Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Wyrywanie łowiectwa z korzeniami

Ustawa Prawo łowieckie jest przykładem wojny ideologicznej. Żeby było ciekawiej, w tym konflikcie postulaty z repertuaru lewicowej myśli społecznej realizują posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

 

Ten artykuł powstał dzięki hojności Darczyńców NK. Zostań jednym z nich!

 

Żeby najlepiej uzmysłowić zaproponowane zmiany w prawie i w samym Polskim Związku Łowieckim (PZŁ), warto w kilku zdaniach opisać dotychczasowy model krajowego łowiectwa i strukturę tej organizacji. Ustawa Prawo Łowieckie nakłada na myśliwych szereg obowiązków i gwarantuje im kilka przywilejów. Przede wszystkim więc myśliwi realizują gospodarkę łowiecką – czyli w dużym uproszczeniu – redukują nadmierną ilość zwierzyny, która wyrządza straty w lasach. Jest to kilkadziesiąt tysięcy etatów zaoszczędzonych przez Lasy Państwowe. Dodatkowo myśliwi zrzeszeni w kołach pełnią swoistą rolę stróżów upraw rolnych. Jeśli zwierzyna wyrządzi straty na polu, to koło łowieckie, którego wyznaczony obwód przypada na dany teren, musi temu rolnikowi wypłacić odszkodowanie. Ponownie więc jest to oszczędność dla Skarbu Państwa. Myśliwi to 120 tys. osób, które nie dość, że nie dostają za swoją pracę pieniędzy, to jeszcze do niej dopłacają. Zakup broni, amunicji, samochody i benzyna, wszystko to pokrywają z własnej kieszeni.  W zamian mają możliwość polowania oraz zakupu na własny użytek zdobytej w ten sposób dziczyzny po preferencyjnych cenach. Rachunek dla myśliwych nie jest finansowo dodatni, ale i tak wszyscy są zadowoleni. Skarb Państwa oszczędza pieniądze, a członkowie PZŁ mogą oddawać się swojej pasji.

Sama struktura Polskiego Związku Łowieckiego ma kształt piramidy, gdzie na samym dole znajdują się Koła Łowieckie. One wybierają władze okręgowe, te z kolei władze centralne z Łowczym Krajowym na czele. Nowa ustawa wywraca tę konstrukcję do góry nogami, czyniąc z PZŁ coś na kształt „Państwowego Gospodarstwa Łowieckiego”. Łowczy Krajowy miałby być wskazywany przez ministra właściwego do spraw środowiska, a on wybierałby członków najważniejszych organów Związku. Koła Łowieckie stałyby się więc całkowicie zależne od woli polityków, bez wpływu na swoje własne władze. Jest to de facto przepis na nacjonalizację niezależnego zrzeszenia obywateli oraz majątek powstały z ich pracy i składek. Kierując się tą logiką równie dobrze np. wszystkie kluby brydżowe w Polsce mogłyby zostać podporządkowane ministerstwu sportu. Pomysł ten jednoznacznie przywołuje skojarzenia rodem z PRL-u.

Kolejne dwie poprawki, które zostały przegłosowane 6 marca, to już całkowite zerwanie nawet ze śladami konserwatyzmu w PiS-ie i ideą prymatu prawa naturalnego nad stanowionym

Kolejne dwie poprawki, które zostały przegłosowane 6 marca, to już całkowite zerwanie nawet ze śladami konserwatyzmu w PiS-ie i ideą prymatu prawa naturalnego nad stanowionym. W świetle nowych przepisów rodzic nie będzie mógł wziąć wspólnego udziału z dzieckiem w polowaniu (kto „wykonuje polowanie w obecności lub przy udziale dzieci do 18 roku życia – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”). I żebyśmy nie mieli żadnych wątpliwości –  polowaniem jest już spacer po lesie ze sztucerem na ramieniu, nawet jeśli nie oddamy żadnego strzału. Ten zapis, to nie tylko ewidentne złamanie Art. 48 Konstytucji („Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”), to jednocześnie najbardziej restrykcyjny przepis tego typu na świecie oraz zamach na podstawowe wolności obywatelskie. Łowiectwo to właściwie jeden z ostatnich elementów kultury ziemiańskiej, który przetrwał do naszych czasów. Przekazywane jest ono często z pokolenia na pokolenie. Nowe przepisy są próbą wykorzenienia w Polsce tej tradycji.

Druga z tych najbardziej ideologicznych poprawek niszczy z kolei owoce pracy kilku dekad polskich kynologów. Stworzyli oni naszą krajową rasę psa – gończy polski. Aby rozwijać tę rasę, rozmnaża się tylko te osobniki, które wykazują pożądane cechy użytkowe. Sprawdza się je w trakcie szkolenia i zawodów. Nowa ustawa zabrania szkolenia psów z wykorzystaniem żywych zwierząt. Uniemożliwi to finalnie prawidłowy rozwój tej rasy. Aby ją uratować, polscy hodowcy już deklarują, że będą zmuszeni jeździć do Czech. Poprawka uniemożliwi też szkolenie ptaków łowczych, bez zważania na to, że sokolnictwo stanowi element światowego dziedzictwa UNESCO. Co więcej, jeśli mamy w Polsce budować Centralny Port Lotniczy zapotrzebowanie na sokoły wzrośnie, bo wykorzystuje się je do ochrony samolotów w czasie startów i lądowań przed innymi ptakami. Mimo rozwoju nowoczesnych technologii nie wynaleziono dotychczas nic skuteczniejszego. Skutkiem ustawy będzie jednak brak sokolników z odpowiednio przeszkolonymi podopiecznymi.

Zieloni działacze pomimo tego utrzymują, że przyroda nie potrzebuje człowieka i sama się będzie regulować. Jest to największy mit jakim się posługują

Łowiectwo stanowi złożony i sensowny system. Wyciąganie z niego w sposób nieprzemyślany pojedynczych cegiełek zakłóca działanie całości. Zieloni aktywiści, którzy inspirowali nowe przepisy, nie interesują się tego konsekwencjami. W Holandii udało im się całkowicie wyeliminować polowania na ptactwo. Jednak o dziwo problem dzikich gęsi, które niszczą uprawy rolne pozostał. Jak pragmatyczni Holendrzy pogodzili restrykcyjne prawo ze swoimi ekonomicznymi interesami?  Otóż do gęsi w Holandii się nie strzela, gęsi się wyłapuje, a następnie zbiorowo gazuje.

Zieloni działacze pomimo tego utrzymują, że przyroda nie potrzebuje człowieka i sama się będzie regulować. Jest to największy mit jakim się posługują. W Europie i innych rozwiniętych regionach świata w ogóle nie można mówić o czymś takim jak środowisko, które byłoby naturalne. Są tylko wydzielone przez człowieka parki, lasy i rezerwaty. Na straży tego, co pozostało z natury, stoją myśliwi i leśnicy. To oni godzą racje ochrony tego co najcenniejsze w naturze z prawami ekonomii. Myśliwi i leśnicy dokładnie wiedzą jaka jest pojemność lasów dla konkretnych gatunków zwierzyny i dlatego ją regulują. Z jednej więc strony w polskich lasach jest dużo zwierząt, a z drugiej – straty jakie czynią w drzewostanie są pod kontrolą. To samo tyczy się rolnictwa. Nowa ustawa w wielu swoich zapisach, wraz z tymi najbardziej kontrowersyjnymi poprawkami, podważa większość z tego co dotychczas dobrze funkcjonowało. Prawo łowieckie trafiło teraz do Senatu. Głosowanie nad nim odbędzie się niebawem. Dochodzą głosy, że wśród niektórych senatorów następuje otrzeźwienia po tym, co przegłosowali ich sejmowi koledzy. Za chwilę się przekonamy czy „izba refleksji” zasłużyła na swoje miano, a zdrowy rozsądek zwycięży.

Absolwent politologii i stosunków międzynarodowych w Collegium Civitas oraz rolnictwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Komentarze

11 odpowiedzi na “Wyrywanie łowiectwa z korzeniami”

  1. Marcin pisze:

    Już w neolicie “środowisko naturalne” było w znacznym stopniu przekształcone antropogenicznie. Z kolei w mezolicie miały miejsce takie działania jak celowe odlesiania, aby zwiększyć występowanie leszczyny (orzechy). Puszcza Białowieska jest również wprost usiana śladami działalności człowieka z okresów pradziejowych. Tylko ignorancja jest wieczna.

  2. Staszek pisze:

    Nie będąc zwolennikiem (ani też specjalnie przeciwnikiem) idei myśliwskiej, jestem mocno zdziwiony niszczeniem tradycji, jaka niewątpliwie jest a może była zakorzeniona w polskiej kulturze. Zakaz układania zwierząt czy polowań z dziećmi jest absurdalny. Dojdzie do tego, że powstaną tajne komplety szkolące swojego gończego polskiego (piękny pies!) Bardzo ciekawy tekst.

  3. Artur pisze:

    Brawo, świetny, merytoryczny, bez emocji tekst!

  4. Sławomir WIater pisze:

    Tekst doskonały. Nie trzeba wyrafinowanych technik manipulacji stosowanych przez pseudoekologów, żeby racjonalnie wytłumaczyć idee łowiectwa jako elementu kultury i tradycji. Mistrzostwo rzemiosła.

  5. Palm pisze:

    Świetna i rzeczowa analiza zagadnienia. Brawa dla autora. Kawał dobrej roboty. Bardzo interesujący materiał.

  6. Jk pisze:

    Dzieci w Polsce mogą wędkować, a co za tym idzie nadziewac żywego robaka na haczyk i ciągnąć z wody żywą rybę na tym haczyku, po czym złowioba ryba będzie biła ogonem po łące dusząc się w cierpieniach, a nie mogą usiąść na ambonie z polującym rodzicem, który zastrzeli dzika. Nie wiem kto był autorem tego przepisu, ale musiał mieć ogromny dar przekonywania, że przekonał posłów do uchwalenia takiego gniota.

  7. Tomek pisze:

    “Dodatkowo myśliwi zrzeszeni w kołach pełnią swoistą rolę stróżów upraw rolnych.”

    I dlatego nęcą zwierzęta z dala od lasu na pola uprawne korzystając z takich dobrodziejstw jak marchewka, kapusta itp.
    No k… logiczne po zbóju.

    “Są tylko wydzielone przez człowieka parki, lasy i rezerwaty. Na straży tego, co pozostało z natury, stoją myśliwi i leśnicy. To oni godzą racje ochrony tego co najcenniejsze w naturze z prawami ekonomii. Myśliwi i leśnicy dokładnie wiedzą jaka jest pojemność lasów dla konkretnych gatunków zwierzyny i dlatego ją regulują”

    Nie. Nie jest do prawda. Traktują to jako swoją własność. Często prawem do odstrzału handlują i sprzedają np. niemcom.
    Niemiec sobie przyjeżdża, strzela i np. zgarnia poroże. Jeleni mniej = mniej żarcia dla np. wilków.
    Wilk coraz częściej przez to zapędza się pod osady człowieka. Co dalej? Straszenie wilkami i namawianie do odstrzału wilków.
    Lis. Lis według myśliwych to szkodnik. Na co poluje lis? Może na to, co setkami jest wypuszczane z klatek pod lufy strzelb.

    Tekst pełen analiz i przemyśleń, ale kompletnie nie trafionych. Dlaczego? Widać,że mamy do czynienia z gościem, który zza biurka raczej nie wychodzi.
    Nie wszedł w weekendowy konflikt z myśliwym, który postanowił sobie strzelać akurat tak, gdzie inna osoba wraz z rodziną postanowi spędzić sobotnie popołudnie.

    “Zieloni działacze “lub “postulaty z repertuaru lewicowej myśli”

    Nie. To nie są lewicowe myśli. Weź pod uwagę,że to są normalni ludzie, którzy nie godzą się by banda frustratów strzelała na ich terenie prosto pod oknami domów.
    Że to są ludzie, którzy nie godzą się,że zwykła przejażdżka na rowerze po lesie, lub wyprawa na grzyby może być ostatnią wyprawą w życiu.
    To są ludzie, którzy nie godzą się by żyć w kraju, gdzie za odstrzelenie łba przez myśliwego ten płaci tylko karę 20 tyś złotych.

  8. hunter pisze:

    Dobry materiał jednak pomija aspekt dezubekizacji, prywatyzacji w latach 90tych Jedności Łowieckiej gdzie wg materiałów można doszukać się nepotyzmu.

  9. Lechu pisze:

    Dzieci ,zieloni, nasze nowe pokolenie nie potrafi zrozumieć praf natury, zwierzyna w stanie wolnym jest i musi być. Przyrost naturalny zwierzyny w lasach wzrósł przez przemysł nowobogadzich rolników z kukurydzą i bydłem z niezdrowym modyfikowanym mlekiem. Szkodzi im miloniwym zyskom. Nowa kasta.

  10. Myśliwy Skierniewice pisze:

    Jak bardzo wielka część społeczeństwa nie ma podstawowej wiedzy o łowiectwie i gatunkach rodzimej fauny niech będzie przykład fotografii tego artykułu: skoro poruszacie kwestie dotyczące łowiectwa w Polsce to przynajmniej posłużcie się zdjęciem jelenia szlachetnego, europejskiego. Ten na zdjęciu to wapiti (elk) z Ameryki Płn. Wszystko w temacie.

  11. Michał Żmihorski pisze:

    Redaktor Mateusz Górnicki porusza ważny temat jakim jest łowiectwo w Polsce. Jego tekst zawiera niestety wiele uproszczeń i wprowadza czytelnika w błąd. Przypuszczam, że sam autor, nie będąc specjalistą w tej tematyce, nie jest tego świadomy i kopiuje zasłyszane hasła. Krótko odniosę się do kilku z nich.

    „myśliwi redukują nadmierną ilość zwierzyny, która wyrządza straty w lasach”
    — tak, ale wcześniej masowo tę zwierzynę dokarmiają, by było jej właśnie jak najwięcej, i by później musieli redukować jej nadmierną ilość. W ten sposób sami generują potrzeby na swoje „usługi”. Co ważne, dokarmianie zwierzyny (najczęściej dużych ssaków kopytnych) nie tylko zwiększa jej liczebność w lasach, ale może też zwiększać transmisję wirusa ASF poprzez koncentrowanie wielu osobników w jednym miejscu (przy paśnikach, nęciskach itp.).

    „Nowa ustawa zabrania szkolenia psów z wykorzystaniem żywych zwierząt. Uniemożliwi to finalnie prawidłowy rozwój tej rasy [psa myśliwskiego]”
    — argument wyjątkowo wątpliwy etycznie, sugerujący że „prawidłowy rozwój” (prawidłowy, w odczuciu myśliwych, bo przecież nie w kategoriach obiektywnych) rasy psa myśliwskiego jest wart skazywania dzikich zwierząt, schwytanych żywcem i oszalałych ze strachu, na tortury i powolną śmierć.

    „Zieloni działacze pomimo tego utrzymują, że przyroda nie potrzebuje człowieka i sama się będzie regulować”
    — nie, zieloni działacze na ogół nie utrzymują nic takiego, bo przyroda w znacznej części potrzebuje ingerencji człowieka. Kwestionują jednak oni rolę myśliwych i leśników, jako wszechwiedzących regulatorów, którzy potrafią zaprowadzić pożądaną w przyrodzie równowagę. I słusznie, bo najczęściej nie potrafią, tylko jeszcze bardziej przyrodę rozregulowują. Wielokrotnie naukowo dowiedziono, że wpływ polowań, w tym głównie selektywny odstrzał najsilniejszych osobników, ma negatywny wpływ na populacje gatunków łownych. Prawdą jest również to, że przyroda ma wbudowany mechanizm autoregulacji, więc często lepiej pozostawić sprawy naturze, niż próbować ręcznie nimi sterować.

    „Myśliwi i leśnicy dokładnie wiedzą jaka jest pojemność lasów dla konkretnych gatunków zwierzyny i dlatego ją regulują”
    — myśliwi i leśnicy nie mają zielonego pojęcia jaka jest pojemność lasów dla konkretnych gatunków, nie znają na ogół podstawowych narzędzi naukowych (np. modelowania statystycznego) by tę pojemność obliczyć. Myśliwi na ogół nie potrafią policzyć samych zwierząt (np. w przypadku liczeń wilków, ten sam osobnik jest liczony przez różnych myśliwych, którzy następnie sumują swoje obserwacje, co prowadzi do absurdalnie wysokich oszacowań liczebności), a cóż dopiero obliczyć pojemność środowiska, która jest nieliniową funkcją wielu skomplikowanych procesów ekologicznych. Mało tego, myśliwi często nie potrafią oznaczyć do gatunku zwierząt, na które polują, w efekcie zabijają wiele gatunków spoza listy gatunków łownych (szczególnie powszechne w przypadku ptaków).

    Łowiectwo może pełnić pożyteczne funkcje w zarządzaniu środowiskiem naturalnym. Jednak wbrew temu, co pisze Mateusz Górnicki, jest dalekie od doskonałości, a jego obecny kształt wymaga pilnych i głębokich reform. Zmiany w Ustawie Prawo łowieckie są na ogół zmianami na lepsze, choć, niestety, niewystarczającymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz