Newsletter

Pełzający koniec Merkel

Rezygnacja z kandydowania na szefową Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) przez Angelę Merkel to koniec pewnej epoki. Nowy szef chadeków będzie musiał odbudować wiarygodność tej formacji

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Niemiecka kanclerz, która kierowała chadecją przez 18 lat, a polityką RFN przez ostatnie 15 lat, uznawana była przez wielu za najpotężniejszą polityk Unii Europejskiej. Nie bez przyczyny. Jednak kiepski wynik w wyborach do Landtagu Hesji (CDU zdobyła raptem 27 proc. głosów i ledwo-ledwo może kontynuować rządy z Zielonymi, którzy dla odmiany osiągnęli historyczny wynik – 19,8 proc.) spowodował, że Merkel zauważyła, że doszła do ściany. W ogólnoniemieckich sondażach jej ugrupowanie (razem ze swoją bawarską siostrą Unią Chrześcijańsko-Społeczną, CSU) osiąga bardzo niskie wyniki, w okolicach 26 proc. A przecież raptem 5 lat temu chadecy o włos minęli się z absolutną większością, uzyskując 41,5 proc. głosów w wyborach do Bundestagu. Co się stało?

Odpowiedzią na założoną a priori bezalternatywność polityki Merkel było powstanie Alternatywy dla Niemiec (AfD), która przejęła jej bardziej konserwatywnych wyborców, a także zachęciła do głosowania rzesze osób do tej pory nieaktywnych

Warto pamiętać, że w czasach, w których CDU święciła te triumfy, uchodziła ona nie za „partię chadecką”, ale za „partię Merkel”. Kanclerz kierowała swoim ugrupowaniem i krajem, łamiąc dotychczasowe schematy niemieckiej centroprawicy. Przez wielu oskarżana o bezideowość i koniunkturalizm, stała m.in. za decyzją o wycofaniu się z energetyki jądrowej, wspierała politykę pomocową wobec Grecji dotkniętej kryzysem finansowym, godziła się na legalizację małżeństw homoseksualnych, a w 2013 roku otwierała szeroko granice dla uchodźców i imigrantów. Pierwotnie polityka prowadzona w koalicji z socjaldemokratami z SPD czy przez cztery lata z FDP pozwalała Merkel rozpychać się w politycznym centrum, z czasem jednak zaczęła być dla niej kulą u nogi.

To nie tylko kwestia zużycia materiału. CDU straciła bowiem kontakt ze swoją polityczną bazą. Odpowiedzią na założoną a priori bezalternatywność polityki Merkel było powstanie Alternatywy dla Niemiec (AfD), która przejęła jej bardziej konserwatywnych wyborców, a także zachęciła do głosowania rzesze osób do tej pory nieaktywnych. Bardziej liberalni gospodarczo wyborcy mogą głosować na FDP, która za współrządzenie z chadecją w latach 2009-2013 zapłaciła ogromną cenę, pierwszy raz w swej historii wylatując z Bundestagu. Powróciwszy do parlamentu federalnego w 2017, woli teraz okrzepnąć w opozycji, zamiast ponownie brać odpowiedzialność za rządzenie. Wyborcy niezadowoleni z rządów Wielkiej Koalicji mają także do wyboru Zielonych, którzy już od dawna nie są partią radykalnych przedstawicieli pokolenia ‘68, i powoli przejmują od SPD miejsce głównej partii na lewo od centrum.

Dwójka kandydatów na stanowisko szefa CDU jest blisko związana z Angelą Merkel. Annegret Kramp-Karrenbauer jest obecnie sekretarz generalną Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Ma także doświadczenie w kierowaniu rządem, ponieważ przez 7 lat była premierem Kraju Saary. Kilka lat temu doszło do medialnej wymiany zdań między nią a innym kandydatem – Jensem Spahnem, obecnym ministrem zdrowia. Chodziło o małżeństwa homoseksualne. Spahn w innych kwestiach (w tym np. dotyczących aborcji) jest konserwatystą, jednak jest także homoseksualistą i popierał wprowadzenie możliwości zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci. Trudno jednak znaleźć między nim a Kramp-Karrenbauer istotne różnice, jeśli chodzi o podejście do polityki. Inaczej jest jednak z trzecim pretendentem, który ma wręcz osobiste powody, by zostać szefem CDU po Merkel. Friedrich Merz – były europoseł, poseł do Bundestagu i szef klubu chadeków w parlamencie – został bowiem kilkanaście lat temu zepchnięty na boczny tor przez obecną kanclerz. Od 2009 roku nie jest już posłem, co nie znaczy, że zerwał relacje ze swoją partią – przykładowo pełni funkcję pełnomocnika Nadrenii-Północnej Westfalii ds. Brexitu. Komentuje także na bieżąco politykę. Będąc przedstawicielem konserwatywno-liberalnego skrzydła CDU zasłynął propozycją uproszczenia systemu podatkowego, tak by deklaracja podatkowa mogła zmieścić się na… podstawce pod piwo. W udzielonym dwa lata temu wywiadzie stwierdził, że gdyby wiedział, jak rozwinie się sytuacja waluty euro, to w latach 90. kilka razy przemyślałby swoje poparcie dla wspólnej waluty i pewnie byłby przeciw. Merz jest jednocześnie zdeklarowanym zwolennikiem dobrych relacji z USA (w tradycyjno-chadeckim ich rozumieniu) i szefem think tanku Atlantik-Brücke (Most Atlantycki).

Jego kandydatura wzbudza duże zainteresowanie niemieckich mediów, choć trudno powiedzieć, czy to Merz ma największe szanse. Zresztą lista potencjalnych kandydatów nie jest jeszcze zamknięta. Ktokolwiek wygra grudniowe wybory, będzie musiał pogodzić się z tym, że Angela Merkel pozostanie na stanowisku kanclerza. To niezbyt komfortowa sytuacja dla nowego przewodniczącego, który będzie zbierał polityczne owoce jej polityki w kolejnych wyborach – nie jest więc wykluczone, że z czasem nowo wybrany szef chadeków będzie chciał zmiany i na tym stanowisku.