Świat staje się coraz bardziej złożony. Dziś jest, naprawdę, znacznie bardziej złożony niż był choćby 10 lat temu. Jesteśmy ze sobą w łączności. Wpływamy na siebie na niezliczoną ilość sposobów. Na niespotykaną dotąd skalę.
Jest to wielką szansą. Możemy się od siebie uczyć i korygować wzajemnie, popełniane w rozpoznawaniu tego, jak funkcjonuje świat, błędy poznawcze.
Ale to również wielkie zagrożenie. Łatwość i skala wzajemnego wpływu, przy braku świadomości, samoświadomości jak funkcjonujemy i reagujemy na siebie odbiera nam zdolność panowania nad własnym życiem.
Konsekwencje wynalezienia internetu, który rewolucjonizuje nasz sposób komunikowania się, są podobne do opisywanych przez Nata Silvera konsekwencji wynalezienia prasy drukarskiej: „Jednocześnie zalew nowych idei wywoływał zamęt. Ilość informacji rosła szybciej niż ludzka zdolność pojmowania, korzystania z nich i odróżniania informacji wartościowych od kłamstw. Jak na ironię, efektem wzrostu zasobów wiedzy były rosnące podziały narodowościowe i religijne. Kiedy bowiem mamy do dyspozycji „zbyt dużo informacji”, instynktownie zaczynamy przeprowadzać selekcję, wybierając te, które nam odpowiadają, i ignorując pozostałe oraz zawierając przymierze z ludźmi dokonującymi podobnych wyborów i odwracając się od innych”69.
A przecież zamiast odwracać się od innych powinniśmy poprawiać funkcjonowanie – przedsiębiorstw, instytucji, lokalnych społeczności, państw. Nie oddając się we władanie wyrafinowanych, ale niedostępnych algorytmów czy w ręce ekspertów proponujących działania w oparciu o wątpliwej jakości prognozy. Wiedząc dobrze, czym mogą nas – w dobrym i złym – zaskoczyć nasze umysły, możemy bezpieczniej analizować rzeczywistość, sprawnie oceniać związki przyczynowo-skutkowe odnajdując źródła problemów, słabe ogniwa. Następnie próbować je zmienić – nie drogą na skróty – ale przez cierpliwe tropienie fałszywych, nieaktualnych już paradygmatów działania i zastępowanie ich nowymi, kreatywnymi i zgodnymi z bieżącą rzeczywistością rozwiązaniami.
Pamiętajmy – wszyscy jesteśmy elementami rozwiązania, które trudno dostrzec nam przez osobiste behawioralne okulary. Sposób postrzegania świata, o którym pisał Michał Heller w „Filozofii przypadku” daje nam nad nim przewagę. Pozwala nam dominować nad naszym otoczeniem. Ale jednocześnie, jako jednostki, i w konsekwencji jako społeczności – ogranicza nas.
Próbowałem w moim opracowaniu, wykorzystując współbrzmienie behawiorystyki, teorii złożoności, teorii ograniczeń i teorii prawdopodobieństwa, wskazać kierunek, w którym możemy, świadomie pracując nad naszymi umysłami, sprzyjać powstawaniu rozwiązań. Sposób, w jaki odczytałem dzieła autorów, na których dorobek się powołuję, proszę przyjąć jako moją wyłączną odpowiedzialność. Dziękując za ich wspaniałe, inspirujące książki z góry przepraszam tych wszystkich, których myśli przytaczam niezgodnie, być może, z tym, co chcieli przy ich pomocy wyrazić.
69 N. Silver, Sygnał i szum, Helion 2014, ss. 12-13.