Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Suwerenność potrzebuje konkretów

W swojej książce prof. Jan Żaryn artykułuje pamięć znacznej części polskiego społeczeństwa. Nie widać jednak w tej pracy spójnego systemu polityki historycznej, który skutecznie wyrażałby tę pamięć

Nie popełnię specjalnego nadużycia, stwierdzając, że Jan Żaryn jest obecnie jedną z osób mających największy wpływ na kształtowanie polityki historycznej w Polsce. Profesor historii, redaktor naczelny miesięcznika “wSieci Historii”, działacz społeczny, wreszcie Senator RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości jawi się jako jedna z twarzy tego ugrupowania w sprawach historii i pamięci (było to widoczne m.in. podczas sporu o Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku). Praca „Polska pamięć. O pamięci i polityce historycznej” nie jest książką naukową, lecz stanowi zbiór artykułów publicystycznych prof. Żaryna publikowanych na łamach “wSieci”, “wSieci Historii”, “Niedzieli”, “Magna Polonia” oraz w kilku innych miejscach na przestrzeni ostatnich lat. Taka formuła książki sprawia, że nie mówi nam ona wiele o wydarzeniach historycznych, za to jej uważna lektura pozwala zrekonstruować wyobrażenie autora o historycznej roli Polski, panteonie polskich bohaterów oraz kierunkach polityki historycznej. Ponieważ praca prof. Żaryna była prezentowana w czołowych instytucjach związanych z realizacją tego rodzaju polityki, a więc w Instytucie Pamięci Narodowej (z udziałem prezesa Jarosława Szarka), a także w Muzeum II Wojny Światowej  (już pod nowym kierownictwem), można bez większej przesady uznać, że zawarte w niej myśli stanowią istotne źródło inspiracji dla całego obozu rządzącej prawicy.

Zdaniem prof. Żaryna każdy naród ma swój charakter. Elementami konstytuującymi polskość jawią się honor oraz wolność ściśle zespolona z wiarą katolicką

Suwerenni bohaterowie

Słowem-kluczem dla zrozumienia myśli prof. Żaryna jest suwerenność. Cechę tę zdaniem historyka posiadali m.in. Roman Dmowski i Józef Piłsudski, którzy: “byli lojalni jedynie wobec Polski”, ale za to gotowi do utylitarnego traktowania “sytuacyjnych sojuszników”. Odwołując się już we wstępie książki do pamięci o przedstawicielach dwóch różnych obozów ideowych, historyk, co może być zaskakujące dla jego oponentów, wykazuje pewien inkluzywizm w postrzeganiu polskich dziejów. Pluralizm, który proponuje nam prof. Żaryn, przybiera charakter w swoim kształcie zbliżony do heglowskiej triady. Miłość do Polski z jednej strony manifestuje się w przywiązaniu do państwa i jego ustroju, czyli w patriotyzmie republikańskim. Jego swoistą antytezą jawi się patriotyzm insurekcyjny, powstańczy, w którym przelana krew stanowi dowód miłości do ojczyzny i jest gwarancją odłożonego w czasie zwycięstwa. Wreszcie dwa powyższe modele patriotyzmu znajdują swoją syntezę w trzecim –  narodowo-demokratycznym. Piłsudski jawi się prof. Żarynowi jako przedstawiciel pierwszego rodzaju patriotyzmu, Żołnierze Wyklęci i powstańcy warszawscy reprezentują drugi typ, a Roman Dmowski i Stefan Wyszyński są wyrazicielami ostatniego (jego zdaniem patriotyzm narodowo-demokratyczny został najpełniej wyrażony przez endecję, ale nie ograniczał się do niej). W kanonie polskich bohaterów jest miejsce dla nich wszystkich. Podobnie jak dla przedstawicieli obozu socjalistycznego: Ignacego Daszyńskiego czy Kazimierza Pużaka. Ale już znacznie bardziej problematyczny jest udział w polskim panteonie osób takich jak Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa czy Jacek Kuroń. Prof. Żaryn jest zwolennikiem tezy, iż prawdziwa polska inteligencja została zniszczona przez Niemców i Sowietów w latach 1939-1956, a próżnię, która pozostała po ich unicestwieniu, zajęła tzw. inteligencja PRL-owska. Jej cechą charakterystyczną był brak suwerenności i klientelizm. Te jej cechy, zdaniem historyka, przejęte zostały przez część współczesnych elit polskich. Ta nowa polska inteligencja jawi się jako niesuwerenna wobec Zachodu, podobnie jak jej prawdziwi bądź domniemani poprzednicy ideowi byli niesamodzielni względem Moskwy.

Proponowany przez prof. Żaryna panteon bohaterów cechuje pewien inkluzywizm, jednocześnie wszakże wydaje się mieć on charakter wybiórczy. Tymczasem także w ramach prawicowej narracji można stworzyć bardziej wszechogarniającą opowieść o polskiej historii. Przykładem tego są chociażby audycje profesora Andrzeja Nowaka dla Polskiego Radia, w których przypomina on o ważnych postaciach z naszych dziejów najnowszych. Obok Anny Walenytnowicz występuje Jacek Kuroń. Wraz z Lechem Kaczyńskim przytaczana jest historia życia i wyborów Tadeusza Mazowieckiego. Dla  słuchaczy jest jasne, że rozmówca sympatyzuje z jedną stroną sporu o Polskę, ale nie pociąga to za sobą stygmatyzacji ich ideowych oponentów. W przypadku książki prof. Żaryna sytuacja jest bardziej niejednoznaczna. Niesprecyzowany wykład o niesuwerennej inteligencji PRL-owskiej i jej następcach pozostawia szerokie pole do interpretacji, bo naturalnie nie jest określone, kto i w jaki sposób miałby oceniać poziom suwerenności odpowiedni do dobrego służenia Polsce.

Misjonizm narodu wyjątkowego

Zdaniem prof. Żaryna każdy naród ma swój charakter. Elementami konstytuującymi polskość jawią się honor oraz wolność ściśle zespolona z wiarą katolicką. Te pozytywne cechy sprawiają, że Polska wykonywała szczególną misję w przeszłości, a także ma do spełnienia wielkie cele we współczesności i przyszłości. Podczas gdy Polska ma do zrealizowania zadania wobec Europy,  rola tej ostatniej w dziejach naszego kraju jawi się jako znacznie mniej istotna. Wszystko to nadaje przeszłości, współczesności i przyszłości Polski cech misjonistycznych (ale nie mesjanistycznych) i umiarkowanie antyokcydentalistycznych (w znaczeniu sprzeciwu wobec Europy Oświecenia).

Przemyślenia prof. Żaryna są wyraźnie inspirowane twórczością polskiego historyka Feliksa Konecznego, który jeszcze przed II wojną światową opisywał dzieje ludzkości przez pryzmat konfliktów cywilizacyjnych (szczególnie pozytywnie wartościując opartą na katolicyzmie cywilizację łacińską)

We wstępie książki prof. Żaryn prezentuje trzy cele, które stoją przed współczesną Polską. W istocie tylko jeden z nich, a mianowicie monitorowanie dyplomacji amerykańskiej, aby ta nie obrała kursu izolacjonistycznego, ma charakter stricte polityczny. Dwa pozostałe posiadają wymiar głęboko historiozoficzny. Najważniejszym celem Polski jest odbudowanie chrześcijańskiej Europy. Z tym postulatem wiąże się nawoływanie do budowy Międzymorza, które zdaniem prof. Żaryna powinno nawiązywać nie tylko do idei tradycji unii polsko-litewskich, lecz również do koncepcji przedmurza chrześcijaństwa. Ten cywilizacyjny wątek jest dla autora kluczowy. W jego interpretacji naszych dziejów eksponowane miejsce zajmują dwa wydarzenia: Wiedeń 1683 oraz Warszawa 1920. Zarówno chorągwie króla Jana III Sobieskiego, jak i wojska odrodzonej Rzeczypospolitej jawią się mu jako katoliccy bojownicy stawiający czoło nadciągającej antycywilizacji. Ale polscy zbrojni nie zależeli tylko od siebie. Zwyciężyć mogli dopiero dzięki ingerencji Matki Boskiej w dzieje. Również inne wydarzenia są opisywane według tego klucza, zarówno w książce, jak i w innych wypowiedziach historyka. Okres II wojny światowej w duchu myśli endeckiej prof. Żaryn interpretuje jako starcie chrześcijańskiej Europy z siłami “pogaństwa” (autor pod tym terminem rozumie systemy wartości radykalnie sprzeczne z chrześcijaństwem) reprezentowanego przez niemiecki nazizm, rosyjski bolszewizm i ukraiński nacjonalizm. W historii Polski lat 1944–1989 widzimy z kolei starcie absolutnego zła w postaci komunizmu z Kościołem Katolickim, za którego najważniejsze symbole historyk uznaje Jana Pawła II, a zwłaszcza Stefana Wyszyńskiego.

Ten historiozoficzny schemat służy prof. Żarynowi m.in. do opisania współczesnej misji Polski, która polega na popchnięciu Europy do oporu wobec zagrożenia muzułmańskiego. Współczesny kryzys migracyjny, zdaniem historyka, jest procesem jednokierunkowym, gdyż “to cywilizacja islamska zmienia i przejmuje nasz kontynent, a nie my ją zmieniamy”. Rola współczesnej Polski nie kończy się jednak na chronieniu Europy przed islamem. Drugim frontem walki jawi się prof. Żarynowi obrona fundamentów Starego Kontynentu “przed falami postmarksizmu, zwanego dziś genderyzmem”. Myliłby się ktoś, gdyby szukał tu wpływów pracy amerykańskiego politologa Samuela Huntingtona „Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego”. Przemyślenia prof. Żaryna są wyraźnie inspirowane twórczością polskiego historyka Feliksa Konecznego, który jeszcze przed II wojną światową opisywał dzieje ludzkości przez pryzmat konfliktów cywilizacyjnych (szczególnie pozytywnie wartościując opartą na katolicyzmie cywilizację łacińską). Także inne elementy myśli prof. Żaryna nie są niczym nowym. Rozmaite odmiany i mutacje misjonizmu opowiadającego o obronie Europy przed barbarzyńskim wschodem są w naszej części kontynentu czymś nieznośnie powtarzalnym. I bynajmniej nie jest to tylko specyfika polska. W roli obrońców “cywilizacji zachodniej” widzieli się również Rumuni, Chorwaci, a nawet Ukraińcy.

Dobra polityka historyczna?

Suwerenność oraz polski misjonizm prowadzą do wysunięcia postulatu podmiotowej polityki historycznej. Powinna ona, zdaniem prof. Żaryna, odbywać się  na płaszczyznach: wewnętrznej i międzynarodowej. Ta pierwsza w pewnym stopniu dokonała się już dzięki IPN, którego: „codzienna praca (…) przeorała już duszę narodu”. Proces ten bliski ukończenia będzie jednak dopiero wtedy, kiedy historia powróci do szkół w dawnym wymiarze. Jak przekonuje prof. Żaryn, “historia to nie jedyny wprawdzie (…), ale najdoskonalszy przedmiot nauczania w szkole, dzięki któremu młody człowiek staje się zdolny do wolności i odpowiedzialności zarazem”. Tym samym w nauczaniu nacisk zostaje przesunięty z aspektu poznawczego na formujący (postulaty te współgrają z nową podstawą programową dla nauczania historii w szkołach podstawowych i średnich).

Kwestię polityki historycznej wobec Rosji autor praktycznie pomija, a kwestie polsko-żydowskie zamykają się na znaczącym pomniejszeniu roli Jedwabnego (zbrodnia przede wszystkim niemiecka) oraz postulatach upamiętnienia Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej

Podmiotowa polityka historyczna według autora jest realizowana również w wymiarze międzynarodowym. W opinii prof. Żaryna Niemcy, Rosjanie i Żydzi przy pomocy znacznych środków zdołali zuniwersalizować swoje wrażliwości, przekształcając je w paneuropejskie, a nawet światowe, podczas gdy polska opowieść o II wojnie światowej znalazła się na marginesie. Narracja o wyjątkowości Holocaustu nie pozostawiała wiele miejsca na opowieść o innych ofiarach. Przeświadczenie o wyzwolicielskiej roli Armii Czerwonej utrudniało dyskusję o zbrodniach komunizmu. Postawienie akcentu na zbrodniczość nazistów i ich kolaborantów prowadziło do odnarodowienia faktycznych sprawców wojny, czyli Niemców. Wszystkie te narracje w percepcji autora przepełnione są niedopowiedzeniem, jeżeli nie kłamstwem. A ponieważ zdaniem prof. Żaryna “obrona przodków rzutuje na wzmocnienie naszego bezpieczeństwa”, to Polska powinna prowadzić suwerenną politykę historyczną także na arenie międzynarodowej. Rozumienie tego rodzaju polityki przez autora zbiega się z tym, co głosi kierownik Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wjatrowycz. Postawa ta w przypadku obydwu intelektualistów jest odpowiedzią na faktyczne wyzwania (w przypadku Ukrainy bardziej realne z uwagi na wojnę z Rosją), a zarazem niesie ze sobą pokusę manipulowania przeszłością dla osiągnięcia celów doraźnych. Polityka historyczna, zdaniem prof. Żaryna, powinna mieć miejsce na kilku kierunkach. Umownie można wyróżnić ukraiński, niemiecki, rosyjski i żydowski. Uwaga historyka jest rozłożona bardzo nierównomiernie, co budzi spore zdziwienie. Kwestię polityki historycznej wobec Rosji autor praktycznie pomija, a kwestie polsko-żydowskie zamykają się na znaczącym pomniejszeniu roli Jedwabnego (zbrodnia przede wszystkim niemiecka) oraz postulatach upamiętnienia Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej.

Najwięcej uwagi prof. Żaryn poświęca polityce historycznej względem Ukrainy. Spojrzenie autora zdeterminowane jest przez sentyment kresowy. Autor tego nie ukrywa, pisząc: “tak naprawdę wszyscy pochodzimy kulturowo z Kresów, bo bez nich, bez zabytków Wilna czy Lwowa, utworów wieszczów (…) nie jesteśmy i nie będziemy Polakami”. Ten kresosentymentalizm prowadzi go do postulatu obowiązkowych wycieczek szkolnych do Wilna i Lwowa. Ale nie tylko. Prowadzi również do daleko posuniętego protekcjonalizmu wobec Ukraińców. Prof.  Żaryn przekonuje, że celem polskiej racji stanu jest wymuszenie [podkr. M.W.] na Ukrainie, aby ta zrezygnowała z budowania współczesnej tożsamości na twórcach rzezi wołyńskiej. Autor niewątpliwie ma rację w definiowaniu strategicznego celu Polski, ale nie zastanawia się, czy działanie oparte na próbach wymuszenia może być w ogóle skuteczne. Zamiast tej refleksji stwierdza wprost: “wszystko wskazuje, że strona polska – w imię własnego bezpieczeństwa – musi nie tylko stać na straży prawdy historycznej, ale także wziąć na siebie rolę wychowawcy naszego wschodniego sąsiada”. Idąc tropem swojego postulatu, historyk zastanawia się nad “właściwymi” bohaterami dla współczesnego państwa ukraińskiego, którzy zarazem odpowiadaliby polityce zbliżenia z Polską. Autor zapędza się tu tak daleko, że wymienia nawet Kozaków, którzy pod Zborowem zdradzili Bohdana Chmielnickiego, przechodząc do obozu Jana Kazimierza, czy Pawła Mironowa, Kozaka służącego w Armii Krajowej. Paternalizm prof. Żaryna jest głęboki, ale zdaje się mieć swoją konkretną przyczynę. Historyk za płaszczyznę służącą polsko-ukraińskiemu zbliżeniu wydaje się uznawać pojęcie polskości. Jak twierdzi: “wspólnotowa wizja polsko-ukraińska jest zadaniem występującym po obu stronach. Polacy nie powinni odrzucać i wykluczać z polskiej optyki tych, którzy nie są do końca Polakami, nie mają polskiej świadomości, ale poszukują kontaktów z polską kulturą”. W tym miejscu warto postawić pytanie, czy również Polacy nie powinni w jakimś stopniu szukać kontaktów z kulturą ukraińską? Zresztą być może prof. Żaryn pewne koncesje pod adresem wschodniego sąsiada czyni. Wszak potępia zbrodnię polskiego podziemia w Pawłokomie i wyraźnie sugeruje, że wojewoda bracławski Adam Kisiel jednak miał więcej racji od Jeremiego Wiśniowieckiego…

Duże znaczenie dla prof. Żaryna odgrywa również polityka historyczna wobec Niemiec, którą opisuje w sposób dość specyficzny. Nasi zachodni sąsiedzi podobnie jak Polacy posiadają ściśle określone cechy narodowe. Podczas gdy Polaków konstytuują dążenie do wolności i honor, to w niemieckim charakterze narodowym spotykają się elementy imperialistycznego “pogaństwa” i odpowiedzialności za chrześcijańską Europę. Współcześnie silniejszy jest pierwszy z nich, gdyż według prof. Żaryna gabinet kanclerz Merkel uznał struktury Unii Europejskiej “za wyśmienity zestaw narzędzi służący wymuszaniu na partnerach politycznych totalnej uległości”. Obecne “pogańskie” Niemcy prowadzić mają politykę historyczną polegającą na przeniesieniu odpowiedzialności za ludobójstwo na “nazistów” oraz narody przez nich podbite. Niemniej historyk nie traci nadziei i czeka na niemieckiego Kazimierza Odnowiciela, który “odnowi oblicze pogańskiej ziemi”. Póki to nie nastąpi, należy – twierdzi prof. Żaryn – zawalczyć o to, aby Niemcy stali się ambasadorami naszej historii. Perspektywa taka, jego zdaniem. jest realna, gdyż posiadamy argumenty perswazyjne wynikające z faktu niezapłaconych Polsce odszkodowań. Prof. Żaryn stwierdza, że pieniędzy Niemcy nam nie zapłacą, więc powinny odpłacać nam pozytywnym PR-em o Polsce i naszej historii.

Co z tą suwerennością?

Poglądy autora na politykę historyczną, którą powinna prowadzić Polska względem Ukrainy i Niemiec, na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie niekonsekwentnych. Ale w istocie jest to złudzenie. W rzeczywistości łączy je wspólna perspektywa, którą jest wypływający z pojęcia suwerenności skrajny polonocentryzm. Sam prof. Żaryn zapewne wolałby określenie uniwersalizmu polskich dziejów, do którego odwoływał się podczas sporu o Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Jak argumentował w czasie czerwcowej prezentacji książki w tejże placówce, “my jako Polacy doświadczyliśmy wszystkiego, co było doświadczeniem II wojny światowej”, tak więc nie należy wpisywać dziejów Polski w szerszy kontekst opowieści o ówczesnym konflikcie, lecz na odwrót – pokazać wszystkie przykłady represji i ludobójstw poprzez polskie doświadczenie i polskie cierpienie. Stwierdzenie to prowadzi do faktycznego przykrycia doświadczenia historycznego innych narodów swoim własnym.

“Suwerenne” działania, za którymi nie podąża racjonalna ocena własnych możliwości, mogą być zwyczajnie przeciwskuteczne

Nie chcę się tu zastanawiać, czy taki pomysł na politykę historyczną jest intelektualnie uczciwy. Warto za to zapytać, czy jest funkcjonalny. Zdecydowanie większe perspektywy sukcesu wydaje się mieć na polu wewnętrznym, gdzie państwo rządzone przez PiS dysponuje instytucjami, które można wykorzystać w prowadzeniu polityki historycznej (ze szkołą na czele). Ale i tu należy pamiętać, że upowszechnienie się pamięci o zbrodni wołyńskiej czy Żołnierzach Wyklętych rodziło się na zasadzie sprzeciwu wobec dominujących przez większość III RP wyobrażeń. Niewykluczone, że ta nowa mitologia historyczna również ulegnie spowszednieniu, jak to się stało w przypadku choćby postaci Lecha Wałęsy. Znacznie gorzej wygląda sprawa aktywności na polu międzynarodowym. Autor pisze o konieczności “wychowania” Ukraińców i “przekonania” Niemców do stania się ambasadorami naszej historii, ale już nie wskazuje, w jaki sposób to uczynić. W ogóle w książce prof. Żaryna znajduje się wiele godnościowych haseł, za to niewiele jest praktycznych postulatów. Niby autor sugeruje prowadzenie działalności promocyjnej i tłumaczeniowej, produkcję filmów o polskiej historii, ale wszystko to ma miejsce w sferze bliżej nieokreślonej ogólności. Trudno zauważyć też praktyczne próby realizacji tych postulatów przez nową ekipę rządzącą. Widać chyba to najlepiej na przykładzie sporu o pamięć z Ukrainą. Dużo jest pokrzykiwania “z Banderą do Europy nie wejdziecie”, ale realnych inicjatyw nakierowanych na ukraińskiego, jak i zachodniego odbiorcę brakuje (dość powiedzieć, że trójjęzyczna IPN-owska strona internetowa o zbrodni wołyńskiej jest od roku praktycznie nieaktualizowana). W tym czasie książka Wołodymyra Wjatrowycza o tzw. drugiej wojnie polsko-ukraińskiej jest tłumaczona na język angielski za pieniądze ukraińskiej diaspory.

Suwerenność w polityce historycznej jest postulatem ważnym. Ale aby jednak taka polityka była skuteczna, powinien jej towarzyszyć realizm. “Suwerenne” działania, za którymi nie podąża racjonalna ocena własnych możliwości, mogą być zwyczajnie przeciwskuteczne. W swojej książce  prof. Żaryn artykułuje pamięć znacznej części polskiego społeczeństwa, co samo w sobie jest cenne. Nie widać jednak w tej pracy żadnego spójnego systemu polityki historycznej, który byłby w stanie skutecznie wyrazić tę pamięć. Pozostaje mieć nadzieję, że koncepcja realizacji polityki historycznej w rzeczywistości istnieje, lecz przedstawienie jej w książce składającej się z tekstów publicystycznych było po prostu niemożliwe.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz