Wyrok na zamówienie

Aktualności,

Trybunał Konstytucyjny otworzył drogę do uzależnienia Krajowej Rady Sądownictwa, mającej stać „na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej”, od większości sejmowej.

Samo złożenie przez Prokuratora Generalnego wniosku o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją przepisów dotyczących sposobu przeprowadzenia wyboru i określenia kadencji członków KRS niewątpliwie było częścią prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwości „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Słowo „reforma” piszę w cudzysłowie, ponieważ w mojej opinii, działania PiS raczej nakierowane są na wzmocnienie źródeł patologii polskiego wymiaru sprawiedliwości, taką jak kastowość, wąską ścieżkę kariery i serwilizm sędziów. Obok jednak bieżącego celu politycznego i dostarczenia swoistego uzasadnienia konstytucyjno-prawnego dla działań Rządu, większości sejmowej i Prezydenta, zarówno samo orzeczenie jak i jego uzasadnienie zawierają dość ciekawy obraz sposobu widzenia konstytucyjnego porządku prawnego, jaki reprezentują sędziowie TK powołani przez większość sejmową, wywodzącą się z Prawa i Sprawiedliwości.

Primo:

Zamówienie polityczne.

Autor niniejszego komentarza, o tym że wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zostanie złożony dowiedział się od prominentnego polityka PiS na długo przed jego złożeniem. Miał ten wniosek na celu jedno – umożliwienie Prezydentowi zachowania twarzy po tym, gdy podpisze przyjętą przez Sejm i Senat ustawę, pomimo wyrażonych wcześniej wątpliwości, co do możliwości skrócenia, konstytucyjnie określonej, kadencji sędziów – członków KRS.

Tak jak należy zgodzić się z twierdzeniem, że KRS nie jest częścią władzy sądowniczej, tak użycie wyrażenia „segmenty władzy Ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej)” powoduje, że czytelnik zastanawiać się może nad tym, czy członkowie składu orzekającego nie stoją jednak na gruncie nawet nie „post-komunistycznej”, ale realnie odziedziczonej po okresie „budowy rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego”, doktryny jednolitej władzy państwowej

Do orzekania w sprawie wyznaczeni zostali wyłącznie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wybrani przez Sejm obecnej kadencji. Co więcej, z wyłączeniem sędziego Pszczółkowskiego, który po wyborze zaczął swoim działaniem wskazywać na to, że traktuje swój mandat nie jako partyjny ale jako państwowy; zgodnie z wizją społecznej roli sędziego i niezawisłości sędziowskiej przywołanymi w Oxfordzie przez Profesora Endicotta a nie przez Profesora Morawskiego. Sam ten fakt powoduje i powodować musi dalsze obniżenie autorytetu tego organu.

Secundo:

Realizacja zamówienia.

Sentencja wyroku (TK 5/17) spełnia zamówienie polityczne. Trybunał uznał przepisy, wskazujące na indywidualną kadencję wybranych członków Rady (sędziów, posłów i senatorów), za niezgodne z Konstytucją. Otwiera to drogę do ustawowego skrócenia kadencji wszystkich sędziów wybranych do KRS. Ale to nie wszystko. W uzasadnieniu znalazło się jednoznaczne stwierdzenie, że Trybunał „w obecnym składzie nie zgadza się ze stanowiskiem (…), iż członkami KRS mogą być sędziowie wybierani przez sędziów. Oznacza to, że Trybunał wprost otworzył drogę do uzależnienia KRS, organu, który ma stać „na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej”, decyzją ustawodawcy od większości sejmowej. W rzeczywistości powodować to będzie całkowitą anihilację systemową roli KRS jako organu, mającego pewne, określone w Konstytucji cele. Ogranicza to w jeszcze większym stopniu wprowadzony przez Konstytucję z 1997 roku system check & balance.

Czasami język, jakiego używa uzasadnienie wyroku wiele mówi o podejściu do podstawowych zagadnień konstytucyjnych autorów orzeczenia. I tutaj pojawia się bardzo poważne spostrzeżenie. Opisując skład KRS Trybunał przedstawicieli Sejmu, Senatu, Prezydenta określa jako przedstawicieli władzy. Tymczasem sędziowie wybrani do KRS są „przedstawicielami środowiska sędziowskiego”.

Lektura konkluzji uzasadnienia powoduje, że można wątpić w to, czy członkowie składu orzekającego stoją na gruncie art. 10 Konstytucji RP. Tak jak należy zgodzić się z twierdzeniem, że KRS nie jest częścią władzy sądowniczej, tak użycie wyrażenia „segmenty władzy Ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej)” powoduje, że czytelnik zastanawiać się może nad tym, czy członkowie składu orzekającego nie stoją jednak na gruncie nawet nie „post-komunistycznej”, ale realnie odziedziczonej po okresie „budowy rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego”, doktryny jednolitej władzy państwowej. Orzeczenie i jego dalsze konsekwencje prowadzą nas ku tej, „świetlanej przeszłości”.