Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Demokracja i liberalizm: związek nieoczywisty

Już u swych źródeł demokratyzm i liberalizm były wobec siebie antagonistyczne. Rousseau z Constantem bruderszafta by nie łyknął.
Wesprzyj NK
Już u swych źródeł demokratyzm i liberalizm były wobec siebie antagonistyczne. Rousseau z Constantem bruderszafta by nie łyknął Ich losy splotły się w na poły romantycznym uniesieniu, gdy trzy wieki temu utworzyli niesakramentalny związek partnerski. Gdzieniegdzie tylko tę idylliczną wizję przerywał szmer powątpiewania. Po trzystu latach do opinii publicznej zaczęły przedostawać się głosy o rozstaniu. Ona bowiem ostatnimi czasy regularnie daje do zrozumienia, że nosi się z zamiarem wzięcia rozłąki, ponieważ on ignoruje jej decyzje. Swą nieoczekiwaną postawą wywołała niedowierzanie entuzjastów tego związku. Z kolei ci, którzy od lat powtarzali, że niekoniecznie do siebie pasują, wierzą, iż nie zabraknie jej determinacji, by od niego odejść. On jeszcze liczy, że zdoła ją przy sobie utrzymać. Ona coraz śmielej natomiast przebąkuje, że...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Doktorant Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II na Wydziale Filozofii

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

4 odpowiedzi do “Demokracja i liberalizm: związek nieoczywisty”

  1. Dominik Wrona pisze:

    Więc krok do obalenia liberalizmu może być zwykłe uznanie obiektywnej rzeczywistości. Dlatego często wygląda tak, jakby liberalne elity kompletnie nie liczyli się z rzeczywistością, stawiając swoje ideologie nad tą rzeczywistością, ponieważ przynajmniej podświadomie nie uznają jej istnienia. Jeden z bardziej oczywistych przykładów może być transgenderyzm promowany przez liberałów, który ignoruje biologiczne (czyli, obiektywne, niezależne od własnych idei) uzasadnienie płci polegające na chromosomach X i Y.

  2. Damian Maziarz pisze:

    Liberalizm ufundowany jest (filozoficznie) na tradycji racjonalistyczno-krytycznej, w myśl której poznanie rzeczywistości dokonać się nie może. Pojawia się zatem pokusa, by w ramach alternatywy konstruować apriorycznie wypreparowane koncepty, które staną się alternatywą dla realnie istniejącej rzeczywistości. Liberał w pierwszym odruchu zawiesza nos na kwintę, bo uznaje, że rzeczywistość obiektywna nie jest dana człowiekowi, po czym ożywia się i ochoczo uznaje, że skoro tak, jego myśl nie musi być komplementarna z rzeczywistością, może więc sobie śmiało hasać i snuć dowolne fantasmagorie o państwie, antropologii, społeczeństwie.

    I po raz kolejny okazuje się, że bez filozofii ani rusz, bowiem – na przykład – gdy liberałowie i konserwatyści kruszą kopie o poszczególne rozwiązania ustrojowe, prawne czy moralne, często ma to źródło swe w sporze teoriopoznawczym i ontologicznym: idealizmu i realizmu. Choć często dyskutanci nie zdają sobie nawet z tego sprawy.

  3. Krzysztof pisze:

    Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden paradoks. Elementem hamującym w demokracji liberalnej jest również system przeliczania głosów na mandaty parlamentarzystów. W wyborach do Sejmu w 2015 roku system ten sprawił, że 37,58% głosów oznaczało 51,09% miejsc w Sejmie. Tak długo jak uznajemy paradygmat pozytywizmu prawniczego, wynik 51,09% ma legitymację. W pełni demokratyczny system wyborczy musiałby być idealnie proporcjonalny: 1 głos = 1 udział. Dlatego decyzjoniści powołując się na swój mandat wyborczy jako legitymację do swoich działań, a jednocześnie odrzucający pozytywizm prawniczy podcinają gałąź, na której siedzą…

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo