Świat może działać lepiej

Kiedy złożone systemy antropogeniczne bywają stabilne, czyli szanse i zagrożenia, które przynosi globalizacja

Umysł człowieka, jak już pisałem, jest najlepiej przygotowany do postrzegania lokalności, małych skal i ograniczonej złożoności. Niezwykle ciekawa w tym kontekście jest teza Taleba, postawiona w „Czarnym łabędziu”, na temat tego, skąd wzięła się potęga Ameryki. Historycznie rzecz biorąc – wzięła się z tego, że kraj budowany był przez ludzi może gorzej wykształconych, mniej wyrafinowanych niż choćby w Europie, ale eksperymentujących, odkrywających, niebojących się, nawet dotkliwej, biznesowej porażki. Na podejmowaniu ryzyka i dochodzeniu do celu metodą prób i błędów prowadzonych na małą skalę i na własny rachunek. Na nieustannej i przynoszącej sukcesy kreatywności w produkcji – towarów, pojęć, idei.

Ale – dodaje Taleb – „proces globalizacji pozwolił Stanom Zjednoczonym wyspecjalizować się w twórczym aspekcie ludzkiej działalności, w dziedzinie produkcji pojęć i idei, a więc skalowalnych elementów towarów konsumpcyjnych. Poprzez eksport miejsc pracy Ameryka w coraz większym stopniu wyodrębnia mniej skalowalne elementy produkcji i zleca wytwarzanie tym narodom, które zadowala praca za stawkę godzinową. Projektowanie produktów, systemów ich efektywnego wytwarzania wydaje się być bardziej opłacalne niż praca za stawki godzinowe w fabrykach przeniesionych do innych krajów lub praca inżynierów z państw promujących kulturę wysoką i matematykę”49.

Demokratyczny system złożony przynosi wyniki, których nikt się nie spodziewa – elekcję Donalda Trumpa i szturm na polityczne salony postaci spoza partyjnych establishmentów – takich jak Bernie Sanders

W ten sposób globalizacja, pomimo utraty miejsc pracy w przemyśle, daje cały czas Stanom Zjednoczonym gospodarczą, finansową i polityczną potęgę. Ale generuje też wewnątrz i na zewnątrz Imperium Mundi poważne nierównowagi. Podupadają całe kategorie pracowników, ubożeje amerykańska klasa średnia złożona jeszcze nie tak dawno zarówno z „białych”, jak i „niebieskich” kołnierzyków. Raghuram Rajan – amerykański ekonomista, w latach 2003-2007 główny ekonomista MFW, w swojej książce „Linie uskoku” zwraca uwagę na braki amerykańskiego systemu edukacji, który nie jest w stanie dostarczyć na rynek pracy pracowników o pożądanych kwalifikacjach50. Ale wykorzystywanie globalizacji i opieranie potęgi ekonomicznej w coraz większym zakresie o eksport pojęć i idei powoduje kurczenie się pewnych kategorii miejsc pracy. Ludzie rodzą się różni, z różnymi zdolnościami i talentami. Co więcej – w sposób naturalny, nieunikniony, nawet jednojajowe, genetycznie identyczne bliźnięta, różnicują się51 (patrz niezwykle ciekawa analiza Judith Rich Harris, „Każdy inny”). Postępująca „osteoporoza” zapotrzebowania na pewne typy zdolności i predyspozycji do pracy powoduje więc gromadzące się społeczne nierównowagi. Ludzie wyposażeni przez naturę w niektóre talenty nie są już w takim systemie potrzebni. Ich miejsca pracy wyceniane są nisko. Związanego z tym spadku dochodów nie da się załatać większą dostępnością kredytów mającą uzupełnić ich pozycję materialną oraz znaczenie społeczne i dać pauperyzującym się częściom klasy średniej poczucie zachowania status quo – jak pisze Rajan52. Narastająca frustracja amerykańskich obywateli, których zdolności Stany Zjednoczone kupują na całym świecie za drukowane na masową skalę dolary, wraca więc w postaci gwałtownie zmieniających się preferencji wyborczych. Demokratyczny system złożony przynosi wyniki, których nikt się nie spodziewa – elekcję Donalda Trumpa i szturm na polityczne salony postaci spoza partyjnych establishmentów – takich jak Bernie Sanders.

Oczywiście opisywany powyżej problem nie jest jedyną nierównowagą generowaną przez gospodarczą i polityczną działalność Ameryki. Wiele innych tworzonych nierównowag opisanych jest w książkach ekonomistów, behawiorystów, ekspertów odwołujących się do teorii złożoności jak Rickards czy teorii prawdopodobieństwa jak Taleb. Dlaczego więc, pomimo tych wszystkich problemów, systemy złożone – kooperujących, współegzystujących w ramach globalizacji społeczeństw – wydają się wystarczająco stabilnie działać? Dlaczego, wyjąwszy nieliczne okresy wielkich kryzysów, zagnieżdżone w sobie antropogeniczne systemy złożone nie doznają częściej katastrofalnych załamań?

Narastające nierównowagi, o których pisze Taleb, gromadzące się naprężenia w systemach złożonych, na które zwraca uwagę Rickards, nie prowadzą natychmiast do niestabilnych zachowań tych systemów tak długo, jak długo mają one na podtrzymanie swoich błędnych heurystyk, fałszywych paradygmatów działania czy nieaktualnych założeń wystarczające zasoby. Zasoby pochodzą z trzech źródeł – zasobów natury (nieożywionej (surowce) i ożywionej (tuńczyk, kukurydza, pszenica itp.)), zasobów pracy ludzkiej (kiedyś niewolniczej, teraz przepływającej z tzw. peryferii) oraz z postępu naukowo-technicznego, oddającego do dyspozycji systemu nowe, nieoczekiwane, niespodziewane wcześniej zasoby. Ale zasoby natury nie są nieskończone, postęp naukowo-techniczny jest kapryśny, nieprzewidywalny w swoim tempie, a zachowania systemu złożonego nie da się odgórnie zaprojektować, mieć nad nim kontroli.

Wyznające ekonomię neoklasyczną i posługujące się modelami równowagowymi elity Stanów Zjednoczonych (których przedstawicielem, choć już na emeryturze jest Alan Greenspan) z jednej więc strony osiągnęły imperialną potęgę, ściągając z całego świata najtęższe umysły generujące zmiany naukowo-techniczne mogące stać się podstawą nowych, trudnych do oszacowania zasobów, z drugiej wygenerowały największe w historii, praktycznie nie do spłacenia, długi i rozprzestrzenione na całym świecie nierównowagi zagrażające kolejnymi kryzysami. Czy jest jakaś inna alternatywa niż tylko kolejne wstrząsy, kryzysy, a być może katastrofalne załamanie się, uproszenie całego światowego systemu? Nie potrafię odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Ale spróbuję pokazać, jak można wykorzystać efekt konsiliencji, współbrzmienia teorii złożoności, behawiorystyki, teorii ograniczeń i teorii prawdopodobieństwa do diagnozowania rzeczywistości i jak sprzyjać powstawaniu rozwiązań.

49 Tamże, s. 72.

50 R. G. Rajan, Linie uskoku, Kurhaus Publishing 2012, s. 53.

51 J. R. Harris, Każdy inny, Smak Słowa 2010, s. 229.

52 R. G. Rajan, Linie uskoku, s. 63.