Polacy do broni?

Aktualności,

Posłowie Kukiz’15 chcą zmienić ustawę dotyczącą dostępu do broni. Odbierze ona policji prawo do wydawania zezwoleń i zmniejszy uznaniowość państwa w tym zakresie. To byłby krok w dobrym kierunku.

Posłowie Kukiz’15 złożyli w miniony piątek (4.11.2016) projekt ustawy o broni i amunicji. Główne zmiany w stosunku do aktualnie obowiązujących uregulowań prawnych obejmują: przeniesienie kompetencji do wydawania pozwoleń na posiadanie broni z policji do starostw, ograniczenie uznaniowości przy wydawaniu pozwoleń na broń, likwidację podziału pozwoleń na broń palną, ze względu na cel jej posiadania (zamiast tego proponowany jest podział ze względu na cechy techniczne broni palnej oraz możliwość jest noszenia) oraz zaostrzenie kryteriów, które trzeba spełnić, aby móc nosić przy sobie załadowaną broń.

Nowy projekt zdaje się dobrze wpisywać w obserwowany wzrost społecznego zainteresowania bronią palną w naszym kraju. Mniej więcej od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 roku na polskich strzelnicach zaczęło się robić tłoczno. Przy czym błędne jest przyjmowanie, że na skutek bliskości wojny nadzwyczajnie wzrosło zainteresowanie Polaków bronią. Rzut oka na dane dotyczącej szacunkowej ilości broni posiadanej przez cywili w Polsce i w innych krajach europejskich, w tym zwłaszcza u naszych sąsiadów, każe raczej sądzić, że mamy do czynienia nie z nadzwyczajnym zainteresowaniem bronią palną, ale raczej z pewnym powrotem do stanu normalności. Szacuje się, że Polsce przypada średnio 1,3 sztuk broni palnej na 100 obywateli, wliczając w to pozbawioną wartości bojowej, ale reglamentowaną przez aktualnie obowiązującą ustawę broń małokalibrową, sygnałową i alarmową. Tymczasem, według tych samych szacunków Niemcy posiadają 30,3 sztuki broni na 100 obywateli, Czesi odpowiednio 16,3, Słowacy 8,3, Ukraińcy 6,6, Białorusini 7,3, Rosjanie 8,9. Nasz kraj, znajduje się, ex equo z Ekwadorem i Kazachstanem na 142. miejscu na świecie pod względem stopnia nasycenia bronią palną społeczeństwa. Czy jako kraj, u którego sąsiada toczy się wojna możemy sobie na tak daleko idące rozbrojenie pozwolić? Złożony przez Kukiz’15 projekt ustawy o broni i amunicji należy upatrywać jako krok w stronę poprawienia tej sytuacji.

Najwięcej emocji wzbudzać może zmiana modelu reglamentacji dostępu do broni palnej przez obywateli. Aktualnie obowiązująca ustawa i wprowadzany przez nią i akty prawne jej towarzyszące model reglamentacji nie jest w ogólności ani liberalny ani restrykcyjny. Mamy tu do czynienia z przemieszaniem kryteriów łagodniejszych ze skrajnie reglamentacyjnymi, czyli po prostu mamy bałagan. Przykładowo, każdy dorosły obywatel może wejść do sklepu i poza jakąkolwiek kontrolą nabyć broń palną, jakiej używano w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej, czyli np. ciężkie rewolwery kawaleryjskie. Broń taka pod względem funkcjonalnym jest równie celna i zadaje takie same obrażenia jak współczesna broń palna. Istnieje również potencjalnie szeroki dostęp obywateli do broni palnej do celów kolekcjonerskich i sportowych. Aby móc zdobyć pozwolenie na broń palną do omawianych celów trzeba mieć jednak czas, pieniądze i często także mieszkać w pobliżu usytuowania odpowiedniego klubu czy stowarzyszenia. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że takie kryteria reglamentacji trudno uznać za podyktowane względami merytorycznymi.

Od lat popularnie mówi się w środowisku strzeleckim, że aby uzyskać takie pozwolenie trzeba być policjantem albo politykiem, ponieważ policja posiadając uznaniowość decyzyjną przyznaje pozwolenie głównie swoim i odmawia obcym

Natomiast w zakresie możliwości zdobycia pozwolenia na broń palną do ochrony osobistej mamy obecnie do czynienia z systemem skrajnie restrykcyjnym i uznaniowym. Od lat popularnie mówi się w środowisku strzeleckim, że aby uzyskać takie pozwolenie trzeba być policjantem albo politykiem, ponieważ policja posiadając uznaniowość decyzyjną przyznaje pozwolenie głównie swoim i odmawia obcym. Warto tu przywołać sytuację sprzed roku, gdy w sposób niezgodny z prawem w posiadanie broni wszedł ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie PO Cezary Grabarczyk. Ilustracji podejścia policji do równego traktowania obywateli w zakresie starania się o pozwolenie na broń dopełnia wypowiedź byłego już rzecznika policji Mariusza Sokołowskiego, który w wywiadzie stwierdził, że „jesteśmy dość nerwowym społeczeństwem. Ludzie mogą chcieć używać broni jako straszaka w sytuacjach spornych między sobą”.

Nowy projekt ustawy znosi uznaniowość policji. Ustanawia on katalog kryteriów, których spełnienie skutkuje przyznaniem pozwolenia. Co więcej, kompetencje w tym zakresie mają być odebrane policji i przerzucone na starostwa, tak jak było to w II RP. Skoro po 1989 roku odebrano milicji prawo do decydowania o tym, kto zasługuje na paszport, to może teraz, po ponad ćwierćwieczu należy podobnie postąpić z pozwoleniami na broń.

Nowy projekt zmienia model reglamentacji, pod pewnymi go liberalizuje, ale pod pewnymi również zaostrza. Utrzymuje podstawowe kryteria dostępu obywateli do broni palnej, czyli wymóg niekaralności oraz zdrowia psycho-fizycznego. Wyeliminowane zostają generujące koszty regulacje związane z koniecznością uczestnictwa w określonych strukturach. Jednocześnie dla obywateli chcących nosić załadowaną broń przy sobie wprowadza się trudniejszy test umiejętności strzeleckich. Obecnie sprowadza się on do spokojnego ostrzelania jednej tarczy. W nowym projekcie przewidziano, że prawo noszenia załadowanej broni palnej będą mieli tylko obywatele, którzy zdadzą egzamin bardziej odpowiadający realiom użycia broni w sytuacji obrony koniecznej lub stanu wyższej konieczności, gdzie cele trzeba będzie ostrzeliwać pod presją czasu, korzystając z zasłon i dokonując przeładowania. Novum jest także konieczność powtarzania tego egzaminu co pięć lat.

Podsumowując, przyjęcie projektu posłów Kukiz’15 byłoby krokiem w dobrym kierunku.