Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Rafał Matyja o porzuceniu prawicy w TOK FM

Czy Rafał Matyja zdradził prawicę? O tym nasz stały współpracownik mówił w Radiu TOK FM.

– Ja raczej porzuciłem prawicę niż ją zdradziłem. Uznałem, że konserwatyzm w okolicach roku 2004-2005 stał się sztandarem wojny kulturowej, a przestał być traktowany jako pewien sposób rozwiązywania spraw publicznych, państwowych, społecznych w związku z jakąś długą tradycją – powiedział Rafał Matyja. – Rzeczywiście, mam wrażenie, że nie ma silnych związków, które by mnie łączyły dziś z prawicą. Uważam obiektywnie, że jako autor pomysłu na wzmocnienie Polski w latach 90. muszę uczciwie ocenić te rządy jako coś, co jest absolutnie sprzeczne z taką wizją naprawy państwa, zmiany o charakterze ustrojowym, więc pomijając emocje, które temu towarzyszą, jakaś część prawdy w tym jest – tak, porzuciłem prawicę, krytykuję ją, i tej wizji zmiany w państwie nie kibicuję. Mówimy oczywiście o pewnym środowisku, nie o wzorcach prawicy.

Zdaniem Rafała Matyi, na prawicy zaszła bardzo silna zmiana. – Dostrzegam uderzenie w bębny wojny kulturowej, w której bardzo często chodzi raczej o pognębienie przeciwnika, a w mniejszym stopniu o twarde zwycięstwa. Jest to w dużym stopniu wojna na bańki mydlane, ale emocjonuje prawicę. Druga rzecz to moja zmiana poglądu, jaka jest dziś recepta na Polskę. To się wiąże z postrzeganiem Polski przez inny pryzmat Nowego Sącza, w którym zobaczyłem, jak Polska przez prawicę rządzona by wyglądała. Na prowincji zobaczyłem pewien rodzaj klerykalizmu, który w Warszawie jest zupełnie nieznany. W Warszawie byłaby pewnym nonkonformizmem postawa obrony Kościoła, zwłaszcza w środowiskach dziennikarskich, akademickich. Tam zobaczyłem Kościół, który panuje w dużej mierze nad sferą świecką, jest punktem odniesienia dla większości lokalnych polityków. Zobaczyłem po drugie model, w którym załapanie się do pracy w ratuszu jest ogromną karierą, bo dostaje się o 1000 zł więcej niż w sferze prywatnej i stałe zatrudnienie – taka druga twarz kapitalizmu, to nie są reguły, które znam z Warszawy. Trzecia rzecz to stosunek większości polityków do sfery usług publicznych. To spowodowało, że nabrałem świadomości, że ta prawicowa recepta na Polskę wymaga bardzo istotnej korekty – przyznał stały współpracownik NK.

Zdaniem Matyi problemem prawicy jest, że uczyniła z wojny z establishmentem rdzeń swojej polityki. – Uważam to za niebezpieczne, zwłaszcza gdy się dochodzi do władzy. W Polsce to efekt pozostawania przez osiem lat daleko od władzy. Prawica była spychana na margines, to zadziałało tak, że duża część ludzi mówi: „może oni źle robią w tym PiS-ie, ale przez osiem lat cierpieliśmy, Platforma robiła źle, teraz musimy się odkuć, nie w sensie finansowym, ale psychicznym”. Spychanie na margines objawiało się na przykład tym, że ja przez wiele lat byłem politologiem konserwatywnym, a moi starsi koledzy, którzy byli PZPR, a potem w SLD, byli normalnymi politologami, niezaangażowanymi politycznie. W języku środowiskowym tym nienormalnym był politolog prawicowy. To jest właściwość polskiego życia publicznego, intelektualnego, dotycząca wielu mediów. Był klimat traktowania prawicowości jako nienormalności – stwierdził Rafał Matyja.

Jak podkreślił nasz stały współpracownik, mówienie o elitach jest niezwykle funkcjonalne. – Bardzo wielu ludzi w jakiś sposób czuje, że jest im źle z jakiegoś powodu, a stwierdzenie, że to przez elity, które nas oszukały, jest bardzo dobrym wytłumaczeniem, zwłaszcza że elity mówią bardzo dużo rzeczy, które pozwalają ich nie Lubic. PiS sobie tego nie wymyślił. Z punktu widzenia partii władzy jest to jednak błędna strategią, dlatego że zwłaszcza w państwie takim jak Polska, półperyferyjnym, musi dojść do dużej współpracy między elitami pozapolitycznymi i rządzącymi, żeby to szło do przodu. Jestem za tym, że trzeba cos zrobić z elitami, natomiast PiS robi mobilizacje własnych szeregów przy użyciu haseł antyestablishementowych, nie robiąc nic z tymi elitami – podkreślił Matyja.

– Widziałem wśród ludzi mainstreamu moment zawieszenia, myślenia: „zobaczymy, co ten PiS zrobi, a nóż będzie rewolucja trochę socjalna, trochę narodowa w gospodarce, zostanie zrobione to, co Platforma zaniechała” – kontynuował Rafał Matyja. – Był moment, kiedy PiS mógł z tego skorzystać. Po roku, dwóch władzy to pęka, tak jak było z AWS. Najpierw było pewne przyzwolenie, potem było widać, że jednak nie poszło tak dobrze. Ale PiS zaczął ten moment bardzo szybko, w drugim tygodniu po zwycięstwie. Kaczyński wiedział, że to jest jedyna szansa na zachowanie spoistości własnej partii. Drugi element takiego biegu rzeczy to założenie, że dobre rządzenie polega na obsadzeniu wszystkiego, co się da, własnymi ludźmi i wyeliminowanie ognisk oporu. To jest pewien model władzy, to nie jest założenie ustrojowe, tylko chęć ręcznego sterowania każda rzeczą w Polsce.

Świat intelektualny – od uniwersytetów po media – nie nadąża dziś za gwałtownymi przemianami rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej, opisując je za pomocą kategorii z poprzednich epok. To zasadniczo obniża jakość rządzenia, które musi rozstrzygać dylematy przy użyciu wiedzy dostępnej w danej chwili. Deficyt tej ostatniej zwiększa ryzyko decyzji błędnych lub wręcz katastrofalnych, jak również – dominacji fałszywych ideologii. Polski dotyczy to w stopniu szczególnym, ze względu na trudne położenie geopolityczne i słabość intelektualną (uniwersytetów, mediów, think tanków).

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo