Człowieczeństwo w nieludzkim świecie

„Black Mirror” nie jest serialem łatwym, miłym i przyjemnym. Widzowie oczekujący czystej rozrywki nie znajdą jej w produkcji Brookera. Natomiast osoby szukające pytań, nietuzinkowych teorii oraz szczypty grozy i technologicznych niuansów z pewnością będą usatysfakcjonowane

 

Ten artykuł powstał dzięki hojności Darczyńców NK. Zostań jednym z nich!

 

Strach przed rozwojem technologicznym towarzyszył rodzajowi ludzkiemu od dawna. Już pierwsza powieść uznawana za narodziny współczesnego science fiction – „Frankenstein” Mary Shelley z 1818 roku opowiada o zagrożeniu jakie mogą nieść eksperymenty naukowe. Pojawia się pytanie o ocenę moralną efektów badań naukowych aktualne do dzisiaj.

Podobne pytania, wraz z gruntowną analizą socjologiczną, pojawiają się w twórczości ojca nowoczesnej fantastyki naukowej, Herberta George’a Wellsa. W „Wehikule czasu” (1895) snuje on ponurą wizję rozwoju ludzkości na przestrzeni kilkuset tysięcy lat. W „Wyspie doktora Moreau” (1896) Wells ostrzega przed eksperymentami i modyfikacjami genetycznymi, a w „Niewidzialnym człowieku” (1897) przed dostępem do „gadżetów” dających użytkownikowi moc nadludzką. Wydane w 1909 roku opowiadanie E.M. Forstera „Maszyna staje” to ponura wizja przyszłości, gdzie ludzie żyją co prawda dostatnio, ale w oderwaniu od tradycyjnych więzi społecznych, bez rodziny. Nad wszystkim opiekę sprawuje wszechmocna Maszyna. Człowiek jest tylko mało istotnym elementem funkcjonowania całości.

Działania bohaterów ukazują człowieczeństwo i stanowią próbę ocalenia ludzkich odruchów w sytuacji, gdzie czynniki zewnętrzne stanowią nienaruszalny monolit

Następne pokolenia twórców kontynuowały ten pesymistyczny nurt, na co wpływ miały ich doświadczenia historyczne, w tym przypadku m.in. dwie wojny światowe czy narodzenie się totalitaryzmów. Jak ujął to John Campbell (wieloletni redaktor naczelny periodyku „Astounding Science Fiction”): „Literatura piękna to jedynie zapis naszych marzeń; science fiction składa się z nadziei, marzeń i obaw (bowiem niektóre marzenia senne są koszmarami) społeczeństwa o podbudowie technicznej” (James Gunn, Droga do science fiction, tom 3, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1987).

Rozwój technologiczny z pewnością niesie wiele zagrożeń. Internet zmienił podejście do komunikacji, wymiany myśli, poglądów, stał się narzędziem dystrybucji idei i efektów twórczego myślenia (w postaci muzyki, literatury czy filmu). Jednocześnie sprowadził część interakcji społecznych do prostackich zachowań. Obraz polityczny i społeczny kształtują memy, znajomości zawiera się za pomocą portali społecznościowych czy aplikacji randkowych, handel w sieci to potężna część gospodarki w krajach rozwiniętych. Dodatkowo dochodzi element inwigilacji zachowań ludzkich przez organizacje państwowe i prywatne, oraz, co warto podkreślić przestępców czy grupy terrorystyczne. Oddajemy swą prywatność i poglądy innym, za darmo, czując się bezpiecznie, nie zdając sobie sprawy z istniejących zagrożeń.

W dobie współczesnej telewizji lękami, które mogą dotykać społeczność, zajął się Charlie Brooker, brytyjski scenarzysta, pisarz, satyryk. W roku 2008 był współtwórcą pięcioodcinkowego serialu „Dead Set”, przepełnionej czarnym humorem produkcji wyśmiewającej programy typu Big Brother, tylko tym razem rzecz dzieje się po apokalipsie zombie. Dobre przyjęcie tego serialu zaowocowało kilka lat później realizacją „Black Mirror”, antologii science fiction utrzymanej w dystopijnych klimatach i niepozbawionej elementów typowego dla Brytyjczyków poczucia humoru. Jednak całość jest zdecydowanie mroczna, autor ukazuje rozwój technologiczny i społeczny jako proces dehumanizujący ludzkość, technologia jest narzędziem odbierającym wolność i pozwalającym sprawować kontrolę nad każdym elementem życia jednostki.

Charlie Brooker nie boi się kontrowersji. Debiutancki odcinek „Black Mirror” opowiadał o porwaniu księżniczki Susannah z brytyjskiej rodziny królewskiej przez zdesperowanego artystę. Warunkiem uwolnienia kobiety jest odbycie stosunku seksualnego ze świnią przez premiera, na żywo, w telewizji. Ten makabryczny pomysł służy Brookerowi do pokazania siły mediów oraz newsów kształtujących opinię publiczną. Jest też ostrzeżeniem przez rosnącą tabloidyzacją środków masowego przekazu. Temat kształtowania opinii publicznej przez media powraca też w „The Waldo Moment”, trzecim odcinku drugiego sezonu. Opowiada on o komiku, który wciela się w animowanego niedźwiadka imieniem Waldo. Postać jest wulgarna, ale zabawna. By podnieść jej popularność satyryk prowokuje polityków podczas wyborów. Dysputy polityczne z Waldo okazują się mieć znaczący wpływ na wynik wyborów. Narzucają się analogie z sytuacją polską. Polityczne sukcesy (chwilowe lub długotrwałe) Stana Tymińskiego, Andrzeja Leppera czy innych polityków określanych jako populiści mają swoje źródło w sferze związanej z mediami. W obiegu informacji, newsach, epatowaniu tanią sensacją i przekazem opartym na hasłach, sukcesy osiągnęli też przedstawiciele nowego dziennikarstwa, blogerzy, administratorzy profilów na YouTube i użytkownicy Twittera. W naszym kraju przykładem może być blogerka Kataryna, która dzięki popularności wpisów na portalu Salon24.pl trafiła na łamy tygodnika „Do Rzeczy”. Popularność osiągnęli też autorzy opisujący teorie dotyczące katastrofy smoleńskiej, np. bloger używający pseudonimu Aleksander Ścios. W przypadku dziennikarstwa internetowego pojawiają się wątpliwości. Anonimowość twórców sprawia, że w Internecie publikowane są teorie spiskowe, niepotwierdzone wydarzenie lub wypowiedzi. Często też na podstawie plotek tworzone są teksty komentowane w tradycyjnych mediach. Zdarza się, że wpisy zawierające fałszywe informacje zamieszczone na Twitterze były cytowane przez prominentnych polityków co mogło wpływać na ich wiarygodność. Zdarza się też, że informacje niskiej jakości lub zawierające nieprawdę osiągają popularność wypierając wiadomość o dużej wartości merytorycznej. Osobnym tematem jest możliwość wpływu na chaos informacyjny mogą mieć służby specjalne różnych państw. Celowe umieszczanie tzw. fake newsów jest jedną z metod wojny informacyjnej.

„Black Mirror” dotyka także sfery kontaktów międzyludzkich. W odcinku „Nosedive” z trzeciego sezonu przedstawia świat, gdzie każde ludzkie zachowanie jest oceniane przez innych za pomocą aplikacji będącej skrzyżowaniem Facebooka i Instagrama. Postawa zgodna z życzeniami i wyobrażeniami innych ludzi skutkuje otrzymaniem punktów, negatywna ich odjęciem. Liczba punktów na osobistym koncie decyduje o statusie materialnym i towarzyskim w społeczności. Polski miłośnik science fiction znajdzie tu dalekie echa powieściowego świata z „Limes inferior” Janusza Zajdla, obserwator współczesności ocenę danej osoby za pomocą liczby tzw. lajków na Facebooku. W rzeczywistości Internet też daje możliwość kreacji samego siebie, wzrostu popularności i rozpoznawalności. A to powoduje, że sukces wizerunkowy jest możliwy do przełożenia na sukces finansowy. Wielu blogerów czy youtuberów zarabia na życie publikując w sieci. Niektórzy robią to w pełni profesjonalnie, dostarczając materiały wysokiej jakości, ale zdarzają się przypadki osobowości internetowych zarabiających na publikacjach tabloidopodobnych, a nawet zahaczających o patologię.

Widać zmianę spojrzenia na lata osiemdziesiąte, epokę Reagana i wzrostu dobrobytu. Obecnie, w czasach po 11 września, po kryzysach finansowych i społecznych, coraz częściej postrzegana jest ona jako magiczna kraina dzieciństwa, pełna uśmiechu

Serial szeroko korzysta z klisz literatury fantastycznej oraz dziedzictwa popkulturowego. Znajdziemy w nim odniesienia do prozy Philipa K. Dicka, Stephena Kinga, Douglasa Adamsa („Autostopem przez galaktykę), „Paragrafu 22” Josepha Hellera, filmów postapokaliptycznych, komiksów, seriali (w tym kultowych dziś „Star Trek” czy „Stefy mroku”), gier komputerowych (m.in. „Fallout”, „Grand Theft Auto”, „DeusEx”) oraz bogatego dorobku kina science fiction m.in. serii „Terminator”, „Mad Max” czy „2001: Odysei kosmicznej” czy horrorów z brytyjskiej wytwórni Hammer. Źródłem pomysłów są też aktualne trendy w polityce, rozwoju społecznym i technologicznym. Dlatego też wśród tematów poruszanych przez twórców mamy zagrożenia terrorystyczne, inwigilację, tematykę dotyczącą sztucznej inteligencji i jej wpływu na rzeczywistość. Warto podkreślić, że bohaterowie pokazani na ekranie, poza kilkoma wyjątkami, dążą do pozytywnych celów. Potrafią poświęcić swe dobro, a nawet i życie dla innych osób, czy do realizacji pozytywnych planów. Jednak starania protagonistów skazane są na niepowodzenie. Świat, w którym żyją został tak zaprojektowany, że nie istnieje nawet drobna szansa na zmianę. Działania bohaterów ukazują człowieczeństwo i stanowią próbę ocalenia ludzkich odruchów w sytuacji, gdzie czynniki zewnętrzne stanowią nienaruszalny monolit. Przypomina to bunt Winstona Smitha z „Roku 1984” Orwella. Nie jest to działanie pozbawione sensu, twórcy „Black Mirror” kreując nieprzyjazny świat, niosą przestrogę i przypominają o wartościach ogólnoludzkich, takich jak humanizm, współpraca, empatia, miłość czy poświęcenie dla dobra innego człowieka.

Zresztą nie wszystkie odcinki omawianego serialu zdają się być pesymistyczne. Po przejęciu produkcji przez Netflix (seria trzecia i czwarta) pojawiły się historie podszyte optymizmem lub nadzieją. Szczytowym osiągnięciem tego nurtu w serialu jest odcinek „San Junipero” będący swoistą próbą oswojenia ze śmiercią. W jego fabule widać nawiązania do klasycznej powieści Philipa K. Dicka „Ubik”. Z drugiej strony ciekawe jest, że Brooker i współpracujący z nim scenarzyści odrzucają konotacje religijne, zaproponowane przez nich miejsce nie przypomina żadnej z koncepcji eschatologicznych, jest całkowicie świeckim wyobrażeniem miejsca pełnego szczęśliwości. Dodatkowego smaczku dodaje fakt umiejscowienia miejsca akcji w kalifornijskim nadmorskim mieście w latach osiemdziesiątych XX wieku, co daje twórcom możliwość popkulturowych nawiązań do tego okresu. Co ciekawe widać zmianę spojrzenia na ten okres, epokę Reagana i wzrostu dobrobytu. Obecnie, w czasach po 11 września, po kryzysach finansowych i społecznych, coraz częściej postrzegana jest ona jako magiczna kraina dzieciństwa, pełna uśmiechu. W podobnym tonie lata osiemdziesiąte przedstawione są w innych produkcjach Netflixa – „Stranger Things” i „Dark”.

Nuta optymizmu pojawia się także w najnowszym sezonie czwartym. Odcinek „Hang the DJ” opowiada o aplikacji kojarzącej pary i ustalającej długość trwania związku. Wszystko po to, by dobrać idealnego partnera. Z jednej strony sam pomysł przeraża. Jest to doprowadzenie idei Tindera czy Badoo do form totalitaryzmu. Sztuczna inteligencja kieruje życiem uczuciowym ludzi. Nie ma miejsca na pomyłki, program komputerowy jest praktycznie doskonały, ale okazuje się, że jednak nie uwzględnia on ludzkich reakcji, takich jak lęk przed odrzuceniem, niepewność czy intuicja. W naszym życiu spotykamy się z reakcjami pozytywnymi lub negatywnymi już przy pierwszym kontakcie. Z niektórymi osobami, nawet nie znając ich zbyt długo, możemy przebywać z przyjemnością, wymieniać poglądy i współpracować. Inne osoby odrzucamy już od pierwszego kontaktu. Program działa według statystyki, kreując związki na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa. Jednak postawa głównych bohaterów i autentyczne uczucia, które się w międzyczasie pojawiają, pozwalają widzowi na znalezienie pozytywnego przesłania. Podobnie w odcinku „USS Callister”, gdzie poruszono kwestie uzyskania władzy, praktycznie boskiej, przez osobę pełną kompleksów, niedocenianą przez otoczenie. Dzięki współpracy i poświęceniu grupa ludzi jest w stanie stawić czoła śmiertelnemu zagrożeniu ze strony „kandydata na Boga”.

Wykreowany świat, w którym toczy się akcja serialu, ostatecznie jednak nie napawa optymizmem. Skumulowano w nim wszystkie zagrożenia, które niesie ze sobą rozwój technologii. Autorzy pokazują nam ludzkie przywary, sytuacje, gdy przy wykorzystaniu umiejętności informatycznych lub dostępu do najnowocześniejszych rozwiązań technicznych ludzie zamieniają życie innych w piekło. Pojawiają się zarazem pytania o to, czy postęp jest równoznaczny z poprawą jakości życia. Odpowiedzi nie są jednoznaczne. Wygoda czy dobrobyt mogą być okupione utratą wolności podejmowania decyzji czy nawet ubezwłasnowolnieniem. Jednocześnie możliwość kontroli każdego aspektu życia sprawia, że osoby sprawujące władzę mogą tworzyć iluzje zagrożeń wewnętrznych lub zewnętrznych. O takiej sytuacji pisał Janusz Zajdel w powieści „Paradyzja”, gdzie domniemany raj był w istocie więzieniem dla jego mieszkańców. Serial porusza też kwestie zagubienia jednostki w nowoczesnym świecie, gdzie technologia jest wyznacznikiem stylu życia. Ważnym aspektem „Black Mirror”, istnym światełkiem w odbiciu czarnego lustra jest postawa bohaterów, którzy zachowali człowieczeństwo. Są zdolni do poświęcenia, próbują zastaną rzeczywistość naprawiać, a nie jej ulec. Głębokie uczucia, empatia, przyjaźń i miłość – wszystkie te aspekty, które definiują homo sapiens – są dla twórców „Black Mirror” ważne i godne podkreślenia. Przypominają się słowa, który w powieści „Płyńcie łzy moje, rzekł policjant” napisał Philip K. Dick: „Miłość to ojciec ratujący dzieci z płonącego budynku, wynoszący je i ginący przy tym. Kiedy kochasz, przestajesz żyć dla siebie, żyjesz dla innej osoby”. O tym starają się pamiętać twórcy serialu. Bo świat stechnologizowany może zamienić życie w koszmar, więzienie czy nawet doprowadzić do śmierci. Uczucia, które łączą ludzi, są wyznacznikiem człowieczeństwa.

„Black Mirror” to produkcja nieszablonowa. Ze wszech miar można polecić ją miłośnikom fantastyki i dystopii. Dodatkową zaletą serialu jest to, że poszczególne odcinki stanowią zamkniętą całość. Widz nie przepadający za rozwiązaniami typowymi dla s-f może być zaintrygowany odcinkami o tematyce społecznej. Mam tylko ostrzeżenie: „Black Mirror” nie jest serialem łatwym, miłym i przyjemnym. Widzowie oczekujący czystej rozrywki nie znajdą jej w produkcji Brookera. Natomiast osoby szukające pytań, nietuzinkowych teorii oraz szczypty grozy i technologicznych niuansów z pewnością będą usatysfakcjonowane.

„Black Mirror”
Serial telewizyjny
Produkcja: Wielka Brytania, USA
Emisja: Netflix
Twórcy: Charlie Brooker, Annabel Jones

 

absolwent Wydziału Politologii UMCS w Lublinie. Autor tekstów zamieszczonych w książce "Dzieje i ruchy współczesnego ekstremizmu politycznego" (pod red. prof. Edwarda Olszewskiego) i Zeszytach Naukowych Puławskiej Szkoły Wyższej oraz licznych portalach internetowych. Wieloletni członek Stowarzyszenia KoLiber. Przedsiębiorca. Miłośnik popkultury, literatury science fiction oraz niebanalnej muzyki. Czasami bloger.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Człowieczeństwo w nieludzkim świecie”

  1. finktank pisze:

    Zupełnie nie rozumiem fascynacji tym serialem, ja nie byłem w stanie przebrnąć przez pierwszy sezon, ten serial jest rozlazły i nudny, nie odkrywa nic nowego, mam wrażenie że fani tego serialu urodzili się wczoraj, ja wychowałem się na the outer limits (po tamtej stronie) i z archiwum x i może dlatego tak mam, teraz ludzie mają inną wrażliwość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz