Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Radziejewski: W debacie o praworządności w Polsce jest zdecydowanie za dużo histerii (TOK FM)

Bartłomiej Radziejewski, redaktor naczelny NK, był gosciem audycji w Radiu TOK FM, w której rozmawiano o prezydencie Francji Emmanuelu Macron, premier Wielkiej Brytanii Theresie May, niesterowności państwa, sprawie Trybunału Konstytucyjnego, histerii w debacie o praworządności oraz o reformie sądownictwa.

– Coraz więcej mówi się o tym, że Macron jest manną z nieba dla Niemiec, ponieważ Niemcy bardzo się bali wzrostu popularności Frontu Narodowego i antyeuropejskiego kursu Francji. Macron swoim majstersztykiem politycznym, jakim były ostatnie wybory, sprawił, że tendencja się odwróciła. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że on jest radykałem, w polityce gospodarczej bardzo sprytnie przejął w dużej mierze hasła Frontu Narodowego. Kwestia pracowników delegowanych, tak bolesna dla Polski, to jest przecież czystej wody protekcjonizm gospodarczy, pod którym spokojnie mogłaby się podpisać Marine Le Pen. Ukradł też show radykałom w sensie wymiany elit – mówił Radziejewski.

– Paradoksalna jest sytuacja Theresy May, ona została premierem w sytuacji, w której zwycięzcy referendum brexitowego zrejterowali z pola bitwy, nie chcieli się podjąć misji, do której nawoływali – wyprowadzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Theresa May zaimponowała wszystkim tym, że mimo iż nie zgadzała się z ideą Brexitu, podjęła się zadania uszanowania woli narodu i dokonania tego wbrew własnemu poglądowi. Początkowo była sprawna, natomiast obecnie sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Ja wątpię, mimo obecnej słabości May, czy ona zostanie w najbliższym czasie odwołana, bo misja przeprowadzenia Brexitu jest tak gorącym kartoflem, że nie wiem, kto z istotnych graczy chciałby robić karierę polityczną, podejmując się tego zadania. Z jednej strony podziały w partii konserwatywnej, istotne na tym tle, z drugiej narastająca frustracja Brytyjczyków tym faktem, ewidentne starty dla Wielkiej Brytanii w każdym możliwym scenariuszu, konieczność jakiegoś ukarania Zjednoczonego Królestwa przez Brukselę, bo przecież Bruksela musi pokazać, że opuszczanie Unii jest kosztowne, ale z drugiej strony nie może za bardzo Wielkiej Brytanii upokorzyć – jest tu tyle trudnych problemów i sprzecznych tendencji do rozwikłania, istny węzeł gordyjski, nie widać możliwości zysków na całym procesie, można mówić tylko o minimalizacji strat, że trudno zazdrościć Theresie May i trudno przypuszczać, by obecnie było wielu chętnych do jej zastąpienia – stwierdził redaktor naczelny NK.

– Wiele sytuacji pokazuje imposybilizm władzy i przede wszystkim kapitulację PiS-u wobec swojej kluczowej obietnicy, czyli wzmocnienia państwa, przywrócenia mu sterowności. Przykład podatku handlowego jest ciekawy – podatek, który miał obciążyć zagranicznych handlowców w Polsce, szybko doprowadził do gruntownych reorganizacji w zrzeszeniach polskich sprzedawców, mimo protestów był uporczywie przez rząd forsowany aż w końcu przeforsowany, mimo że wiadomo było, że Komisja Europejska tego nie zaakceptuje, potem był poprawiony i po raz kolejny został przeforsowany. Jest to podatek, który niewiele przyniesie i prawdopodobnie w ogóle go nie będzie – zauważył Bartłomiej Radziejewski.

– Uważam, że w sprawie Trybunału Konstytucyjnego PiS miał poważne racje prawnicze. W samym sporze o Trybunał chodziło głównie o prostą walkę o władzę i wytworzyła się bardzo zawiła sytuacja prawna, w której rozstrzygniecie tego bez wchodzenia bardzo głęboko w prawnicze szczegóły było niesamowicie trudne. Jeżeli natomiast chodzi o sędziów dublerów, ja bym nie przesadzał. Zwracam uwagę, że nawet sędzia Pszczółkowski, postrzegany jako dubler nad dublerami, już zaczął się konfliktować z prezesem Kaczyńskim. Warto pamiętać, jaka jest pozycja sędziego Trybunału Konstytucyjnego. To długa kadencja, dożywotnia, wysoka pensja, nieodwoływalność – to są czynniki, które sprzyjają tzw. urywaniu się, więc ja bym się nie zdziwił, gdyby ci tzw. dublerzy się pourywali z czasem. Niezależnie od tego, jak oceniamy sędzię Przyłębską i innych, to nie widziałem jeszcze bardzo jednoznacznego zachowania, gdzie rzecz ewidentnie niekonstytucyjna zostałaby przez ten skład sędziowski zaakceptowana. W debacie o praworządności w Polsce jest zdecydowanie za dużo histerii i przedwczesnego ogłaszania pożarów, gdy tylko zobaczymy jakąś iskierkę, co sprawia, że w momencie, gdy dzieją się rzeczy naprawdę niebezpieczne, np. teraz sprawa KRS czy ustawa o reorganizacji sądów powszechnych, realnie zagrażające niezawisłości sądów, to trochę brakuje nam sensownego języka, żeby o tym opowiadać – uznał publicysta.

Minister Ziobro i partia rządząca dokonali spektakularnej wolty pomiędzy swoją początkową agendą w sprawie reform sądownictwa a tym, co robią teraz. Początkowe projekty i zapowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości miały sprawić, że więcej będą orzekać sędziowie funkcyjni, miały racjonalnie reorganizować Krajową Radę Sadownictwa tak, by upodmiotowić sędziów rejonowych, odbetonować to gremium, zdeoligarchizować, dopuszczając doły do głosu. Z tego wszystkiego się wycofano i jedyne, co zostało, to projekty podporządkowania sądownictwa większości parlamentarnej i rządowi, co za czasów rządów PiS-u jeszcze nie będzie tak bardzo odczuwalne. Poziom skonfliktowania PiS-u ze środowiskiem sędziowskim jest tak duży, że będzie opór i nie spodziewałbym się jakieś dyktatury. Natomiast gdy do władzy przyjdą przeciwnicy polityczni PiS-u, to dopiero będzie ciekawie, jeśli tej reformy nie zdecydują się odwrócić, ponieważ zjawisko tzw. sędziów na telefon kwitło w czasach Platformy Obywatelskiej, która najmniejszego ruchu w kierunku instytucjonalnego osłabienia sędziów nie wykonała, więc teraz wyobraźmy sobie, że narzędzia politycznego podporządkowania, które stworzy PiS, trafią w ręce partii dobrze żyjącej z sędziami. To dopiero będzie niebezpieczne – podsumował redaktor Radziejewski.

Świat intelektualny – od uniwersytetów po media – nie nadąża dziś za gwałtownymi przemianami rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej, opisując je za pomocą kategorii z poprzednich epok. To zasadniczo obniża jakość rządzenia, które musi rozstrzygać dylematy przy użyciu wiedzy dostępnej w danej chwili. Deficyt tej ostatniej zwiększa ryzyko decyzji błędnych lub wręcz katastrofalnych, jak również – dominacji fałszywych ideologii. Polski dotyczy to w stopniu szczególnym, ze względu na trudne położenie geopolityczne i słabość intelektualną (uniwersytetów, mediów, think tanków).

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo