Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Młodszy brat Chrystusa, chiński syn Boga

170 lat temu Hong Xiuquan ogłosił się Niebiańskim Królem. Jego kilkunastoletnie panowanie nad prawie połową Chin kosztowało życie 20 mln osób, inspirowało Mao – i skutecznie obrzydziło chrześcijaństwo w Państwie Środka

Rok 1836. Do Kantonu na będące przepustką do kariery egzaminy przybywa tysiące studentów z Chin. Wśród tłumów jest 22-letni Hong Huoxiu, nadzieja wioski Guanlubu. Idąc na sesję, Hong spotyka dwóch obcokrajowców. Przemawiają i rozdają dziwną książkę. Hong bierze, rzuca okiem. Dostrzega własne imię.

Znak hong (洪) to dosłownie „potop”. W tej cudzoziemskiej książce woda niszczy wszystko na polecenie Boga, Ye-huo-hua. Środkowo znak, huo (火), to z kolei ogień. Nim to Bóg spala dwa zdeprawowane miasta. Huo to również pierwszy człon imienia Huoxiu. Mamy więc potop i ogień. Oba złączone z Hong Huoxiu. Przypadek?

Hong nie ma czasu by się nad tym zastanawiać. Idzie na egzaminy. Oblewa je.

Po powrocie do domu zapada w trans. Widzi światło. Pojawia się przed nim kobieta. Nazywa go synem. Prowadzi do Ojca, siedzącego na tronie władcy ze złotą brodą, w smoczych szatach. Zapłakany Ojciec opowiada, że stworzył świat. Ale ludzie się od niego odwrócili. Dali się zwieźć demonom, którzy zdobyli ziemię. Diabelskie siły wdarły się też już nawet do nieba. Synu, pomożecie?

Młodszy brat starszego brata

Hong z mieczem w ręku, wsparty przez Starszego Brata, staje na czele obrony. Zwycięża w tym starciu, zrzucając demony na ziemię. Chce dorżnąć watahę, ale Ojciec go zatrzymuje. Nie czas jeszcze. Nakazuje Hongowi przyswojenie świętych tekstów, koniecznych do dokończenia dzieła. Postępy w nauce sprawdza Starszy Brat, srogi, szorstki, niecierpliwy i nerwowy: osobnik ogólnie mało sympatyczny, jak na starszego brata przystało. Po skończonej nauce Ojciec odsyła Honga na ziemię, zmieniając mu drugi człon imienia na quan (全, „pełny”) i nadając tytuł Niebiańskiego Króla.

Hong Xiuquan budzi się ze snu.

Wraca do życia. Ponownie kilka razy podchodzi do egzaminów, zawsze nieudanie. O śnie nie zapomina, tylko go nie rozumie. Aż po kilku latach odnajduje dziwną książkę. Nie wie, że to autorska kompilacja Biblii, stworzona przez protestanckiego konwertytę. Otwiera mu oczy. Zaczyna rozumieć skąd te wszystkie klęski spadające na Chiny (to początki wojen opiumowych). A przede wszystkim: co znaczył jego sen.

Ta kobieta to Maria. Władca ze złotą brodą to Bóg Ojciec, Yehuohua. Potop oraz ogień to zapowiedzi dokończenia misji Honga. Powrotu na ziemię, dobicia diabłów i stworzenia Niebiańskiego Królestwa Wielkiego Pokoju (Tai Ping Tian Guo, 太平天国). Czyli raju na ziemi. Skoro zaś Jezus jest synem Boga, to Hong jest jego młodszym bratem. Chińskim synem Boga.

Trzydziestoletni (!) Hong Xiuquan rusza głosić zreinterpretowaną dobrą nowinę. Chrzcząc zdobywa pierwszych wiernych wśród górskich plemion. Z czasem dołączają do niego członkowie tajnych triad (podziemnych organizacji przestępczych walczących z cesarstwem). Liczba wyznawców rośnie, wraz z nimi radykalizm ruchu, skierowany już wprost w rządzącą mandżurską dynastię Qing, powszechnie uznaną za uzurpatorską. Ścinając warkocz (symbol poddaństwa Chińczyków), zakładając żółte, cesarskie szaty, 11 stycznia 1851, Hong ogłasza się Niebiańskim Królem. Wyzywa Mandżurów od diabłów. Jego egzegeza przemawia do tłumów.

Niech się dzieje wola nieba…

Liczba „wyznawców Boga” jak się nazwali, gwałtownie rośnie. Wspierani przez biedotę, opanowują kolejne obszary południowych Chin, po drodze bezczeszcząc świątynie, mordując mandarynów, rozdając jedzenie ubogim, redystrybuując ziemię i likwidując własność prywatną (oraz krępowanie stóp kobietom). Zakazując opium, handlu, hazardu, rozrywek, picia alkoholu i kontaktów seksualnych. Przyjemności muszą poczekać na ostateczne zwycięstwo. Do jego czasu obowiązuje spartańska dyscyplina – z systemem oceny zachowania bojowników w trakcie walk – oraz purytańska moralność, z całkowitą kontrolą życia prywatnego i koniecznością publicznej spowiedzi. Znosząc największe wyrzeczenia, walczą z niespotykanym dotąd w Chinach fanatyzmem religijnym. Wszystko by urzeczywistnić Wielki Pokój (chiń. 太平,Tai Ping), stąd zwani będą Tajpingami.

Hong z mieczem w ręku, wsparty przez Starszego Brata, staje na czele obrony. Zwycięża w tym starciu, zrzucając demony na ziemię. Chce dorżnąć watahę, ale Ojciec go zatrzymuje. Nie czas jeszcze

Osłabiona dynastia mandżurska spóźnia się z reakcją. Potem jest za późno. Tajpingowie zajmują połacie południowych i wschodnich Chin. Po latach okażą się największym i najkrwawszych – do czasu komunistów – powstaniem chłopskim w historii Chin. W 1853 r., opanowawszy ogromne obszary nad Jangcy, biorą szturmem Nankin. Po wyrżnięciu obrońców, proklamują go stolicą, Nowym Jeruzalem.

W miarę postępów powstania na jego stronę przechodzą urzędnicy cesarscy ze zdobytych terenów. Intelektualiści wiedzą jak żyć z nową władzą: tak poprzestawiają przecinki w konfucjańskiej klasyce, iż wychodzi z nich pełna zgodność z dobrą nowiną Hong Xiuquana. Ważniejsi od obrotowych inteligentów są jednak górnik Xiao Chaogui i chłop Yang Xiuqing. Choć wszystko zaczęło się od objawienia Hongowi we śnie jego przeznaczenia, z czasem prywatne wizje się skończyły. Bóg najwyraźniej wybrał inną formę komunikacji ze swym (drugim) synem: poprzez Xiao i Yanga. Niczym prorocy, zapadali w trans i przemawiali głosami odpowiednio Starszego Brata Jezusa i Boga Ojca. Hong pogodził się z wolą nieba i zaakceptował ten modus operandi. Tym bardziej, że było to dość użyteczne: pozwalało tropić zdrajców w szeregach. Dokonywać, liczonych w dziesiątkach tysięcy, egzekucji diabłów ukrytych wśród lojalnych wyznawców, demaskowanych dzięki wizjom Xiao i Yanga. Prorocy pną się w hierarchii, stając się głównymi doradcami Niebiańskiego Króla.

Jaką czapkę nosi Bóg?

Niestety, w drodze na Nankin, Xiao, głos Starszego Brata Jezusa, popada w niełaskę, ale szczęśliwie dla sprawy wkrótce ginie w walce, co rozwiązuje protokolarny problem jego istnienia (i kończy udział Jezusa w tej opowieści). Los Xiao działa dość odstraszająco na Yanga, któremu wizje nagle się kończą.

Po zdobyciu Nankinu Tajpingowie kontynuują ofensywę na wszystkich frontach. Choć nie udaje się zająć Pekinu, to rebelianci zagarniają połacie centralnych Chin, tworząc z nich spichlerz państwa, obejmującego w tym momencie prawie 1/3 Państwa Środka. Pod koniec 1853 r. Niebiańskie Królestwo rozkwita.

Od zdobycia Nankinu obcokrajowcy kilkukrotnie próbowali nawiązać kontakt z Tajpingami

Wtedy właśnie Bóg Ojciec postanawia znów odezwać się ustami Yanga. Napomina Honga, swego (drugiego) syna, który popadł w pychę. Odgrodził się od wyznawców pełnym przepychu pałacu, traktując ich jak niewolników. Pełną garścią czerpał z zakazanych innym uciech, utrzymując własny harem. Ponadto Bóg, ustami Yanga, łagodzi restrykcje seksualne dla wiernych (cotygodniowe wizyty dla nadgorliwych zastępują pełny zakaz) oraz przywraca do łask wiele konfucjańskich zasad. Tym samym daje odpór mandżurskiej propagandzie, zarzucającą Tajpingom chęć unicestwienia chińskiej kultury i zastąpienia jej obcym kultem. Na tej wojnie informacyjnej trudno odmówić Bogu (lub Yangowi) zmysłu Realpolitik. Młodszy brat Chrystusa sypie głowę popiołem i nadaje Yangowi tytuł Parakleta, utożsamiając go z Duchem Świętym. Wizje stają się częstsze, a wpływ Yanga na kierowanie państwem rośnie.

W tym momencie pojawiają się Europejczycy.

Od zdobycia Nankinu obcokrajowcy kilkukrotnie próbowali nawiązać kontakt z Tajpingami. Pomimo, zdawałoby się, wspólnej wiary, porozumienie rozbija się o kwestie protokolarne. Obcokrajowcy nie chcą złożyć hołdu Hongowi jako Królowi Niebiańskiemu. Jeden z zawróconych statków wysyła wszakże list z pytaniem czemu Hong Xiuquan nazywa siebie młodszym bratem Chrystusa, a Yang Xiuqing zowie się Duchem Świętym.

„Bóg tak chciał” dostają odpowiedź, wraz z szeregiem pytań zwrotnych. „Jakiego wzrostu i jakiej postury jest Bóg?”, „Jak duży brzuch ma?”, „Jaką ma brodę? „Jaką nosi czapkę?”, „W co się ubiera?”, „Czy jego Pierwszą Żoną jest Niebiańska Matka, ta sama, która urodziła Starszego Brata Jezusa?”, „Czy do narodzin Jezusa miał jakichś synów?”, „Ile ma w tym momencie wnuków?”, itp. Podobne pytania o wzrost, wagę itp. dotyczą Jezusa, uzupełnione jeszcze zapytaniem o ilość jego synów i córek oraz ich wiek. Do tego dochodzą wątpliwościami natury ogólnej:, „Ile jest Niebios?”, „Które jest najwyższe?”, „Czy Bóg układa wiersze?”, „Jakie ma usposobienie?”.

Skonfundowani marynarze urządzają zebranie, które sarkastycznie nazwą „Synodem”, a następnie odpisują wyznaniem wiary chrześcijańskiej, bez żadnych młodszych braci Jezusa. Po otrzymaniu odpowiedzi „Synodu” Yang wpada w trans. Bóg jego ustami oświadcza, że teksty zachowane u obcokrajowców zawierają szereg błędów i nie mogą już być podstawą wiary. Od tej pory jedynym źródłem prawdy są wizje Yanga.

Młodszy brat Chrystusa kontra Głos Ducha Świętego

Te stają się regularne. Bóg Ojciec ustami Yanga roztrząsa sprawy małe i wielkie, kwestie ważkie i najdrobniejsze szczegóły. A także upokarza osobistych wrogów Yanga: pozostałych doradców Niebiańskiego Króla. Tajpingowie kierowani przez Yanga osiągają kilka strategicznych zwycięstw, a Głos Ducha Świętego wykorzystuje sukces, posyłając najważniejszych dowódców daleko od stolicy. Po czym prosi Honga, by i jemu przyznał, zarezerwowany dla Niebiańskiego Króla, tytuł „Pana 10 tysięcy lat” (czyli wieczności). Tytuł „Pan 9 tysięcy lat” jest już dla Yanga za skromny.

Wtedy dopiero do młodszego brat Chrystusa dociera, że Głos Ducha Świętego stał się heretykiem. Zmarginalizowany i pozbawiony generałów Hong gra na czas, potajemnie wzywając do Nankinu swoich dowódców. Część dociera wcześniej i – nie zważając na nieustanne wizje Boga Ojca mówiącego ustami Yanga o ich zdradzie – wkracza do miasta, mordując Yanga, jego rodzinę i stronników. Przez miesiące generałowie dokonują wielkiej czystki dziesiątków tysięcy podejrzanych o sprzyjanie Głosowi Ducha Świętego. Idąc za ciosem, nawet Honga chcą odesłać do nieba, lecz na ratunek przychodzą mu oddziały, które wróciły do stolicy z opóźnieniem.

Kilkadziesiąt lat po swojej śmierci “młodszy brat Chrystusa” doczekał się nieoczekiwanego fana: Mao Zedonga

Niebiańskie Królestwo jest poważnie osłabione przez schizmę, czystki i walki wewnętrzne. Ale inni mają gorzej. Mandżurowie nie są w stanie tego wykorzystać, bo właśnie przegrywają drugą wojnę opiumową i zbierają zgliszcza ze Starego Pałacu Letniego. Hong Xiuquanowi z kryzysu pomaga wyjść jego (ziemski) kuzyn, Hong Rengan, wszechstronnie wykształcony, były mieszkaniec Hongkongu, przybyły do Nankinu na wieść o sławie krewniaka. Kuzyn  modernizuje państwo; opracowuje również plan blitzkriegu, zakładający zdobycie Szanghaju, stworzenie nowoczesnej marynarki i desant na Pekin.

W sierpniu 1860 Tajpingowie dochodzą na przedmieścia Szanghaju, kontrolowanego przez obcokrajowców, najważniejszego i najbogatszego portu Chin. Są zdumieni, że obcokrajowcy – podburzeni przez misjonarzy – nie tylko nie pomagają wojskom młodszego brata Chrystusa, ale aktywnie się przed nimi bronią. Tajpingowie zwijają oblężenie, lecz wracają potężniejsi w styczniu 1862 r. Otaczają miasto, mają miażdżącą przewagę w ludziach i sprzęcie. Los Szanghaju wydaje się być przesądzony.

I wtedy spada śnieg. Ogromny, potężny, nieustający, niewidziany tu od stu lat. Odziani w lekkie stroje Tajpingowie przegrywają z pogodą i wycofują się. Dla obcokrajowców to cud. Podbudowani, idą za ciosem. Łączą siły z Mandżurami, tworzą oddziały ochotników, najemnicy, na czele z kapitanem Gordonem (zginie później w Chartumie) zasilają cesarską armię. Rozpoczynają kontrofensywę.

Dla ludzi żyjących pod rządami Tajpingów będzie ona wybawieniem. Niebiańskie Królestwo Wielkiego Pokoju przyniosło powszechny głód, terror, nędzę. Wsie i miasta poszły z dymem, wyludniły się, opustoszały. Sen Hong Xiuquana kosztował życie ponad 20 milionów ludzi. Kolejne dziesiątki milionów wpędził w straszliwą biedę. Całkowicie skompromitował również w Chinach chrześcijaństwo.

Inspiracja Mao

Czas Tajpingów dobiega końca. Zdziesiątkowana armia wycofuje się do Nankinu. Generałowie proszą Niebiańskiego Króla o zgromadzenie zapasów zboża. Hong lekceważy zagrożenie. Wiarę pokłada w interwencję Starszego Brata Jezusa, który wybawi Nowe Jeruzalem na czele Niebiańskiej Armii. Potem jest już za późno. W październiku 1863 r. wojska mandżurskie odcinają linie zaopatrzenia, w grudniu zaczyna się oblężenie, 19 czerwca 1864, po bohaterskiej obronie do samego końca, Nankin pada.

Wojska mandżurskie dokonują masakry obrońców i całkowicie niszczą miasto. Wkrótce też zaczną systematyczne starania o zatarcie wszelkich śladów po istnieniu Tajpingów. Najbliżsi Hong Xiuquana próbują ucieczek na różne sposoby. Wszyscy zostają złapani i poćwiartowani. Sam Niebiański Król tego nie doczeka. W kwietniu, gdy sytuacja staje się krytyczna z powodu wyczerpania się zapasów, młodszy brat Chrystusa oświadcza, że należy jeść rosnące na ulicach chwasty. Zamienią się one w ustach wierzących w mannę. W ten sposób Bóg Ojciec uratuje ich, tak, jak ongiś wyratował Naród Wybrany. Hong sam daje dobry przykład. Zapada na nieznaną chorobę. Umiera 1 czerwca 1864 r. Nie zmartwychwstaje.

Nie zostaje jednak zapomniany, mimo systematycznych starań Mandżurów. Kilkadziesiąt lat po swojej śmierci “młodszy brat Chrystusa” doczekał się nieoczekiwanego fana: Mao Zedonga. Przywódca komunistów wyraźnie polubił totalitarne praktyki i próby inżynierii społecznej Honga. Twórczo rozwinął publiczną spowiedź, tworząc spektakle samokrytyki. Znacznie udoskonalił metody inwigilacji i kontroli społeczeństwa. A przede wszystkim, Mao napisał historię Tajpingów od nowa, tworząc z nich protosocjalistów, walczących z feudalnym uciskiem, a z Honga postępowego rewolucjonistę. Tylko wątki chrześcijańskie wygumkował. Chińczycy powszechnie znają – bo uczy się  tego w szkole – historię Tajpingów. W niemal każdym mieście ChRL są ulice nazwane na ich cześć (a w Pekinie są wzmiankowani na obelisku na placu Tiananmen), zaś poświęcone im wystawy zdobią muzea (sam Hong ma ich kilka). Jednego tylko Chińczycy nie za bardzo wiedzą: że Hong Xiuquan uważał się za młodszego brata Chrystusa.

 

Pisząc artykuł korzystałem z ksiązki Jonathana Spence’a, ”God’s Chinese Son. The Taiping Heavenly Kingdom of Hong Xiuquan”. W 2009 r. na nieistniejącym już portalu Mojeopinie ukazał się mój poprzedni artykuł o Tajpingach, wykorzystałem tu niektóre jego fragmenty.

Stały współpracownik "Nowej Konfederacji", ekspert ds. współczesnej Birmy i relacji rosyjsko-chińskich, adiunkt w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ, autor ośmiu książek, w tym dwóch bestsellerów naukowych - "Niedźwiedź w cieniu smoka. Rosja-Chiny 1991-2014" (Kraków, Akademicka 2014) i "Pani Birmy. Biografia polityczna Aung San Suu Kyi" (Warszawa, PWN 2015) oraz prac międzynarodowych m.in. "Russia and China. A Political Marriage of Convenience" (Oppladen-Berlin-Toronto 2017) i "A Political Biography of Aung San Suu Kyi" (Routledge: New York-Abington 2020)

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Młodszy brat Chrystusa, chiński syn Boga”

  1. Jakub Grzywaczewski pisze:

    To chyba jedyna nadzieja USA na zwycięstwo, że Chiny znowu się podzielą i zaczną wojować same ze sobą. Tymczasem jest odwrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz