Działanie w systemach złożonych – i tylko w nich – ma, według Taleba, twarde ograniczenie. Może prowadzić do dwóch skrajnych stanów – kruchości albo antykruchości. Dlaczego? U podstaw funkcjonowania antropogenicznych systemów złożonych składających się z niezależnych elementów, będących ze sobą w łączności, wpływających na siebie i adaptujących się do zmieniającego się świata poprzez swoje behawioralne okulary, są zmienność i nieliniowość, wzmacniane dodatkowo przez ujemne i dodatnie pętle sprzężeń zwrotnych. W takich systemach wysiłki raczej nie będą proporcjonalne do wyników, uzyskiwanych w efekcie ich podejmowania. A średnie wyniki nie będą odpowiadały średnim nakładom.
Spróbuję to wyjaśnić na przykładzie ruchu samochodowego. Philip Ball w swojej książce „Masa krytyczna” pokazuje, w jaki sposób ruch samochodów na autostradzie jest przykładem działania systemu złożonego53. Elementem tego systemu są kierowcy w swoich samochodach. Każda para – kierowca i samochód – charakteryzuje się indywidualnymi parametrami: poziomem umiejętności prowadzenia pojazdu, bezpiecznym dystansem do następnego samochodu, refleksem, zdolnością długotrwałej koncentracji, skłonnością do wykonywania dodatkowych czynności (np. rozmawiania przez telefon), stanem sprawności pojazdu czy jego technicznym zaawansowaniem. Jeżeli przyjrzymy się zależności pomiędzy liczbą pojazdów na kilometr autostrady, czyli gęstością, a jej przepustowością, czyli liczbą pojazdów przejeżdżających przez punkt kontrolny w jednostce czasu, to zobaczymy, jak pisze Ball – że funkcja ta nie jest liniowa. Przepustowość autostrady wraz ze wzrostem gęstości samochodów najpierw rośnie, ale po przekroczeniu pewnej wartości krytycznej gwałtownie spada. Aż do momentu kompletnego zatrzymania ruchu. Powstaje w ten sposób korek, którego nie daje się rozładować tak długo, jak długo gęstość pojazdów nie spadnie poniżej gęstości krytycznej (co dzieje się najczęściej samoczynnie, gdy mijają godziny szczytu).
Skąd ten efekt? Tak działa system złożony. W pewnym momencie gęstość samochodów na autostradzie przekracza zdolność adaptacji wystarczającej liczby kierowców i ich wzajemne reakcje nie wygaszają się. Powstaje ujemna pętla sprzężenia zwrotnego – drobna, niespodziewana zmiana w ruchu sąsiedniego samochodu powoduje reakcję, ta – jeszcze większą, komfort kierowania zaczyna maleć, strach rosnąć, a prędkość pojazdów spadać. W efekcie pojawia się korek w harmonijkę – taki bez widocznych przeszkód, przewężeń, wypadków. W pewnych momentach samochody po prostu na chwilę stają.
Taleb podaje w „Antykruchości” zależność pomiędzy porą dnia przynoszącą wzrost liczby samochodów a czasem dojazdu na lotnisko w Nowym Jorku54. 90 000 samochodów w systemie drogowym do czas dojazdu poniżej godziny. 100 000 niewiele więcej. 110 000 to czas liczony w godziny. Średnia ilość samochodów w tych trzech sytuacjach – 100 000 – daje akceptowalny czas dojazdu. Ale system samochodowo-drogowy jest nieliniowy. Średni czas dojazdu nie ma znaczenia, jeżeli system jest kruchy wobec odchyleń liczby samochodów na drogach. Przepustowość systemu drogowego jest funkcją gęstości jego elementów. I to funkcją wklęsłą – a zatem system drogowy jest jako całość kruchy względem liczby poruszających się w nim samochodów. A pojęcie średniego czasu dojazdu, jako funkcja średniej ilości pojazdów, całkowicie traci swój użyteczny sens.
Kruchość, jak pisze Taleb, jest immanentną cechą systemów złożonych. Kruchość jest mierzalna, można ją wykryć, zobaczyć. Mierzy się ją poprzez wykrywanie efektu przyspieszania narastania szkodliwych efektów działania badanego systemu złożonego przy zmianie wielkości jego parametrów. W ten sposób, w 2003 roku, jeszcze przed wybuchem w 2007 roku kryzysu kredytów hipotecznych w USA, który rozlał się na cały świat rok później, Taleb ze współpracownikami dokonał analizy kondycji giganta na rynku amerykańskich nieruchomości, Fannie Mae. Wzrost jednej ze zmiennych ekonomicznych modelowanej firmy przekładał się na rosnące coraz szybciej straty, a jej spadek – na coraz mniejsze zyski. Taleb nawet nie podaje, o jaką dokładnie zmienną chodziło, ponieważ, jego zdaniem, kruchość nawet wobec jednej zmiennej w tak wielkiej, wykrytej w wyniku analiz skali, sugerowała kruchość wobec wszystkich pozostałych parametrów. Analiza została wyśmiana, ale na jej potwierdzenie nie trzeba było długo czekać55.
Taleb proponuje wprowadzenie pojęcia kruchości zamiast pojęcia ryzyka jako podstawowej miary pozwalającej oceniać systemy złożone. Ryzyko, jego zdaniem, jest predyktywne56 – usiłujemy przewidzieć, co będzie w przyszłości i natykamy się na barierę nieprzejrzystości epistemologicznej. Nie wiemy, jak zachowają się antropogeniczne systemy złożone. Szczegółowa analiza danych z przeszłości, nawet jeżeli są one dostępne i wystarczająco precyzyjne, nic nam nie powie o adaptacyjnych zmianach, które zaszły w międzyczasie pomiędzy elementami systemu. Modele ekonometryczne Greenspana oparte o parametry z przeszłości i o średnie są bezradne w obliczu nieprzewidywalności i nieliniowości adaptatywnych z założenia systemów złożonych.
Stany Zjednoczone jako system eksperymentujących na małą skalę firm są antykruche. Jako zadłużone po dziurki w nosie mocarstwo stają się kruche
Kruchość natomiast nie jest predyktywna. Kruchość mierzy się, symulując odpowiedź systemu na zmianę parametrów tak, aby wykryć przyspieszający nieliniowo zakres szkód. Przy czym, jak podkreśla Taleb, nie jest nawet ważne, czy używa się do oceny sytuacji szczegółowego, poprawnego modelu ocenianego systemu – firmy, autostrady, miasta, systemu energetycznego czy budżetu państwa. Ważny jest nieliniowy przyrost szkód! Na przykład zmiana parametrów ekonomicznych w sytuacji zadłużonego budżetu państwa – poprawa parametrów (spadek bezrobocia, wzrost inwestycji itp.), dająca przyrost dochodów, to las rąk do skorzystania z dobrej koniunktury, rosnący popyt na dodatkowe wydatki, przynoszące z reguły marginalne dodatkowe korzyści. Pogorszenie parametrów przy dużym zadłużeniu to nieliniowo narastające straty dochodów podatkowych, gwałtowny, również nieliniowy wzrost kosztów obsługi długu państwowego, a w konsekwencji wieloletni kryzys lub wręcz upadek państwowego dłużnika.
Kruchość jako pojęcie, które Taleb wynosi ponad pojęcie ryzyka, ma swoje przeciwieństwo – antykruchość. Kruchość jest wklęsła względem zmiany istotnych parametrów – przynosi narastające nieliniowo straty. Antykruchość jest wypukła – przynosi narastające nieliniowo zyski. Stany Zjednoczone jako system eksperymentujących na małą skalę, na własny rachunek firm, kreatywnych w produkcji towarów, pojęć, idei są antykruche. Stany Zjednoczone jako zadłużone po dziurki w nosie mocarstwo, niepotrafiące zagospodarować talentów wszystkich swoich obywateli i eksportujące ich miejsca pracy nadmiernie za granicę, powiększające swoje zadłużenie, pełne firm i koncernów zbyt dużych, by upaść, stają się kruche. Jako mocarstwo światowe – poprzez efekt skalowalności – dokonują transferu kruchości dalej, na poziom międzypaństwowy, na cały świat. W ten sposób kruchość może zapukać dziś do każdych drzwi.
Zatem jak diagnozować rzeczywistość? Mierzyć kruchość i antykruchość systemów złożonych. Czego unikać – kruchości. Na co stawiać – na opcjonalność, antykruchość. Jak radzić sobie ze złożonością? Proponuję pochylić się w tym miejscu bardziej wnikliwie nad teorią ograniczeń.
53 Philip Ball, Masa krytyczna, Insignis 2007, ss. 207-225.
54 N. N. Taleb, Antykruchość…, ss. 357-360.
55 Tamże, ss. 377-379
56 Tamże, s. 23.