Wpisz kwotę, którą chesz przekazać na rzecz NK
Protesty, do których doszło w ostatnich tygodniach, są być może największe od czasu powstania Islamskiej Republiki Iranu. Tym razem protestujący nie domagają się walki z „wypaczeniami”, lecz oczekują zmiany całego reżimu – wprost nazywają Najwyższego Przywódcę, Chameneia, dyktatorem i życzą mu śmierci. Z tego względu rządzący Iranem wykorzystali przeciwko młodym ludziom uzbrojone jednostki szkolone specjalnie w celu walki z kontrrewolucją – Basidż, czego skutkiem jest rozlew krwi i dziesiątki zabitych. Już teraz władze irańskie ogłosiły, że demonstracje są kierowane – a jakże – przez Amerykanów i „reżim syjonistyczny”, dlatego należy spodziewać się eskalacji i brutalnego tłumienia protestów. Nawiasem mówiąc ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie są popularne wśród protestujących – wręcz odwrotnie, ale „oznakowanie” protestujących tymi flagami ma posłużyć władzom jako usprawiedliwienie dla brutalnego stłumienia protestów.
Przypomnijmy, że protesty w całym Iranie wybuchły w związku ze śmiercią Mahsy Amini, młodej Iranki kurdyjskiej pochodzenia zatrzymanej przez policję obyczajową za niewłaściwie nałożony hidżab. Miała ona umrzeć w wyniku pobicia (wersji tej naturalnie zaprzeczają władze twierdząc, że Amini doznała ataku serca), po nieudanej próbie uratowania jej życia w szpitalu. W tym miejscu warto zauważyć, że od paru miesięcy Iranki coraz śmielej protestowały przeciwko obowiązkowi noszenia hidżabu, demonstracyjnie zdejmując go np. w metrze czy na ulicy, a pozycja społeczna kobiet w Iranie, zwłaszcza w miastach, jest silniejsza niż w konserwatywnych państwach arabskich. Internet obiegły nagrania, na których Iranki ściągają hidżaby, palą je, a także – na znak protestu – obcinają sobie włosy. Te obrazki stały się symbolem protestów, do których przyłączyło się tysiące osób w całym kraju.
Protestom sprzyja również fatalna sytuacja gospodarcza (bezrobocie, inflacja, stagnacja) i brak perspektyw, w wyniku którego wielu Irańczyków emigruje
Protesty nie trafiłyby na tak podatny grunt, gdyby nie kryzys gospodarczy w Iranie wywołany przez wieloletnią izolację (sankcje) oraz COVID-19. 60% populacji Iranu to ludzie poniżej 30. roku życia. Jednocześnie kolejne pokolenia Irańczyków, szczególnie tych z ośrodków miejskich, są coraz bardziej liberalne (polecam poczytać na temat… imprez organizowanych przez irańską młodzież), korzystają ze smartfonów, mediów społecznościowych, wiedzą, jak żyje się za granicą, w Internecie czują się jak ryba w wodzie, a ich umysłów nie da się opanować za pomocą reżimowej propagandy. Z łatwością obchodzą blokadę stron internetowych.
Irańczycy identyfikują się ze starożytną Persją i uważają jej historię za część swojej tożsamości, nie darząc takim sentymentem islamskiej republiki, która istnieje od nieco ponad 40 lat. Młodzież nie chce żyć według zasad ustalonych przez pokolenie swoich dziadków, a jednocześnie protestom sprzyja również fatalna sytuacja gospodarcza (bezrobocie, inflacja, stagnacja) i brak perspektyw, w wyniku którego wielu Irańczyków emigruje. Oczywiście nie znaczy to, że władze irańskie nie mają swoich zwolenników – popierają je osoby religijne o konserwatywnych poglądach, często zamieszkujące mniejsze ośrodki.
Protestującym trudno znaleźć będzie odpowiedź na argument brutalnej siły w postaci antyrewolucyjnych milicji, czy nawet – w ostateczności – armii. Korpus Strażników Rewolucji to państwo w państwie i wykorzysta on wszelkie środki, aby utrzymać swoją pozycję, w tym liczne przywileje. Jednocześnie jednak trzeba pamiętać, że szach Pahlawi też krwawo tłumił protesty – ale tylko do momentu, gdy było już dla niego za późno. Z każdym kolejnym wybuchem protestów w Iranie zaobserwować można, że ludzie, którzy wychodzą na ulicę, coraz mniej boją się śmierci. Drugim problemem protestujących jest brak liderów i reprezentacji politycznej. Trudno oczekiwać, aby nawet reformistyczne skrzydło polityków islamskiej republiki, optujące za częściową liberalizacją – znajdujące się zresztą w głębokiej defensywie – mogło poprzeć postulaty sprzeciwiające się szariatowi oraz domagające się końca islamskiej republiki samej w sobie. Do tego dochodzą oczywiste ruchy rządzących w postaci odcięcia kanałów komunikacji (Internet), co skutkować będzie tym, że protesty będą miały charakter rozproszony. Nie widać oznak pękania reżimu od środka (ale też przy takiej blokadzie informacyjnej z zewnątrz jest to nie do dostrzeżenia), co skłania do poglądu, że nawet przy ogromnej determinacji protestujących nie zdołają oni doprowadzić do zmian.
Tyle tylko, że fala niezadowolenia będzie dalej narastać, a nawet najbrutalniejsze stłumienie protestów nie spowoduje, że domagający się zmian zmienią swoje poglądy i oczekiwania. Najwyższy Przywódca nie będzie żył wiecznie, a walka o sukcesję po nim może być bardzo ciekawa, jeżeli politycy zdecydują się wykorzystać w tej rozgrywce aspiracje milionów młodych Irańczyków.
Iran teraz dostarcza broń obecnej, czerwonej, leninowskiej i bolszewickiej Rosji tow. Putina z kgb, fsb, gru. Do piekła z nimi! „Hell awaits„/Slayer Unforgiven.
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Artykuł z miesięcznika:
Odessa nie jest produktem jednego państwa ani jednej ideologii. Polska soft power ma szansę powodzenia tylko wtedy, gdy jej przekaz będzie brzmiał inaczej we Lwowie, Charkowie, Odessie, Użhorodzie czy Kramatorsku
Amerykańskie media społecznościowe pod presją w Europie. Indie i USA kończą spór handlowy. Tajwański Kuomintang szuka porozumienia z Pekinem. Inwestorzy znowu skupują złoto w obawie przed niestabilnością polityczną. Kolejna fala „afery Epsteina” przetacza się przez świat Zachodu. Według MFW kryzys finansowy coraz bardziej prawdopodobny. Koniec układu START. W Ameryce trwa spór o imigrację. Francja ma zatwierdzony budżet na 2026 rok. Co jeszcze wydarzyło się w ubiegłym tygodniu?
Administracja Trumpa – zadufaniem i nieumiejętną dyplomacją – paradoksalnie pcha część europejskich elit ku Chinom
Kolejny tydzień w polityce międzynarodowej przypominał rollercoaster. Przez chwilę mogło się wydawać, że USA podporządkują sobie siłą Grenlandię, niszcząc relacje z sojusznikami z NATO, a Unia Europejska skutecznie zawrze kontrowersyjną umowę z Mercosurem, przeciw której protestowali rolnicy w wielu państwach Unii. Ostatecznie wynik był prawdopodobnie inny, ale zniszczenia po politycznym sztormie pozostały. W tych i innych sprawach piszemy o tym, co rzeczywiście się stało, starając się – jak zwykle – oddzielić medialny szum i polityczne emocje ostatniego tygodnia od rzeczywistych wydarzeń i nowych koncepcji
Nie uciekniemy od ogromnego wyzwania, jakim jest migracja – zarówno legalna, jak i nielegalna, z krajów Globalnego Południa. Jest to nie tylko efekt uboczny zmian klimatycznych
Czy ambicje Amerykanów względem Grenlandii oznaczają koniec NATO? Chiny wysyłają nowe sygnały gotowości wobec Tajwanu. W Japonii zachodzą istotne zmiany polityczne. Rosyjska flota cieni odczuwa problemy, a Ukraina wita nowego ministra obrony. Niemcy niechętnie garną się do służby wojskowej.
Zapisz się na listę mailingową i wybierz, na jaki temat chcesz otrzymywać alerty:
Login lub e-mail
Hasło
Zapamiętaj mnie