięgającą XVI stulecia historią kontaktów Niemców z Azją, by już po raptem kilku stronach przenieść się w wiek pary i żelaza. Tutaj opowieść nabiera rumieńców: im bliżej finału La Belle Époque, tym więcej uwagi poświęca Behrendt kolejnym dziesięcioleciom i tym dokładniej wnika w przyczyny, przebieg i skutki wydarzeń. W ten sposób dowiadujemy się o ideologicznym podglebiu kolonializmu II Rzeszy, poznajemy masowe organizacje lobbujące za ekspansją kolonialną, a także wcale niejednoznaczny stosunek władz politycznych do starań o zamorskie posiadłości.

Warto zwrócić uwagę, że aspiracje Niemiec i nastroje społecznie Niemców nie różniły się istotnie od zjawisk obserwowanych w innych państwach o analogicznej pozycji, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii (zresztą również w Polsce międzywojennej – a więc mocarstwie co najwyżej regionalnym – doszły do głosu środowiska prokolonialne). Jeśli serio traktować teorię Sonderwegu – osobnych ścieżek rozwoju historycznego Niemiec i pozostałych krajów Europy – to akurat apetyty kolonialne i imperialny temperament z pewnością należałoby z niej wyłączyć. Oba czynniki, uzasadniane dodatkowo choćby w pisarstwie wirtemberskiego ekonomisty-szarlatana Friedricha Lista, doprowadziły w końcu do uzyskania przez Niemcy osady Qingdao, której krótka historia stanowi rdzeń, a zarazem zwieńczenie książki. Z ostatnich jej stron dowiemy się potem, że niemiecki kawałek Azji, ten obiecujący nowy rynek zbytu i ośrodek przemysłowy, był w rzeczywistości dziurą bez dna subsydiowaną bez ustanku z kieszeni podatnika z europejskiej metropolii.

Kontekst światowy

 Istnieje kilka publikacji poświęconych zjawiskom obecnym kiedyś (lub trwającym do dziś) w niemieckiej kulturze politycznej, a mających swoje źródła w dziewiętnastowiecznej historii. I tak na przykład „Kryzys ideologii niemieckiej” G. Mossego traktuje o nowoczesnym niemieckim antysemityzmie, a „Prusy – kraj nieograniczonych możliwości” B. Engelmanna o militaryzmie. Gdyby powstawała praca poświęcona imperializmowi i ciągotom do Weltpolitik, to „Korzenie…” mogłyby być jednym z rozdziałów. Charakterystyka niemieckiej polityki w Azji jest pozbawiona uprzedzeń i wystarczająco zniuansowana, by stanowić dobry punkt wyjścia dla takiego studium. Nie należy przy tym zapominać – poucza o tym zresztą sam Behrendt – że azjatycka impreza II Rzeszy stanowiła jedynie peryferyjny fragment Weltpolitik, której pozaeuropejskie centrum wypadało w Afryce.

Gdyby powstawała praca poświęcona imperializmowi i ciągotom do Weltpolitik, książka Behrendta mogłyby być jednym z rozdziałów

Oprócz sfery gabinetowej i wojskowej, interesujące jest również śledzenie kulturowego wpływu Niemiec na ówczesne państwa azjatyckie, w szczególności Japonię, aż do klęski z 1945 r. silnie wzorującą się na modelu ustrojowym Rzeszy Wilhelmińskiej. Można wytropić jeszcze kilka podobnie frapujących wątków pobocznych, jednak w końcu każdy z nich pozostawi czytelnika z poczuciem niedosytu, i to raczej prędzej niż później. Publikacja jest krótka – liczy sobie niewiele ponad sto stron, przez co nawet centralny temat niemieckiej kolonizacji w Chinach trudno uznać za potraktowany wyczerpująco, nie wspominając o dygresjach.

Mimo to „Korzenie…” potrafią poruszyć wrażliwy nerw uważnego czytelnika i implicite dotykają kwestii wykraczających poza literę tekstu, a wyraźnie obecnych w debacie historycznej. Oczywiście dostrzeże to ten, kto zna kontekst niemieckich i europejskich dziejów XIX w. – właśnie przez swoją lakoniczność praca stawia odbiorcy wysokie wymagania.

Niefortunny tytuł

 Na tym obrazie porządnej, chociaż bardzo krótkiej książki historycznej pojawia się jednak jedna, aczkolwiek bardzo duża rysa. Co dziwniejsze, jest to zresztą rysa – jeśli wierzyć zapewnieniom autora – świadomie zaplanowana. Tytuł „Korzenie niemieckich sukcesów w Azji” jest w końcu obietnicą analizy przynajmniej zahaczającej o współczesność. Usłyszawszy go, przygotowujemy się mentalnie na analizę związków przeszłości z dniem dzisiejszym: chcielibyśmy dowiedzieć się, które elementy niemieckiej spuścizny na Dalekim Wschodzie przetrwały próbę czasu i przynoszą wymierne owoce, które zostały wyparte i dlaczego, jak do imperialistycznego dziedzictwa II Rzeszy odnoszą się zwykli Chińczycy oraz polityczni oficjele ChRL itd. Pytania można by mnożyć. Tymczasem z książki Behrendta nie dowiemy się ani tego, jakie sukcesy odnoszą Niemcy w Azji – jeśli je w ogóle odnoszą, bo i takiej konstatacji brakuje – ani jak opowiedziana w niej historia łączy się z dniem dzisiejszym. Tym bardziej nie znajdziemy konkluzji w postaci jakiejś nauki dla współczesnych, o morale nie wspominając: na ostatniej stronie wywód historyczny się kończy i jesteśmy bogatsi w wiedzę, ale nic ponadto.

Autor podczas spotkań autorskich zapowiada kontynuację podjętego tematu w kolejnych publikacjach

Wprawdzie sam autor podczas spotkań zapowiada kontynuację podjętego tematu w kolejnych publikacjach i w ten sposób usprawiedliwia wybór tytułu, jednak z perspektywy czytelnika intencje piszącego nie grają roli. A przecież wystarczyło uczciwie przyznać, że przygotowuje się pracę typowo historyczną, która nie ma pretensji do analizy współczesnej sytuacji w Azji. Sam podtytuł, wskazujący na ramy czasowe badanych zdarzeń („do roku 1914”), to za mało, by zatrzeć wrażenie niedopasowania tytułu i treści.

Kto jednak odpowiednio określi swoje oczekiwania co do tematyki, ten po skończonej lekturze powinien odłożyć „Korzenie…” całkiem rad. Kolejna luka w polskojęzycznej historiografii – tak popularnej, jak i naukowej, bo książkę Behrendta można umieścić w obu kategoriach – została zapełniona treścią dobrej jakości. Jednym słowem kaizen. Albo gut gemacht.

Paweł Behrendt, „Korzenie niemieckich sukcesów w Azji. Daleki Wschód w polityce kolonialnej Niemiec do roku 1914”, Wydawnictwo Asian Century, Warszawa 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz