Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Cywilizacja w galopie

Nasi przodkowie umierali zazwyczaj w świecie bardzo podobnym do tego, w jakim się narodzili. My w ciągu życia mamy szansę być świadkami i uczestnikami już nie jednej, ale nawet kilku kolejnych, fundamentalnych zmian zasad gry
Także w minionych stuleciach następowały zmiany technologiczne – ale jednak nie nakładały się na siebie tak intensywnie i nie kumulowały, tempo ich zachodzenia było zaś znacznie wolniejsze. W mniejszym stopniu wpływały więc zarówno na życie jednostek, jak i na cywilizację jako taką. Łatwiej było się z nimi oswoić, zrozumieć skutki, dostosować swoje zachowania. Teraz nie mamy tego komfortu. I często, owszem, całkiem dobrze „widzimy drzewa”, czyli radośnie uczymy się wykorzystywania poszczególnych nowych technologii, zazwyczaj ułatwiających nam życie, lecz przegapiamy przy tym „las”, a więc głębokie konsekwencje dla polityki, gospodarki, kultury, moralności czy religii. Formalne autorytety – dostojne osoby z tytułami naukowymi i zawodowymi – oraz napisane przez nie podręczniki niekoniecznie są w procesie weryfikacji przydatne Dość dobrze opisaliśmy już zmiany,...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się
Witold Sokała
Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”, zastępca dyrektora Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Polityk Publicznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, przewodniczący Rady oraz ekspert Fundacji Po.Int. W przeszłości pracował jako dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny, menedżer w sektorze prywatnym oraz urzędnik państwowy, a także jako niezależny konsultant w zakresie m.in. marketingu i wywiadu konkurencyjnego. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej; stopień doktora w dziedzinie nauk o polityce uzyskał na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.

Komentarze

4 odpowiedzi na “Cywilizacja w galopie”

  1. Zbigniew pisze:

    Z tymi tezami artykułu się absolutnie zgadzam , chcę dodać , że takie relacje do uczenia się już istnieją np lekarz MUSI konsekwentnie się dokształcać , inaczej nie mógłby wykonywać zawodu.Myślę , że istnieją też inne zawody , gdzie bez ciągłej nauki nie da się pracować. W szkołach powinien być przedmiot : „jak się uczyć”.

  2. jest inaczej pisze:

    Porównując ludzi do sztucznej inteligencji – ludzie potrzebują informacji, wiedzy. Dlatego tradycyjna szkoła jest tak ważna, te “nieprzydatne” informacje, wiedza prowadzą do zrozumienia ludzi i świata, a to że zmienia się jego wystrój, to tylko małe wyzwanie.

    Wiedza w internecie to nie jest ta sama wiedza, co zrozumienie, które mamy cały czas dostępne w naszym mózgu.

    Edukacja klasyczna jest potrzebna, żeby dokonać selekcji informacji – wybrać to co najwartościowsze, uczyć tak, żeby przyszło zrozumienie. Pierwszym krokiem jest zapamiętanie informacji, a potem jej przetwarzanie tak, aby stała się wiedzą i zrozumieniem. Dla osoby wykształconej zalew informacji nie przeszkadza, bo śmiecie są z dużą precyzją od razu odrzucane. Na taką osobę nie oddziałują też mechanizmy manipulacji, bo jest samoświadoma, także na zapomnianym, moralnym poziomie, a przez to bardzo odporna.

    Kto zrozumie czym jest proces uczenia, ten może posiąść każdą wiedzę. To wysiłek, proszę spytać ludzi, naukowców, którzy coś osiągnęli, u podstaw leży olbrzymia wiedza, którą zdobyli, która przyniosła zrozumienie i dała fundament do myślenia.

    Nie ma drogi na skróty. A w dzisiejszych czas, zdobycie klasycznej wiedzy, w świecie takiej manipulacji – jest wręcz warunkiem wolności.

  3. Michał pisze:

    Zgadzam się prawie z wiekszością – problemy pojawaiają się przy diagnozach. Krytyka specjalizacji to taka filologiczna obrona bzdetów typu studiów gender itp ( na które NIE powinny iść budżetowe czyli PAŃSTWOWE środki). Zresztą jest to zaprzeczanie diagnozie z częściu pierwszej – skoro zmuszanie uczniow do nauki pamięciowej jest passe to jak niby ( jeśli nie pamięciowo ) zamierzacie uczyć przedmiotów humanistycznych – skoro podstawowa eurydycja wymaga zapamiętana przynajmniej kilkuset nazwisk, badań i okresu z którego pochodzą itd.
    Krótko mówiąc zgadzam się że obecna edukacja ( czyli w głównej mierze NAUCZYCIELE ! ) są do bani – mam kilka pomysłów jak to rozwiązać ale na pewno nie polegają one na nauczaniu zakładania gumek na banana.

  4. Gal pisze:

    Nie polemizując z tezą o konieczności stałego uczenia się zmieniającego się świata, chciałbym jednak wrzucić swoje trzy grosze do przywołanej przez Autora krytyki obecnej szkoły – “szkoły uczącej faktów” – jako kompletnie niedostosowanej do obecnych czasów. Krytyki tak powszechnie głoszonej, że – mam wrażenie -funkcjonującej już jako dogmat. “Uczmy jak się uczyć, a nie faktów, które zaraz będą nieaktualne”, “uczmy jak poszukiwać i analizować dane” to recepta na nowoczesną szkołę, mówi Autor. Brzmi ładnie, ale czy rzeczywiście znajomość praw i zasad wymyślonych przed wiekami jest już współczesnemu młodemu człowiekowi niepotrzebna? Czy tezą Autora jest to, że historia przestała już być nauczycielką życia..?

    Większość współczesnych kodeksów prawnych na świecie opiera się na prawie rzymskim o dwutysiącletniej historii, współczesna algebra i geometria nie zanegowała praw, które starożytni Grecy wpajali uczniom w szkołach p.n.e., a tabliczka mnożenia nie zmieniła się o jotę od tysięcy lat. Czy lepiej wiedzieć, że 7 x 7 = 49, czy wiedzieć, że wujek Google na pewno zna odpowiedź na to pytanie?
    Świat zmienia się dzięki ludziom inteligentnym. Jedną z definicji inteligencji jest “umiejętność kojarzenia faktów”. Jak można kojarzyć fakty, których się nie zna? Najpierw trzeba coś wiedzieć, żeby na tej wiedzy można było budować nowe konstrukcje – tak za czasów faraonów, jak i czasów “żywych zombie” z bezprzewodowym dostępem do internetu 24/7, umów śmieciowych, wolnej miłości i innych atrybutów współczesności.
    Rozwój nauki i cywilizacji polega na mozolnym budowaniu na bazie znanych już wcześniej praw i faktów. Niektóre z nich ulegają weryfikacji i odrzuceniu, ale większość się nie zmienia. Nawet w dobie wolnej miłości… 😉
    Szkoła nie ucząca faktów produkuje bezwolnych konsumentów i elektorat. Być może o to chodzi.
    Pozdrowienia dla Autora!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz