Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Antyelitaryzm gubi prawicę

Obóz rządzący kieruje się sprzeciwem wobec wszelkich elit. Odrzucenie myślenia konserwatywno-instytucjonalnego skutkuje zatraceniem świadomości, jaką wartość dla państwa ma ciągłość
Wesprzyj NK
„Ten wybór jest częścią większego zjawiska, które od pewnego czasu obserwujemy na scenie politycznej świata. Niektórzy nazywają to dobrą zmianą” – mówiła o zwycięstwie Trumpa premier Beata Szydło. W dalszej części udzielonego tygodnikowi „Do Rzeczy” wywiadu podkreślała, że wygrana Trumpa jest „kalką” polskich wyborów prezydenckich 2015 roku, zwycięstwem, którego „obawiają się przede wszystkim elity”. Te słowa znakomicie oddają emocje całego obozu, który doszedł do władzy jesienią 2015 roku. Kluczową emocją współczesnej polskiej prawicy jest niechęć do establishmentu. Nie tylko postkomunistycznego, nie tylko lewicowo-liberalnego. Każdego. Premier Szydło podkreśla to na każdym kroku, deklarując „służymy Polakom, nie elitom”. Słuchając tych i podobnych wypowiedzi można mieć nawet wrażenie, że w wyobraźni rządzących oba te zbiory są rozłączne. PiS nie chce, by elity służyły...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

politolog, autor m.in. "Konserwatyzmu po komunizmie" i "Wyjścia awaryjnego", twórca idei IV Rzeczypospolitej

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

3 odpowiedzi do “Antyelitaryzm gubi prawicę”

  1. KastoR pisze:

    Panie PROFESORZE politologii. Nazywanie PISu prawicą, tylko dlatego, że po tej stronie jego posłowie siedzą w sejmie (bo nie widzę żadnych innych przesłanek), jest tak głębokim nieporozumieniem, że przestałem czytać artykuł po pierwszym zdaniu. Konserwatywna, klerykalna, antynomenklaturowa lewica (w końcu rozdają socjal jak nikt inny od 25 lat) z pewnością nie może być kwalifikowana do „prawicy”, która u nas w sejmie zwyczajnie nie posiada reprezentacji. Być może ma Pan świadomość różnicy w/w pojęć – a pisze Pan tak specjalnie pod odbiorcę (który nie zna tych różnic), ale chciałbym przestrzec, że jeśli osoby z tytułami będą posługiwać się językiem/zwrotami ludzi mniej zorientowanych, to zamiast krzewić wiedzę, krzewią głupotę. Więc proszę z łaski swojej albo się douczyć, albo przestać szerzyć herezje. Czas odkłamać rzeczywistość, a to na inteligencji ciąży ten obowiązek w pierwszej kolejności.
    Z uszanowaniem.

  2. Nie zgadzam się. Trudno nazwać „państwem” coś, co polegało wyłącznie na rozkradaniu czego popadnie do gołej ziemi, bez jakiejkolwiek troski o kontynuację i zabezpieczenie przyszłości tego państwa. Tak to wyglądało za Platformy i tych wszystkich poprzednich drapichrustów po ’89-tym. Taka sytuacja występuje teraz także na Ukrainie, ale nie występuje w żadnym z tzw. państw zachodu, rzekomo bogatych i szczęśliwych. Choć tamtejszym rządom można zarzucić naprawdę wiele, to na pewno nie fakt, że nie dbają o zabezpieczenie sobie żerowiska dla siebie i własnych dzieci na dziesiątki lat w przód.
    Inna sprawa jest taka, czy u nas coś się w tej kwestii zmieniło. Uważam, że tak: teraz nadal będą kraść, ale już tylko zgodnie z przepisami.

  3. PawelG pisze:

    Od wielu lat czekam na taką konserwatywną formację i zgadzam się, ze występuje ona tylko jako efekt pojedynczych inicjatyw lub jako swoiste kluby dyskusyjne typu choćby Nowa Konfederacja. Zaczynam myśleć, ze obecna demokracja, w uproszczeniu, bardziej medialna, niż liberalna czy jakakolwiek inna, po prostu działa inaczej. Rosnąca niezdolność wielu ludzi do skupienia się na dłuższym niż strona A4 tekście, powoduje, ze przebijają się przekazy uproszczone, a to raczej nie sprzyja wyrażonemu konserwatyzmowi. Przy czym wcale nie chce tu biadać nad edukacją – wg mnie, a trochę się na tym znam – edukacja w zasadzie nie ma szans z internetem i Web 2.0, co już. przed laty przewidział Andrew Keen (Jak Internet niszczy kulturę), a teraz coraz więcej ludzi to rozumie. To (poza różnymi ideowymi kontekstami) efekt dominacji mentalności technoentuzjastycznej Konserwatyści instytucjonalni (z natury o bardziej literacko-filozoficznym sposobie myślenia) chyba skazani są na „klasztory” – te jak w początkach wieków średnich po upadku Cesarstwa. Ale pewno dobre i to…

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo