Wpisz kwotę, którą chesz przekazać na rzecz NK
Choć Kraków przez te ponad pół wieku przeszedł potężne przemiany, to „krakówek” niekoniecznie
Związany od połowy lat ‘60 z akademicko-politycznym środowiskiem (wstąpił do PZPR już na początku studiów) Majchrowski pozostaje przez większość życia w wąskim kręgu krakowskich elit, tzw. krakówka. I choć Kraków przez te ponad pół wieku przeszedł potężne przemiany, to „krakówek” niekoniecznie.
Mówiąc o tzw. krakówku mamy na myśli środowisko lokalnych elit akademickich, politycznych i biznesowych połączone specyficznym towarzyskim porozumieniem. O tym, jak środowisko to funkcjonuje pisał na łamach „Nowego Ładu” prof. Krzysztof Kloc, historyk z tutejszego Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej, charakteryzując „powiązania instytucjonalne, środowiskowe, towarzyskie, pochodzeniowe i mentalne mieszkańców Krakowa wynikające z dość oczywistych względów związanych z lokalną polityką, uniwersytetami i instytucjami nauki i kultury, edukacją, biznesem”, ale także nieoczywistych bądź bagatelizowanych stosunków i relacji. – Ta wzajemna siatka powiązań często nazywana jest jednym słowem: krakówek – pisze prof. Kloc[1]
To prawda. Osadzony w „krakówku” Majchrowski doskonale rozpoznawał i wykorzystywał te stosunki i relacje. Już jako wojewoda krakowski, ale szczególnie jako prezydent Krakowa dbał o poprawne relacje ze wszystkimi aktorami sceny której granice wyznaczone są symbolicznie przez pierwszą obwodnicę „Miasta” – krakowskie Planty.
Warto bowiem wiedzieć, że dla „krakówka” wciąż w jakiejś mierze to „miasto” właściwe. Zresztą – nawet mieszkańcy dzielnic położonych poza historycznym centrum jadąc w jego obręb wciąż powiadają „jadę do miasta”. To tu przez setki lat, a w zasadzie jeszcze do końca XX wieku znajdowało się większość uczelni, siedzibę miały władze, kuria, tu toczyło się i w dużej mierze wciąż toczy kulturalne i towarzyskie życie elit Krakowa.
To właśnie specyfika „krakówka” sprawiała, że Majchrowskiemu wybaczano w specyficznie konserwatywnym Krakowie bardzo wiele, z członkostwem w PZPR i przynależnością do SLD włącznie. Zresztą – piszący do „Tygodnika Powszechnego” w czasach PRL, zdający legitymację partyjną nazajutrz po wprowadzeniu stanu wojennego profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w pewnym momencie, już po 1989 r. niemal został jego rektorem? Dla elit, ale także lubiących snobować się jako pozostający poza głównym nurtem politycznych sporów mieszkańców Krakowa było przez lata wystarczające świadectwo nie tylko moralności, ale także rozumu i godności.
Tworzyło to również tak ważną atmosferę wzajemnego zrozumienia.
Stateczny profesor z bródką – taki miał być wizerunek prezydenta Krakowa przez ponad dwie dekady. Siła spokoju. Krakowianie kupili ten wizerunek
Majchrowski zawsze to rozumiał. Już w drugiej połowie lat 90. jako wojewoda mikroskopijnego w porównaniu do dzisiejszej Małopolski województwa krakowskiego podjął np. decyzję o przeniesieniu grobów sowieckich żołnierzy spod Barbakanu na Cmentarz Rakowicki, co zjednało mu przychylność części prawicowych i antykomunistycznych środowisk. To, oraz późniejsza funkcja w otoczonym nimbem Olimpu Trybunale Stanu budowało rozpoznawalność. Przynajmniej taką, która w inteligenckim Krakowie do którego niemal co chwilę pielgrzymował wówczas papież Jan Paweł II, po którym przechadzali się Sławomir Mrożek, nobliści – Czesław Miłosz i Wisława Szymborska, miasta Marak Grechuty i księdza Józefa Tischnera była potrzebna do tego, by wygrać wybory prezydenckie. Stateczny profesor z bródką – taki miał być wizerunek prezydenta Krakowa przez ponad dwie dekady. Siła spokoju. Krakowianie kupili ten wizerunek
Nie sposób powiedzieć, że Majchrowskiemu „udało się” pięciokrotnie (2002, 2006, 2010, 2014, 2018) wygrać wybory prezydenckie. Takie sukcesy nie są dziełem przypadku. Zawdzięcza to wielu czynnikom: nieznanej w nowożytnej historii koniunkturze gospodarczo – politycznej dla Krakowa i całej Polski, ale w nie mniejszym stopniu własnym talentom politycznym, dzięki którym udało mu się zbudować wizerunek „prezydenta dialogu w mieście wolnym od polityki”. To wizerunek możliwy jednak do utrzymania również dlatego, że pomimo tego iż lubił mówić, że swoją rolę traktuje jako „administracyjną, a nie polityczną”[2] można było odnieść wrażenie, że w Krakowie polityk był tylko jeden – Jacek Majchrowski.
Pierwsze lata na „tronie”
Pierwsza kadencja Jacka Majchrowskiego przypadła na czas dla Krakowa i Polski szczególny. Wówczas, w 2002 roku Majchrowski zmierzył się z Józefem Lasotą (prezydent Krakowa w latach 1994-1998), którego ostatecznie pokonał różnicą nieco ponad 1400 głosów (0,94 proc). Relacjonująca wieczór wyborczy prasa podawała, że w sztabie nowego prezydenta rozległo się wówczas głośne „O Nowej Hucie to piosenka”[3] – wszystko dlatego, że to mieszkańcy tej przechodzącej wówczas potężny kryzys postrobotniczej dzielnicy masowo zagłosowali za startującym z własnego komitetu, ale będącym wciąż członkiem SLD Majchrowskim. Z członkostwa w partii chwilę później zrezygnował.
Po pierwszej kadencji nastroje były jednak umiarkowane. Majchrowskiego opisywano jako „prezydenta małych sukcesów”
Po pierwszej kadencji nastroje były jednak umiarkowane. Majchrowskiego opisywano jako „prezydenta małych sukcesów”[4], z których największym miał okazać się remont Rynku Głównego. Rozpoczęto wówczas także modernizację zdegradowanej przestrzeni wokół Dworca Głównego, która w początkowych wizjach jawiła się jako „Nowe Miasto”, przestrzeń na miarę cywilizacyjnych wyzwań. Ostatecznie z kreślonych szeroko koncepcji wyszło niewiele – dziś nad węzłem komunikacyjnym dominuje potężna galeria handlowa.
To wówczas wybuchła tzw. „afera Motelu Krak”, kiedy miasto huczało od plotek o tym, że Majchrowski miał mieśc swój prywatny pokój w motelu znajdującym się na wylocie z miasta. Prezydent Krakowa znał się wówczas z właścicielem obiektu, niejakim Wacławem Stechnijem, prezesem spółki Forte. Ten ostatni zarzucił mu w pewnym momencie, że nie dość, że Majchrowski nie płaci za pokój, to przyjmuje w nim studentki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pytana wówczas o to rzecznik prezydenta potwierdziła, że Majchrowski podejmował tam „różne osoby”, potwierdził to również sam prezydent, mówiąc m.in o przeprowadzaniu egzaminów w tych dość specyficznych warunkach. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu, który nakazał Majchrowskiemu spłatę zadłużenia – 52 tys zł wraz z odsetkami. Sprawa wróciła na chwilę już w 2018 r., kiedy to w kampanii wyborczej w kolportowanych po Krakowie anonimowych ulotkach ktoś poszukiwał „byłych studentek Majchrowskiego”[5].
Sprawy jednak przyspieszyły. Polska weszła do Unii Europejskiej, a sam Kraków niemal natychmiast rozpoczynał stawianie jednego z filarów, na których miało oprzeć się miasto – otwarcia na turystów. Od samego początku ta zrozumiała z wielu powodów strategia zakładała jednak masowość, polegającą na sprowadzeniu na lotnisko w podkrakowskich Balicach przewoźników z tzw. tanich linii przywożących tu bogatych jak na polskie realia przybyszów. To do nich kierowano komunikację, przedstawiającą miasto z jego historyczną częścią jako atrakcyjną alternatywy na weekendowy wypad, z tanimi noclegami i jeszcze tańszym alkoholem.
Na mapie Krakowa zaczęły pojawiać się zarówno hotele wielkich sieci, jak i hostele, a mieszkańcy, zgodnie z książkową definicją „indexu irytacji Doxeya[6]” witali przybyszów z otwartymi rękami. Kraków gościł na łamach zachodniej prasy, a mieszkańcy mogli słyszeć o swoim mieście, że wraca ono do Europy. Faktem jest, że wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej Kraków jako miasto ze doskonale zachowaną tkanką historyczną, dogodnym położeniem geograficznym oraz historią mogącą konkurować z innymi miastami dziedzictwa stał się „samograjem” – miejscem gdzie udawało się niemal wszystko. „Perła kultury i architektury” zabłysnęła prawdziwym blaskiem
Złoty okres.
Tak, druga (2006-2010) trzecia (2010-2014) i czwarta (2014-2018) kadencja rządów Jacka Majchrowskiego to złoty okres. Przez wszystkie burze przechodził niemal niezagrożony. I choć przed każdymi wyborami zarzekał się, że „nie wie, czy będzie startował”, to jednocześnie przyznawał, że „szkoda mu zadań, które realizuje, bo chciałby zobaczyć ich zwieńczenie”. I wieńczył – kolejne stadiony (Cracovii i Wisły), remonty. Otwierał międzynarodowe festiwale i przecinał wstęgi. Rekordy odwiedzin i popularności biją stworzone w tym czasie Muzeum Rynku Podziemnego, Fabryka Oskara Schindlera, czy Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK.
Zachwytom, w dużej mierze słusznym, nie było końca. Na tle całej Polski Kraków wyglądał imponująco, szczególnie dla turystów i odwiedzających. Diabelski młyn rozkręcał się na całego.
To m.in dlatego w 2010 r. Majchrowski gładko wygrał ze Stanisławem Kracikiem, (ówczesnym wojewodą małopolskim, dziś jednym z wiceprezydentów Krakowa przy Aleksandrze Miszalskim). Wówczas w tle tej rozgrywki, na trzecim miejscu znalazł się nieznany wówczas szerzej b. prezydencki minister, Andrzej Duda, który w kampanii zarzucał Majchrowskiemu, że w ciągu dwóch kadencji jego prezydentury „Kraków pogrążył się w stagnacji i że nie wykorzystuje się szans i dorobku, jakie ma to miasto[7]”. Krakowian jednak nie przekonał. Majchrowski wygrywał po raz trzeci, a karuzela kręciła się jeszcze bardziej.
Podobnie było w 2014 roku, kiedy Majchrowski zmierzył się w drugiej turze z popieranym przez PiS Markiem Lasotą. Ospała kampania poskutkowała niewielką frekwencją (34 %) i kolejnym zwycięstwem urzędującego prezydenta. W drugiej turze otrzymał on niemal 59% głosów. Pytany wówczas o to, czy to jego ostatnia kadencja Majchrowski odparł: – Człowiek zmienia poglądy. Na tę chwilę tak myślę, ale może się to zmienić[8]. Sam Lasota jak zapowiadał – wrócił do krakowskiego Oddziału IPN, którego był dyrektorem, by w 2017 roku zostać dyrektorem Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Pikanterii tej nominacji dodawał wówczas fakt, że wyłonionego przez komisję konkursową dyrektora Muzeum AK zatwierdza Zarząd Województwa Małopolskiego, a powołuje i odwołuje… prezydent Krakowa. Dało to asumpt do plotek, że senna atmosfera kampanii nie była przypadkowa.
Nie popsuł jej nawet fakt, że jeszcze przed rozpoczęciem ŚDM Jacek Majchrowski polecił mieszkańcom… wyjazd z miasta
Ta kadencja to również czas względnie spokojny z jego punktem kulminacyjnym w postaci Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w Krakowie w 2016 r. Doskonale zorganizowana impreza ściągnęła do miasta ok 2,5 mln. pielgrzymów. Nie popsuł jej nawet fakt, że jeszcze przed rozpoczęciem ŚDM Jacek Majchrowski polecił mieszkańcom… wyjazd z miasta i narzekał, że Kraków nie miał w sprawie organizacji nic do powiedzenia, a płacić musi[9].
Zachowanie Majchrowskiego z tamtego okresu trudno zrozumieć. Tym bardziej, że jeśli przez całe rządy na czymś naprawdę mu zależało, to na organizacji w Krakowie Wielkiej Imprezy, mogącej rozsławić miasto na świecie. Kraków ominęło Euro 2012, co było poważnym wizerunkowym ciosem, po którym został przeskalowany i ostatecznie przynoszący potężne straty stadion miejski im. Henryka Reymana (gra na nim Wisła Kraków). Igrzysk Olimpijskich nie chcieli kolei sami krakowianie, sprzeciwiając się koncepcji „olimpiady pod Wawelem” w referendum jeszcze w 2014 r. Majchrowski miał im za złe do końca swoich rządów. Ostatecznie miasto stało się gospodarzem Igrzysk Europejskich (2023 r.), imprezy drugorzędnej, której pomimo usilnych starań nie udało się przedstawić jako sukcesu
Zachowanie Majchrowskiego z tamtego okresu trudno zrozumieć. Tym bardziej, że jeśli przez całe rządy na czymś naprawdę mu zależało, to na organizacji w Krakowie Wielkiej Imprezy, mogącej rozsławić miasto na świecie. Kraków ominęło Euro 2012, co było poważnym wizerunkowym ciosem, po którym został przeskalowany i ostatecznie przynoszący potężne straty stadion miejski im. Henryka Reymana (gra na nim Wisła Kraków). Igrzysk Olimpijskich nie chcieli kolei sami krakowianie, sprzeciwiając się koncepcji „olimpiady pod Wawelem” w referendum jeszcze w 2014 r. Majchrowski miał im za złe do końca swoich rządów.
Ostatecznie miasto stało się gospodarzem Igrzysk Europejskich (2023 r.), imprezy drugorzędnej, której pomimo usilnych starań nie udało się przedstawić jako sukcesu
Ostatecznie miasto stało się gospodarzem Igrzysk Europejskich (2023 r.), imprezy drugorzędnej, której pomimo usilnych starań nie udało się przedstawić jako sukcesu. Wspólna impreza „rządu i samorządu” okazała się klapą do tego stopnia, że na jej zakończenie nie pofatygował się ani obecny w tym czasie w Małopolsce Prezydent RP, ani współodpowiedzialny za organizację minister aktywów państwowych, Jacek Sasin. Żabę musiał jeść sam Majchrowski, który od niewypełnionych do końca trybun usłyszał i gwizdy, i oklaski. Te ostatnie głównie za to, że dziękował krakowianom, iż ci znosili utrudnienia w związku z organizacją imprezy[10]. Dziś Najwyższa Izba Kontroli nie zostawia na tym wydarzeniu suchej nitki[11].
Wróćmy jednak do 2018 r. Wówczas Jacek Majchrowski znów wystartował, do końca wahając się i zwodząc swoich potencjalnych sukcesorów (po Krakowie chodziło wówczas kilku „prezydentów in spe” z Władysławem Kosiniakiem – Kamyszem na czele). Wygrał ponownie, tym razem pokonując w drugiej turze związaną z PiS posłankę Małgorzatę Wasserman. Była to doprawdy dziwna batalia.
Obserwujący ten bój zwracali uwagę na analogie z rokiem 2014. Kontrkandydatka Majchrowskiego, podobnie jak wcześniej Lasota robili wszystko, by nie zagrozić zwycięstwu urzędującego prezydenta. Anemiczne konferencje prasowe, niemrawość w punktowaniu pojawiających się kontrowersji i afer, wreszcie brak wyrazistego programu i odwoływanie się jedynie do twardego elektoratu prawicy. Wszystko to sprawiło, że pojawiły się wówczas teorie o „zabezpieczaniu” zwycięstwa Majchrowskiego i gwarantowaniu trwania układu, który zdążył w Krakowie przez lata się wokół niego wykształcić.
„Proszę państwa, będziemy betonować miasto” – odparł wybrany po raz piąty prezydent
Niezależnie od tych głosów Majchrowski wygrywa po raz czwarty, powiększając poparcie względem poprzednich wyborów (62 / 38 %). Zwycięzca z rozbrajającą szczerością przyznał w trakcie wieczoru wyborczego, że wie, iż kampania mogła wyglądać na „niemrawą”[12]. Z tamtego wieczoru zapamiętano jeszcze jedną wypowiedź. Dziennikarze „Gazety Krakowskiej” zapytali Majchrowskiego, co dalej z betonowaniem Krakowa, czyli chaotyczną zabudową, którą przedstawiano jako zarzut wobec władz. – Proszę państwa, będziemy betonować miasto – odparł wybrany po raz piąty prezydent[13].
Z kolei Małgorzata Wasserman w równie zaskakujących słowach przyznała się do tego, że nie szukała koalicjantów, ani nie proponowała nikomu stanowiska wiceprezydenta. – W obliczu tego, że nie szukałam koalicjantów, nie proponowałam stanowiska wiceprezydenta, to uważam, że to jest bardzo duży, bardzo dobry wynik
[1] Krzysztof Kloc, Ile jest Krakowów w Krakowie?, https://nlad.pl/ile-jest-krakowow-w-krakowie/
[2] Jacek Majchrowski, „Uważam, że wszystkie rządy od początku transformacji podchodzą do samorządów jak pies do jeża”, w: Zdanie. Pismo stowarzyszenia „Kuźnica”, nr 1-2/2009, s. 9
[3] Magdalena Kursa, Wojciech Pelowski: „Prezydent Majchrowski”, https://classic.wyborcza.pl/archiwumGW/1909752/Prezydent-Majchrowski
[4] Magdalena Kursa, Wojciech Pelowski: „Małe sukcesy Jacka Majchrowskiego”, https://classic.wyborcza.pl/archiwumGW/4734001/Male-sukcesy-Jacka-Majchrowskiego
[5] https://www.fakt.pl/polityka/brudna-kampania-w-krakowie-szukaja-studentek-majchrowskiego-z-motelu-krak/j7dzw46
[6] Zob. np. https://tourismteacher.com/doxeys-irritation-index/
[7] https://www.newsweek.pl/polska/duda-walczylem-o-zachowanie-konstytucyjnej-roli-prezydenta-rp/yzqfzsv
[8] https://tvn24.pl/krakow/krakow-wyniki-wyborow-samorzadowych-2014-w-krakowie-wygral-jacek-majchrowski-ra494054-ls3416238
[9] https://wiadomosci.onet.pl/krakow/jacek-majchrowski-o-sdm-nie-zamierzam-panstwa-oklamywac/fq0vmt3
[10] https://wiadomosci.onet.pl/krakow/ceremonia-jak-cale-igrzyska-to-nie-frekwencja-byla-najwiekszym-problemem/4lzhpzf
[11] https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/igrzyska-europejskie-2023.html
[12]https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/1330306,majchrowski-nigdy-nie-bylem-populista.html
[13] https://dziennikpolski24.pl/krakow-prezydent-jacek-majchrowski-o-kolejnej-kadencji-stawiam-na-zielen-bedziemy-betonowac-zdjecia-video/ar/c3-13641914
[14] https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24127479,wyniki-ii-tury-wyborow-samorzadowych-w-krakowie-jacek-majchrowski.html
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Polacy uwolnieni z białoruskich więzień. Negocjacje USA–Iran w impasie, a cieśnina zablokowana. W Libanie trwa krwawy rozejm. ZEA rezygnuje z OPEC. Karol III w USA. Donald Trump przeżył trzecią próbę zamachu. Ukraina atakuje cele w głębi Rosji i wydaje 40 proc. PKB na obronność. Kanada powołuje państwowy fundusz majątkowy. Niemcy blisko sprzedaży Indiom okrętów podwodnych. Co jeszcze wydarzyło się na świecie w ubiegłym tygodniu?
Zwiększające się napięcia w regionie Indo-Pacyfiku, chińska asertywność oraz transformacja polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych zmuszają Japonię do głębokiej rewizji swojej powojennej doktryny.
Trzy lotniskowce przy Iranie, obrona powietrzna nad Teheranem, nowe miny w Ormuz – i rozejm, który trwa tylko dlatego, że obu stronom wygodniej jest negocjować niż walczyć. Francja chowa drugiego żołnierza zabitego przez Hezbollah w Libanie, gdzie izraelskie drony atakują dziennikarki, a Bejrut próbuje przy stole negocjacyjnym odzyskać własne południe.
Irańska doktryna odstraszania zawiodła – państwo kreowane na niebezpiecznego drapieżnika okazało się w konfrontacji znacznie słabsze, niż zakładano
Węgry będą miały nowego premiera i wielu nowych posłów. Dyskusje o NATO bez USA nabierają tempa. Napięcia na linii USA–Watykan. Iran i USA ciągle zawieszone między wojną a układem, ale na rynki wraca optymizm. Równolegle rośnie nadzieja na rozejm w Libanie. Wojna i zjawiska powiązane ze zmianami klimatu mogą w drugiej połowie roku wzmóc falę głodu i zdestabilizować kolejne państwa. Co jeszcze zdarzyło się na świecie w ubiegłym tygodniu?
Gen. Leon Komornicki demaskuje iluzję amerykańskiego sukcesu i kreśli mapę ryzyk, które z Bliskiego Wschodu sięgają bezpośrednio do Europy Środkowej
Zapisz się na listę mailingową i wybierz, na jaki temat chcesz otrzymywać alerty:
Login lub e-mail
Hasło
Zapamiętaj mnie