Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Możemy wygrać wojnę z Rosją

Putin daje się Chińczykom rozgrywać jak dziecko. Wyszedł na idiotę, z czego dobrze zdaje sobie sprawę. Rosyjski prezydent jest w trudnej sytuacji, to właśnie czyni go tym bardziej niebezpiecznym

Putin daje się Chińczykom rozgrywać jak dziecko. Wyszedł na idiotę, z czego dobrze zdaje sobie sprawę. Rosyjski prezydent jest w trudnej sytuacji, to właśnie czyni go tym bardziej niebezpiecznym

W Warszawie odbyła się w minionym tygodniu symulacja komputerowa współczesnego konfliktu zbrojnego, pod nazwą Hegemon – Baltic Campaign, z udziałem m.in. byłych dowódców NATO. Została ona przygotowana wspólnie przez dwa think tanki: polską Fundację im. Kazimierza Pułaskiego i amerykańską Potomac Foundation. Jaki był cel tej gry wojennej?

W symulacji rozegrany został scenariusz oparty na ćwiczeniach Zapad 2013, zawierający pewne zmiany, które nastały na skutek szczytów NATO w Newport oraz w Warszawie – wzmacniające siły Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance, i to tak, że Rosjanie musieli zmienić strukturę swoich sił zbrojnych i uwzględnić to w swoich planach. Rosja przesunęła 20 Armię na południe, nad granicę Białorusi i Ukrainy i odtworzyła Gwardyjską Armię Pancerną. Ma to odwieść Polskę od ewentualnej obrony państw bałtyckich, w przypadku, gdyby zostały one zaatakowane przez rosyjską 6 Armię. Jestem ciekaw, jak to zostanie przez Rosjan rozegrane, podczas ćwiczeń Zapad 2017 latem tego roku.

Rosjanie wiedzą, że bez Polski NATO nie obroni ani państw bałtyckich, ani nawet siebie

Celem symulacji była więc pomoc w zbudowaniu zrozumienia natury zagrożenia wojskowego ze strony Rosji, którego ofiarami mogą paść kraje bałtyckie oraz Polska. Państwa bałtyckie i Szwecja od jakiegoś czasu już używają platformy HEGEMON Baltic States Simulation, w celu określenia struktury sił i planowania obronnego, koniecznych do przeciwdziałania planom rosyjskiego Sztabu Generalnego.

Wśród niektórych ekspertów, także łotewskich, litewskich i estońskich, panuje przekonanie, że państw bałtyckich nie da się w zasadzie obronić. To błędna ocena?

Nie uważam, by obrona państw bałtyckich była niemożliwa. Wręcz przeciwnie, ale to wymaga strategii wysuniętej obrony, czyli odpowiedniego przygotowania i planowania. Teren do obrony znajduje się po obu stronach granicy. Dostęp Rosjan do terytorium NATO byłby więc ograniczony. Teren po stronie państw bałtyckich jest łatwy do obrony. Rosjanie mogliby więc użyć tylko niewielkiej części swoich sił. Jeśli te tereny zostałyby skutecznie obronione, pokonanie rosyjskiej armii byłoby możliwe.

Jest jeszcze kwestia przesmyku suwalskiego. To połączenie państw bałtyckich z Polską, czyli z resztą NATO.

Tak. Wiele się o tym mówi, ale moim zdaniem strategiczne walory przesmyku są przeceniane. To trochę tak, jak w przypadku przesmyku Fulda w okresie zimnej wojny. Wszyscy wtedy ciągle o nim mówili. W tamtym czasie Sowieci zapewne przeprowadziliby atak, którego się spodziewamy, tak jak Rosjanie zrobiliby to dziś, ponieważ chcą byśmy myśleli, że rozumiemy ich zamiary. Chcą nas złapać w określonych miejscach, zatrzymać nas w nich, by móc z kolei otoczyć w innych. Nie zamierzam się spierać, przyznaje: mamy między Warszawą a Tallinnem linię komunikacji, długą na 1000 kilometrów. Jest ona narażona na atak, bez dwóch zdań, a jej najwęższy punkt znajduje się w miejscu przesmyku suwalskiego. Niemniej jednak jest to teren łatwy do obrony. Dysponując odpowiednimi siłami, Polska może przeprowadzić tam skuteczną defensywę.

Płock i Toruń to miasta, które Rosjanie muszą zająć, ponieważ znajdują się one na prawym, podwyższonym brzegu Wisły i bronią mostów

Pytanie, czy Polska takimi siłami dysponuje. Mamy niezbyt dużą zawodową armię i rozpoczęliśmy tworzenie obrony terytorialnej. To wystarczy?

Nie jestem zwolennikiem idei zamiany Polski w jeża, według zasady każdy broni swojej wioski. By odstraszyć wroga, trzeba pokrzyżować jego plany, a nie pokonać jego siły zbrojne. Co więc muszą zrobić Rosjanie? Muszą okrążyć Polską armię w północno-wschodnim kwadrancie kraju. Warszawa musi być bezpośrednio zagrożona atakiem. To oznacza, że Rosjanie muszą przekroczyć Bug, Narew oraz Wisłę. Są miejsca, gdzie łatwiej jest te rzeki przestąpić i takie, gdzie jest to trudniejsze. Weźmy dolny odcinek Wisły. Płock i Toruń to miasta, które Rosjanie muszą zająć, bo znajdują się one na prawym, podwyższonym brzegu Wisły i bronią mostów. Jeśli im się to nie uda, Polacy będą mogli użyć tych mostów, by przeprowadzić kontratak.

Rosjanie dziś zapewne przeprowadziliby atak, którego się spodziewamy, gdyż chcą, byśmy myśleli, że rozumiemy ich zamiary

Pomysł ministra Macierewicza, by stworzyć coś w rodzaju Gwardii Narodowej, jeśli będzie ona oczywiście dobrze wyposażona i wyszkolona, jest dobry. Może ona bowiem zamienić te miasta, po ewakuacji ludności, w twierdze, bronione bez problemu przez wiele tygodni – o wiele dłużej, niż są w stanie wytrzymać Rosjanie. Gwardia Narodowa mogłaby także trudzić się odbudową baz lotniczych. W ten sposób zdjęłaby część ciężaru z regularnych sił. Można by czerpać też z sił rezerwy. Tacy ludzie jak ja potrafią prowadzić buldożera czy naprawić lotnisko polowe. Generałowie lubią efektowne zabawki, chcą mieć więcej najnowocześniejszych samolotów, czołgów. Najpierw należy się jednak zastanowić nad tym, jaka jest natura zagrożenia: co Rosjanie muszą być w stanie osiągnąć? Dopiero potem należy przemyśleć, jakiego sprzętu potrzebujemy, by móc pokrzyżować ich plany. Na tym polega skuteczne odstraszanie.

Mówi pan tu o wojnie konwencjonalnej. Skąd przekonanie, że Rosjanie postąpią wobec Polski i państw bałtyckich tak samo, jak wobec Ukrainy? Tym bardziej, że nie idzie im tam za dobrze. Utknęli w Donbasie. Od niemal dekady jesteśmy świadkami rosyjskiego szantażu, dotyczącego użycia broni atomowej przeciwko Polsce. W 2015 r. roku Rosjanie symulowali atak nuklearny na Warszawę i Sztokholm. A co będzie, jeśli Rosjanie zrealizują swoje groźby? Chodzi mi o punktowe uderzenia..

To bardzo dobre pytanie. Putin ma wizję stworzenia imperium, którą realizuje poprzez działania wojenne nowej generacji. Jest to w sumie dziewięć różnych narzędzi. Dziewiątym jest groźba użycia broni nuklearnej, ale nie jej użycie! Należy to wyraźnie podkreślić. Rosyjski Sztab Generalny ma poważny problem: jeśli Putin wplącze Rosję w wojnę, to trzeba też rozważyć, jak doprowadzić do jej zakończenia. W jaki sposób skłonić Zachód do tego, by przestał walczyć? Nie sądzę, żeby rosyjski Sztab Generalny przeprowadzał ćwiczenia Zapad dlatego, że chce zdobyć Polskę albo państwa bałtyckie. Myślę, że powodem jest szukanie sposobu na to, by skłonić Zachód do zaprzestania walk, jeśli zdecyduje się on na otwarte użycie siły wobec Rosji.

Rosja doszła do wniosku, że należy przekonać Polaków do tego, aby nie walczyli i nie pozwolili Amerykanom korzystać ze swojego terytorium

Rosjanie wiedzą, że bez Polski NATO nie obroni ani państw bałtyckich, ani nawet siebie. Dlatego skupiają się na niej. W 2009 przeprowadzili symulację taktycznych uderzeń nuklearnych na mosty na Wiśle. Izolowali pole bitwy. By odizolować teatr działań wojennych, symulowali jednocześnie ataki nuklearne na porty atlantyckie w USA. Użyli do tego pocisków manewrujących, wystrzeliwanych przez lotnictwo dalekiego zasięgu. Chcieli pokazać, że nie chodzi im o strategiczną wymianę ze Stanami Zjednoczonymi. Wywołało to wielkie poruszenie w Waszyngtonie. Wszyscy się zastanawiali: jak oni mogą myśleć, że gdy użyją broni nuklearnej przeciwko nam, to my nie odpowiemy tym samym?

Jednak nie o to chodzi. My wiemy, czego oni chcą, nakreślili nawet mapę, na której zaznaczyli terytoria, które chcą zdobyć. To żadna tajemnica. Uwzględniając jednak scenariusz zakończony wojną, należy znaleźć sposób na jej zakończenie, by móc rozpocząć negocjacje. Tak też Rosjanie zrobili w przypadku Krymu. Najpierw go zajęli, a następnie zadeklarowali, że są gotowi użyć broni nuklearnej, by bronić swojej zdobyczy.

No i okazało się to skuteczne. Zachód podkulił ogon i dziś słyszymy z ust francuskich i niemieckich polityków, że w zasadzie Krym zawsze był rosyjski, a Ukraina powinna się pogodzić z jego utratą. Dlaczego w przypadku Polski czy państw bałtyckich miałoby być inaczej? Nikt nie chce wojny, tym bardziej nuklearnej, z Rosją…

Podczas ćwiczeń w 2009 roku Rosjanie wypróbowali scenariusz, w którym Francja i Niemcy odmawiają spełnienia zobowiązań, wynikających z artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego. NATO jednak jasno zadeklarowała na szczytach w Walii i w Warszawie, że zamierza bronić zarówno Polski, jak i krajów bałtyckich. Rosja doszła więc do wniosku, że należy przekonać Polaków do tego, by nie walczyli i nie pozwolili Amerykanom korzystać ze swojego terytorium. Dlatego odtworzyli Gwardyjską Armię Pancerną, jako bezpośrednią groźbę wobec Warszawy.

Rosjanie muszą zrozumieć, że jeśli Gwardyjska Armia Pancerna przybędzie do Polski, to tu zginie, i stracą Kaliningrad

Moim największym zmartwieniem jest to, że Rosja może zająć Białoruś. Wtedy Gwardyjska Armia Pancerna znajdzie się na granicy z Polską, a to wszystko zmieni. Musimy się zastanowić nad tym, co możemy zrobić, by zagwarantować suwerenność Białorusi. Zapewne nie możemy bronić jej militarnie, ale możemy zastosować sankcje wobec Rosji, tyle że tym razem nie post factum, jak w przypadku Ukrainy i ograniczone w czasie, tylko w sposób wyprzedzający i stały. Wykluczenie Rosji z systemu SWIFT, czyli międzynarodowej sieci służącej do wymiany informacji między bankami, byłoby potężnym wstrząsem dla jej gospodarki. Bez SWIFT-u wymiana handlowa zostałaby sparaliżowana, co w rezultacie spowodowałoby gospodarczą blokadę Moskwy. To oznaczałoby upadek rosyjskich elit. Ludzi Putina.

Można było to zrobić już dawno. UE rozważała taki krok, ale ostatecznie się na niego nie zdecydowała.

Wiele państw zachodnich zainwestowało w Rosji, prowadzi z nią biznes. Takie sankcje nie są w ich interesie. Jednak powinniśmy pozostać w tej kwestii twardzi. Wykluczenie z systemu SWIFT powinno nastąpić automatycznie w przypadku zajęcia Białorusi przez Rosję. Jedyną zaś możliwością powrotu do systemu SWIFT powinno być wycofanie rosyjskich wojsk z Białorusi i przywrócenie jej suwerenności. Nie jesteśmy fanami Łukaszenki. Nie uważamy, że Białoruś to państwo demokratyczne i wiemy, że wybory w tym kraju nie są wolne. Jednak Białorusini nigdy nie będą mieli ani jednego, ani drugiego – ani demokracji, ani wolnych wyborów, jeśli stracą suwerenność. Rosjanie muszą zrozumieć, że albo będą grali zgodnie z międzynarodowymi zasadami, albo będą musieli ponieść konsekwencje. Wybór należy do nich i tylko do nich. To najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Trump ma oczywiście prawo do własnych opinii. Musi się jednak jeszcze wiele nauczyć, zanim będzie skutecznym prezydentem

Rosjanie muszą także zrozumieć, że jeśli Gwardyjska Armia Pancerna przybędzie do Polski, to tu zginie, i stracą Kaliningrad. Że to jest pewne i nie podlega negocjacjom. W symulacji, którą przeprowadziliśmy w Warszawie, początkowo Kreml inspiruje przewrót na Białorusi, w wyniku którego Łukaszenka zostanie odsunięty od władzy. Rządzić zaczynają siły całkowicie lojalne wobec Kremla. Następnie stronnik Moskwy zaprasza rosyjskie wojska. Kreml zaczyna wykorzystywać Białoruś, jako bazę do aktów hybrydowych przeciwko Polsce i krajom bałtyckim. Nie możemy na to pozwolić.

To wymaga dużego stopnia zaangażowania ze strony Waszyngtonu. Stanowczej postawy wobec Kremla. Tymczasem nowy prezydent USA Donald Trump szuka dialogu z Rosją. Nie wróży to dobrze na przyszłość…

Nie zgadzam się z tą oceną. Trump ma oczywiście prawo do własnych opinii, ale musi się jeszcze wiele nauczyć, zanim będzie skutecznym prezydentem. Wybór Jamesa Mattisa na sekretarza obrony USA to jednak bardzo mądra decyzja, która pokazuje, że zmiana kierunku nie będzie, jeśli w ogóle nastąpi, aż tak wyraźna. Mattis nie jest przyjacielem Kremla, wręcz przeciwnie.

Trump za to mocno zaostrzył retorykę wobec Chin, w chwili, gdy sytuacja na Morzu Południowochińskim staje się coraz bardziej napięta. Zwrot na Pacyfik skończy się wojną? I na ile Rosja może być kartą przetargową w tej grze?

Rosja nie tylko może być, ale jest kartą przetargową w tej grze, ale nie amerykańską, tylko chińską. To Pekin używa Rosji. Putin zawarł deal energetyczny z Chińczykami, którzy dają mu pieniądze na budowę infrastruktury, by mógł dostarczać ropę i gaz do Chin. Co ma z tego Rosja? Niewiele. Głównym, największym odbiorcą i zarazem płacącym za rosyjski gaz jest Europa, nie Chiny. Strona chińska dyktowała trudne do przyjęcia dla Moskwy warunki, jednak kryzys ukraiński, napięcie w stosunkach z Zachodem i coraz słabsza pozycja na rynku unijnym skłoniły Moskwę do pójścia na ustępstwa. W skrócie: to bardzo kiepski interes.

Kiedyś chińska armia podczas ćwiczeń wojskowych zatrzymywała się na Uralu. Teraz zatrzymuje się w Kazaniu

A nawet gorzej: budowa infrastruktury przesyłowej to otwarcie Chińczykom dostępu do samego serca Rosji. Tę infrastrukturę chińskie siły zbrojne mogą wykorzystać w przyszłości do inwazji Rosji. Kiedyś chińska armia podczas ćwiczeń wojskowych zatrzymywała się na Uralu, teraz zatrzymuje się w Kazaniu. W rosyjskim wojsku istnieją dwie grupy: tacy ludzie, jak Szojgu, którzy optują za politycznym sojuszem z Pekinem, oraz rosyjscy generałowie, którzy uważają, że to najgłupszy pomysł na świecie. Jeden z nich mi powiedział, że największy problem, jaki Chińczycy będą mieli z rosyjską armią, to nie to, czy będą w stanie ją pokonać, tylko to, czy będą w stanie ją znaleźć. Oni wiedzą, że my nie jesteśmy dla nich zagrożeniem. Zachód nie zamierza ich atakować. Z Chińczykami może być różnie.

Chińczycy rozstawili przy granicy z Rosją w północno-wschodniej części kraju rakietowe pociski balistyczne Dongfeng-41, mające zasięg do 15 tys. kilometrów. Kreml zadeklarował, że nie czuje się zagrożony. W kogo są one więc wymierzone? W USA?

Mogą być wymierzone zarówno w USA, jak i Rosję. Wiemy, że Pekin konsultował Kreml w kwestii wyprzedzającego uderzenia nuklearnego w USA, zachęcając Rosję do agresywnej postawy – niech Rosjanie wystrzelą rakiety, wtedy my możemy się wygodnie odchylić do tyłu w fotelu i nic nie robić. Putin daje się Chińczykom rozgrywać jak dziecko. Wyszedł na idiotę i dobrze o tym wie. Rosyjski prezydent jest w trudnej sytuacji, to właśnie czyni go tym bardziej niebezpiecznym.

Rosjanie wiedzą, że Zachód nie zamierza ich atakować. Z Chińczykami może być różnie

Próbowaliśmy pomóc Rosji po zakończeniu zimnej wojny. Wydaliśmy setki milionów dolarów na to, by Rosjanie mogli posprzątać nuklearny bajzel, pozostały po okresie sowieckim. Oni jednak wydali te pieniądze na zbrojenia i modernizację armii, by mieć nas czym zaatakować.

Nie tym razem. Nie popełnimy tego błędu po raz drugi. Jesteśmy w stanie wojny z Rosją, bo ona z nami toczy wojnę. Ludzie zdają się tego nie rozumieć. Jednym z narzędzi działań wojennych nowej generacji jest wojna informacyjna, a tę wojnę Rosja toczy przeciwko nam od dawna. Widzieliśmy to w czasie wyborów w USA i zobaczymy to także podczas zbliżających się wyborów we Francji czy Niemczech.

Czołowy amerykański strateg i analityk, w przeszłości pracował m.in. dla Agencji Wywiadowczej Departamentu Obrony (DIA). Były oficer US Army, wiceszef Fundacji Potomac, jednego z najbardziej wpływowych think tanków w USA

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

61 odpowiedzi do “Możemy wygrać wojnę z Rosją”

  1. Sergei pisze:

    W wyniku wojny atomowej wygrywają tylko szczury

  2. Nerus pisze:

    C inteligencji i rozumowanie wszystkich jak Jen Jen Psaki 🙂 Człowiek tak wiele wysiłku i czasu poświęconego na edukację, aby w końcu pisać artykuły populistycznych mające niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale dobre zapłacić! Bravo tendencyjne dziennikarstwo. To jest dokładnie to, co jest potrzebne dla rozwoju ludzkości!

  3. Boris pisze:

    Is there any one who can answer why Russia need to occupy Baltic States & Poland?!

    • xxx pisze:

      You are wrong, it’s not XIX century. Occupying Baltic States(not to mention Poland) would mean HUGE expenses. Much bigger than incomes. It’s just that common Russians(and not only Russians, most people) don’t realize and think that bigger is country, then it’s stronger and richer. And why Russia would want to occupy Baltic States? I don’t think it really wants but that would guarantee popularity for Putin. „Look how good ruler I am, I annexed another land”.

    • tak tak pisze:

      To jest dokładnie ten sam powód dla którego Rosja okupuje Krym i Donbas. Ten powód znają tylko Rosjanie albo dzikie ludy z Afryki.

  4. Svadon pisze:

    Autor po prostu jesteś chory psychicznie człowiek. Nie karz go za mocno.

  5. Janina pisze:

    Na jedno pytanie nigdy nie otrzymałam odpowiedzi… mianowicie jak możemy sobie wyobrazić atak nuklearny na Polskę, jak to wygląda od strony USA a jak od strony Rosji. Atak taki bowiem wyklucza na lataa całe środkowe terytorium Europy. W razie takigo ataku ucierpią wszyscy, Niemcy mają chmurę i utratę potężnego rynku (inne kaje także), Rosja tui nie wyśle namiestnika, bo… po co, nie ma czym po atomie zarządzać. Jakoś żaden spracjalista nigdy na takie pyanie nie odpowiedział, bo odpowiedzi chyba nie ma a te wszystkie spekulacje to po prostu pierdu pierdu a by było z czego żyć, nieźle żyć…

    • Współcześnie użycie głowic jądrowych nie ma polegać na rozwaleniu połowy kontynentu. Rosjanie posiadają arsenał głowich małego rażenia, które mogą użyć deeskalacyjnie, tj. uderzyć w niewielki obszar, np. garnizon pod Warszawą, wymazać go z mapy nie powodując zbyt wielkich szkód na środowisku. Dzięki temu nie tylko mogą zająć teren i nie umrzeć na raka, ale przede wszystkim dają sygnał światu, że jak użyli głowicy małego rażenia, to mogą użyć głowicy dużego rażenia. Przypuszczalnie cały zachód potulnie wycofałby się do swoich zagród po użyciu takich głowić przez Putina. Podobno, ale nie jestem pewien, czy to prawda, tylko Rosja posiada taką technologię.

      • Janek71 pisze:

        Dlatego właśnie sprowadzono wojska US Army do Polski – żeby maksymalnie podwyższyć rachunek za takie „deeskalacyjne” użycie broni jądrowej – za duże ryzyko otwartego zadarcia z USA. Tak samo budowa bazy antyrakietowej w Redzikowie jest batem na ten wariant „deeskalacyjny” – dlatego Kreml tak protestuje, bo to mu wybija pałę z ręki, nawet jak US Army się wycofa. A użycie saturacyjne większej liczby rakiet [dla przełamania Redzikowa] to już nie wariant „deeskalacyjny” tylko „zwykły” atak jądrowy – grożący kontruderzeniem. W Europie czasy reakcji są krótkie – nikt nie będzie ryzykował w bazach rakietowych Zachodniej Europy: „aaa, MOŻE to nie na nas wystrzelili”, tylko odpali, póki jeszcze może odpalić. Dlatego Kreml tak się pieni – bo obie ścieżki będą metodycznie zablokowane.

  6. Lucjan pisze:

    Nie podoba mi się ta retoryka, próbujecie na siłę udowodnić że powinniśmy czuć zagrożenie ze strony Rosji. Brzmi to jak amerykańska manipulacja, wygodne stworzyć front tysiące kilometrów od domu i czerpać z tego korzyści. Trzeciej wojny nikt nie wygra.

  7. Martin Tupper pisze:

    Czytam jak jakiś szalony scenariusz z hollywoodu, skąd u ludzi takie myśli???? Jest to rozmowa dwóch chorych psychicznie, i nie jeden z nich nie zadał pytanie inaczej „zwariowałeś?” i spokojnie dyskutują o tym, jak Rosja z bronią atomową zapiera dech w Polsce (!!????). Na cholerę nam????? Mamy w bród. Wiesz, że ZSRR już nie ma? W jakiej rzeczywistości żyjesz? Kompletna bzdura.
    Читаю, как какой-то бредовый сценарий из голливуда, откуда у людей такие мысли???? Это разговор двух душевнобольных, и не один из них не задал вопрос другому „вы с ума сошли?” и спокойно обсуждают, как Россия с ядерным оружием захватывает Польшу (!!????). На хрена она нам????? У нас всего в изобилии, ВСЕГО. Вы хоть знаете, что СССР уже нет? Вы в какой реальности живете? Полный бред.

  8. Anton pisze:

    Dzięki Bogu, że większość Polaków to rozsądni ludzie.
    Jestem z Rosji. I widzę dno dziennikarstwa.
    Domu wariatów.

    • Janek71 pisze:

      No właśnie – Polacy są spokojni i wolą pokój. Tylko że historia nas nauczyła, że wobec Rosji i Niemiec jedynym sposobem na zachowanie tego pokoju jest twarda siła. Stara i sprawdzona zasada: „chcesz pokoju – szykuj wojnę”. Kłania się SKUTECZNA strategia odstraszania i relacja koszt-efekt, która zniechęca potencjalnego agresora nawet przed próbą ataku. I o to chodzi. Wojny nie chcemy – to wy chcecie. Anton – to może jakiś mały komentarz do spotu z „podboju Polski” z kanału 5 [petersburskiego] w 2015? Bo TO moim zdaniem jest prawdziwy dom wariatów.

  9. koel pisze:

    Moje gratulacje Nowa Konfederacjo! To chyba pierwszy tak duży atak rosyjskich troli. Czujecie się docenieni? 🙂 Pan Petersen ma rację, to Rosja walczy z Europą, zwłaszcza tą postsowiecką, nie Europa z Rosją. Recepta na zwycięstwo jest taka sama, jak na CCCP, powstrzymywać, izolować i czekać aż sama się pokona. Wszystko tym łatwiej, że Rosja jest cieniem Związku Radzieckiego. Niestety, bez twardego przewodnictwa USA jest to niewykonalne, a oni mają teraz inne priorytety. Skutkiem czego nasze narodowe cele coraz bardziej rozjeżdżają się z amerykańskimi.

  10. Psylo pisze:

    Artykuł jest do dupy, zupełnie nie na waszym poziomie. Czołowy strateg pierdoli dyrdymały i ma was za kretynów. I jeszcze ruskie trole to łykneły. Beka.

  11. Psylo pisze:

    Artykuł jest do dupy, zupełnie nie na waszym poziomie. Czołowy strateg pierdoli dyrdymały i ma was za kretynów. I jeszcze ruskie trole to łykneły. Beka

  12. DAREK pisze:

    WOW ALE RUSKIE TROLE SIE ZAPIENIŁY

  13. Janek71 pisze:

    Najbardziej ruskich trolli zabolała prawda, że wobec Chin są karłem. Teraz Kreml utrzymuje ponad stan potężny arsenał strategiczny i konwencjonalny, pytanie jak długo przy TAK SŁABYM poziomie gospodarczym? W dodatku środki ładowane na zbrojenia są zabrane ze środków, które powinny iść gospodarkę i badania i rozwój – więc jeszcze bardziej sami siebie dobijają. Chiny za dekadę osiągną poziom technologiczny USA – i dopiero wtedy uruchomią produkcję masowa uzbrojenia. Na przysłowiową chińską skalę. A co do „przyjaźni” Kremla z Pekinem, jest ona łaszeniem się hieny do tygrysa. Teraz Chinom na rękę kupować najnowsze wzory uzbrojenia Rosji [S-400, Su-35, op Amur], no i najpierw te rurociągi i infrastruktura muszą być zbudowane, żeby przejąć Sybir „na gotowo”. Na pierwszy rzut pójdzie 1,6 mln km2 „rdzennych ziem chińskich pod tymczasowa administracją rosyjską” – jak to doskonale wie każdy uczeń chiński i każdy żołnierz i oficer Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Polecam: http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz/podszczypywanie-ruskiego-tylka-czyli-najnowsza-historia-relacji-pekin-moskwa A wyzwalać Chińczycy będą docelowo 12,5 mln km2 Sybiru – wg idei „Azja dla Azjatów”. I to mając pełne poparcie tych ludów miejscowych i republik południowych byłego ZSRR. Fala wróci…a Chińczycy czapkami Rosjan nakryją…pod każdym względem…nie CZY? tylko KIEDY? jest pytaniem. Obstawiam 2030 najpóźniej, bo sprawy przyśpieszyły. Zresztą głównie z inicjatywy Kremla…

    • rygar pisze:

      do poziomu technologicznego zachodu to jeszcze im bardzo daleko. Myśli Pan kategoriami liniowymi, rozciągając obecną dynamikę na przyszłość. Systemy złożone tak nie działają. Przed Chinami jeszcze potężny kryzys – nie można rosnąć przez 30 lat po 10% rocznie bez 'odpoczynku’. Każdy Chinczyk, który ma pieniądze robi wszystko aby stamtąd uciec – proszę spojrzeć na ceny nieruchomości w Australii, w Londynie czy Kanadzie. To ucieczka szczurów z okrętu.

      • Janek71 pisze:

        Taki kolos jak Chiny, dzięki silnej władzy centralnej, ścisłej separacji i kontroli juana, własnemu odpowiednikowi SWIFTa, potężnym rezerwom walutowym, a nade wszystko dzięki posiadanym zasobom realnym [produkcja, praktyczny monopol ziem rzadkich] jest odporny na załamania, które zresztą BARDZIEJ dotkną resztę świata – bo Chiny to z jednej strony fabryka świata [co świat zrobi bez Chin?], a z drugiej strony największy „dawca” popytu na surowce [więc wszyscy patrzą z drżeniem na Chiny]. Co do postępu w badaniach i rozwoju: Chiny mają największą na świecie bazę laboratoriów skupionych na badaniach podstawowych, a szpiegowstwo przemysłowe, inżynieria rewersyjna i nielicencjonowana produkcja to tylko coraz mniejsza cząstka tego wkładu. Chińskie superkomputery od kilku lat mają największą moc obliczeniową – to Zachód GONI Chiny pod tym względem. A przynajmniej stara się gonić, bo dystans jakby się zwiększa… Akurat od końca 2016 wdrożono program własnej niezależnej elektroniki, zwłaszcza procesorów – a wtedy nawet możliwość dogonienia Chin będzie wątpliwa. Najnowocześniejsze i największe rakiety strategiczne = chińskie DF-41. Najnowszy system łączności kwantowej opartej o efekt nielokalności [splątania kwantowego] – Chiny – i już mają stanowiska naziemne i testowe satelity. A co do Chińczyków, którzy z pieniążkami „zwiewają” na Zachód – banalnie prosta sprawa: to ci, co nakradli, zwykle dzięki korupcji, no i chcą BEZPIECZNIE pożywać owoców kradzieży. A to trudne w Chinach, gdzie wyroków śmierci za korupcję od metra i trwa coraz silniejsza akcja „uszczelniania” państwa. I dlatego właśnie Chiny – dzięki silnej władzy – zdołają EFEKTYWNIE wykonać swoje plany modernizacji gospodarki i armii. W Rosji korupcja i marnotrawienie tych środków kwitnie – a że środki są i tak „na wejściu” dużo mniejsze, niż w Chinach, no i Rosja obłożona jest sankcjami także co do transferu technologii – dlatego modernizacja armii rosyjskiej będzie dużo słabsza jakościowo, no i dużo mniejsza ilościowo względem chińskiej. Zresztą – wystarczy czytać coroczny amerykański raport DoD nt chińskiej armii. Jak USA zapowiedziały zwiększenie dronizacji, to Chiny zaraz „z marszu” realizują „kontrplan” – produkcji ponad 40 tys dronów. Całe fabryki w Chinach są poddawane automatyzacji, chiński MON wprowadził zasady na wzór dawnego COCOMu co do embarga technologii np. dronów… Trump marzy teraz o 4% PKB USA [oficjalnie maja koło 2%, o ile nie jest to tylko kreatywna inżynieria statystyczna] – a Chiny mają 6,5% PKB. No a Rosja…przez miłosierdzie nie wspomnę…podobno tak za 20 lat „będzie znacznie lepiej” [optymiści: zakładają, że Rosja jeszcze będzie po 2035…] Jasne, że wzrost poziomu technologicznego nie jest liniowy w Chinach [jak to jest na Zachodzie] – bo on w Chinach jest WYKŁADNICZY, na zasadzie efektu łańcuchowego eksplozji postępu i synergii wszystkich ośrodków akademickich i potężnego parku badawczo-rozwojowego przemysłu państwowego i prywatnego Chin…zasilanego przez największe banki świata – chińskie. Swoją drogą: kto produkuje najwięcej samochodów elektrycznych? Chiny [w konwencjonalnych są pierwsi od dawna..]… a kto ma największy przyrost GW mocy elektrycznej z OZE? – Chiny. Od dwóch lat Chiny przestawiły się z modelu państwa wschodzącego [tani produkt słabo przetworzony oparty na przewadze niskiego kosztu] na gospodarkę innowacyjną, opartą o produkt wysoko przetworzony. Np. 98% dronów „cywilnych” na świecie to chińska produkcja. Dlatego i Niemcy tak się boją, że Chiny ich zjedzą i dlatego tak forsują Industrie 4.0 …A postęp w broni precyzyjnej, hipersonicznej, laserowej, w pozahoryzontalnych systemach real-time? A porównanie rozbudowy floty Chin i USA? USA nie umieją powstrzymać Chin i boją się przegonienia w przyszłej dekadzie, to co tu mówić o Rosji, która już teraz nie wytrzymuje wyścigu zbrojeń… Owszem – TERAZ Chiny kupują od Rosji [i to dość tanio] ich ostatnie aktywa – S-400, Su-35, op Amur, kompetencje w śmigłowcach itp. Jak to skomentował pewien rosyjski generał: „Sprzedajemy Chińczykom sznurek, na którym nas powieszą” – bo dzięki tym zakupom Chiny uzupełnią ostatnie luki technologii wojskowych, więc ich następna generacja antyrakiet będzie lepsza od rosyjskich S-500 [o ile w ogóle S-500 wejdzie masowo do produkcji i osiągnie parametry], a J-20 i J-31 będą lepsze [i lepiej wyposażone i uzbrojone nowocześniej] od PAK-FA [Su T-50]. I będą bez porównania liczniejsze – i wpięte w dużo nowocześniejsze sieciocentryczne systemy detektorów, BMS i efektorów.

      • rygar pisze:

        >Taki kolos jak Chiny, dzięki silnej władzy centralnej,

        dzięki tej silnej władzy centralnej poczynili mnóstwo nietrafionych inwestycji

        >ścisłej separacji i kontroli juana, własnemu odpowiednikowi SWIFTa, potężnym rezerwom walutowym,

        Chyba wyprzedaja swoje rezerwy w ekspresowym tempie. Mieli 4 biliony USD rezerw, zostało 3, a trzeba zauważyć ze ich gospodarka była budowana na kredyt – banki są zasypane toksycznymi kredytami na sumę 2 bilionów, zatem zostaje tylko 1 bilion rezerwy, który z coraz większym bólem wydają na obronę yuana. Ścisła separacja do pozory od kiedy zostali przyjęci do mechanizmu SDR – za tym musiały pójść ustępstwa.

        >Chińskie superkomputery od kilku lat mają największą moc obliczeniową – to Zachód GONI Chiny pod tym względem.

        superkomutery o dużej mocy sa oparte na technologii amerykańskiej, a nie chińskiej – to sa klastry bazujące na 486-64 i Nvidia Tesla. Oni sami kupili technologie ARM, która wydajnościowo jest w innej galaktyce.

        >A co do Chińczyków, którzy z pieniążkami “zwiewają” na Zachód – banalnie prosta sprawa: to ci, co nakradli, zwykle dzięki korupcji, no i chcą BEZPIECZNIE pożywać owoców kradzieży.

        Oczywiście. Czyli prawie wszyscy z pieniędzmi. Uczciwi się nie dorabiają.

        > Jasne, że wzrost poziomu technologicznego nie jest liniowy w Chinach [jak to jest na Zachodzie] – bo on w Chinach jest WYKŁADNICZY,

        Wzrost wszędzie jest wykładniczy, z natury. CO najwyzej wykładnik jest mniejszy. Zapomina Pan, ze zjazd w dół też jest wykładniczy.

        >Owszem – TERAZ Chiny kupują od Rosji [i to dość tanio] ich ostatnie aktywa – S-400,

        ze S300 sprzedają to słyszalem, S400 – wręcz przeciwnie. Rosja nie sprzedaje s400 nikomu. BYly plany ale się wycofali.

        mam wrażenie ze za dużo chińskiej propagandy się Pan naczytał. Warto obejrzeć trochę blogów prowadzonych przez ludzi z zachodu mieszkających w Chinach i pokazujących je od środka, wcale nie wygląda to różowo. W tej chwili wygląda bardziej na to, że jest tam panika i strach przed implozją gospodarki.

      • Janek71 pisze:

        rygar – nie tylko sprzedają S-400 Chinom, ale już Indie się zgłosiły i chcą kupić.Dla równowagi. A właściwie żądają sprzedaży, grożąc zerwaniem dotacji na de facto wspólny program PAK-FA [bo projekt indyjskiego myśliwca 5 generacji jedzie na PAK-FA]. S-300 to sprzedawali już dawno temu, np. Słowacji i innym, ostatnio Iranowi – masz BARDZO przestarzałe informacje. Co do wyprzedaży rezerw dolarowych – zamieniają je na „twarde” złoto, bo Chiny to największy importer REALNEGO złota [a nie papierowego=wirtualnego, czyli stanowiącego 99% obrotów giełd zachodnich] – oraz na wykup wysoko zaawansowanych firm w UE i USA. W ten sposób robią skok technologiczny i za jednym zamachem likwidują konkurencję z danej gałęzi. Czyżbyś nie słyszał np. lamentów Niemców zza miedzy, jak im Chiny wykupują najlepsze firmy technologiczne? Znowu wychodzi twoja wiedza rodem z zeszłej dekady… Powtarzam: w ciągu ostatnich trzech lat nastąpił ZASADNICZY ZWROT całej gospodarki chińskiej – stare schematy i miary idą do kosza. Przyjęcie juana do SDR nie było „coś za coś”, a już na pewno nie było wędzidłem na kontrolę juana i przeliczniki walutowe. USA musiało się zgodzić na włączenie juana do SDR, dlatego, że w 2015 Chiny uruchomiły CIPS – alternatywę dla SWIFTa, więc MUSIELI się zgodzić, inaczej handel juanem szybko by zaczął przybierać w handlu międzynarodowym i rozliczeniach. Zresztą i tak juan coraz bardziej nastawia się na wymianę bezpośrednią bez dolara, np. pod koniec 2016 bodajże 7 walut [w tym złoty] dostało takie uprawnienia. Elementarna wiedza o aktualnych zmianach się kłania. Co do superkomputerów – następny skok to komputery kwantowe, oparte przesyłem także o efekt splątania stanów kwantowych – w czym Chiny są pierwsze na świecie. To, co rzeczywiście sami projektują pod własne sieci wojskowe i „cywilne” – o tym jeszcze długo nie przeczytamy – zakupy na Zachodzie plus inżynieria rewersyjna to już tylko klajstrowanie starych luk dla potrzeb produkcji analogów zachodnich systemów – już użytkowanych – aby nie być zależnym w serwisie. A ja mówię o projektowaniu od podstaw nowych procesorów i całych architektur komputerowych i technologii. Zresztą – nawet złożenie klastrów i gridów z procesorów i wyciśnięcie z nich mocy obliczeniowej to jest naprawdę wyższa szkoła jazdy, kosztowna i pracochłonna – a Chińczycy w tym górują. Polecam jako ostatni przykład: http://tylkonauka.pl/wiadomosc/chinczycy-pracuja-nad-superkomputerem-o-mocy-obliczeniowej-jednego-eksaflopsa Co do ucieczki na Zachód – powtarzam: skorumpowani urzędnicy [co to zrobili przekrętem finansowy „interes życia”] to owszem uciekają, natomiast jak ktoś ma i robi długofalowo wielki biznes REALNY – sam zwalcza korupcję i ładuje w inwestycje i wyścig z Zachodem i produkcję i usługi zaawansowane na wielką skalę. Z polemizowaniem nt wykładniczego, a nie liniowego wzrostu to Pan sobie sam przeczy. Liniowy jest na Zachodzie, bo tam „każdy przeciw każdemu” i synergia leży, a w Chinach uruchomiło się sprzężenie zwrotne dodatnie – kto tam wrzuca w badaniach i innowacjach w POŁĄCZONY system chiński, dostaje 10 razy tyle WYKŁADNICZO – i w ten sposób powstaje strukturalna przewaga nad Zachodem. Zachód sam się dławi licencjami i patentami i brakiem rozpowszechniania i upowszechniania postępu i know-how. Ludzie Zachodu mieszkający w Chinach mają dostęp – owszem – ale do życia szarego człowieka i typowego biznesu „as usual” – nie mają dostępu do zaawansowanych projektów, więc probierz nietrafiony. Praktycznie tylko przez przekrojową analizę różnych specjalistycznych dziedzin i wyniki, które są oficjalnie [czasami] publikowane, widać postęp i można określić zakres tego postępu. Albo przez wyniki – np. uruchomienie działającego systemu przeciwsatelitarnego [Chiny maja taki] oznacza nabycie szeregu zaawansowanych kompetencji – i tu nie ma żadnego „ale”. Co do bańki nieruchomości, czy obsunięć giełdowych – te KOREKTY tylko uzdrawiają i UREALNIAJĄ gospodarkę – ze świecą takich działań szukać na Zachodzie – i dlatego Zachód jest w tym względzie puchnącym słoniem na coraz cieńszym lodzie. Obsunięcie Chin to zresztą WIĘKSZY problem dla reszty świata, zwłaszcza dla Zachodu, dla którego podstawą są rynki finansowe, a dla tych rynków finansowych Zachodu realnym zastawem pieniądza fiducjarnego jest REALNY obrót masą towarową z Chin [i surowców – do Chin]. Inaczej mają wartość tapety. Chiny przetrwają nawet wielki kryzys, i to WZMOCNIONE względem Zachodu, bo mają z czego budować REALNY wzrost i produkcję, a na nich usługi [w tym się dopiero rozkręcają] – Zachód się tych realnych zasobów pozbył [a właściwie wyeksportował je do…Chin] i w dużym stopniu jest gospodarką wirtualną, albo – wg sloganu FEDu – jest „gospodarką nieważką” – a tak naprawdę pasożytniczą względem chińskiej. Co do strachu Chińczyków – kwartał temu czytałem na obserwatorzefinansowym.pl wyniki ankiet wśród Chińczyków: zaufanie do rządu i przekonanie co do tego, że rząd sobie poradzi – jest [a przynajmniej było – czy coś ISTOTNEGO się zmieniło?] na poziomie będącym marzeniem na Zachodzie – to też jest siła zaufania i daje dużo większe pole działania dla rządu i regulacji – bez ryzyka panicznych reakcji. Bez porównania większe jest to pole manewru, niż na Zachodzie, który praktycznie może postawić jedynie na dodruk pieniędzy połączony z ukrytym wykupem długów – dla inflacyjnego „niewidzialnego” zlikwidowania długów. Kosztem pauperyzacji społeczeństwa USA i nie tylko USA – rzecz jasna.. Już w 2016 czytałem Economista z okładką bankiera z „bazooką” z dymkiem i podpisem „Out of ammo”…Zachód jest pod ścianą – w rozpaczliwej determinacji do najbardziej szalonej kreatywnej inżynierii finansowej w stylu „tricków” Bena Bernanke… Teraz Trump próbuje odtworzyć gospodarkę realną USA – TO akurat mam za działania prawidłowe, ale baaardzo spóźnione – a wynik za wątpliwy z racji strukturalnych uwarunkowań gospodarki USA. To nie czasy Reagana – praktycznie wszystkie wskaźniki są
        „przeciw” temu planowi. Ale cóż – zobaczymy…

      • rygar pisze:

        >nie tylko sprzedają S-400 Chinom, ale już Indie się zgłosiły i chcą kupić.

        dostawy zostały odsunięte w czasie na minimum 2018 – zapewne w oczekiwaniu na propozycje amerykanów. Nota bene, Rosjanie opracowali juz S500

        >zakupy złota
        to raczej dowód na głupotę Chińczyków, pozbyli się waluty aby kupić coś, co nie ma przyszłości. Zachód do złota nie wróci, nawet w przypadku wywrotki – przejdzie na kryptowaluty. I to raczej nie bitcoina kontrolowanego przez chińczyków, a coś nowszego i lepszego. Pierwsze banki już uruchamiają systemy oparte o blockchain.

        >Czyżbyś nie słyszał np. lamentów Niemców zza miedzy, jak im Chiny wykupują najlepsze firmy technologiczne? Znowu wychodzi twoja wiedza rodem z zeszłej dekady…

        Slyszałem. Wychodzi raczej Pańska frustracja tym, ze ktoś kwestionuje Panską wszechwiedzę (widoczna po takich przytykach o wiedzy z poprzedniej dekady). Istotnych technologii nikt się nie pozbywa tak łatwo, i już pojawiły się szlabany i w USA i w Niemczech. Nie ma Pan pojęcia jaką kopalnią technologii są Niemcy, i jak niewielkiej części się pozbyli w zamian za dostęp do rynku. To co najwazniejsze zostało tam gdzie było.

        >Przyjęcie juana do SDR nie było “coś za coś”, a już na pewno nie było wędzidłem na kontrolę juana i przeliczniki walutowe.

        SDR z definicji jest wędzidłem. Pan chyba nie rozumie czym jest ten mechanizm.

        >Zresztą i tak juan coraz bardziej nastawia się na wymianę bezpośrednią bez dolara, np. pod koniec 2016 bodajże 7 walut [w tym złoty] dostało takie uprawnienia.

        a tymczasem do Polski zawitała amerykańska armia, a JP Morgan szuka siedziby w Polsce. Życzymy miłego powrotu na Ziemię.

        >Co do bańki nieruchomości, czy obsunięć giełdowych – te KOREKTY tylko uzdrawiają i UREALNIAJĄ gospodarkę

        to się rozumie samo przez się. Oznacza to również, ze chińska klasa średnia wtopiła górę kasy na bańce. Jak bańka pęknie, to ankietę z obserwatora finansowego o zaufaniu do rządu będzie mógł pan zabrać do sławojki, tam gdzie jej miejsce zresztą.

        >Co do superkomputerów – następny skok to komputery kwantowe, oparte przesyłem także o efekt splątania stanów kwantowych – w czym Chiny są pierwsze na świecie.

        widzę ze tutaj już Pan pływa rzucając hasełkami, których Pan nie rozumie. Po pierwsze nie są pierwsi, bo pierwsza transmisja oparta o splątanie kwantowe zostąła oficjalnie zaprezentowana w 2012 na MIT, po drugie, komputery kwantowe mają dość wąskie zastosowania, nie jest to żaden mega-przełom. Nie mówiąc już o tym, ze chińskie komputery kwantowe sa na deskach kreślarskich, a na zachodzie sa JUŻ dostępne komercyjnie. To ja radzę Panu zaktualizować wiedzę, i przestać epatować hasełkami z Zero Hedge. Nie robią wrażenia.

        Pańska pisanina o zaufaniu chińczyków do rządu zdradza, ze nie ma pan zupelnie pojęcia o czym pisze, prosze się przestać błaźnić.

      • Janek71 pisze:

        Akurat zajmuję się komputerami kwantowymi, nowymi architekturami i splataniem kwantowym w ramach analiz. I mam porównanie Chin i Zachodu. Perspektywy rozwojowe są bez porównania lepsze dla Chin – znacznie szybciej wdrażają i wyprzedzają resztę świata. Liczy się tempo badań i rozwoju, a nie kto zaczął. Dzięki inwestycjom i bazie badawczej i najnowszym laboratoriom to Chiny coraz bardziej odsadzają konkurencję. Głownie dla celów militarnych – nie mylić ze sfera cywilną. Pana ataki ad hominem świadczą najlepiej o braku argumentacji – albo o wypieraniu niemiłej Panu rzeczywistości. Jeżeli „nie słyszał” Pan najpierw o sprzedaży S-400 Chinom, a potem dzięki mojemu wpisowi już Pan wie, „ale odroczone do 2018” to jak to świadczy o Pana prawdomówności? O S-500 pisałem w innym komentarzu do tego artykułu – tam odsyłam. Problem dla Zachodu i Rosji polega na tempie wzrostu i rozwoju technologicznego Chin. Co do „wędzidła” SDR – w jaki niby sposób instytucje Bretton Woods zmuszą Xi, aby np. nie zmienił wewnętrznych przeliczników dolar/juan, jeżeli będzie to korzystne dla Chin? Przecież juan nie jest rynkowy, nie jest waluta uwolnioną. To może siłą? A może odetną od SWIFTa – jak kiedyś Iran? Liczą się realne zasoby, to one decydują o sile ekonomicznej, finansowej, politycznej i militarnej. A także są podstawa realnego rozwoju. Wszelkie cudowanie z nowymi „cudownymi” produktami finansowymi Zachodu to zasłona dymna – król jest nagi, z pustego i Salomon nie naleje… i żadna inżynieria finansowa i najlepszy PR tego nie zmieni. Co do uwag o „głupocie” skupowania złota – gratuluję – no commment. Nawet FED by nie siał takiej propagandy dla lemingów, jeszcze raz gratuluję. Chiny przeszły zresztą do nowej strategii – już nawet nie to, że podkupują firmy technologiczne, ale wyłuskują z nich najlepszych ludzi. Mają pieniądze, najnowocześniejsze i największe laboratoria, najlepszych ludzi do badań i akwizycji wiedzy – na jedno miejsce Politechniki Pekińskiej jest teraz 200 kandydatów – i to po odsiewie. Ta taktyka podkupywania ludzi z osiągnięciami jest zarazem podcinaniem działalności amerykańskich „head hunterów” – w USA edukacja powszechna coraz bardziej pod psem [zmierza do analfabetyzmu wtórnego, opartego o komiksy i ikony graficzne], więc Amerykanie od dekad kupują najlepsze umysły ze świata. Do czasu – dopóki dolar zachowa siłę nabywczą. To jak z baronem Munschausenem, który się wydobywał z bagna ciągnąc samego siebie za włosy – błędne koło – jak raz się zatnie, to dla USA będzie koniec. Powtarzam: każdy kryzys w Chinach będzie dużo gorszy dla Zachodu i Rosji. Chiny wydobędą się z kryzysu, bo mają na czym REALNIE oprzeć rozwój. Nie mówiąc o przewadze bazy demograficznej – ze względu na powszechną edukację i powszechny nacisk na studia – dlatego maja odpowiednio „bogaty zbiór geniuszy” [co jest wypadkową prawa wielkich liczb względem dystrybucji na dużej „masie” ludzi] i mogą objąć prymat w każdej strategicznej dziedzinie. Zachód wyprzedaje srebra rodowe i żadne czarowanie nie pomoże, wskaźniki efektywności są coraz gorsze. O Rosji nie wspomnę – sami siebie zniszczą zbrojeniami ponad możliwości ekonomiczne – zapaść będzie dużo większa, niż rozpad ZSRR i lata 90-te. Chiny są fabryka świata i rdzeniem obecnego systemu ekonomicznego świata – tak czy tak reszta to dodatek. Żadne narzucanie sztucznych regulacji preferencyjnych dla Zachodu [głównie USA], wzorem instytucji Bretton Woods, na dłuższa metę nie wytrzyma tego taranu – zresztą władze Chin na to zwyczajnie nie pozwolą. To nie Japonia, która wobec presji USA [od których to Amerykanów jako państwo wyspiarskie położone wobec silnych wrogów są zwyczajnie uzależnieni] – musiała poddać się w latach 80-tych niekorzystnym regulacjom względem jena, eksportu, „otwartych” ceł itd. i od 3 dekad jest w realnej stagnacji. Zamiast imputowanego mi ZeroHedge radzę poczytać np. „Wojnę o pieniądz” Hongbing Songa – w Polsce ostatnio wydali także 3ci tom. Może to Pana wyleczy z czarów-marów finansowych „cudowności” szykowanych przez Zachód, w które Pan tak bezkrytycznie wierzy, a raczej sieje propagandę na ten temat. Polecam też książki np. „rodzimych” insiderów w rodzaju Schiffa i Rickardsa. Oczywiście polecam czytać krytycznie i analizować – ale i tak po ich przeanalizowaniu wszelki optymizm co do świata finansowego i mechanizmów ekonomicznych Zachodu odparowuje – bezpowrotnie. Nawet czytając z ciekawości niekonwencjonalną książkę Witkowskiego „2012 – początek nowej ery” znalazłem tam ku memu zaskoczeniu bardzo wartościowy rozdział o edukacji w USA. Że włos się jeży na karku – to mało powiedziane. Tragedia, tragedia i jeszcze raz tragedia. Polecam TEN rozdział dla wierzących w „american dream” i dla oceny perspektyw długofalowych USA.

    • marekwu pisze:

      Niestety zgoda. Gdzieś czytałem słowa s. Łucji, tej od Fatimy, że chiński atak na ruskich będzie błyskawiczny i brutalny. Znając żółtą rasę może tak być. Dość powiedzieć, że w języku japońskim słowo miłosierdzie pojawiło się dopiero po przybyciu do Kraju Kwitnącej Wiśni biednego franciszkanina dobitego zastrzykiem fenolu w bunkrze głodowym w Auschwitz…13 maja minie równo 100 lat od przestróg Pani Aniołów.

  14. Janek71 pisze:

    Piana emocjonalna, wyzwiska i brak rzeczowych argumentów najlepiej potwierdzają bolesną dla Rosji, merytoryczną wartość artykułu. A co do parcia do wojny, dość przypomnieć ćwiczenia Zapad 2009 i ćwiczenie atomowego ataku na Warszawę. To dla tych, którym się myli związek przyczynowo-skutkowy – Rosja zaczęła, a teraz odgrywa gołąbka pokoju. Pomijam nawet Krym i Donbas. Dość przypomnieć rosyjski „URRAA-spot” propagandowy chwalący na Kanale 5 atak na Polskę – z powietrza, czołgami itd – i zapewnienia, że „dla wszystkich starczy”… Albo „miłe” zapewnienia Żyrinowskiego [psa łańcuchowego Putina] o nieuchronnym zrobieniu z Polski „atomowej pustyni”. Tacy to „bracia-Słowianie” – czyli Rosjanie=zdrajcy Słowiańszczyzny, zawsze zdrajcy wbijający nóż w plecy i kłamiący przy każdej okazji [jak Putin przy okazji Krymu], kumający się z Germanami – niestety słowiańskośc to tylko „maskirowka” – oni są z azjatyckimi duszami wytresowanymi przez białych chanów z Kremla – następców Złotej Ordy żyjących w cywilizacji turańskiej „ruskiego mira”. Ze Słowianami mają jedynie związki językowe – cała dusza to mongolska Azja.

  15. Zbyszek Łupikasza pisze:

    Rosja – Chiny, Indie – Pakistan.
    I w tym wszystkim nasz przesmyk suwalski.
    Ech, ta geopolityka…

  16. Karol pisze:

    Ruskie trole jak placza 😀 hahahahahahhahahah 😀

  17. PolakKatolik pisze:

    Hiterowskie polskie szmaty myślą, że mogą z Rosją wygrać ))) dobry joke hahahahaha ))) Polska tak samo jak podczas 2 wojny światowej dostała po łapach za swoje układy z Hitlerem tak i teraz dostanie po łapach, że się dogaduje z USA

    • Janek71 pisze:

      Naprawdę nie stać was na nic innego? Żałosne – politpropaganda Kremla zeszła na psy. Dno. Pomijam chamskie odwracanie kota ogonem – to Rosja za Stalina zwąchała się z Hitlerem i spowodowała wybuch II wojny światowej. Orwell i dwójmyślenie w czystej postaci – Rosjanie nic się nie zmienili….i dlatego nie są w stanie inaczej działać, niż tylko grozić atomem i armią – i dlatego właśnie pragmatyczni Chińczycy w końcu utłuką tę brzęczącą osę – dla bezpieczeństwa i dla zagarnięcia Sybiru – i dla spokojnego handlu Jedwabnym Szlakiem – który Rosja usiłuje przejąć – a to się BARDZO nie podoba Pekinowi. Za dekadę dysproporcja poziomu technologicznego uzbrojenia Chin do Rosji, a także masowa chińska produkcja najnowszych wzorów uzbrojenia, po prostu zdeklasuje Rosję…i WTEDY będzie się działo. Ostrzegam z uczciwości, bo dzieci żal – sami pędzicie do zagłady przy dźwiękach tryumfalnych marszów. Na własne życzenie rozpętujecie burzę, której nie przetrwacie, bo jesteście zbyt słabi na tę grę supermocarstw. To nie będzie 22 czerwca, gdy 3,5 tysiąca niemieckich czołgów atakowało 20 tys czołgów rosyjskich – proporcje będą odwrotne, także poziom uzbrojenia, stany liczebne, elektronika itd. Po raz pierwszy w historii Rosja będzie miała SILNIEJSZEGO od niej przeciwnika i to pod każdym względem. Również demograficznie – czapkami was nakryją. Jeszcze raz ostrzegam – właśnie jako prawdziwy katolik. A ty niby PolakKatolik to rozumiem jesteś wyznawcą Putina w aureoli? Stalina i Lenina w aureoli i na ikonie też wyznajesz? A także jedynie słuszne poglądy Dugina? – np. ” Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie.”? albo jego pojmowanie prawosławia a la patriarchat moskiewski: „Rosjanie, ponieważ są prawosławni, mogą być prawdziwymi faszystami, w odróżnieniu od sztucznych włoskich faszystów w rodzaju Gentile czy tamtejszych heglistów. Prawdziwy heglizm to Iwan Pereswietow – człowiek, który w XVI w. wymyślił dla Iwana Groźnego opryczninę. To był prawdziwy twórca rosyjskiego faszyzmu. On sformułował tezę, że państwo jest wszystkim, a jednostka niczym. Państwo jest zbawieniem, państwo jest Kościołem.”? Dziwnie znajomo to brzmi – jak za Stalina… polecam dogłębna lekturę http://www.fronda.pl/a/aleksander-dugin-czekam-na-iwana-groznego,45653.html?part=2

    • hahaha pisze:

      takich ruskich chuji jeszcze nie wieszają ? opss ! niemartw się będą! Was Łukaszenka rozbroi albo spirt zabije.

    • Nemezis pisze:

      Ruski sowiecki bydlaku – Polska odmówiła układu z Hitlera w przeciwieństwie do ZSRR które swoje układy z Hitlerem zawierały i pielęgnowały od dojścia Hitlera do władzy aż do starcia w IIWŚ – więcej sowieci a więc i ty oraz Niemcy macie wspólnego z nazistami niż ktokolwiek inny w Europie, a kolaborowały Norwegia Ukraińcy ale POLSKA nigdy, jednak ty ruskie ścierwo marksistowskie uczysz się historii wymyślonej pzrez komuchów

  18. Janek pisze:

    Przeczytałeś? Ty się bój Chińczyków nie Polaków czy Amerykanów.

  19. tomek34 pisze:

    Artykuł napisał idiota.

    • observer48 pisze:

      To nie artykuł, a wywiad, a z opiniami p. Petersena w zasadzie się zgadzam. Inny amerykański analityk strategiczny George Friedman podziela wiele opinii p. Petersena w swojej napisanej 10 lat temu książce „The next 100 years” przetłumaczonej na język Polski „Następne 100 lat” http://www.mysearch.org.uk/website1/pdf/715.2.pdf
      Jak wynika z wielu komentarzy, kacapskie trolle dostały z wściekłości małpiego rozumu.

  20. Janek pisze:

    Coś tu śmierdzi samogonem i cebulą, za dużo kacapów.

  21. tak tylko... pisze:

    Rosyjska agresja na Białorusi będzie całkowicie odmienna od tej jaką obserwujemy na Ukrainie. Rosyjskie dywizje wjadą na Białoruś w ramach Zapad 2017 i po prostu tam pozostaną, Łukaszenka z pistoletem przystawionym do głowy oświadczy, że manewry się przedłużają. I co wtedy? Też zapadnie decyzja o wyłączeniu z systemu SWIFT? Kiedy: przed manewrami? W trakcie? W trzy miesiące po rozpoczęciu? Po roku od chwili rozpoczęcia? Mam nadzieję, że ktoś się nad tym zastanawia.

    • observer48 pisze:

      Baćka może wyciąć Putlerkowi numer i nie wpuścić kacapskiej swołoczy a Białoruś. Manewry są planowane na jesień, a do tego czasu kacapia może zacząć wypływać brzuchem do góry. Polska dyplomacja jest aktywna na Białorusi, jak nigdy przedtem. W pewnych sprawach lepiej robić swoje i trzymać język za zębami. „Loose lips sink ships”, jak mawiają Anglicy.

  22. Stadler pisze:

    Tak zmasowany atak ruskich agentów wpływu (niesłusznie nazywanych trolami) świadczy tylko o tym, że artykuł mówi prawdę. Bolesną dla kacapii prawdę.

  23. Niewidzialny helikopter macierewicza pisze:

    Szczerze śmiać mi się chce okrutnie z tego jak niektóre sebastiany i kariny twierdzą że Rosja mogłaby dostać od Chin jakoś szczególnie mocno. Dla owych niedouczonych osobników polecam dobre zapoznanie się z rankingiem sił zbrojnych świata gdzie widać dobrze że Rosja ma drugie miejsce a Chiny trzecie. Nie wiem w sumie po co to przypominam ale chyba każdy wie że chińskie szmelce to w 99% kręcony po taniości i na szybko złom skopiowany na bazie projektów wykradanych właśnie w dużej mierze od Rosji. Symulacje Rosja vs Chiny również mówią same za siebie. Dla Rosji strzelanie do gigantycznej hordy nacierających skośnookich byłoby taką frajdą jak walenie do roju szarańczy z wielkiego miotacza ognia zrobionego z armaty do naśnieżania stoków narciarskich z podłączoną benzyną. Tym bardziej że w przeciwieństwie do Chin (które wzorują strategię krok w krok na USA) Rosja ma całkiem spore doświadczenia wojenne a żołnierzy i sprzęt bardzo wytrzymałe i działające w zasadzie w każdych warunkach do tego rzecz jasna największą na świecie ilość bomb atomowych a po ich stronie jeszcze nie rzadko stoi klimat więc i siły przyrody można powiedzieć. Więc ja sie pytam wszystkich karyn i sebków – z kim wy kwa mać chcecie fikać? Mało wam cierpień co? Polska chrystusem narodów jak zawsze? Rosja jak będzie chciała to po prostu wejdzie do Polski i tyle a obecna polska polityka plus internetowy sebko-karynizm (który przypomina szczekanie ratlera do niedźwiedzia) może jedynie to przyśpieszyć.

    • Janek71 pisze:

      Odsyłam do mojej odpowiedzi niejakiemu rygarowi. Jego wpis z 4.02, moja odpowiedź z 5.02. Jeszcze dodam jedno: TERAZ TAK, ZGADZA SIĘ: Rosja ma arsenał supermocarstwa – na poziomie USA. Tak – TERAZ. I to jest właśnie ciężar, którego Rosjanie nie są już teraz w stanie udźwignąć ekonomicznie. Chiny traktują obecny sprzęt wojskowy jako przejściowy i szkolny – dlatego nie wysilają się na maksymalizację stanów liczebnych. Po co? Poczekają cierpliwie i konsekwentnie, aż dorównają technologicznie USA i dopiero wtedy uruchomią produkcję masową. A Rosja WTEDY, nawet jeżeli Rosjanie będą jedli trawę na wzór Korei Północnej – i tak nie dorówna Chinom poziomem i stanami liczebnymi. To Chiny będą mogły wtedy wchodzić w Rosję jak w masło, a dzięki przewadze technicznej i materiałowej, relacja strat będzie o rząd wielkości mniejsza dla Chińczyków względem Rosjan. Tak że gratuluję wszystkim Rosjanom „Wielkiego” Putina – wielkiego – ale grabarza Rosji. Jeszcze raz ostrzegam – jeżeli się uspokoicie i naprawdę przejdziecie na stosunki partnerskie i pokojową współpracę i handel – Chiny wam odpuszczą, bo wolą stabilność, pokój i handel i wzrost. Z Polską jako centralnym europejskim hubem Jedwabnego Szlaku na osiach wschód-zachód i północ-południe w ramach mórz ABC w „16+1”. Ale jeżeli dalej będziecie wywijali atomową pałą wg „URRAAA-planów” – to was Chińczycy pragmatycznie utłuką dla bezpieczeństwa. Maksymalnie skutecznie i efektywnie – czyli nagle, niespodziewanie – bez ostrzeżenia. Wg mnie – ok. 2030. Może szybciej. I wtedy 22 czerwca 1941 będzie w retrospekcji wspominany porównawczo jako „mała wprawka” względem chińskiego Blitzkriegu. O ile będzie miał kto porównywać w Rosji…

  24. Paweł pisze:

    Informacja dla Rosyjskich obywateli wypisujących tu bzdury:
    Czy zastanowiliście się kiedyś w kontekście historycznym, dlaczego Polacy wolą mieć u siebie wojska USA, a Ukraina woli być w NATO?
    Czemu? Może to z wami coś jest nie tak? Może nigdy w historii nie potrafiliście stworzyć normalnych partnerskich stosunków, a waszą unię euro-azjatycką chcecie tworzyć tylko z dyktatorami jak Łukaszenka czy Nazarbajew. Jakby nie patrzeć to by wejść do Unii Europejskiej musieliśmy mieć referendum.
    Przestańcie kombinować, by być imperium z koloniami wokoło, a zacznijcie szanować sąsiadów i tworzyć normalne relacje z nimi (z Gruzją, Ukrainą, Polską), to wszystko będzie OK.
    Tymczasem wasz wódz mając w rękach całą władzę, woli opierać potęgę na monopolu sprzedaży gazu do Europy zachodniej, zbrojeniach i inwazjach na inne kraje.

  25. Pawel Luk pisze:

    „A nawet gorzej: budowa infrastruktury przesyłowej to otwarcie Chińczykom dostępu do samego serca Rosji. Tę infrastrukturę chińskie siły zbrojne mogą wykorzystać w przyszłości do inwazji Rosji”….nie mogę….to Nowy Jedwabny Szlak może posłużyć do inwazji Rosji. A skąd ta pewność że na Rosji się Chińczycy zatrzymają….

    • Janek71 pisze:

      Jest olbrzymia różnica między podbojem Sybiru a europejskiej części Rosji. Obrona Sybiru [12,5 mln km2 zamieszkałych przez…13 mln ludzi, w dużej części nie-Rosjan] to dla Rosji zadanie praktycznie niemożliwe. Zbyt duże rozproszenie obrony, zbyt duży obszar, zbyt długie granice. A z drugiej strony Chiny mogą wybrać kierunki koncentracji, a Rosjanie nie będą w stanie szybko przemieścić sił do obrony na te kierunki. Rozbudowują „straż pożarną” tzn. siły aeromobilne z 36 do 72 tys, ale te siły nie będą miały na wypadek nagłego użycia ani ciężkiego sprzętu ani zaplecza łańcucha dostaw. Bo plany uzupełnienia jednostek aeromobilnych czołgami i cięższym sprzętem są wykonalne tylko wtedy, gdy ten sprzęt może być równie szybko detaszowany w rejon walki, a z tym właśnie kłopot. W sumie obrona Sybiru jest delikatnie mówiąc wyjątkowo trudna. Także z braku rezerw terytorialnych do mobilizacji i szybkiego przemieszczenia w stanie podwyższonej gotowości. A samo przemieszczanie, które powinno być ZNACZNIE szybsze od postępów sił atakujących [żeby miało sens, a nie było musztarda po obiedzie] – to na Sybirze tragedia – brak dróg i infrastruktury. Natomiast część europejska FR to co innego – główna koncentracja ludności i rezerw mobilizacyjnych, stosunkowo dobra sieć transportowa i infrastruktura – tu walka, i to tysiące kilometrów od „macierzy”, byłaby dla Chin bardzo trudna i niewdzięczna logistycznie – odwrotnie jak dla Rosjan. To trochę jak z ofensywami w Afryce Północnej podczas II w.św. – dystans zbyt długiego łańcucha dostaw agresora i jednocześnie skrócenie linii komunikacyjnych broniącego się, powodował wygaszenie ofensywy. Więc podbój europejskiej części jest i trudny i mało „opłacalny” militarnie dla Chin w układzie koszt-efekt. Zresztą to Sybir jest sezamem bogactw i przestrzeni, które chcą opanować. Część europejska jest pod tym względem dużo mniej atrakcyjna. Znowu kłania się relacja koszt-efekt, tym razem od strony ekonomicznej.

  26. Michał Tuziak pisze:

    Po co wam ta biedna Polska, Wania? Rosja jest przecież taka bogata.

  27. Janek71 pisze:

    Ja naprawdę dobrze życzę Rosjanom, wskazuję wam realną drogę ratunku, a wy tylko jak te dzieci, co to na złość mamie odmrożą sobie uszy. Skoro nie chcecie słuchać racjonalnych argumentów, to może chociaż posłuchacie własnych świętych i bożych prawosławnych? np. ПРОРОЧЕСТВА ИСПОЛНЯЮТСЯ. Китайское нашествие в действии na https://www.youtube.com/watch?v=fvR2GSjrSIk – jest tego sporo na Youtube i w drugim obiegu. Wypieranie rzeczywistości kończy się ZAWSZE tragicznie… a kto mieczem wojuje, od miecza ginie…a wy na własne życzenie rozpętujecie burzę popierając kremlowskich szaleńców, ta burza was zmiecie, bo jesteście o wiele za SŁABI na starcie tytanów o nieporównanie większym potencjale od was. Wojna wybuchnie, kiedy Chiny lub USA się przygotują, co potrwa ładnych kilka lat [pewnie z dekadę], a do tego czasu ciężar wyścigu zbrojeń rozłoży Rosję, jak kiedyś rozłożył ZSRR, które zresztą było silniejsze, niż obecna Rosja – więc to co robicie, to w najlepszym wypadku prosta droga do bankructwa, a realnie – droga do zagłady. Na własne życzenie i przy tryumfalnych dźwiękach orkiestry…owszem, JESZCZE będzie „Białoruś nasza” itd i inne URRAAA wobec słabszych – nawet zwycięstwo wobec Turcji, ale te sukcesy i zachłystywanie się propagandy będzie tylko do CZASU – to Chiny was zniszczą, jeżeli nie zawrócicie z drogi wojny. Nie CZY? tylko KIEDY? jest pytaniem…

  28. drohin pisze:

    Ja chciałbym się zapytać o kilka rzeczy:
    – po co Rosja ma atakować militarnie jakieś państwa, skoro „wszędzie mają agentów i wpływy”?
    – jak Rosja ma kogoś atakować skoro „ich gospodarka to dno i opiera się tylko na surowcach”?
    – jakie ewentualne korzyści będzie miała Rosji z okupacji Estonii,Litwy etc.?

    NATO obstawiło FR bazami, więc Rosja na to odpowiada. Co w tym dziwnego? Jak rozumiem takie paszkwile jak ten jest OK, ale jakiekolwiek manewry wojsk rosyjskich to już be i prowokowanie? Moralność kalego.

    Swoją drogą Putin już przebiera nogami żeby nas zaaanektować. Tyle stoczni, hut, kopalnii, autostrad… Serio, zejdźmy na ziemie. Osobiście bardziej obecnie obawiam się tzw. Zachodu z ich federacjonizmem, milionami imigrantów i braku kręgosłupa moralnego niż Rosji.

    • Chrzan pisze:

      Aby odpowiedziec na tak postawione pytania, trzeba mieć cały czas w tyle glowy jedną myśl. Rosjanie nie są zdolni do stworzenia panstwa demokratycznego. Rosjanie mogą podnieść poziom swojego życia jedynie przy pomocy agresji i zrabowaniu czyichś dóbr. Rosja, jako zbiorowisko ludzkie to pasożyt. A pasożyty się niszczy. Oni, poza nielicznymi przypadkami nie dali ludzkości dosłownie nic. Ich istnienie, istnienie ich państwa, to jedynie pasmo tragedii i śmierci milionów ludzi, także samych Rosjan, w imię jakiejś zupełnie zwariowanej i obłąkańczej idei wielkiego molocha, którego wszyscy dookoła mają się bać. To co kieruje Rosjanmi i Rosją, to jakiś prymitywny, dawno już zapomniany imperatyw człowieka plemiennego. Z okresu gdy siła była czynnikiem domunującym wśród małych plemion rozsianych na dużym terytorium. Może rzeczywiście problem jest w samej skali państwa? Może w tym przypadku zachodzi jakiś związek między wielkością państwa, a sposobem myślenia jego elit? Na to może się nakładać jeszcze jakaś lokalna „skaza” charakterologiczna ludności dominującej na obszarze Rosji, która dodatkowo stymuluje lub modyfikuje takie wynaturzenie, kierując je w stornę „właściwą” dla danego przypadku? Tymniemniej, od ludzi współczesnych, posiadających ogólną wiedzę i świadomość swoich wad i predyspozycji, należało by wymagać jakiejś choćby instynktownej samokontroli. Lub choćby tylko instynktu samozachowawczego. Tymczasem fenomen rosyjskiego prymitywnego bandziora, który gotowy jest złupić i zabić swoją słabszą ofiarę, pozostaje zagadką. Tyle, że zagadką której rozwiązanie kosztuje naszą cywilizajcję zbyt dużo. Pora by bandzior zapłacił odpowiednią cenę za swoje zbrodnie.

      • drohin pisze:

        Bo oczywiście Zachód to wzbogacał się cudami demokracji a nie agresywną kolonizacją połowy Świata. USA również nigdy nie stosowało niewolnictwa czy napaści na inne kraje w (Irak,Afganistan) czy akcjami wywiadu (Ameryka Płd.)
        Tylko ta zła Rosja wszystkich chce podbić.
        Polecam odwiedzić lekarza, bo niedługo może być już za późno.

      • A pisze:

        Ty to jesteś intelektualista. Chryste pisanie, że Rosja nic nie wniosła do światowego dorobku intelektualnego, naukowego czy kulturowego świadczy o tym, że Ty chyba edukację zakończyłeś na podstawówce lub w ogóle nie chodziłeś do szkoły. Ludzie czy wszyscy Polacy mają tak zlasowane mózgi? O kogo mam Ciebie zapytać, może o Mendelejewa, wiesz kim był? a może słyszałeś o prawie Łomonosowa. O czym ja piszę i z kim rozmawiam?

  29. Naleśnik pisze:

    Putin nie zerwał z ZSRR oraz popiera dokonania Stalina, więc obawa wciąż rośnie. Nie przed Rosjanami żyjącymi w propagandzie, tylko przed kremlowską dyktaturą. Która karabinem oferuje „bratnią pomoc”. 😉

  30. takijeden pisze:

    „Może ona bowiem zamienić te miasta, po ewakuacji ludności, w twierdze, bronione bez problemu przez wiele tygodni”
    A potem to zwycięstwo będzie wyglądać tak:
    https://www.youtube.com/watch?v=twDouTqS4c8

  31. Chris pisze:

    Szkoda, że miesięcznik idei stawiający sobie za cel budowę niezależnego i niekomercyjnego medium misyjnego podjął się rozpowszechniania zwykłej propagandy. To niestety wyklucza „poważną debatę o państwie i polityce” z udziałem obywateli oraz w ich interesie.

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo