Chiński smok powinien jeszcze podrosnąć

Aktualności,

Sugestie, iż USA mogą wkrótce utracić na rzecz Chin przewagę technologiczną, wydają się przedwczesne. Mają one chyba głównie chronić amerykański budżet zbrojeniowy przed cięciami.

Najnowszy raport Pentagonu na temat rozwoju chińskich sił morskich i powietrznych jest

dokumentem niezwykle ciekawym, aczkolwiek dla uważnych obserwatorów modernizacji Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nie wnosi nic nowego. Raport jest z jednej strony rzeczową analizą istniejącego stanu rzeczy, z drugiej zaś doskonale wpisuje się w działania amerykańskich wojskowych zmierzające do ograniczenia programu oszczędnościowego narzuconego przez Waszyngton.

Sam raport zgrabnie łączy się z wywiadem, jakiego na początku stycznia podsekretarz ds. zakupów, technologii i logistyki w Departamencie Obrony Frank Kendall udzielił tygodnikowi „Defense News”. Zdaniem Kendalla USA mogą utracić przewagę technologiczną, którą zdobyły po zakończeniu II wojny światowej. Wobec aktualnych cięć budżetowych przemysł zbrojeniowy nie otrzymuje dostatecznych funduszy na rozwój technologii, pozwalających zwyciężać w konfliktach za 20 lat.

„Defense News” zauważa przy tym, że sytuacja nie jest tak tragiczna, jak malują ją Departament Obrony i przemysł zbrojeniowy. Po załamaniu w ostatnich latach budżet Pentagonu ma zacząć od przyszłego roku znowu rosnąć, a wydatki będą wyższe, niż początkowo planowano.

Naturalnie w ostatnich latach byliśmy świadkami realizacji kilku spektakularnych chińskich projektów w dziedzinie lotnictwa i marynarki wojennej, z myśliwcem J-20 i lotniskowcem Liaoning na czele. Oprócz nich ujawniono nowe pociski balistyczne i manewrujące, a stocznie opuszczają coraz większe liczby nowoczesnych fregat i korwet. Wszystkie te dokonania nie prowadzą jednak do jakiegoś nagłego zrównania się militarnego potencjału chińskiego z amerykańskim.

Bardzo obrazowe będzie tutaj porównanie całościowych wydatków wojskowych Chin z pieniędzmi będącymi do dyspozycji Pentagonu. Budżet obronny ChRL rośnie nieprzerwanie od 22 lat, od 2006 podwoił się, a w 2013 r. osiągnął 720,2 mld juanów, czyli 114,3 mld USD. Tymczasem same wydatki na badania i rozwój Pentagonu, pomimo sekwestru, wynosiły w roku ubiegłym 68 mld dol. W roku 2009 było to ponad 80 mld, kwota ta ma zostać ograniczona do 65 mld dol. w 2018 r.

Celem Chin nie jest, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości, dorównanie amerykańskiej potędze militarnej, ale wyszukanie jej słabych punktów

Jak więc widać, same tylko amerykańskie wydatki na nowe technologie to połowa całego chińskiego budżetu obronnego. Najnowsze uzbrojenia typu chińskiego mają wejść do seryjnej produkcji ok. 2020 r. Ten właśnie rok autorzy raportu uznali za przełomowy dla stosunku sił między obydwoma państwami. Jednak Chińczycy są bardziej wstrzemięźliwi i uważają, że korzystny stosunek sił zostanie osiągnięty dopiero ok. 2030 r.

Pojawia się także kilka problemów dotyczących chińskiego sprzętu najnowszej generacji. Po pierwsze: nowoczesne konstrukcje lotnicze mają wejść do służby dopiero na początku następnej dekady, przy czym raport Pentagonu zdaje się nie uwzględniać największej bolączki chińskiego przemysłu lotniczego, jaką jest brak odpowiednich silników.

Jednostki napędowe dla najnowszych myśliwców są importowane z Rosji, a Chińczycy nie są w stanie poradzić sobie z ich kopiowaniem. Pomimo dużego nakładu sił i środków efekty prac nad własnymi silnikami wydają się mizerne. Opinię tę utwierdza wstrzemięźliwość chińskich wojskowych i decydentów w wypowiedziach na ten temat.

Po drugie: trudno powiedzieć coś więcej w sprawie jakości nowego sprzętu, zwłaszcza seryjnie już budowanych typów okrętów. Do tej pory nie było możliwości porównania najnowszych chińskich konstrukcji morskich, lotniczych i rakietowych z ich zagranicznymi odpowiednikami.

Wreszcie po trzecie: sami Chińczycy nieoficjalnie przyznali, że potrzeba jeszcze olbrzymiej ilości pracy w szkoleniu żołnierzy, a zwłaszcza w opracowywaniu nowych programów szkoleniowych. Przewaga USA w tym zakresie jest bardzo duża, zwłaszcza w obliczu ciągłego zbierania doświadczeń bojowych.

Autorzy raportu słusznie zauważają, że celem Chin nie jest, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości, dorównanie amerykańskiej potędze militarnej, ale wyszukanie jej słabych punktów. Stąd też duże od lat zainteresowanie ChALW działaniami w cyberprzestrzeni, na co duży nacisk kładł również Hu Jintao. Wykorzystywanie słabych punktów przeciwnika wpisuje się zresztą w nauki Sun Tzu, do których współcześni chińscy wojskowi przykładają dużą wagę.

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY TYGODNIK IDEI, NR 6 (18)/2014, 6–12 LUTEGO, CENA: 0 ZŁ