Radziejewski o Kościele, Turcji, Macierewiczu i Berczyńskim w TOK FM

Aktualności,

Redaktor naczelny Nowej Konfederacji Bartłomiej Radziejewski był gościem Jana Wróbla w „Poranku” Radia TOK FM. W programie komentatorzy rozmawiali m.in. o kazaniach hierarchów kościelnych wygłoszonych w czasie Wielkanocy.

– Zarzucanie Kościołowi, ze nie zajmuje się uchodźcami, a zajmuje się dziećmi nienarodzonymi jest jakimś absurdem – stwierdził Bartłomiej Radziejewski, odnosząc się do swojej oponentki z „Krytyki Politycznej”. –  Kościół konsekwentnie jest przeciwko aborcji, więc trudno się dziwić, że przeciwko niej dalej występuje. W sprawie uchodźców Kościół był za ich przyjęciem, co moim zdaniem było akurat pod pewnymi względami pewną przesadą, ale nie można mu tego zarzucać. Sprawa pedofilii w Kościele to problem, z którym Kościół nie potrafi się uporać i abp Paetz jest tego symbolem. Co do spektaklu „Klątwa” to proszę się nie dziwić, że tego typu nurty w sztuce spotykają się z reakcją.

W dalszej części audycji rozmawiano o referendum w Turcji.

– Warto dołożyć szerszy kontekst, o którym pisał amerykański politolog Joshua Kurlantzick w książce „Demokracja w odwrocie”, z której wynikało, że wbrew obiegowej opinii od kilkunastu lat liczba krajów liberalno-demokratycznych w skali globalnej spada – zauważył redaktor naczelny NK. –  Te, które pozostają, mają coraz większe problemy ze stabilnością instytucji, poparcie w samym sercu świata liberalno-demokratycznego dla rządów konstytucyjnych, trójpodziału władzy również spada. Rośnie natomiast poparcie dla autorytaryzmu i innych niedemokratycznych form rządzenia. Obserwujemy rozpad tradycyjnie splecionych żywiołów, liberalnego i demokratycznego, na dwa osobne nurty. To, co część opozycji zarzuca Kaczyńskiemu, że jest niedemokratyczny, to jest nieprawda. On jest hiperdemokratyczny, a jest nieliberalny, podobnie Erdogan – nie porównuję tutaj reform, zmian instytucjonalnych, tylko konflikt liberalizmu z demokratyzmem. Erdogan, posługując się mandatem demokratycznym, niszczy liberalizm w swoim kraju, liberalizm narzucony przez autorytarnego przywódcę i strzeżony przez wojsko. To jest paradoks turecki. Przez wiele lat wojsko tureckie krzewiło demokrację, obalając demokratycznie wybrane islamistyczne rządy. Erdoganowi udało się wreszcie ten system rozmontować. Opozycja jednak cały czas istnieje, zarzuca fałszerstwo referendalne i prawdopodobnie nie uzna wyniku referendum, więc powstaje pytanie o legitymację dla tych zmian. Ale najważniejsze pytanie jest takie, czy uda się z tego stworzyć jakiś stabilny system autorytarny. Podstawową wadą systemów autorytarnych jest to, że są niestabilne, rozpadają się po śmierci lub wycofaniu z życia publicznego autorytarnego przywódcy.

W programie Jana Wróbla Radziejewski odniósł się także do sporu o Antoniego Macierewicza.

– Problem autokratyzacji polskich partii politycznych trapi nas od lat. Jan Rokita postawił tezę, że to Tusk był prekursorem tego zjawiska, że względnie zróżnicowany, republikański PiS z lat 2005-2007 uległ czarowni autorytarnej Platformy Tuska, który pozbył się wszystkich głównych konkurentów, i PiS ewoluował w tę samą stronę, można powiedzieć, że prześcignął mistrza. Tego szybko nie zmienimy. Warto wspomnieć tekst Michała Kuzia z naszych łamów pt.„Polskie partie prawa”, a więc pomysł, by narzucić partiom pewne regulacyjne ograniczenia z repertuaru państwa prawa zaaplikowanego do dziedziny funkcjonowania partii politycznych, które by im uniemożliwiały tak scentralizowane i autorytarne funkcjonowanie, jakie ma miejsce w przypadku dominujących partii w Polsce – mówił Radziejewski.

– Jeżeli chodzi o Macierewicza, to słyszałem w jednej z telewizji o tym, ze nagonka na Misiewicza jest sterowana przez postsowiecką agenturę. To pokazuje, że Antoni Macierewicz urósł do tego stopnia, że ma już swoje media i swoich zaciekłych obrońców niewahających się oskarżyć innych przedstawicieli prawicy o związki z postsowiecką agentura czy ze służbami – tymi mrocznymi, których nie zdekomunizowano, obecne na międzynarodowych rynkach finansowych, od lat 70. sterujące polską polityką – podkreślił redaktor naczelny NK.

– Samowola służb specjalnych była poważnym problemem w Polsce i zapewne nadal do pewnego stopnia nim jest. Sugerowałbym nie lekceważyć tego problemu. Natomiast używanie jako dyżurnego argumentu przeciwko komuś, kto ma inne zdanie w sprawie Antoniego Macierewicza, że jest związany z tymi służbami, jest groteskowe i niepoważne. Wydaje się, że Kaczyński popełnił strategiczny błąd, dając Macierewiczowi Ministerstwo Obrony Narodowej i tak dużą swobodę, bo wyrósł mu konkurent, który ma swoją twierdze w MON, ma też swoje media, swoich dziennikarzy. Wygląda na to, że ewentualny konflikt z Macierewiczem może być bardzo kosztowny dla Kaczyńskiego. Do tego wszystkiego by nie doszło, gdyby Macierewicz nie został ministrem obrony lub gdyby został, ale z obstawą, a nie z całkiem wolną ręką – zauważył Bartłomiej Radziejewski.

Skomentował on także wywiad, którego dr Wacław Berczyński udzielił w „dzienniku Gazecie Prawnej”.

– Dr Berczyński twierdzi, że wiedział, iż w sprawie Caracali są przekręty zanim jeszcze było wiadomo o szczegółach tej transakcji, a więc albo Berczyński miał nieuprawniony dostęp do informacji niejawnych, co jest mało prawdopodobne, bo chyba w ogóle wtedy jeszcze takich informacji nie było, albo konfabuluje na temat swojego wpływu i tej transakcji. Dodatkowo w tym wywiadzie opowiada barwnie, jak wiele lat pracował w Boeingu, zarabiając 100 dolarów za godzinę, jak ta firma opłaciła mu drogie, elitarne studia. To w sposób zastanawiający łączy się z faktem, ze niedawno od Boeinga z naruszeniem przepisów rząd kupił samoloty dla vipów. Dr Berczyński wyrasta na kolejne wizerunkowe obciążenie rządu i wydaje się, że jego dymisja powinna być rzeczą oczywistą – podsumował Radziejewski.