Wpisz kwotę, którą chesz przekazać na rzecz NK
W cieniu wizyty Xi Jinpinga w Moskwie i Fumio Kishidy w Kijowie rozgrywają się inne ważne wydarzenia. Tuż przed podróżą do Indii i Europy premier Japonii gościł w Tokio kanclerza Olafa Scholza. To już druga w ciągu roku oficjalna wizyta szefa niemieckiego rządu w Japonii. Tym razem towarzyszyła mu bardzo silna delegacja rządowa złożona aż z sześciu ministrów. Niemcy dokonały także małej wolty w sprawie Tajwanu.
Częstsze spotkania niemieckich i japońskich polityków są niekiedy tłumaczone przewodnictwem w G7. W ubiegłym roku grupie przewodziły Niemcy, w bieżącym Japonia. To jednak tylko część prawdy. Wyraźnie widać zmiany zachodzące w polityce Berlina wobec Azji.
Po raz pierwszy kanclerz Scholz gościł w Tokio 27-28 kwietnia ubiegłego roku. Towarzyszyła mu wówczas skromna delegacja. Co było wyjątkowego w tej wizycie? Wcześniej szefowie niemieckich rządów z państw azjatyckich zawsze najpierw udawali się, czy, jak to złośliwie ujęła tak szacowna gazeta jak „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „pielgrzymowali w towarzystwie menedżerów” do Chin. Pominięcie Pekinu było z niemieckiej strony tłumaczone obowiązującymi jeszcze wówczas chińskimi przepisami dotyczącymi kwarantanny i kolejnymi lockdownami.
Przebieg rozmów sugerował jednak głębsze zmiany. Niemcy poparł Japonię w sprzeciwie wobec „jednostronnych prób siłowej zmiany status quo na Morzach Południowo- i Wschodniochińskim”, co trudno interpretować inaczej jak rzucenie rękawicy Chinom. Do wizyty Scholza w Pekinie doszło dopiero w listopadzie. Była to iście ekspresowa, zaledwie 11-godzinna eskapada. Podróż była szeroko krytykowana i cały czas trudno mówić o jej konsekwencjach.
Wcześniej tak liczne delegacje rządowe poza Europą udawały się tylko do Chin, Indii, Brazylii, Izraela i do 2012 r. do Rosji
Ostatnia wizyta w Tokio, w dniach 18-19 marca, jest w prostej linii konsekwencją ubiegłorocznych rozmów. Scholz i Kishida zapowiedzieli wówczas zacieśnienie współpracy międzyrządowej, która w regularnej formie ograniczała się dotychczas do spotkań ministrów obrony. Tak też się stało, kanclerzowi towarzyszyli: Robert Habeck (wicekanclerz i minister gospodarki), Annalena Baerbock (minister spraw zagranicznych), Christian Lindner (minister finansów), Nancy Faeser (minister spraw wewnętrznych), Boris Pistorius (minister obrony) i Volker Wissing (minister transportu). Wcześniej tak liczne delegacje rządowe poza Europą udawały się tylko do Chin, Indii, Brazylii, Izraela i do 2012 r. do Rosji.
Ciekawy był też zakres rozmów. Koncentrowały się one na bezpieczeństwie gospodarczym. To coraz istotniejsza dziedzina dla państw szeroko rozumianego Zachodu, a Japonia jest w tej dziedzinie pionierem, pierwszym i jedynym póki co państwem, które powołało wyspecjalizowany resort bezpieczeństwa gospodarczego. Uwarunkowało to bardziej szczegółowe rozmowy. W agendzie znalazły się bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwo energetyczne, zabezpieczanie łańcuchów dostaw i szlaków handlowych. Ministrowie obrony Pistorius i Hamada wspominali o współpracy zbrojeniowej związanej z planowanym radykalnym zwiększeniem wydatków na wojsko w obu państwach, jednak rozmowy koncentrowały się na cyberbezpieczeństwie.
Kanclerz Scholz na konferencji prasowej z premierem Kishidą mówili o partnerstwie i wspólnocie wartości. Była to wyraźna demonstracja jedności państw demokratycznych wobec wyzwań stwarzanych przez autokracje. Scholz wskazał też, jak rosyjska napaść na Ukrainę unaoczniła trudności związane ze „zbyt silnymi zależnościami gospodarczymi w krytycznych obszarach”. W takiej sytuacji konieczne jest m.in. „rozszerzenie współpracy z nowymi partnerami i pozyskanie nowych partnerów”.
Czy można to traktować jako zapowiedź rozluźnienia relacji gospodarczych z Chinami? Póki co trudno wyrokować. Takie deklaracje padają ze strony niemieckich polityków już od kilku lat. Jednak lobby wielkich koncernów, które w ostatnich latach jako jedyne odnoszą jeszcze korzyści z obecnej formy relacji niemiecko-chińskich, jest cały czas silne. Według informacji zdobywanych przez niemieckie media strategia wobec Chin, nad którą pracuje Berlin jest coraz bardziej rozwadniana.
Niespodziewanie pojawił się kolejny wyłom w dotychczasowej polityce Niemiec wobec Chin. 20 marca minister oświaty Bettina Stark-Watzinger odwiedziła Tajwan
Przy tej okazji doszło do ostrego sporu kompetencyjnego między urzędem kanclerskim a MSZ. Najgłośniejszym krytykiem dotychczasowej polityki wobec Pekinu jest Annalena Baerbock. Szefowa resortu spraw zagranicznych w jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi zarzuciła wielkiemu biznesowi kierowanie się wyłącznie krótkoterminowymi interesami i przeciwstawiła im spoczywający na rządzie obowiązek myślenia w kategoriach średnio- i długoterminowych.
Niespodziewanie pojawił się kolejny wyłom w dotychczasowej polityce Niemiec wobec Chin. 20 marca minister oświaty Bettina Stark-Watzinger odwiedziła Tajwan. Była to pierwsza od 26 lat wizyta niemieckiego polityka tej rangi na wyspie. W Tajpej Stark-Watzinger rozmawiała o współpracy naukowo-technologicznej, ale jednocześnie chwaliła Tajwan jako partnera dzielącego z Niemcami wspólne wartości. Wywołało to wściekłość Pekinu, który wysłał do niemieckiej ambasady ostrą notę protestacyjną.
Warto zwrócić uwagę, że w Berlinie za ostrzejszym kursem wobec ChRL opowiadają się politycy Zielonych (Baerbock, Habeck) i FDP (Stark-Watzinger). Kanclerz Scholz (SPD) stara się balansować nie tylko między sojusznikami z USA na czele, a Rosją i Chinami, ale także, a może przede wszystkim, między frakcjami i grupami interesów w samych Niemczech. Bardzo spowalnia to proces ewolucji niemieckiej polityki, ale nie zatrzymuje tego trendu. Pytanie, czy historia da kanclerzowi dostatecznie dużo czasu na spokojne przeprowadzenie zmian.
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Artykuł z miesięcznika:
Odessa nie jest produktem jednego państwa ani jednej ideologii. Polska soft power ma szansę powodzenia tylko wtedy, gdy jej przekaz będzie brzmiał inaczej we Lwowie, Charkowie, Odessie, Użhorodzie czy Kramatorsku
Amerykańskie media społecznościowe pod presją w Europie. Indie i USA kończą spór handlowy. Tajwański Kuomintang szuka porozumienia z Pekinem. Inwestorzy znowu skupują złoto w obawie przed niestabilnością polityczną. Kolejna fala „afery Epsteina” przetacza się przez świat Zachodu. Według MFW kryzys finansowy coraz bardziej prawdopodobny. Koniec układu START. W Ameryce trwa spór o imigrację. Francja ma zatwierdzony budżet na 2026 rok. Co jeszcze wydarzyło się w ubiegłym tygodniu?
Administracja Trumpa – zadufaniem i nieumiejętną dyplomacją – paradoksalnie pcha część europejskich elit ku Chinom
Kolejny tydzień w polityce międzynarodowej przypominał rollercoaster. Przez chwilę mogło się wydawać, że USA podporządkują sobie siłą Grenlandię, niszcząc relacje z sojusznikami z NATO, a Unia Europejska skutecznie zawrze kontrowersyjną umowę z Mercosurem, przeciw której protestowali rolnicy w wielu państwach Unii. Ostatecznie wynik był prawdopodobnie inny, ale zniszczenia po politycznym sztormie pozostały. W tych i innych sprawach piszemy o tym, co rzeczywiście się stało, starając się – jak zwykle – oddzielić medialny szum i polityczne emocje ostatniego tygodnia od rzeczywistych wydarzeń i nowych koncepcji
Nie uciekniemy od ogromnego wyzwania, jakim jest migracja – zarówno legalna, jak i nielegalna, z krajów Globalnego Południa. Jest to nie tylko efekt uboczny zmian klimatycznych
Czy ambicje Amerykanów względem Grenlandii oznaczają koniec NATO? Chiny wysyłają nowe sygnały gotowości wobec Tajwanu. W Japonii zachodzą istotne zmiany polityczne. Rosyjska flota cieni odczuwa problemy, a Ukraina wita nowego ministra obrony. Niemcy niechętnie garną się do służby wojskowej.
Zapisz się na listę mailingową i wybierz, na jaki temat chcesz otrzymywać alerty:
Login lub e-mail
Hasło
Zapamiętaj mnie