2.1 Grexit – bunt przeciwko neoliberalizmowi i błędom strefy euro
Wśród analityków i ekspertów praktycznie istnieje daleko idąca zgodność co do tego, iż obecne problemy UE rozpoczęły się od referendów we Francji i Holandii wiosną 2005 r. w których odrzucono przygotowany projekt wspólnej Konstytucji. Natomiast prawdziwy kryzys przyszedł do UE w efekcie wielkiego krachu na rynkach światowych z lat 2007-2008 i dość szybko w pierwszej fazie został utożsamiony z problemami państw basenu Morza Śródziemnego, które miały (i mają do dziś) kłopoty z wypełnianiem tzw. kryteriów z Maastrichti (które szybko, a niezbyt sympatycznie nazwano grupą PIGS)ii, a następnie potężnym kryzysem w Grecji i obawą, że opuści ona strefę euro, a nawet UE, co nazwano Grexitem.Przyczyną kryzysu w Grecji są znaczące niedociągnięcia strefy euro: brak mechanizmu wspierania państw będących w kłopotach, technokracja, nieprzejrzysta kontrola nad pieniądzem, niezabezpieczanie interesów państw członkowskich przez EBCDzisiaj mamy już analizy i oceny tego kryzysu, który niestety do tej chwili nie został zakończony. Dwie szczególnie istotne, bo pochodzące od bezpośrednich uczestników wydarzeń dał były minister finansów Grecji Janis Warufakis oraz jego ówczesny doradca James K. Galbraithiii. Z ich obszernych relacji płyną następujące wnioskiiv:
- Euro od chwili powstania aż do dziś jest obłożone „strukturalnym błędem”, który Warufakis definiuje jako „paradoks wspólnej waluty”, polegający na tym, że na wypadek kryzysu nie przewidziano „mechanizmu recyklingu nadwyżek”, tzn. wspierania państw, które popadły w tarapaty. W efekcie, jak dowodzi bolesny przypadek Grecji, państwa tracą kontrolę nad swoimi losami. Przejmują ją natomiast „czynniki zewnętrzne”, pozbawione współczucia i empatii dla organizmu znajdującego się w kłopotach. Działa bowiem mechanizm, zgodnie z którym „po przyjęciu euro kraje z deficytami są ściągane w dół potężną siłą ciążenia wspólnej waluty”, a możliwości samodzielnego radzenia sobie z tym zostały im odebranev.
- Stworzony na wzór Bundesbanku Europejski Bank Centralny (EBC) wspiera wspólną walutę, ale w rzeczywistości nie podlega kontroli ani ze strony państw, ani instytucji, co prowadzi do wniosku, że chroni tylko tę walutę, a nie interesy poszczególnych państw, co robią krajowe banki centralne. A nierzadko EBC zapomina też o szerszych interesach całej Wspólnoty, mając na uwadze jedynie wspólną walutę.
- Projekt euro jest ideologiczny, a nie ekonomiczny z rodowodu i natury. Wywodzi się on z „dogmatycznego monetaryzmu”, toteż w sytuacjach trudnych – jak przypadek Grecji – ustanowiony mechanizm broni interesów turbokapitalizmuvi, a nie słabych czy zagrożonych. Dowodem na to fakt, że pierwsze dwie transze tzw. pomocy dla Grecji w rzeczywistości przeznaczono na rekompensaty czy spłatę wielkich banków niemieckich i francuskich, w których wcześniej Grecy nieodpowiedzialnie się zadłużyli.
- Euro takie jak dziś, ze strukturalnymi wadami, jest technokratyczne do szpiku kości i wspiera interesy silnych – EBC, Eurogrupy, Niemiec – a nie interesy grup czy warstw zagrożonych lub mających problemy. To istotny wniosek na przyszłość, mówiący o tym, że „wartości pieniądza nigdy nie da się odpolitycznić”, jak zauważa Warufakis.
- W strefie euro właściwa kontrola nad pieniądzem jest nieprzejrzysta i faktycznie wymknęła się spod kontroli (na pewno państw, a chyba też innych instytucji poza EBC), co wymaga naprawy.
i Chodzi przede wszystkim o stabilność cen i ograniczanie deficytów: budżetowego (do 3 proc. PKB) i długu publicznego (do 60 proc. PKB). Szerzej: https://www.nbportal.pl/slownik/pozycje-slownika/kryteria-konwergencji (wejście: 26.10.2017).
ii Pierwotnie:PIIGS, czyli: Portugalia, Włochy, Irlandia, Grecja i Hiszpania, ale Irlandia dość szybko wypadła z tego grona.
iii J. Warufakis, A słabi muszą ulegać? Europa, polityka oszczędnościowa a zagrożenia dla globalnej stabilizacji, tłum. R. Mitoraj, Wydawnictwo Krytyki Politycznej Warszawa 2017; J. K. Galbraith, Witamy w zatrutym kielichu. Grecki kryzys a przyszłość Europy, przekład B. Sałbut, PWN, Warszawa 2016.
iv B. Góralczyk, Lekcja greki: https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/bankowosc/lekcja-greki/ (wejście: 26.10.2017).
v Do podobnych wniosków dochodzi dwóch polskich autorów: S. Kawalec, E. Pytlarczyk, Paradoks euro. Jak wyjść z pułapki wspólnej waluty? Poltext, Warszawa 2016, s. 59, 140.
vi E. Luttwak, Turbokapitalizm. Zwycięzcy i przegrani światowej gospodarki, przeł. E. Kania, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2000. Ten autor jako jeden z pierwszych zauważył, że "kapitalizm jest przesterowany", a jego wersja neoliberalna, wręcz "religia pieniądza" (s. 220), prowadzi do osłabienia państwa z jednej, a dominacji banków z drugiej strony, s. 53 i 225.
viii Znakomite, mocno krytyczne dla euro studium: J. Stiglitz, The EURO. How a common currency threatens the future of Europe, W.W. Norton&Co., New York – London 2016. Ostatnio w Wydawnictwie Krytyki Politycznej ukazało się wydanie polskie tej pracy. Zdaniem Autora, UE staje przed dylematem: więcej lub mniej Europy, a jeśli chcemy "więcej Europy", to nie pozostaje nam nic innego jak więcej reform mających na celu spowodowanie, by "euro działało na rzecz całej Europy", s. 31. Omówienie tej pracy: B. Góralczyk, Euro; stan oskarżenia, Obserwator Finansowy 29 stycznia 2017: https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/euro-stan-oskarzenia/ (wejście: 3.12..2017).
Następny rozdział 2.2. Brexit – bunt przeciwko globalizacji i dotychczasowej strategii