Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Ostatnia szansa prawicy

Skutkiem ubocznym „produktu wyboropodobnego” może być silniejsze niż kiedykolwiek dotąd utożsamienie prawicowości z ciągotami autorytarnymi, a w efekcie – totalne zepchnięcie prawicy do defensywy
Przeprowadzenie 10 maja wyborów prezydenckich zwiększa szanse na reelekcję Andrzeja Dudy. Jednocześnie przy minimalnej szansie, że wszystko będzie w porządku, istnieje bardzo duże zagrożenie, że wybory te mogą nie być powszechne i tajne. Przeprowadzone po kampanii wyborczej, której nie ma, po licznych nagięciach i przypadkach otwartego łamania prawa, mogą być pozbawione w oczach dużej części Polaków legitymacji, choć formalnie oczywiście zwycięzca będzie prezydentem, a Prawo i Sprawiedliwość będzie rządziło bez przeszkód przez dalsze 3 lata. A może i dłużej, bo jeśli np. mimo dowodów na katastrofę wyborów Sąd Najwyższy (będący już przecież po zmianach personalnych wedle zamysłu PiS) elekcję zatwierdzi, a władza się rozzuchwali, to możemy mieć do czynienia z przejściem od demokracji nieliberalnej à la PiS do nowej formy...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz